Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N gru 15, 2019 21:27



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 73 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
 DLACZEGO JESTEM KATOLIKIEM.......W NURCIE BIBLII 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sty 26, 2004 16:10
Posty: 1251
Post DLACZEGO JESTEM KATOLIKIEM.......W NURCIE BIBLII
DLACZEGO JESTEM KATOLIKIEM.......

Gdy byłem małym dzieckiem wszyscy zachęcali mnie do lektury biblijnej.
Rodzice,katecheci,księża,ludzie...był w tym święty sens.
Jezus od najmłodszych lat karmił mnie swoim słowem,
by następnie wypuścić mnie do ludzi,którzy potrzebują tego.

Nie wstydzę się Ewangelii.

Gdy byłem mały,wiedziałem,że SAM NIE ZROZUMNĘ BIBLII.
Prosiłem o pomoc Ducha Świętego.
Nie wiedziałem kim On jest,Prawdziwy Bóg,ale prosiłem Go o pomoc.
Na złe mi nie wyszło.Gdy wpadłem w życiowe bagno,przypominałem sobie wszystkie treści Ewangeliczne.One poruszyły moje sumienie.
Dzięki Ewangelii zwróciłem się do Boga o pomoc w nawróceniu.

Pragnę by moja refleksja była podparta także Biblią.


Wierzę w to,że Kościół do którego należę pochodzi od Boga.
Chrystus jest głową Kościoła:(Ef1,22;5,23;Kol1,18)
Jezus przez swoje życie między ludźmi udowodnił mi,że moja wiara nie jest tylko pustym pojęciem.
Wierzę,że jestem dzieckiem Bożym.Należę do Jezusa.
Kościół jest ciałem Chrystusa(Ef1,22-23;Kol1,18)
Chrześcijanie są ciałem Chrystusa-Kościołem
(Rz12,4-5;1Kor6,15;1Kor10,17)
Wierzę,że należę do mojego Pana.On mi to sam udowadnia,że JEST.
Pomaga mi na każdym kroku.Czyni cuda w moim życiu.
Smutne jest to,że nie zawsze byłem przyjmowany,jako chrześcijanin
przez fanatycznych Świadków Jehowy,albo zranionych uprzedzeniami braćmi ze środowisk "Biblijnie Wierzących".Traktowano mnie jak odstępcę,bo jak twierdzili:NIE NALEŻĘ DO NICH.Moja odpowiedź brzmi:Nie należę do nikogo,poza moim Panem.
Tylko Jezus jest moim Panem.
Nigdy nie odtrącałem braci w wierze,mimo,że pochodzili z innego wyznania.Nie zawsze spotkałem się ze wzajemnością.
Łaską od Boga było,gdy jeden brat z Kościoła Ewangelickiego uznał mnie za brata w wierze,za narzędzie Ducha Świętego,nie brawszy pod uwagę uprzedzeń i różnic doktrynalnych.
Od małego wiedziałem,że Kościół,do którego należę,nie będzie cieszył się wzajemnością,że będzie(jak bywał JEZUS)znakiem sprzeciwu.
Od małego Duch Święty żywił moją wiarę tym,że mimo przeciwności losu Kościół nie upadnie.Miałem świadomość,że do owczarni zagoszczą wilki w owczych skórach.Szatan od początków próbował niszczyć wspólnotę jedną podstawowową metodą:od środka.W nas,ludziach,tkwi największe zagrożenie...W nas,ludziach,tkwi największe zagrożenie...
Wierzę,że Kościół Katolicki nie upadnie.Duch Święty umocnił moją wiarę niczym innym,jak tylko samą Biblią.Sam Jezus obiecał:
Bramy piekielne nie przemogą Kościoła(Mt16,18)
Wiedziałem jednak też,że w Biblii nie ma wszystkiego,jeśli chodzi o wskazówki dotyczące Kościoła.Nie mogłem TYLKO na niej polegać.
Jezus nie powiedział wszystkiego(J16,12)
Duch wszystkiego nauczy i przypomni: (J14,26)
Prosiłem Boga o pomoc,gdyż bardzo zależało mi na tym,by podążać właściwą Drogą(JEZUS jest Drogą,Prawdą,Życiem)..
Wiedziałem też,że Kościół do którego należę robi to samo.
Modli się o to podczas ofiary Mszy Świętej.
Duch prowadzi Kościół do całej prawdy(J16,13)
Wierzę,że sam Bóg prowadził mnie i będzie prowadzić.
Oddałem mu swoją Wolną Wolę.
Jestem Studentem Teologii w Wydziale Studiów Katolickich.
Studia oparte są GŁÓWNIE na Pismie Świętym.
Wiem,że tylko jego znajomość nie doprowadziła mnie do odejścia od Kościoła Katolickiego,tak mocno opluwanego z każdej ze stron.
Ja także byłem opluwany za to,że jestem ... katolikiem.
Twierdzili "wrogowie",że Kościół Katolicki stracił Ducha Świętego.
Wiem,że kłamną i rzucają oszczerstwa.Czemu?Bo...
Duch będzie w Kościele na zawsze(J14,16-17)
Nie tylko Biblia jest moją pomocą do zbawienia.Ale także i Łaska Boża oraz Kościół,który pielęgnuje Tradycję Apostolską,która jest przez wielu odrzucana.Chwała Panu za to,że jest już podpisana deklaracja Ekumeniczna na temat Tradycji(nie wiem,czy ze wszystkimi).
Wierzę,że nie tylko JEZUS,nie tylko BIBLIA doprowadzi mnie do Prawdy.
Kościół jest filarem i podporą prawdy(1Tm3,15)
Wierzę,bo o tę wiarę prosiłem.
Wierzę,bo szukałem.Wierzę,bo Bóg mi udowadnia,że idę Jego ścieżką.
Boję się najmniejszego grzechu.
Mam nadzieję,że nie zabłądziłem.
Na koniec mogę tylko jedną rzecz zagwarantować ludziom niechętnie nastawionym do Kościoła Katolickiego.
Znam jego historię.Wiele rzeczy mnie razi,ALE...dla mnie to jest jeden największy CUD wiary,że mimo tylu ataków Kościół Katolicki nie upadł,lecz trwa i uświęca się.Zachęcam braci Biblijnie Wierzących do Miłości,którą nakazywał JEZUS.Dla mnie bratem w wierze jest KAŻDY
-Prawosławny
-Protestant
-itd.
JA NIE ZAWSZE BYŁEM PRZYJĘTY,JAKO BRAT,ALE ODSTĘPCA.
TYLKO DLATEGO,ŻE JESTEM KATOLIKIEM!
MOIM PANEM JEST TYLKO JEZUS.
LAUDATE DOMINUM!
CZY TY DROGI CZYTELNIKU UZNASZ MNIE ZA BRATA,
JEŚLI NIE JESTEŚ KATOLIKIEM?

PROSZĘ O ODPOWIEDŹ...

martins81@wp.pl
cieplutki@poczta.wiara.pl
www.odnowa-ostroleka.prv.pl

"Bez pokory nie ma postępu duchowego.
Bez niej budowanie Królestwa Bożego w duszach jest niemożliwe"
Ks.Don Ottavio Michelini

Z Bogiem.


Wt lut 03, 2004 11:56
Zobacz profil
Post 
Cieplutki......zupelnie niepotrzebnie powieliles ten temat w kilku dzialach. Dlatego pozostawiam go tutaj reszte usuwajac


Wt lut 03, 2004 12:08
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sty 26, 2004 16:10
Posty: 1251
Post Dziękuję...
Dziękuje.
Czasami warto dostać ojcowskiego klapsa ;)
Myślę,że nikogo tym nie wyprowadziłem z równowagi.
A ty dlaczego jesteś katolikiem? :)
Wyssałeś to z mlekiem mamy?
Nie no,spoko,nie bij.
Żartuję.
Trochę luzu nie zaszkodzi

Pozdrawiam
z Bogiem.


Śr lut 04, 2004 10:35
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn cze 01, 2009 10:00
Posty: 5103
Post 
Post jonasza został przeniesiony do działu Biblia

viewtopic.php?t=582


Cz lut 05, 2004 17:27
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sty 26, 2004 16:10
Posty: 1251
Post 
Saxon...
dobrze,że jesteście...
czasami trzeba przystopować...
Dziękuję.......

Pozdrawiam.

Ps.Saxon,jesteś katolikiem?Jeśli tak,to dlaczego?
Czemu nawinąłem ten temat?Bo bardzo dużo krąży świadectw na temat:dlaczego nie jestem katolikiem.Nie uważam tego za uczciwe i pochodzące od źródła Prawdy,którym jest Bóg.

Z Bogiem.
cieplutki@poczta.wiara.pl
www.odnowa-ostroleka.prv.pl
...................................................................................

"Bez pokory nie ma postępu duchowego.
Bez niej budowanie Królestwa Bożego w duszach jest niemożliwe".
Ks.Don Ottavio Michelini


Wt lut 10, 2004 13:04
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sty 26, 2004 16:10
Posty: 1251
Post 
Niedawno w listach pasterskich,na tydzień modlitw o Jedność chrześcijan,biskupi,Papież-zachęcali nas do niesienia świadectwa wiary "zachodowi i wschodowi" ,braciom odłączonym od Kościoła Katolickiego.Zachęcam do poważnego potraktowania wezwania i pokonania bariery nieufności w duchu Miłości Bożej.
Z Bogiem.
cieplutki@poczta.wiara.pl
www.odnowa-ostroleka.prv.pl
...................................................................................

"Bez pokory nie ma postępu duchowego.
Bez niej budowanie Królestwa Bożego w duszach jest niemożliwe".
Ks.Don Ottavio Michelini[/quote]


So lut 14, 2004 12:59
Zobacz profil
Post 
Moje swiadectwo już umieściłem...

http://www.katolik.pl/dyskusje/viewtopic.php?t=2087

Oraz jeszcze inne świadectwo (wypowiedź innego człowieka)

http://www.katolik.pl/dyskusje/viewtopic.php?t=2163


So lut 14, 2004 22:56
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sty 26, 2004 16:10
Posty: 1251
Post 
Mam zwyczaj na forum podawać tylko linki,by się nie rospisywać.
W tym przypadku zeskanuję całą treść pewnej wypowiedzi.

Jest to Apel do "biblijnie wierzących"


Zapraszam do lektury:


http://www.apologetyka.katolik.pl/redakcja/jj.php

Historia jednego powrotu

Dlaczego nie warto porzucac Kosciola katolickiego

Jacek Jureczko
Wstep
Chcialbym podzielic sie z Wami moim osobistym doswiadczeniem wystapienia i powrotu do Kosciola katolickiego. Przy tej okazji chcialbym zwrócic sie do moich braci odlaczonych, którzy sa karmieni nauka antykatolicka wlasnie na podstawie swiadectwa osób odchodzacych z Kosciola katolickiego.Wspólczuje protestantom urodzonym nie w katolickim Kosciele. Wspólczuje, ale nie z powodu innosci, ale z powodu mylnych informacji, jakie rozglaszaja byli katolicy. Wiem, ze jeden czy drugi protestant wychowany we wspólnocie protestanckiej posiada obraz katolicyzmu zaczerpniety od bylych katolików, którzy o doktrynie Kosciola wiedza niewiele. Jako przyklad niech posluzy publikacja ksiazki ex-ksiedza Luisa Padrosy Dlaczego wystapilem z Kosciola katolickiego? Owa pozycja doczekala sie publikacji internetowej w serwisie jakoby chrzescijanskim &Jezus.pl&. O czym traktuje owa pozycja? Otóz ks. Padrosa to byly ksiadz-zakonnik nie pozostawiajacy na Kosciele katolickim suchej nitki. Jedna z ciekawostek tej ksiazki jest to, ze opisywany jest Kosciól przed soborowy (kaplan tylem do ludu, msza sw. w j. lacinskim itp.). Mam nadzieje, ze autorzy serwisu - z nazwy chrzescijanskiego - zdazyli sie dowiedziec, ze Msza sw. od kilku lat odprawiana jest juz w jezyku ojczystym. Jezeli autorzy serwisu zdobeda sie na odrobine dociekliwosci, to bez trudu ustala, w którym roku przeprowadzono reforme liturgiczna i dopuszczono jezyki narodowe do liturgii. O ile duza wartosc posiada zamieszczanie szacownych dziel patrystycznych, o tyle publikacja nic nie wnoszacej ksiazki ks. Luisa Padrosy jest chybionym posunieciem, swiadczacym o wielkiej niecheci do nas, katolików.
Nawrócenie
Zmieniajace zycie spotkanie z Panem, Bogiem, przezylem podczas… spowiedzi. Dla czytajacych ten tekst protestantów wychowanych w swojej tradycji musze zaznaczyc, ze ów sakrament (zainteresowani bez trudu odnajda w slowniku teologicznym slowo „sakrament”) jest spotkaniem z przebaczajacym – darmo i bezwarunkowo – Bogiem. Pamietam jak zupelnie nieoczekiwanie skierowalem swoje kroki do Kosciola. Bylem wychowany w Kosciele katolickim, ale zupelnie nie odczuwalem znaczenia tego faktu. Nie wiedzialem, ze Jezus Chrystus umarl za mnie. Zwykle za taka postac rzeczy oskarza sie ksiezy, twierdzac, ze nie glosza zbawienia w Chrystusie. To falsz! To moje uszy zamkniete byly na nauczanie prawdy. Kilka lat wczesniej zamknalem swoje serce na cichy glos Ducha Swietego i zatracilem zdolnosc trzezwego myslenia.
Tego dnia chcialem po prostu wyzalic sie Panu, Bogu, i choc w niewielkim stopniu odzyskac nadzieje w sens przyjazni z Nim. Rozpoczalem glosna modlitwe – zanim to uczynilem, sprawdzilem, czy na pewno nikt oprócz mnie nie przebywa w swiatyni: „Panie, jezeli jestes…” i nagle zobaczylem ksiedza siedzacego w konfesjonale. Pomyslalem: „nic nie masz do stracenia” i poszedlem do spowiedzi. Ktos powie, ze to normalne i nie ma w tym nic szczególnego – i calkowicie sie z nim zgodze, poza jednym malym szczególem: spotkalem wtedy kochajacego Boga.
To jedno wydarzenie zmienilo CALE moje zycie, a najwspanialszym darem Boga bylo Jego Slowo. Od tego dnia rozpoczalem gorliwe czytanie Pisma. Szkoda, ze nie zachowala sie moja pierwsza Biblia, która tak naprawde doslownie wiele ode mnie ucierpiala: kreslilem, podkreslalem, kolorowalem. Zadna na swiecie ksiazka dlugo takich tortur by nie wytrzymala.
Gorliwosc o dom Twój pozera mnie…
Kazdy gorliwiec gotowy jest na wielkie poswiecenie, wymagajac tego samego od innych. To wielki i podstawowy blad kazdego neofity czy, mówiac biblijnie, „niemowlecia w wierze”. Zastanawialem sie: „dlaczego inni tak nie czynia, dlaczego ksieza jakos nie przejawiaja radosci z tego, co robia”. Zostalem ministrantem, uczeszczajac na trzy Msze sw. dziennie!!! Tak, rano o 7:00 i 7:30 oraz o godz. 18:00. Taka aktywnosc trwala do czasu mojego odejscia z Kosciola katolickiego.
Odejscie z Kosciola Bozego, czyli: krok wstecz
Moja gorliwosc zostala wystawiona na duza próbe. Pragnalem spotykac sie z ludzmi kochajacymi Pana. Jakos nie przyszlo mi do glowy, ze kaplan, wybierajac stan duchowny, otwarcie wyznaje: „Kocham Cie, Panie, i pragne sluzyc Twojemu Kosciolowi”.
Moje serce coraz bardziej oddalalo sie od Kosciola. Poznalem braci i siostry z Kosciola zielonoswiatkowego. Imponowali mi znajomoscia Pisma i bezkompromisowym zyciem slowem Bozym. W ten sposób powoli, powoli, szykowano mnie na szok zwiazany z „prawda” o Kosciele katolickim. To ciekawe, na poczatku nikt nie negowal mojego biegania na codzienna Eucharystie, moich wyjazdów do kochanych ojców karmelitów z Czernej do spowiedzi. Chcialem, aby taki stan trwal wiecznie.
W miedzyczasie odkrylem mala broszurke Cztery prawa duchowego zycia. W ciagu jednego tygodnia – razem z moim przyjacielem Marcinem – doprowadzilismy do wyznania Jezusa jako Pana duza grupe braci i sióstr z Ruchu Swiatlo-Zycie. Jednakze ta ksiazeczka mocno mnie zaniepokoila. Przeciez moi rodzice ani ksieza nie czytali tej broszurki i nie wyznali Jezusa jako Pana i Zbawiciela, a – to juz efekt pracy braci zielonoswiatkowców – przeciez bez takiego wyznania ustami doswiadczenie zbawienia jest niemozliwe!
Nie mialem pojecia, jak kontakt z zielonoswiatkowcami zmieni moje zycie.
Moja pierwsza protestancka lektura byla rewelacyjna ksiazka Dawida Wilkersona Krzyz i sztylet. To z niej dowiedzialem sie, ze bardzo potrzebuje „chrztu w Duchu Swietym”. Po raz pierwszy spotkalem sie ze slowem „pastor” i dowiedzialem sie, ze pastor ma zone i dzieci! Poniewaz nie bylem nigdy na nabozenstwie w zborze, to nie znalem w ogóle protestanckiej terminologii.
Druga protestancka lektura byla Droga sceptyka do Boga Josha McDowella. Ta lektura pokazala mi, ze jako osoba swiecka mam do odegrania jakas role w Kosciele, ale na to okazalo sie byc juz za pózno.
Moi parafialni ksieza zaczeli zauwazac – jak to sami okreslili – moje protestanckie myslenie. Chociaz ja sam nie myslalem o odejsciu z Kosciola, który na swój sposób kochalem. Uczciwie przedstawialem zaprzyjaznionemu ksiedzu moje watpliwosci co do pewnych kwestii w Kosciele i pokazalem tez Biblijne studium dla nowo narodzonych chrzescijan, proszac o ocene i uwagi. Niestety, ksiadz odmówil komentowania tych ksiazek, twierdzac, ze zawieraja protestancka interpretacje Pisma. Tego bylo juz za wiele: „jak to – oburzylem sie – przeciez tutaj sa tylko pytania do poszczególnych wersetów!” Ksiadz nie byl na taka dyskusje przygotowany i po tej rozmowie mialem jeszcze wiekszy metlik w glowie.
„Zieloni” jakby na to czekali – rozpoczeli batalie o mnie. Modlili sie w swoich grupach, pokazywali mi protestanckie ulotki typu Katolicka Biblia mówi prawde itp. Zeby mnie juz kompletnie dobic – i tutaj to, czym sie z Wami dziele, ma duzo wspólnego ze wstepem – otrzymalem ksiazke bylego ksiedza L. Padrosy Dlaczego wystapilem z Kosciola katolickiego.
Myslalem, ze jestem w stanie obronic swoja katolickosc, ale bardzo sie przeliczylem. Lektura tej ksiazki mocno oslabila moja wiare w prawde w Kosciele katolickim.
Byc protestantem…
Wraz z odejsciem z Kosciola katolickiego radykalnie zmienila sie moja opinia na jego temat. Przestal byc dla mnie Kosciolem, a stal sie „Babilonem Wielkim” i „Wielka nierzadnica”. Kazdego dnia pragnalem spotkac sie z biednymi, oszukanymi katolikami i oznajmiac im prawde. Nie mialem zadnego pojecia o prawdziwej doktrynie Kosciola katolickiego, ale sprawialem wrazenie dobrze poinformowanego. Z cala zajadloscia atakowalem bledy „nominalnych chrzescijan”, chociaz nawet nie uwazalem katolików za chrzescijan. Taka postawe przejawialem przez kilka lat, co pozwolilo mi zostac liderem mlodziezowym. Kilkanascie mlodych osób bylo moim lupem – choc nie zdobywalem „dla Chrystusa”, poniewaz byly to osoby juz zdobyte, tzn. zaangazowane w swoim Kosciele. Moje „misyjne” zdolnosci zostaly docenione przez rade starszych i pastora i przeniesiono mnie do innego miasta, abym i tam „ratowal” ludzi.
„Ni pies, ni wydra”, czyli chrzescijanstwo ponadwyznaniowe
Po jakims czasie zauwazylem, ze jako radykalny zielonoswiatkowiec nie mam dostepu do tych kregów ludzi, do których chcialem dotrzec. Na szczescie poznalem ChSA (Chrzescijanskie Stowarzyszenie Akademickie) zwiazane z szeroko rozumianym chrzescijanstwem, ale o tradycji ewangelikalnej. ChSA nie utozsamialo sie z zadnym z istniejacych Kosciolów, chcac byc narzedziem w reku kazdego. Zaangazowalem sie w sluzbe wsród mlodziezy ze szkól srednich. Zaczalem wspólpracowac m.in. z luteranami, baptystami, metodystami. Mój radykalizm powoli przestawal podobac sie Bogu.
ChSA odegralo wielka role w moim zyciu. Zobaczylem, ze Bóg kocha myslacych i wierzacych inaczej niz ja. Byla to dobra szkola tolerancji i próby zrozumienia innych tradycji ewangelikalnych.
Niestety, musze stwierdzic, ze o ile ChSA jest organizacja ponadwyznaniowa, to niekoniecznie otwarta na katolików. Nie pamietam, ale zdaje sie, ze podobnie jak Ruch Nowego Zycia czy Chrzescijanska Spolecznosc Internetu (ChSI zwiazana jest z internetowa gazetka „WIATR” tworzona swego czasu przez… katolicka wspólnote Koinonia Jan Chrzciciel), ChSA posiada swoje wyznanie wiary wychodzace naprzeciw wszystkim Kosciolom, w którym znajdziemy miedzy innym punkt stwierdzajacy uznawanie 66 ksiag Pisma Swietego, co oczywiscie dla nas, katolików, jest nie do przyjecia[1].
Tak na marginesie, cala dyskusja o Ruchu Nowego Zycia, czy jest sekta, czy nie, jest zupelnie zle ustawiona. Z pewnoscia nie jest sekta, ale na pewno nie jest dobrym miejscem dla katolika[2].
Bylem swiadkiem, ze zabroniono katolikom bioracym udzial w wakacyjnym obozie udzialu w Mszy sw., co tlumaczono innymi planami dla calego obozu. Nie uszanowano tozsamosci religijnej niektórych osób (o ile pamietam, we Mszy sw. chcialy wziac udzial dziewczyny z Makowa Podhalanskiego).
Z powrotem w Kosciele katolickim
Nie bede opisywal szczególów, które doprowadzily mnie do podjecia nauki w Biblijnym Seminarium Teologicznym we Wroclawiu, ale sam pobyt w seminarium baptystycznym wymaga troche uwagi.
Podczas nauki w BST Pan otwieral moje oczy. Okazalo sie, ze nauka na uczelni protestanckiej moze doprowadzic do Kosciola katolickiego. Oczywiscie, nie byl to efekt zamierzony i pozadany przez wladze i wykladowców BST, ale tak sie wlasnie stalo.
Uswiadomilem sobie, ze teologia protestancka jest bardzo relatywna. Kazdy z nas, studentów BST, tworzyl swój wlasny „system teologiczny”, którego podstawa miala byc tylko Biblia. Zachecano nas do skladania comiesiecznych wyznan wiary (praktycznie dokonywalo sie to po kazdym przerobionym dziale). Musze przyznac, ze byla to niezla gimnastyka. Kazdy z nas spedzal setki godzin nad Biblia, która kochalismy i studiowalismy. Milosc do Slowa, wielki szacunek do prawd objawionych – to wszystko stalo sie dla mnie wielkim skarbem, który otrzymalem podczas nauki w BST. Uczono nas, ze Biblia jest najwazniejsza lektura teologa, ze do Biblii trzeba podejsc bardzo powaznie i z bojaznia, obawa o zle odczytanie Objawienia i z pokora wobec naszych ograniczonych mozliwosci. Nie pozwolono nam na „wczytywanie” swoich pomyslów do tekstu Pisma. Wiele móglbym jeszcze o tym napisac, ale streszcze to jednym zdaniem – BST nauczylo mnie, „jak czytac”, a nie „co tam jest napisane”.
Relatywizm zburzyl moje podstawy teologiczne. Przestalem byc pewny, ze znam prawde, i rozpoczalem lekture wczesnych pisarzy chrzescijanskich (Didache, dziela Augustyna, katechezy Cyryla Aleksandryjskiego itp.), co doprowadzilo mnie do wniosku, ze moja interpretacja Pisma znacznie (to delikatne slowo) odbiega od przedstawianej przez Ojców Kosciola i Tradycji (pisane duzym „T”).
Mój oficjalny powrót do Kosciola katolickiego mial miejsce w I Niedziele Adwentu 1996 roku w Kosciele pw. sw. Wojciecha u oo. dominikanów (o. Pawel Malinski).
Co dalej?
To nie koniec mojej duchowej przygody.
Na poczatku myslalem, ze bede tylko „biorca” w Kosciele, ale Pan stosunkowo szybko pokazal mi – chocby przez ksiazke ks. A. Siemieniewskiego katolickie spojrzenie na wiarę <http://www.apologetyka.katolik.pl/czytelnia/ksiazki/ks01> – ze moje osobiste doswiadczenie moze pomóc innym. Od grudnia 2000 wraz z Andrzejem Siemieniewskim rozpoczelismy rozmowy o celowosci powolania do istnienia Katolickiego Serwisu Apologetycznego, który ruszyl 2 lutego 2001. Tak wiec minal dokladnie rok od naszego wejscia w wirtualna siec.
Wierze, ze wielu z nas potrzebuje jasno i prosto zadanego pytania. Pytanie to kieruje do tych wszystkich, którzy wahaja sie w wierze i nie wiedza, czy moze warto odejsc z Kosciola katolickiego do bardziej atrakcyjnej grupy, czy trwac tam, gdzie Pan, Bóg, nas zasadzil.
Prosze o staniecie w prawdzie i zadanie sobie tego pytania:
Czy bycie katolikiem przeszkadza mi w calkowitym pójsciu za Bogiem i czy moge w Kosciele katolickim zostac zbawiony?
Jezeli odpowiedz brzmi „TAK”, to po co zmieniac Kosciól?
Pozwólcie mi na przekazanie jeszcze jednej mysli: protestanci twierdza, ze zbawienie jest z laski. Co oczywiscie jest prawda, a skoro jest to prawda, to czy nie moge byc zbawiony z laski w Kosciele katolickim? Czy tez musze spelnic jakis warunek (uczynek), aby dostapic zbawienia?

[1] Np. Chrzescijanska Spolecznosc Internetu
[2] Ks. Andrzej Siemieniewski – Doktryna Ruchu Nowego Życia – główne punkty wiary Ruchu Nowego Życia <http://www.apologetyka.katolik.pl/polemiki/protestantyzm/rnz/index.php>.


N lut 15, 2004 10:03
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sty 26, 2004 16:10
Posty: 1251
Post 
DZIĘKUJE ZA WYSŁUCHANIE APELU....

ddv163 napisał(a):
Moje swiadectwo już umieściłem...
http://www.katolik.pl/dyskusje/viewtopic.php?t=2087
Oraz jeszcze inne świadectwo (wypowiedź innego człowieka)
http://www.katolik.pl/dyskusje/viewtopic.php?t=2163


MAM NADZIEJĘ,ŻE SIĘ NIE NARZUCIŁEM ;)

cieplutki@poczta.wiara.pl
www.odnowa-ostroleka.prv.pl
...............................................................................................
"Bez pokory nie ma postępu duchowego.
Bez niej budowanie Królestwa Bożego w duszach jest niemożliwe"
Ks.Don Ottavio Michelini

Z Bogiem.


N lut 15, 2004 11:35
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sty 26, 2004 16:10
Posty: 1251
Post 
Zapraszam na [b]bombowe strony ze świadectami pastorów:[/b]

www.apologetyka.katolik.pl/polemiki/pro ... /index.php

www.apologetyka.katolik.pl/polemiki/pro ... 2/index.ph



Czy temat jest tak atrakcyjny,jak się zdaje?

Zapraszam szczególnie braci biblijnie wierzących!

Z Bogiem
cieplutki@poczta.wiara.pl


N lut 15, 2004 12:58
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sty 26, 2004 16:10
Posty: 1251
Post 
Podana strona jest zła:

Cytuj:
www.apologetyka.katolik.pl/polemiki/protestantyzm/konwertyta2/index.ph


proszę dodać literę "p" na końcu

www.apologetyka.katolik.pl/polemiki/pro ... /index.php

Przepraszam za błąd
Pozdrawiam.
Z Bogiem!


Pn lut 16, 2004 13:04
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn lut 16, 2004 23:02
Posty: 23
Post Re: DLACZEGO JESTEM KATOLIKIEM.......W NURCIE BIBLII
[quote="cieplutki"][b]DLACZEGO JESTEM KATOLIKIEM.......

Gdy byłem małym dzieckiem wszyscy zachęcali mnie do lektury biblijnej.
Rodzice,katecheci,księża,ludzie...był w tym święty sens.
Jezus od najmłodszych lat karmił mnie swoim słowem,
by następnie wypuścić mnie do ludzi,którzy potrzebują tego.
[quote]

Gdy ja byłem malym dzieckiem wszyscy zachecali mnie do lektury biblijnej. Chodzilem do kosciola, przyjmowalem sakramenty, ale tak naprawde nie wiedzielam o co chodzi poniewaz bylem dzieckiem. Odkąd dojrzałem i zaczałem myslec samodzielnie - odszedłem od wiary, bowiem zaczalem zadawac pytania, na ktore zaden ksiądz nie byl w stanie mi odpowiedziec. Zacząłem podejrzewać ze cos jest nie tak - ze tak naprawde mechanizm wiary w boga lezy w naturze czlowieka, tj. istoty rozumnej i swiadomej a nie w obiektywnym istnieniu tegoż boga i jakiejś jego ingerencji w materialny swiat.


N lut 22, 2004 23:30
Zobacz profil
Post 
Cytuj:
Odkąd dojrzałem i zaczałem myslec samodzielnie - odszedłem od wiary, bowiem zaczalem zadawac pytania, na ktore zaden ksiądz nie byl w stanie mi odpowiedziec.


hmmmmm....:)

Widze tutaj trzy mozliwosci:

1. Trafiles na kiepskich ksiezy (ilu ich bylo, ze mowisz "zaden" ?)

2. Twoje pytania byly tak smieszne i dziecinne, ze wprawiales nimi w rozbawienie ;)

3. Nie byles w stanie zrozumiec odpowiedzi

Wiec jak to bylo naprawde?
Ja ci powiem z wlasnego doswiadczenia, ze im wiecej pytam tym wiecej sie dowiaduje i umacniam w swojej wierze.
Pytac jednak trzeba ciagle i nie rezygnowac w razie trudnosci. Wydaje mi sie, ze ty sie zbyt szybko poddales.....chociaz...... Twoja obecnosc na tym forum swiadczy o dalszym poszukiwaniu ;).

Pytaj wiec nadal......

pozdrowka :)


N lut 22, 2004 23:43

Dołączył(a): Pn lut 16, 2004 23:02
Posty: 23
Post 
Belizariusz napisał(a):
hmmmmm....:)

Widze tutaj trzy mozliwosci:

1. Trafiles na kiepskich ksiezy (ilu ich bylo, ze mowisz "zaden" ?)



Kilku. Ale zawsze w dyskusji abstrahowali od logicznego myslenia na rzecz argumentow emocjonalnych. Ja rozumiem wyłączanie myslenia na rzecz emocji, ale nie potrafię tak.

Cytuj:

2. Twoje pytania byly tak smieszne i dziecinne, ze wprawiales nimi w rozbawienie ;)


Nic z tych rzeczy. Zabawne bylo jak spytałem pewnego księdza: "prosze ksiedza, niech ksiadz sobie wyobrazi ze nie ma Szatana. No i co sie zmienia na swiecie, czy ludzie stają sie nagle lepsi, znikaja wojny, zabojstwa, kradzieze itd...". Nie za bardzo umial odpowiedziec, ja twierdziłem ze nic by sie nie zmieniło, ale jemu cos nie pasowało, tak jakby nie mógł uwierzyć ze ludzie zarzynaja sie, kradną, mordują i gwałcą z powodow czysto trywialnych, bez zadnej metafizyki szatanskiej. Nie za bardzo byl w stanie umiejscowić gdzieś tego szatana we wspolczesnym swiecie. I tak dalej, o co bym nie pytał to zawsze mieli kłopoty z logicznymi wyjasnieniami.

Cytuj:
3. Nie byles w stanie zrozumiec odpowiedzi


Logicznej odpowiedzi po prostu nie było. Co najwyzej byly jakies teorie oparte na wlasnych emocjach i subiektywnych odczuciach, z wyłączoną logiką.

Cytuj:
Wiec jak to bylo naprawde?
Ja ci powiem z wlasnego doswiadczenia, ze im wiecej pytam tym wiecej sie dowiaduje i umacniam w swojej wierze.
Pytac jednak trzeba ciagle i nie rezygnowac w razie trudnosci. Wydaje mi sie, ze ty sie zbyt szybko poddales.....chociaz...... Twoja obecnosc na tym forum swiadczy o dalszym poszukiwaniu ;).


Ja mam calkiem dobre odpowiedzi na pytania ktore zadaje. Po prostu od czasu do czasu lubie zmusic do myslenia innych ludzi.


Cytuj:
Pytaj wiec nadal......
pozdrowka :)


Np wezmy ciąg pytan:

1) Czy jesli wierzymy ze Bóg ingeruje w świat materialny, czy oznacza to ze ingerencja taka gwałci prawa natury?
2) Jesli ingerencja Boga nie gwałci praw natury, to skąd wiadomo ze była ingerencją Boską a nie po prostu normalnym działaniem praw natury. Logiczne jest przyjąć to drugie - że zadnej ingerencji nie było.
3) Jesli więc ingerencja Boga gwałci prawa natury, to czy nie oznacza to że powinniśmy mieć żelazne dowody na istnienie Boga? Bo ingerencja w materię wbrew prawom oddziaływan swiadczyłaby ze jakas siła jest w stanie zrobić coś czego my nie możemy - nagiąć obowiązujące prawa we wszechswiecie. Dlaczego wiec nie mamy nigdzie takich żelaznych dowodów? Majac takie zelazne dowody wszyscy by wierzyli w Boga i swiat bylby cacy.
4) A moze Bog potrafi nagiąć prawa natury i ingerować w materię ale robi to poza naszą percepcją, tak ze nie mozemy tego zbadać w zaden sposob? To oznacza więc, ze on sam nie chce dawać zadnych zelaznych dowodów na to by ludzie w niego wierzyli. Jest mu więc obojętne czy wierzą czy nie, bowiem musi doskonale zdawac sobie sprawę ze czesc ludzi jest ze swojej natury podejrzliwa jesli nie ma takich żelaznych dowodow na historie opowiedziane przez innych ludzi.
5) Jesli jest mu obojętne czy wierzą w niego czy nie, to po co ta cała gadanina o "odrzucaniu Boga", koniecznosci "nawracenia sie", ewangelizacja, czyli przekazywanie slowa bozego itd... Ateizm jest najwyrazniej w pelni przez Boga akceptowalny, na rowni z wiarą. Więc oplaca sie świadomie nie wierzyć - nie traci sie czasu na chodzenie do kosciola na przyklad.

I tak dalej... powodzenia w odpowiedziach.


Pn lut 23, 2004 17:03
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sie 21, 2008 19:19
Posty: 12722
Post 
Dzięki, comrade za pytania ;) Z przyjemnością poszukałam niektórych odpowiedzi - nigdy dotąd nie było mi potrzebne np. wnikanie w kryteria cudownego uzdrowienia :)

Bóg nie łamie praw natury, comrade. W końcu sam je ustanowił. I stworzył świat jako dobry - czemu miałby to zmieniać? Poprawia się tylko coś co jest – niedoskonałe.
Czy potrafi je zmienić? Skoro je stworzył (a powstanie przypadkowe zasad rządzących naturą jest raczej mało prawdopodobne) to może i zmienić.
Z faktu nie ingerowania nie wynika jeszcze niemoc. Z faktu że nie przestawiasz szafy w swoim mieszkaniu nie wynika, że nie możesz tego zrobić, prawda?

Po grzechu pierworodnym pojawiło się na świecie zło. Dlaczego Bóg tego nie zmienił? Zacytuję O. Jacka Salija:
Cytuj:
Bóg nie lubi naruszać naturalnego biegu rzeczy -- ani praw fizyki i biologii, ani praw rządzących dobrem i złem. Nie lubi nie dlatego, że ma takie widzimisię, ale dlatego że jest Miłością i drogą cierpliwej miłości - bez zewnętrznych nacisków - prowadzi świat do zbawienia


Comrade – Bóg jest Miłością. I jest wobec człowieka uczciwy. Jeśli takie zasady świata ustanowił – wg takich postępuje, nie nagina ich i nie zmienia – byłaby to wtedy zabawa kukiełkami – zawsze można odwrócić górę w drugą stronę i pospadają... Tylko co to ma wspólnego z miłością?

Czy Chrystus zmieniał prawa natury? Znów posłużę się znów tekstem O. Salija:
Cytuj:
Nawet kiedy wskrzesił rozkładającego się już Łazarza, nie działał wbrew prawom natury ani obok nich. On wówczas objawił nową naturę: tę naturę, która już nie będzie panowała nad człowiekiem ani go sobą przygniatała, dlatego że człowiek - wyzwolony z grzechu i potężny swoją jednością z Bogiem - będzie panował nad nią, a ona przez to będzie wywyższona i uszlachetniona. Również inne cudy Chrystusa objawiały tę naturę czasu eschatologicznego, naturę nowego stworzenia: zarówno cud chodzenia po wodzie, jak cud przyjścia pomimo zamkniętych drzwi.
I to także sobie zapamiętajmy: Cud nigdy nie łamie praw natury ani ich nie zawiesza, cud jedynie bardziej lub mniej ujawnia ostateczną sytuację natury, sytuację natury w świecie bez reszty zwróconym ku Bogu.


Bardzo mi się podoba jedna wypowiedż dotycząca cudu - znów mały cytat :)
Cytuj:
W teologii mamy różne koncepcje cudu. Ta, którą preferujesz (cud jako zaprzeczenie praw natury) pochodzi ze średniowiecza. Ale starożytność i współczesność znają także inne ujęcia cudu. Na przykład możemy powiedzieć tak:

Cud jest to fakt niezwykły, który wywołuje zdziwienie, ponieważ różni się od zwykłego biegu rzeczy, a wskutek tego budzi zainteresowanie sprawami religii i jest znakiem Boga działającego w świecie...

Przy przyjęciu tej koncepcji znalezienie naturalnego wyjaśnienia jakiegoś zjawiska nie zmienia faktu, że może to być cud. Jeśli np. odkryjemy naturalne powody, dla których przed Izraelitami otwarło się Morze Czerwone, to cudem będzie nie sam fakt, że tak się stało, ale że stało się wtedy, gdy Izraelici tego potrzebowali


Ale wobec tego – jakie kryteria decydują, że np. uzdrowienie uznaje się za cudowne?
1. Choroba z której z której zostaje się uzdrowionym musi być ciężka, tak że wyleczenie z niej jest niemożliwe lub przynajmniej trudne
2. Choroba nie może być już w stadium zaniku, tak że mogłaby się cofnąć samoistnie
3. Nie mogą być aplikowane żadne lekarstwa, a gdy już zostaną one podane, musi być stwierdzona ich nieskuteczność
4. Uzdrowienie musi być natychmiastowe
5. Uzdrowienie musi być całkowite
6. Przed uzdrowieniem nie może mieć miejsca żaden nagły kryzys na skutek podawania określonego środka; jeśli tak było nie należy mówić o cudownym uzdrowieniu, gdyż można je częściowo lub też całkowicie wyjaśnić w sposób naturalny
7. Po uzdrowieniu nie może wystąpić nawrót choroby

Komisja lekarska (złożona z wierzących i niewierzących) orzeka tylko, że opisanego uzdrowienia nie da się wyjaśnić na drodze naukowej...
Konieczny do uznania cudu jest jednak kontekst religijny – kontekst osobowej wiary człowieka.

Cud – żaden i nigdy – nie pojawił się jako jedynie zewnętrzna demonstracja Bożej mocy, bez sensu – to nie sztuczka magiczna. Zawsze miał on głębszy sens – duchowy.

Comrade – gdybyś miał żelazne dowody to wiara nie byłaby wiarą, a wiedzą. A dlaczego Bóg tych dowodów nie daje?
Myślę że to wynika z danej wolności – gdyby po każdym słowie „nie wierzę” walił obok człowieka piorun, bez innej przyczyny, to pewnie byś uwierzył że jest Bóg – tylko gdzie byłaby wolność?

Czy jeśli z uwagi na miłość i szacunek i wolność drugiego człowieka znosisz jego postępowanie choć mógłbyś wymusić jego zmianę siłą, to znaczy od razu że nie chcesz tej zmiany i że to postępowanie akceptujesz?

I jeszcze jedno – swoją siłę udowadnia tylko ten kto jest – słaby lub porównywalnie silny, takim czuje – lub jest próżny i lubi być podziwiany... Ktoś znacznie silniejszy i świadomy własnej mocy tego robił nie będzie... Nawet po ludzku :)

I na koniec znów o. Jacek Salij:
Cytuj:
Jeżeli ktoś żyje tylko w swoich dwóch wymiarach (materialnym i kulturowym - przyp.), to choćby wierzył w cudy i ich pożądał, przecież on nie cudów pragnie, ale nadzwyczajnej zewnętrznej ingerencji Boga. Taki człowiek, nawet jeśli jest świadkiem cudu, to go przeważnie nie zauważy. Dla tego jednak, kto żyje w wymiarze duchowym, cudy są niemal chlebem powszednim. Taki rozpoznaje palec Boży również w rozmaitych widzialnych wydarzeniach, choć zapewne tylko nieliczne spośród tych wydarzeń można by określić jako "niewytłumaczalne z punktu widzenia współczesnej nauki"

_________________
Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony


Pn lut 23, 2004 20:51
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 73 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL