Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr gru 11, 2019 8:51



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 15 ] 
 "Na wagary, wagary trzeba pójść choć raz!" 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): N cze 01, 2003 19:25
Posty: 9
Post "Na wagary, wagary trzeba pójść choć raz!"
Czy uważacie że uczeń powinien chodzić na wagary???
Pewien zespoł chrześcijański o nazwie Triguetra w swojej piosence śpiewają:"na wagary trzeba pójść choć raz choć jeden raz
by usłyszeć o czym wieje wiatr nie raz nie jeden raz".
Ja w zupełności zgadzam sie z autorem tego tekstu!!!Sam kiedyś byłem na wagarach i zobaczyłem świat z innej strony(tej złej).I wiele sie nauczyłem przebywając poza szkołą.Nie mozna zamykac sie w szkole i nie mieć otwartych oczu na prawde tego świata.
Na wagary trzeba chodzić( tylko nie za często!! :) )
Sam Budzy (wokalista 2Tm2,3 Armia) śpiewa o sobie:"Ja uciekłem ze szkoły, jak wtedy, sto czterdziesty raz
z więzienia do raju, na przedziwne, zielone Twoje łąki"
Naprawdę wiele można usłyszeć od wiatru.Czesto odkrywamy Prawdę której tak czesto szukamy!!!


Wt sie 05, 2003 19:21
Zobacz profil WWW

Dołączył(a): So sie 09, 2003 21:22
Posty: 1
Post wagary??? pewnie!!!!!!!!
zgadzam się!!!!!!!!!! wagary są nieodłącznym elementem życia uczniowskiego, tylko szkoda, że nauczyciele nie rozumieją akurat tej kwestii... ja szkołę średnią mam już za sobą, ale wagarowało się ze znajomymi lub też samotnie... ile wtedy jest czasu na przemyślenie milionów spraw, na kontemplację, na dostrzeganie piękna w rzeczach zwykłych... oczywiście, nie polecam zbyt często :-))).

_________________
RaStA


N sie 10, 2003 23:35
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt sie 08, 2003 19:47
Posty: 40
Post "Na wagary, wagary trzeba pójść choć raz"
wagary są dobre, ale niezbyt często. Bo jak już się człowiek rozsmakuje w ich uroku, to mogą być problemy... Mi się udało znależć złoty środek. Wagarowałem na tyle, żeby nie mieć kłopotów z "ciałem pedagogicznym".


Pn sie 11, 2003 0:31
Zobacz profil

Dołączył(a): N wrz 21, 2003 11:29
Posty: 3
Post 
wagary.. moze raz... moze dwa... razy ale nigdy wiecej...

_________________
"A może ja chce...."


N wrz 21, 2003 17:54
Zobacz profil
Post 
Lucku (czy też Łukaszu), dobrą podążasz drogą. Tylko nie pozwól się otumanić niektórym hojrakom tu się wypowiadającym.
Pokó i dobro! Dziadek tis.


N wrz 21, 2003 19:34
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt gru 12, 2003 20:35
Posty: 109
Post 
Ja w 4 klasie liceum mialem prawie 50% nieobecnosci nieusprawiedliwionych (wagarow) i uwazam ze zrobilem lepszy pozytek z czasu niz gdybym spedzil go na przebywaniu w szkole. Nie podoba mi sie to ze chodzenie do szkoly jest obowiazkowe. Mi bardziej pasowala by samodzielna nauka i eksternistyczne egzaminy. Uwazam ze do szkoly zaganiaja nas nie tylko dlatego zeby nas uczyc, ale zeby przyciac nasze ambicje i marzenia do ogólnie przyjetego szablonu spolecznego.

NIECH BEDZIE POCHWALONY JEDYNY BÓG


So gru 13, 2003 19:15
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr maja 14, 2003 15:37
Posty: 883
Post 
No to ja sobie tutaj troszke popisze. Nie jest tajemnica, ze mam 18 latek i chdze do klasy maturalnej. Niby wszyscy tacy dojrzali inteligentni i w ogóle... a tu prosze. Mam w klasie kolegę, którego nawet te 50% nie ma w szkole. Mało tego - nic sobie bie robi z całej instytucji jaką jest szkoła.
Takiego wagarowania nie popieram, a wręcz przeciwnie - uwazam za istna głupotę.
Druga strona medalu jest jednak bardziej świecaca. Czasami jak siedzę na takim polskim (o zgrozo mam pisać z niego maturę) to szału dostaję. Babka chrzani nic konkretnego - same pierdoły i ogólniki. Nic nie da sie z tego zanotowac, bo jak sama przyznaje, skacze z tematu na temat. Ostanio w połowie takiej lekcji rzuciłam długopis na matę i walnęłam się lulu na ławkę... przez mgłę jeszcze pamietam słowa kolezanki, ze lepiej na tym wszystkim wyjde kiedy się prześpię niż gdybym próbowała cokolwiek wydedukować z tego co ta babka plecie. No i fakt... z takich lekcji uciekanie jest WSKAZANE! W każdym razie w 50% można nie chodzić - taż żeby nie miec problemów z zaliczeniem przedmiotu.

Już nie wspominam o takich lekcjach, gdzie nauczyciel zadaje prace domowa, a następna cała lekcja spełza na jej rozwiązywaniu! :P Cos okropnego...

_________________
Obrazek
d(~_~)b Psałterz wrześniowy
www.polskastacja.pl


So gru 13, 2003 20:08
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr maja 14, 2003 14:31
Posty: 930
Post 
Wagary...hmmm
Myśle ze jest to kwestia która trzeba rozpatrywac indywidualnie w studium kazdego przypadku :D :D :D Nie popieram wagarów jako ucieczki przed odpowiedzialnościa, jako chęć uniknięcia konsekwencji nieprzygotowania. Wtedy są to po prostu zachowania które w zaden sposób nas nie rozwijają i niewiele mają wspólnego z
Cytuj:
Sam kiedyś byłem na wagarach i zobaczyłem świat z innej strony(tej złej).I wiele sie nauczyłem przebywając poza szkołą.Nie mozna zamykac sie w szkole i nie mieć otwartych oczu na prawde tego świata.


Takie wagary prowadzą raczej do nauki kombinowania i cwaniactwa!!!

Z drugiej strony zgadzam sie ze owe wagary mogą mieć charakter twórczy. Sama pamietam jak zrywałam się z zajeć( zaznaczam jednak ze tylko z tych które wydawały mi się po prostu bardzo nudne np. wychowanie seksualne :roll: , które nie miało nic wspólnego z wychowaniem w prawdziwym tego słowa znaczeniu) i zdobywałam swiat. Najczęsciej spedzałam wtedy czas w bibliotece. Czasem urywając się z lekcji rozpoczynałam mój dzien wagarowania od Mszy Świetej bo wydawała mi się ciekawsza :D . Najbardziej jednak lubiłam spędzac czas nad Wisłą... Ech wtedy to własnie odkrywałam swiat! Tam wymyśliłam co zrobić ze swoim dalszym życiem, tam uczyłam się do matury, tam przeżyłam swój pierwszy pocałunek :oops:
Mile wspominam te czasy... aczkolwiek na sprawdzianach zawsze pojawiałam sie w terminie!!!ZAWSZE!


So gru 13, 2003 20:42
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N maja 18, 2003 19:49
Posty: 642
Post 
Pewnie trzeba pisać o tym w taki sposób, w jaki Papież na Wadowickim rynku mówił o kremówkach. :x Zatem muszę przyznać się do dwóch grzechów. Po pierwsze, w przeciwieństwie do jednego z Was wszystkie godziny wagarowe zawsze miałem usprawiedliwione. Wcale nie lewymi zwolenieniami. Nasza wychowawczyni robiła to zawsze, ilekroć delikwent potrafił wytłumaczyć swoją nieobecność z dużym poczuciem humoru. Po drugie jeździłem na wagary do Torunia. Swoje rodzinne miasto znałem bardzo dobrze, a tam odkrywałem nowy, inny świat. Zabytków, wystaw, kina. Oczywiście smakując całej atmosferki miasta akademickiego. Chyba mogę powiedzieć, że były to wagary twórcze. Dziś wcale tego nie żałuję. Nie dlatego, żeby lekcje miały być nudne. Wręcz przeciwnie. Miałem wspaniałych nauczycieli, którzy potrafili swoim przedmiotem fascynować. Paradoks polega na tym, że wagary były tych fascynacji wspaniałym rozszerzeniem.
Co mi z nich pozostało? Do dziś, jako ksiądz, mam w konfesjonale problem, gdy uczeń spowiada się z wagarów. Bo niby zgrzeszył :?:

_________________
"Spójrzcie na Pana, a rozpromienicie się radością. Oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto biedak zawołał i Pan go usłyszał. I uwolnił od wszelkiego ucisku." /Ps 34/


So gru 13, 2003 21:35
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr maja 14, 2003 15:37
Posty: 883
Post 
Kurcze jak już taki celnik - wzór obowiązkowości i pilnosci :D ;-) - chodził na wagary...

A odnośnie spowiadania sie z wagarów - w życiu nie miałam przyjemności robienia tego. Mało, nigdy nie miałam wyrzutów sumienia z powodu ucieczki z lekcji.

Jakby na to wszystko nie patrzeć: człowiek czasami musi podjąc decyzję. jest ona mniej lub bardziej trafna, ale nie zawsze ta mniej trafna jest odrazu grzechem. Tyle...

_________________
Obrazek
d(~_~)b Psałterz wrześniowy
www.polskastacja.pl


N gru 14, 2003 13:36
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr maja 14, 2003 16:46
Posty: 738
Post 
Fajne wspominki :) Ale z Was grzesznicy ;-)

Moje wagary są legalne i mam nadzieję, że takie pozostaną do końca mojej szkolnej edukacji.
Po pierwszym nawianiu z 4 ostatnich lekcji :) wychodząc z kina oczywiście natknałam się w szatni na życzliwego sąsiada donosiciela :(
Rozumiecie, że potem odbyła się zasadnicza rozmowa z rodzaju "a ja Ci tak wierzyłem......."
Tata jednak zrozumiał moje nieodparte potrzeby wagarowania (podejrzewam, że także to robił) i od tego czasu miałam wagarez-lagalez ; raz w miesiącu zaklepane prawo nie pójścia do szkoły. A Tata pisał mi usprawiedliwienie , że byłam nieobecna " z ważnych, znanych mu powodów ".
Dodam jeszcze, że poza tym dniem nie miałam prawa do nawet 1 głupiej godzinki nieusprawiedliwionej.....

Nie wiem może powiecie, że to nie jest moralne tak pozwalać na wagarowanie, ale mnie to akurat uwolniło od konieczności kłamania w domu.
Wierze, że wagary daja możliwość rozwijania się w absolutnej wolności dysponowania wolnym czasem (szczególnie w górach, na wiosnę :)


N gru 14, 2003 13:55
Zobacz profil
Post 
Witam

......ech....chyba nie ma zbyt wielu osob, ktore moglyby powiedziec z reka na sercu, ze nigdy nie wagarowaly :-D
Ja rowniez sie do nich NIE ZALICZAM :D .
No coz wagary sa niepisanym i cichym "prawem ucznia"........oczywiscie wszystko musi byc w odpowiedniej normie.
Zbytnia przesada w wagarowaniu ujemnie moze sie odbic na wyksztalceniu....co do tego nie ma watpliwosci.....ale rownoczesnie, nadgorliwych i idealnych prymusow tez nikt nie lubi :D

Czy moje wagary mialy charakter tworczy????............hmmm jezeli dobra zabawa, jakis fajny film w kinie mozna nazwac tworcze....to TAK :-D

Tworcze rowniez bylo to gdy mnie rodzice nakryli na tym, ze mam jakies dziwaczne nieobecnosci w szkole, co nadziwaczniejsze byly one zawsze usprawiedliwione (efekt przyjazni z synem lekarza :biggrin: ). Wtedy to TWORCZO zadzialal pas w reku ojca i tworczo nauczylem sie , ze pozycja siedzaca nie zawsze jest korzystna dla mojego dobrego samopoczucia :biggrin: :biggrin: :biggrin: :biggrin:

Musze wam jednak przyznac, ze to tworcze dzialanie pasa.............nie odnioslo zbytniego skutku.......coz pamiec ludzka jest zawodna i czesto zapomina o przykrych rzeczach, a te mile rzeczy pamieta sie dlugo i sa niezwykle pociagajace :biggrin: :biggrin: :biggrin:


Pamietajcie jednak!! (to dla tych co sie jeszcze ucza)......zbytnia przesada w wagarowaniu zle sie odbija na edukacji.
50 % nieobecnosci....to juz nie wagarowanie.......to zwykle LENISTWO


pozdrowka :)


N gru 14, 2003 14:19
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt gru 12, 2003 20:35
Posty: 109
Post 
Jezeli te 50% spedza nie na bezsensownym trawieniu czasu to tak, ale jezeli zamiast isc na nudne lekcje w liceum idzie sie posluchac wykladow z psychologi, historii, socjologii na uniwersytecie, to chyba calkiem inna soprawa. Tak samo, jezeli czas ten spedza sie na doskonalenie wlasnej osoby w innych dziedzinach.

NIECH BEDZIE POCHWALONY JEDYNY BÓG


N gru 14, 2003 17:09
Zobacz profil
Post 
.....a swistak siedzi i zawija to w sreberka :biggrin: :biggrin: :biggrin: :biggrin:


pozdrowka :D


N gru 14, 2003 17:17
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sie 21, 2008 19:19
Posty: 12722
Post 
Echhh... Uciekać - nie :) Po co jak już w podstawówce nauczyli mnie podpisu własnej matki (wychowawczyni było potrzebne na jakichś papierach :) ) Ale 7-8 godzina w postaci łaciny była nie do przyjęcia :)

A a propos sensu wypowiedzi (czy raczej jej logiczności)...
To z języka polskiego - zlepek wypowiedzi nauczycielki (autentyczne zdania) w formie piosenki (na melodię Mirafiori)

I. Myśl wiodła Oświecenie jak gdyby notabene wzrośnięte przy tym bardziej wzdłuż niż wszerz
Czasokres Oświecenia jest nie do określenia choć barok dłuższy był to ono też!
Ref.:
Kulturowo rzecz ujmując ono żyje wciąż typując rody w narodowej męce
W deistycznej tej idei Bóg się kryje bo go tak właściwie niezbyt nie ma więcej.
II. To była kwestia metod to jest po prostu nie to co tak właściwie można ciałem doznać
To rodzi się na temat i myśli się na temat i człowiek może poznać lecz nie może poznać
Ref.: Kulturowo...
III. Wiec ostateczny krach już ten ewidentny krach już, brak bazy w związku z czym jest bardzo źle
Zmieniają się realia w trywialne bachanalia się pełną parą charakteryzuje się
Ref.: Kulturowo..

Koleżanka pisała dosłownie zamiast robić zwykłe notatki i taki był efekt... :D:D:D
O geografii już nie mówię - piosenka była mniej dosłowna...

_________________
Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony


N gru 14, 2003 19:53
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 15 ] 

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL