Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Cz gru 12, 2019 14:05



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
 ks. prof. Wacław Hryniewicz OMI 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So maja 14, 2005 8:30
Posty: 964
Post ks. prof. Wacław Hryniewicz OMI
Co sądzicie o tej osobie w kontekście ekumenizmu? Jako prawosławny muszę przyznać, że jest człowiekiem szalenie inspirującym. Jego 'wizja' chrześcijaństwa jest chyba również i moją wizją :) Brakuje takich ludzi na świecie kiedy katolicy krzyczą 'tak dla ekumenizmu' podpisując się jednocześnie pod deklaracją 'dominus iesus'.

pzdr


Cz maja 19, 2005 0:13
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn mar 07, 2005 20:57
Posty: 338
Post 
Myśle, że z tym panem należy także rozpocząć dialog ekumeniczny, bo jego poglądy z pewnością nie są katolickie.

_________________
http://nowyruchliturgiczny.blogspot.com/


Cz maja 19, 2005 8:57
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So maja 14, 2005 8:30
Posty: 964
Post 
W jakim sensie nie są katolickie? W różnych aspektach 'filioque' też nie jest katolicki (np jest sprzeczny z Soborami Powszechnymi). Mając do wyboru kontakt z jakimś średniowiecznym dodatkiem a ks. prof. to ja wolę kontakt z tym wielkim, w moim przekonaniu, ekumenistą :)

Kościół Prawosławny - Kościoł Siostrzany? Sprzeczne z 'dominus iesus' Ratzingera, ale zgodne z nauką Jana Pawła II. Kolejny raz wolę tego ostatniego.


pzdr


Cz maja 19, 2005 16:31
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn mar 07, 2005 20:57
Posty: 338
Post 
Cytuj:
Na łamach „Magazynu Gazety” – dodatku do „Gazety Wyborczej” (4 listopada 1999) – o. Wacław Hryniewicz OMI ponownie dał popis swoich poglądów teologicznych na temat piekła. O. Hryniewicz zapytany przez Jana Turnaua o wieczność kar piekielnych odparł: „...musi być koniec (kary piekielnej – przyp. red. Zawsze Wierni), bo inaczej kara jest bezcelowa. Męka bez końca to coś tak potwornego, że inne religie tego nie znają. Ani religie Dalekiego Wschodu, ani judaizm (...)”. Zestawmy słowa o. Hryniewicza z nieomylnym nauczaniem Kościoła: „Jeśli ktoś twierdzi lub sądzi, że kara szatanów i złych ludzi jest tymczasowa i że kiedyś nastąpi jej koniec, czyli że nastąpi «apokatastaza» dla diabłów i bezbożnych ludzi – niech będzie wyklęty” (Synod Konstantynopolski przeciw orygenistom, 543 r.); „Karą grzechu pierworodnego jest pozbawienie oglądania Boga, karą zaś grzechu uczynkowego jest męka wiecznego ognia” (św. Innocenty III, List do Imberta, arcybiskupa w Arles, 1201 r.); „Jeśli zaś ktoś bez pokuty umiera w grzechu śmiertelnym, to bez wątpienia cierpi na zawsze męki ognia wieczystego piekła” (Innocenty IV, List do kardynała-legata na Cyprze, 1254 r.). Takie cytaty z Magisterium Kościoła można mnożyć niemal w nieskończoność.



Cytuj:
Znany z głoszenia herezji powszechnego zbawienia, ks. Wacław Hryniewicz OMI opublikował na łamach "Tygodnika Powszechnego” (nr 7, 15 lutego 1998 ) skandaliczny artykuł pt. Podziały w Kościele, ortodoksja i relatywizm. Rozpoczął on od stwierdzenia, że "Sobór Watykański II ukazał kierunek przemian. Wskazał na konieczność ustawicznej odnowy i reformy Kościoła. Bez otwarcia na ekumenizm, dialog z innymi religiami i ze światem współczesnym, zapoczątkowane dzieło odnowy byłoby niemożliwe do urzeczywistnienia. Wierność wobec ducha soboru wymaga, aby nie traktować go jako ostatniego słowa Kościoła w sprawach dla niego najważniejszych”. Następnie ks. Hryniewicz ostrzega Kościół katolicki przed wciąż groźnym integryzmem przywołując przykład obecnej sytuacji w prawosławiu. Otóż w maju 1997 r. Gruziński Kościół Prawosławny wystąpił ze Światowej Rady Kościołów (należał do niej od 1962 r.) oraz z Konferencji Kościołów Europejskich. Przyczyną takiej decyzji było oskarżenie sformułowane przez część hierarchów i przełożonych najbardziej znaczących klasztorów prawosławnych w Gruzji pod adresem Prawosławnego Kościoła Gruzińskiego, który według nich "popadł w ciemność heretyckich doktryn”. Tą herezją jest ekumenizm nazywany przez autorów protestu "herezją herezji”. Postawę gruzińskich prawosławnych Hryniewicz przyrównał do abpa Marcela Lefebvre’a. Pisze on: "Sposób myślenia odzwierciedlony w proteście gruzińskich mnichów przypomina jak żywo argumentację znaną z wywodów abpa Marcela Lefebvre’a i jego zwolenników. Nie ma w tym myśleniu miejsca na wyczucie porządku ważności spraw. Od początku do końca dominuje w nim postawa podejrzliwości, ciasne rozumienie ortodoksji i nauki o zbawieniu, których konsekwencją jest katastroficzna wizja świata bez łaski i miłosierdzia”. Następnie ks. Hryniewicz rozprawia się z katolicką ortodoksją. Jego zdaniem "Wszesnochrześcijańskie dogmaty nie są statyczną formułą doktrynalną, lecz przede wszystkim wyrazem uwielbienia Boga i dziękczynienia za Jego zbawcze dzieła”. "Dopiero z czasem dogmat stawał się w Kościele coraz wyraźniej formułą doktrynalną. Przestał być kryterium pozwalającym odróżnić wiarę od niewiary, znakiem przynależności do Kościoła. (...) Miejsce dawnego, otwartego i dynamicznego rozumienia dogmatu zajęła koncepcja o charakterze autorytatywnym i jurydycznym, widząca w nim końcowy punkt interpretacji Objawienia. Ciasne pojecie dogmatu ukształtowane w teologii potrydenckiej rzutuje u nas do dzisiaj na rozumienie kościelnej ortodoksji. Wąska i sztywna koncepcja ortodoksji, wyrosła w ramach myślenia autorytarnego i konfesyjnego, trudna jest do pogodzenia z ekumenicznym procesem uczenia się od siebie nawzajem i korygowania jednostronności” – uważa ks. Wacław Hryniewicz. Najbardziej wstrząsająca jest końcowa część artykułu w której ks. Hryniewicz zaatakował naukę Kościoła katolickiego. Czytamy tam m.in., że "Kościół katolicki nie może zobowiązać innych chrześcijan do przyjęcia orzeczeń dogmatycznych, które zapadły bez ich udziału. Niektóre dogmaty katolickie w swoim obecnym rozumieniu wymagają daleko idącej reinterpretacji. Przyznał to w swojej encyklice "Ut unum sint” (1995) Jan Paweł II, zapraszając innych chrześcijan do "braterskiego i cierpliwego dialogu”, do wspólnego poszukiwania takiej formy prymatu, która byłaby "otwarta na nową sytuacją” (nr 95). W dialogu tym, niezwykle trudnym, czeka nas jeszcze niejedna niespodzianka w postaci sprostowań historycznych wykrzywień. Bez tych sprostowań pojednanie chrześcijan okaże się jedynie wielką iluzją. Przyjdzie czas, gdy trzeba będzie podjąć także krytyczny dialog nad wartością soborów Kościoła zachodniego w drugim milenium i ustalić wspólnym wysiłkiem ekumenicznym ich rzeczywistą rangę. Wszystko to może przerażać ortodoksyjne umysły. (...) Powodzenie dialogu ekumenicznego między Kościołami zależeć będzie, być może w decydującej mierze, od tego, czy zdołają one uświadomić sobie granice własnych formuł doktrynalnych i czy okażą się zdolne do uznania zasadności różnego sposobu wyrażania prawd wiary”. I pomyśleć, że takie poglądy głosi się otwarcie, nie ponosząc za to żadnych konsekwencji. Czy w "posoborowym Kościele” właśnie na tym ma polegać "pełna łączność z Kościołem i Ojcem Świętym”?

_________________
http://nowyruchliturgiczny.blogspot.com/


Cz maja 19, 2005 16:58
Zobacz profil WWW

Dołączył(a): Pn mar 07, 2005 20:57
Posty: 338
Post 
Jak zatem widać przy ks. Hryniewiczu mamy "kontakt z jakimś wyklętym dodatkiem" i uważam że należy przede wszystkim z nim prowadzić dialog ekumeniczny.

didymos napisał(a):
Kościół Prawosławny - Kościoł Siostrzany? Sprzeczne z 'dominus iesus' Ratzingera, ale zgodne z nauką Jana Pawła II. Kolejny raz wolę tego ostatniego.


Przecież na "Dominus Jesus" zgodę wyraził też Jan Paweł II. Chyba kard. Ratzinger nie ogłosił czegoś co było sprzeczne z nauczaniem Jana Pawła II.

Swoją drogą to bardzo interesujące, że nawet niekatolicy uważają, że nauczanie Jana Pawła II było (łagodnie mówiąc) odmienne od dotychczasowej nauki katolickiej, a nawet od nauki Kongregacji Doktryny Wiary.

_________________
http://nowyruchliturgiczny.blogspot.com/


Cz maja 19, 2005 16:59
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sie 21, 2008 19:19
Posty: 12722
Post 
Ultramontanin - zacytowales komentarze - a ja bym poprosila cytat z wypowiedzi o. Hryniewicza. Zwlaszcza w kwestii konca kary piekielnej.

Bardzo prosze, by nie przenosic rowniez tutaj dywagacji na temat tego, czy nauczania JP II i jego zgodnosci z nauczaniem Kosciola.

Ultramontanin ma racje co do pogladow JP II i deklaracji Dominus Iesus:
Cytuj:
Jego Swiatobliwosc Jan Pawel II, w czasie audiencji udzielonej w dniu 16 czerwca 2000 r. nizej podpisanemu Kardynalowi Prefektowi Kongregacji Nauki Wiary, kierujac sie niezawodna wiedza i dzialajac na mocy swej wladzy apostolskiej, zatwierdzil i uprawomocnil niniejsza Deklaracje, uchwalona na Zebraniu Plenarnym Kongregacji, oraz polecil jej opublikowanie.

Za: "Wokol deklaracji Dominus Iesus" pod red. ks Mariana Ruseckiego

I niech to stwierdzenie zamknie dyskusje o roznicy pogladow miedzy poprzednim a obecnym papiezem co do tresci zawartych w Dominus Iesus.

_________________
Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony


Cz maja 19, 2005 17:37
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn mar 07, 2005 20:57
Posty: 338
Post 
W komentarzach były cytaty wypowiedzi.
Można je mnożyć bez liku:
Hryniewicz pisze: "Pewne orzeczenia Kościoła czekają na reinterpretację. Mówię to z pełną świadomością. Trzeba przede wszystkim zwrócić uwagę na kontekst historyczny niektórych decyzji doktrynalnych. Mam nadzieję, że w przyszłości ortodoksja katolicka będzie bardziej otwarta na perspektywę nadziei na powszechne zbawienie. [...] Nie przeczę, że piekło istnieje, ale stale pokazuję nadzieję, że jest to stan przejściowy i terapeutyczny".
http://www.bosko.pl/credensik/?art=613&n=2

Dla osób o silnych nerwach zalecam książke:
"Puste piekło? Spór wokół ks. Wacława Hryniewicza nadziei zbawienia dla wszystkich. Pod redakcją Józefa Majewskiego", Warszawa 2000
http://www.wiez.com.pl/sklep.php?s=karta_spis&id=43

O W. Hryniewiczu można przeczytać też pod tym linkiem:
http://www.piusx.org.pl/zw/39/39pieklo.html

_________________
http://nowyruchliturgiczny.blogspot.com/


Cz maja 19, 2005 18:35
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So maja 14, 2005 8:30
Posty: 964
Post 
Teoria apokatastazy znana jest powszechnie wśród teologów trzech pozostałych starożytnych stolic apostolskich. Nigdzie poza Rzymem nie jest uznana za herezję. Nie jest to doktryna oficjalna, ale kto wie:) Na pewno jest bardziej "chrześcijańska" od dzisiejszej KrK. W moim przekonaniu każdy ma prawo się zbawić. O tym On zadecyduje.

Co do JPII. Wiadomo chyba powszechnie iż wiele gestów Ojca Świętego nie miało pokrycia w głoszeniu doktrynalnym KrK. Bo jak się ma całowanie Koranu do IV rozdziału DOMINUS IESUS? Ojciec Święty, który prędko zostanie beatyfikowany oddaje cześć świętej księdze heretyków! Kto mi to wytłumaczy?? Z dokumentu DI czarno na białym mowa jest o kościołach niekatolickich jako kościołach partykularnych, w których występują istotne elementy prowadzące do zbawienia. Wyczytać z nich można jedynie relację matka-dziecko jako stosunek Krk-Kościoły niekatolickie. Relacja ta przekreśla znak równości. A mógłbym przytoczyć kilka cytatów JPII w których Kościół Prawosławny nazywa "Kościołem Siostrzanym" (w rozumieniu DI - niepartykularnym, czyli w pełni Kościele Chrystusowym=równym sobie, w którym objawiona jest pełnia prawdy)


Mam wrażenie że ks. Hryniewicz jak mało który polski teolog zna dobrze spuściznę greckich Ojców Kościoła, z których czerpie całymi garściami. I chwała mu za to! Bo mimo iż Rzym został wyróżniony to jednak chrześcijaństwo wcale się tam nie rozpoczęło. Pierwsi łacińscy Ojcowie Kościoła swą teologię budowali tylko i wyłącznie od swych "starszych kolegów" z Aleksandrii, Antiochii czy Jerozolimy. A to że teologia się zmienia w czasie to chyba każdy wie.

Sądzę również że JPII nie zawsze musi mieć wpływ na to co podpisuje i dlaczego. Krytyka DI się po prostu należy.

Ultramontanin: jeżeli cytujesz z "Zawsze Wierni" to chyba wolę zgrzeszyć i zignorować Ciebie niż prowadzić dyskusję. Wybacz ale fałszu nie przyjmę do wiadomości. Wystarczyły kłamstwa dotyczące "filioque" żeby zdyskredytować te "czasopismo" w moich oczach na długi czas.

Na koniec. Nie rozumiem dlaczego głos zabierają w tym wątku ludzie, którzy nie chcą dialogu. Ekumenizm przez włączenie do KrK? ...


Cz maja 19, 2005 22:08
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sie 21, 2008 19:19
Posty: 12722
Post 
Cytuj:
W moim przekonaniu każdy ma prawo się zbawić. O tym On zadecyduje.


Didymos - gdybys mogl doprecyzowac, co to znaczy "prawo do zbawienia"? Uwazasz, ze zbawienie sie czlowiekowi nalezy, niezaleznie od tego jak zyje czy stara sie zyc? Zbawienie jest wg Ciebie naleznoscia, nie - laska?

Bo jesli jednoczesnie piszesz "o tym On zadecyduje" - to z tym sie zgadzam. Bo mozna miec NADZIEJE na powszechne zbawienie, ale nie PEWNOSC. Calkowicie w zgodzie z tym, co mowi Kosciol Katolicki. Roznica - w moim pojeciu - jest kolosalna.

A wracajac do tematu - gdybys mogl napisac cos wiecej o pogladach o. Hryniewicza dot. ekumenizmu - moze latwiej by bylo rozmawiac? [Zamiast twierdzic, ze JP II nie wiedzial co robi, potwierdzajac jakis dokument powaga swojej wladzy apostolskiej].

Tak wyglada tekst Dominus Iesus:
Cytuj:
Istnieje zatem jeden Kościół Chrystusowy, który trwa w Kościele katolickim rządzonym przez Następcę Piotra i przez biskupów w łączności z nim. Kościoły, które nie będąc w pełnej wspólnocie z Kościołem katolickim, pozostają jednak z nim zjednoczone bardzo ścisłymi więzami, jak sukcesja apostolska i ważna Eucharystia, są prawdziwymi Kościołami partykularnymi. Dlatego także w tych Kościołach jest obecny i działa Kościół Chrystusowy, chociaż brak im pełnej komunii z Kościołem katolickim, jako że nie uznają katolickiej nauki o prymacie, który Biskup Rzymu posiada obiektywnie z ustanowienia Bożego i sprawuje nad całym Kościołem.

Natomiast Wspólnoty kościelne, które nie zachowały prawomocnego Episkopatu oraz właściwej i całkowitej rzeczywistości eucharystycznego misterium, nie są Kościołami w ścisłym sensie; jednak ochrzczeni w tych Wspólnotach są przez chrzest wszczepieni w Chrystusa i dlatego są w pewnej wspólnocie, choć niedoskonałej, z Kościołem. Chrzest bowiem sam w sobie zmierza do osiągnięcia pełni życia w Chrystusie poprzez integralne wyznawanie wiary, Eucharystię i pełną komunię w Kościele.

"Nie wolno więc wiernym uważać, że Kościół Chrystusowy jest zbiorem — wprawdzie zróżnicowanym, ale zarazem w jakiś sposób zjednoczonym — Kościołów i Wspólnot eklezjalnych. Nie mogą też mniemać, że Kościół Chrystusowy nie istnieje już dziś w żadnym miejscu i dlatego winien być jedynie przedmiotem poszukiwań prowadzonych przez wszystkie Kościoły i wspólnoty". W rzeczywistości "elementy tego Kościoła już nam danego istnieją 'łącznie i w całej pełni' w Kościele katolickim oraz 'bez takiej pełni' w innych Wspólnotach". "Same te Kościoły i odłączone Wspólnoty, choć w naszym przekonaniu podlegają brakom, wcale nie są pozbawione znaczenia i wagi w tajemnicy zbawienia. Duch Chrystusa nie wzbrania się przecież posługiwać nimi jako środkami zbawienia, których moc pochodzi z samej pełni łaski i prawdy, powierzonej Kościołowi katolickiemu".

_________________
Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony


Pt maja 20, 2005 6:31
Zobacz profil
Post 
didymos napisał(a):
Ekumenizm przez włączenie do KrK? ...


No a jakżeby inaczej? Na tym przecież polega ekumenizm!

"W tym jednym Kościele Chrystusa jest i pozostaje tylko ten, kto uznaje autorytet i władzę Piotra i jego prawnych następców, słuchając i przyjmując ją. Czyż Rzymskiemu Papieżowi, najwyższemu Pasterzowi dusz, nie podporządkowali się przodkowie tych, którzy zaplątali się w błędne nauki Focjusza i tzw. reformatorów? Synowie opuścili – niestety – dom ojcowski, lecz dom się nie rozpadł i nie zginął, gdyż w nieustannej pomocy Boga ma swą ostoję. Niechajże powrócą do wspólnego Ojca, który ich przyjmie z całą miłością, nie pomnąc krzywdy, jaką wyrządzili poprzednio Stolicy Apostolskiej. Jeśli, jak to wciąż powtarzają, pragną z Nami i z naszymi się połączyć, dlaczegóż nie powracają jak najśpieszniej do Kościoła, "tej Matki i Mistrzyni wszystkich wierzących w Chrystusa"? Niechaj usłyszą, co mówi Laktancjusz: "Tylko... Katolicki Kościół – woła on – przestrzega prawdziwej wiary, On jest świątynią Boga. Kto do niego nie wstąpi, lub go opuszcza, ten z dala od nadziei życia i zbawienia"

pp Pius XI, encyklika Mortalium animos (06.01.1928 r.)


Pt maja 20, 2005 10:40
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So maja 14, 2005 8:30
Posty: 964
Post 
jo_tka:
celna uwaga:) niedoskonałość języka... prawo nie znaczy obowiązek, a w tym sensie możliwość. tylko dzięki łasce możliwość ta jest możliwa do zrealizowania:)
zachęcam Cię do lektury na http://www.apologetyka.katolik.pl/odnow ... _iesus.php Są tam liczne wypowiedzi ojca Hryniewicza. Mam osobiste pytanie: jak odbierasz całowanie Koranu przez JPII w świetle nie tylko IV rozdziału DI ale i pozostałych? Odpowiedz szczerze.

Proponuję zapoznać się z oficjalnym komentarzem Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego do deklaracji "DOMINUS JESUS":

Cytuj:
Deklaracja Dominus Jesus o jedności i powszechności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła została wydana przez Kongregację Nauki i Wiary, aby "ponownie przedstawić naukę wiary katolickiej... i wskazać pewne podstawowe problemy... oraz odeprzeć określone poglądy błędne i dwuznaczne" (por. § 3) Poza tym w Deklaracji sformułowany został negatywny stosunek Kościoła rzymskokatolickiego do innych Kościołów i religii. Sprzeciwia się ona pluralizmowi de jure (czyli jako zasady) (§ 4), który jest we współczesnym świecie oczywistym. Powstaje pytanie, czy Deklaracja pragnie cofnąć do czasów średniowiecza stosunek Kościoła rzymskokatolickiego do innych religii? Autorzy starają się zaprezentować tezy zawarte w Deklaracji w formie ciągłości dogmatycznej i wierności starożytnej ortodoksji, powołując się na Pismo Święte oraz na Ojców Kościoła (św. Atanazy Wielki, św. Ireneusz z Lyonu, Św. Justyn, św. Cyprian, Św. Leon Wielki) oraz orzeczenia Soborów Powszechnych (Konstantynopol 381, Chalcedon 451 ). Należy tu jednak zaznaczyć, że Deklaracja zaczyna się znaczącym błędem faktograficznym. Otóż już na wstępie cytując tekst Credo Niceo - Konstantynopolskiego (§ 1), z powołaniem się na Sobór Konstantynopolitański I, umieszczono w nim Filioque. Tekst soborowy Credo nie miał tego późniejszego dodatku, który fałszuje słowa Chrystusa z Ewangelii Św. Jana "który od Ojca pochodzi" (15,26), gdyż tekst Credo odwołuje się w tym artykule do Pisma Swiętego. Należy też przypomnieć, że zakaz dokonywania zmiany w Credo zawarty jest w I kanonie Soboru Konstantynopolskiego I i w 3 kanonie Soboru Efeskiego.

Zawarta w Deklaracji teza o istnieniu jedynie w Kościele rzymskokatolickim jedynego Kościoła Chrystusa (§ 4, 16, 17) bazuje na błędnej interpretacji terminu "katolicki", który zgodnie z etymologią i tradycją Kościoła oznacza "według całości", a nie "powszechny". Znamienne jest to, że Deklaracja zawłaszcza określenie "Kościół katolicki" wyłącznie do Kościoła rzymskokatolickiego. Kościołami katolickimi są również Kościół prawosławny, Kościoły przedchalcedońskie. (W podobny sposób zawłaszczono również pojęcie "stolicy apostolskiej" określając nim wyłącznie biskupstwo Rzymu podczas gdy oznacza ono każde biskupstwo założone przez Apostoła). Deklaracja głosi "historyczną ciągłość - zakorzenioną w sukcesji apostolskiej - jedynie pomiędzy Kościołem założonym przez Chrystusa i Kościołem katolickim" (§ 167, 17). Należy tu podkreślić, że podobna ciągłość historyczna istnieje w Kościele prawosławnym i Kościołach przedchalcedońskich ( dyskusyjną pozostaje kwestia, czy sukcesja dotyczy osób (§ 16), czy też całego Kościoła). Deklaracja ogranicza pełnię prawdy i łaski do Kościoła rzymskokatolickiego. Sformułowania "Kościół Chrystusowy pomimo podziału chrześcijan nadal istnieje w pełni jedynie w Kościele katolickim" (§ 16), czy też, "istnieje zatem jeden Kościół Chrystusowy, który trwa w Kościele katolickim rządzonym przez Następcę Piotra i biskupów w łączności z nim" (§ 17), świadczą o tym wyraźnie. Czy ma oznaczać, że sakramenty udzielane w Kościele prawosławnym dają jedynie cząstkową łaskę? W tych stwierdzeniach Deklaracja odwołuje się do tezy, ze Kościół Chrystusowy "trwa w Kościele katolickim rządzonym przez Następcę Piotra i przez biskupów w łączności z nim" (§ 17). Kościół prawosławny i Kościoły chrześcijańskie odrzucają twierdzenie, że prymat "Biskup Rzymu posiada obiektywnie z ustanowienia Bożego i sprawuje go nad całym Kościołem" (§ 17). Biskup Rzymu nie sprawował w pierwszym tysiącleciu żadnej jurysdykcji nad czterema patriarchatami na Wschodzie (Konstantynopol, Aleksandria, Antiochia, Jerozolima), ani też nikt nie uważał biskupa Rzymu za nieomylnego w sprawach wiary i moralności Nieomylność przysługiwała jedynie Soborom Powszechnym, o ile nastąpiła recepcja ich orzeczeń. Fakty te zmuszają do zastanowienia się nad kwestią, czy Kościół rzymskokatolicki posiada pełnię prawdy?Deklaracja powtarza tezę Soboru Watykańskiego II (Dekr. Unitatis redintegratio,3), że Kościoły nie posiadające wspólnoty z Kościołem rzymskokatolickim "podlegają brakom" (§ 17).

Misją Kościoła jest zbawienie człowieka przez łaskę (także w sakramentach), wiarę i życie godziwe. Jakież więc "braki" występują w Prawosławiu, skoro wszystkie te znamiona spełnienia misji są w nim obecne? Jeżeli natomiast Deklaracja uważa, że "brakiem" jest nie uznawanie przez Prawosławie "katolickiej nauki i prymacie Biskupa Rzymu" ( § 17), czy też innych jednostronnie ogłoszonych przez Kościół rzymskokatolicki dogmatów opartych o teologię scholastyczną, a nie o consensus Ojców Kościoła, to nie tylko nie jest to "brak", ale zachowanie ortodoksyjnej wiary. W tych jednostronnych sformułowaniach oraz w obcym tradycji patrystycznej pojęciu ex opere operato (§ 21) widać, że Deklaracja jest krokiem do tyłu w porównaniu z Soborem Watykańskim II i innymi próbami oczyszczenia teologii rzymskokatolickiej ze scholastycznych naleciałości.

W Deklaracji mamy do czynienia z odwołaniem się przede wszystkim do rzymskiej, a nie powszechnej ortodoksji chrześcijańskiej, co być może wynika z samego określenia "Kościół rzymskokatolicki", w którym nacisk położony jest właśnie na rzymską, a nie ogólnochrześcijańską interpretację prawd wiary. W rozdziale IV Deklaracji zatytułowanym Jedyność i jedność Kościoła (§ 17) znajdujemy wiele kontrowersyjnych sformułowań dotyczących eklezjologii. Twierdzenie, że "Kościół Chrystusowy pomimo podziału chrześcijan nadal istnieje w pełni jedynie w Kościele katolickim", natomiast w innych Kościołach są tylko co prawda "liczne", ale jedynie "pierwiastki uświęcenia i prawdy" budzi sprzeciw nie tylko teologów prawosławnych. Tym bardziej, że Deklaracja podkreśla, iż "Liczne pierwiastki uświęcenia i prawdy" znajdują się w innych Kościołach a "ich moc pochodzi z samej łaski i prawdy powierzonej Kościołowi katolickiemu" ( § 16). Tak sformułowana eklezjologia sprowadza patrystyczną formułę św. Cypriana "extra ecclesiam nulla salus" do zasady "poza Kościołem rzymskokatolickim nie ma zbawienia". Ten ekskluzywizm soteriologiczny i przedstawione w tym rozdziale rozwiązania wiążą się ze stosowaniem błędnej eklezjologii, niezgodnej z eklezjologią Nowego Testamentu, głoszącą istnienie Kościołów lokalnych, których wspólnota odbija życie trynitarne samego Boga.

Eklezjologia Deklaracji, podkreślająca prymat papieża, oznacza zakwestionowanie zasady soborowości w życiu Kościoła, która jest wyprowadzana przez prawosławnych z współistotności Osób Trójcy Świętej. Obrazuje to 34 kanon apostolski: "Biskupi wszelkiego narodu powinni mieć pierwszego wśród nich i uznawać go jako głowę; nie mogą nic czynić, co by przewyższało ich władzę, bez rozpatrzenia danej sprawy przez niego. Każdy może czynić tylko to co dotyczy jego diecezji i miejscowości do niej należących. Ale i pierwszy niech nic nie czyni bez rozpatrzenia przez wszystkich. A w ten sposób osiągnięta zostanie jednomyślność i będzie sławiony Bóg przez Pana w Duchu Świętym, Ojciec i Syn i Duch Święty". Kościół prawosławny również mówi o sobie, że jest "jedynym Kościołem Chrystusa". Powołuje się przy tym na fakt nienaruszalnej tradycji, którą zachował na przestrzeni wieków. Głosząc prawdę o jedyności Kościoła prawosławnego, nie wyrokuje o eklezjologii innych Kościołów. Zapoznając się z Deklaracją mimowolnie nasuwają się pytania czy zmieni ona dotychczasowy stosunek Kościoła rzymskokatolickiego do dialogu z innymi Kościołami chrześcijańskimi i innymi religiami? Jak Kościół rzymskokatolicki pojmuje ekumenizm i dialog z innymi chrześcijanami i religiami? Czy Kościół rzymskokatolicki uczestnicząc w dialogach pragnął dążyć do jedności, czy też pragnął zgodnie z reprezentowaną przez siebie eklezjologią, przyłączyć wszystkich do jedności z biskupem Rzymu? W sytuacji kiedy ekumenizm i bilateralne dialogi teologiczne przeżywają kryzys, Deklaracja Dominus Jesus z pewnością nie ułatwi dialogu ekumenicznego na progu trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa.


Pt maja 20, 2005 14:37
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt lip 11, 2003 18:46
Posty: 677
Post 
Takim przykładem ekumeni, między wyznaniami jest przykład brata Rogera z Taize, który na mszy pogrzebowej jako pierwszy przyjmował Komunię św z rąk jeszcze wtedy krd. Ratzingera - jako protestant przecież. :o

_________________
Bardzo mało modli się ten, co przywykł modlić się tylko wtedy, gdy klęczy
św. Jan Kasjan


Pn maja 23, 2005 16:27
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So maja 14, 2005 8:30
Posty: 964
Post 
Wojtek37 napisał(a):
Takim przykładem ekumeni, między wyznaniami jest przykład brata Rogera z Taize, który na mszy pogrzebowej jako pierwszy przyjmował Komunię św z rąk jeszcze wtedy krd. Ratzingera - jako protestant przecież. :o


Jednak łatwiej o ekumenię przy interkomunii, której nie uznaje cały Ortodoksyjny Wschód. Taize to wyraźny dar Boży na ziemi :)


Cz maja 26, 2005 0:55
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 19, 2005 15:25
Posty: 581
Post 
A ja uważam, ze ks. Hryniewicz wnosi ożywczy powiew do Kościoła. W moje życie przynjmniej wniósł.


Pt paź 28, 2005 18:48
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt mar 25, 2005 15:52
Posty: 586
Post 
Ojciec Wacław Hryniewicz - mam do jego teologii entuzjastyczno - krytyczne podejście. Może zacznę od rzeczy najmniej ważnej - z uwagi na jego erudycję i naprawdę bardzo wyczerpującą analizę, jaką jest nacechowane jego dzieło, uważam go za najwybitniejszego i najlepszego żyjącego polskiego chrześcijańskiego teologa.
Mimo to w paru punktach nie mogę się z nim zgodzić. Czasem jego sposób patrzenia na niektóre sprawy jest za bardzo innowacyjny, a za mało zakorzeniony w katolickiej ortodoksji i nauczaniu UNK. To moje zdanie. Nie zmienia to jednak faktu, że niesłychanie dużo dobrego robi dla katolicko - prawosławnego dialogu w Polsce, za co go niezmiernie szanuję. Jego praca wydaje wiele bardzo dobrych owoców, a sposób, w jaki sięga choćby do patrystyki i Ojców Wschodnich, jest bardzo inspirujący. Naprawdę. Marzy mi się, aby więcej tak pozytywnie nastawionych wobec katolicko - prawosławnego dialogu ludzi było w polskim Kościele.
Wydaje mi się, że powinniśmy dziękować Bogu za posługę takich osób, jak ks. Musiał (niestety już świętej pamięci), ks. Czajkowski czy wspomniany o. Hryniewicz. Mimo że ich tezy czasem bywają bardzo kontrowersyjne, z niektórymi się nie mogę zgodzić zupełnie, to Kościół potrzebuje takich jak oni ekumenistów, takich ludzi dialogu.

Pozdrawiam,
1KOR13


So paź 29, 2005 20:47
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL