Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Cz wrz 20, 2018 12:20



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 
 Licencja JSON:The Software shall be used for Good, not Evil. 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Pn lis 03, 2014 15:36
Posty: 425
Post Licencja JSON:The Software shall be used for Good, not Evil.
Ciekawostka.

Co to jest licencja MIT? Jedna z najprostszych i najbardziej permisywnych licencji w ogóle. Głosi ona po prostu, że każdy może wykorzystywać oprogramowanie jak mu się żywnie podoba, jednocześnie zabraniając redystrybutorom wprowadzania jakichkolwiek dodatkowych ograniczeń; jednocześnie explicite nie daje użytkownikom żadnej gwarancji.

Co zrobił niejaki Douglas Crockford, kiedy pisał swe narzędzia dla języka JavaScript? Wydał je na tej właśnie licencji, ale wprowadził jedno, dodatkowe ograniczenie:

Cytuj:
The Software shall be used for Good, not Evil.


tj:

Cytuj:
Oprogramowanie ma być wykorzystywane ku Dobru, nie ku Złu.


Popyt na jego narzędzia był spory... ale i efekt wprowadzenia tego obostrzenia przerósł wszystko, czego mógłbym się spodziewać (o naiwności moja!)

Oto wszyscy się rzucili, że to obostrzenie nie ma prawa bytu, i że Crockford ma je znieść, bo inaczej nie będziemy tykać się jego programów!


Wiele osób chciało od Crockforda, by zmienił licencję; zazwyczaj odmawiał, ale wyjątek zrobił dla IBM; napisał im mianowicie, że pozwala "IBM, jego klientom, partnerom, sługusom i poplecznikom" na wykorzystywanie jego oprogramowania ku złu. Prawnicy IBM usatysfakcjonowani.

Ugh. Jestem trochę podzielony.

Ta idealistyczna, dziecięco-naiwna część mnie mówi tak: Szacunek dla Crockforda! Wreszcie jakiś facet z jajami! Jak doskonale wykazał obłudę i amoralizm współczesnego świata... Oto Free Software Foundation ze Stallmanem na czele, która ciągle mówi, że walczy z zamkniętym oprogramowaniem z przyczyn moralnych i etycznych, gdyż zamknięte oprogramowanie to zło... Oto Google, które zasłynęło hasłami takimi jak "Don't be evil" ("nie bądźmy źli") czy "Do the right thing" ("Czyńmy, co słuszne")... Oto wszyscy inni.... Nagle zaczynąją oficjalnie i publicznie domagać się prawa czynienia zła! Sprowokować, by współczesno-zachodnio-liberalna technokracja pokazała swe prawdziwe, amoralne oblicze w tak nie pozostawiający wątpliwości sposób... Toż to majstersztyk ze strony Crockforda. I jeszcze Crockford ma na tyle jaj, by nie ugiąć się przed bojkotem i przeciwko wszystkim nie zmieniać swej licencji i swego stanowiska. Żebym to ja był na tyle dobrym programistą, bym mógł napisać coś, na co będzie tak duży popyt... Żeby mi tylko jaj starczyło, by to samo zrobić, co Crockford, i dalej, kontynuując jego dzieło, wstrząsnąć tą kupą g... Marzenia... Wszak, jak rzekł George Bernard Shaw, w jednym ze swych rzadkich przebłysków mądrości: "Reasonable people adapt themselves to the world. Unreasonable people attempt to adapt the world to themselves. All progress, therefore, depends on unreasonable people." ("Rozsądni ludzie przystosowują się do świata. Nierozsądni ludzie próbują przystosować świat do siebie. Zatem, jakikolwiek postęp zależy od nierozsądnych ludzi")

Ale teraz odpowiada jej ta bardziej zgorzkniała część mnie: Gaazkam, dorośnij wreszcie, wyzbądź się swych infantylnych fantazji i dziecięcego, skrajnie uproszczonego podejścia do świata. Idealistycznie traktujesz moralność w kategoriach absolutnych; ale przecież musisz przyznać rację niektórym przeciwnikom tej licencji. Nawet jeśli istotnie katolickie podejście do moralności jest tym obiektywnie słusznym, to nie ma takiego konsensusu w społeczeństwie i obecnie nawet sam Kościół twierdzi, że nie ma prawa wymuszać wiary na innych; a przecież wiara jest warunkiem wstępnym przyjęcia wynikającego z niej podejścia do moralności. W związku z tym, tak, jak pisali niektórzy przeciwnicy tej licencji: Albo wykorzystujemy podejście Crockforda w kwestiach dobra i zła, a to w praktyce oznacza, że Crockford może dyktować dowolne warunki pod rygorem podania do sądu; Albo wykorzystujemy podejście licencjobiorcy, a to oznacza, że obostrzenie niczego nie zabrania; albo wykorzystujemy podejście każdego pojedynczego sędziego, a to oznacza, że może nie być końca piekłu ciągłych rozpraw sądowych i frywolnych pozwów, których wyroków nie będzie można przewidzieć. W konsekwencji każdy, kto nie chce mieć ciągle prawniczego topora nad karkiem, naprawdę nie może wykorzystywać oprogramowania na tej licencji, jakkolwiek moralnie nieskazitelny by nie był; bowiem w praktyce licencja ta zabrania jakiegokolwiek użytku.

Uff. Ale tym tropem dochodzimy do tej właśnie współczesnej mentalności, którą (kiedyś?) tak nienawidziłem i którą, zdaje się, dawno potępił Kościół... Nieważne jest obiektywne dobro i zło. Prawdopodobnie nawet nie ma czegoś takiego, jak obiektywne dobro i zło. Ważne są tylko przepisy prawa, bo one jedynie są na tyle obiektywne, by wszyscy, niezależnie od poglądów, mogli się nimi kierować. Dlatego litera prawa powinna być przestrzegana i egzekwowana zawsze i wszedzie, z pełną ścisłością i dokładnością, niezależnie od okoliczności i niezależnie od czyichś partykularnych przekonań.

Nie podobna mi się ten kierunek.

Obrazek

"Cóż to jest prawda", zapytał Piłat Jezusa?

Wszak Jezus posługuje się różnymi ludźmi, którzy mają jakiekolwiek przebłyski dobrej woli i prawdy.. Nawet, jeśli w Niego nie wierzą... Czy teraz zadziałał przez Crockforda? Wymuszając na współczesnych technokratach, by wcielając się w pełnego splendoru Piłata, zapytali Go: "Cóż to jest zło?" I tak, jak 2000 lat temu, zbojkotowali Go, odrzucając Jego prawdę na temat dobra i zła, i przykazanie: Nie będziesz czynił zła?

To, oczywiście, rozumowanie tej idealistycznej części mnie.

_________________
Także http://forum.wiara.pl/search.php?author=gaazkam&submit=Szukaj


Śr maja 16, 2018 18:43
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N gru 08, 2013 21:26
Posty: 6105
Post Re: Licencja JSON:The Software shall be used for Good, not E
Próbowałem odpisać, ale mnie przerosło. Tzn. ja akurat dziabię temat transhumanizmu w ujęci dukajowskim, więc trochę ręce mi opadły, bo musiałbym najpierw zbudować jakąś płaszczyznę porozumienia między nami, żeby przekazać skutecznie to, co o tym wszystkim myślę – a dawno nie pisałem takich ambitnych i długaśnych wypracowań. Ale może szarpnę się jeszcze, bo temat, jaki zadałeś tym postem, krąży mi wkoło głowy i szybko się nie odczepi.

_________________
Ergo Proxy, znany również jako Lurker.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro


Śr maja 16, 2018 19:48
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn cze 21, 2004 18:27
Posty: 5942
Post Re: Licencja JSON:The Software shall be used for Good, not E
Oj gaazkaam – mieszasz systemy walutowe i Ci wychodzą dziwne rzeczy. Czym innym jest moralność, a czym innym prawo. Owszem – dobrze, jeśli prawo wypływa z moralności. Nigdy jednak nie będzie prawa idealnego, tzn. takiego, które wynagrodzi wszystko co moralnie dobre i potępi wszystko, co moralnie złe.

Prawnicy zawodowo zajmuję się prawem. I teraz wyobraź sobie, że jesteś prawnikiem. I jesteś osobą, która na każdym kroku stara się postępować moralnie i czynić dobro. Ale dostałeś od szefa zadanie ze swojej branży – z dziedziny prawa. Masz ocenić licencję na oprogramowanie w świetle kompatybilności z planem biznesowym Twojej firmy. No i widzisz w tej licencji klauzulę, która w świetle prawnym nie wiadomo co znaczy. I tu nie chodzi o to, że Ty nie masz wykształconego poczucia dobra i zła. Twoim zadaniem jest ocena skutków prawnych tej klauzuli. A to jest utrudnione, bo te skutki zależą od interpretacji. Jak Cię autor softu pozwie do sądu, bo jego zdaniem wykorzystałeś soft „ku złu”, to kogo weźmiesz na biegłego? Swoje sumienie? Pana Boga?

Więc tak – w kategoriach humorystycznych historię klauzuli Crockforda można rozpatrywać jako jakiś rodzaj satyry na korpoświat. Ale jeśli spojrzymy na to poważnie, to nie można się dziwić tym, którzy ją odrzucają.

_________________
მიჯნურობა სხვა რამეა, არ სიძვისა დასადარი:
იგი სხვაა, სიძვა სხვაა, შუა უზის დიდი მზღვარი


Cz maja 17, 2018 6:49
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn lis 03, 2014 15:36
Posty: 425
Post Re: Licencja JSON:The Software shall be used for Good, not E
zefciu napisał(a):
I teraz wyobraź sobie, że jesteś prawnikiem. I jesteś osobą, która na każdym kroku stara się postępować moralnie i czynić dobro. Ale dostałeś od szefa zadanie ze swojej branży


To może być trudne.

Gdyż, ponieważ, bowiem, albowiem, jeśli się nie mylę, to według miłościwie nam panującej amerykańskiej mentalności technokratycznej czejekolwiek przekonania moralnie są jedynie i wyłącznie jego osobistą sprawą i tracą jakiekolwiek zastosowanie, kiedy ktoś zaczyna działać w imię kogo innego - bo wtedy wiążą go nie jego własne przekonania, ale jedynie i wyłącznie przekonania jego mocodawców oraz litera obowiązującego prawa.

I jako, że teoretycznie mocodawcami spółek akcyjnych jest ogół akcjonariuszy, którzy mogą mieć różne przekonania etyczne... to nie mają zastosowania ani przekonania etyczne pracowników, ani przekonania etyczne prezesów, ani nawet przekonania etyczne akcjonariuszy, bo jest ich wielu i pewnie pozostają w konflikcie... więc rozwiązujemy problem w iście amerykańskim stylu i uznajemy, że żadne względy etyczne nie mają zastosowania, a jedynie i wyłącznie litera obowiązującego prawa i wewnątrzkorporacyjnych przepisów. Natomiast zadaniem korporacji jest zarabianie pieniędzy dla akcjonariuszy więc, o ile statut korporacji nie głosi inaczej, to korporacja ma obowiązek robić wszystko, co zgodne z literą obowiązującego prawa, a co może prowadzić do zarobienia więcej pieniędzy, czyli postępować amoralnie. (Naprawdę, nawet zgodność z literą obowiązującego prawa nie wyklucza robienia rzeczywistych szkód.)

To rozumowanie rozciąga się na większość innych społeczności, które mogą skupiać ludzi o różnych poglądach. Członkowie tych społeczności, tak długo, jak długo działają w tych społecznościach, mają się kierować jedynie i wyłącznie... tak, znowu: literą obowiązującego prawa i celami danej społeczności - nawet, jeśli ich postępowanie jest szkodliwe dla ogółu.

Patrz np: https://philosophy.stackexchange.com/qu ... goals-only i https://philosophy.stackexchange.com/qu ... 2809#22809

_________________
Także http://forum.wiara.pl/search.php?author=gaazkam&submit=Szukaj


Cz maja 17, 2018 9:28
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt gru 30, 2011 9:17
Posty: 10982
Post Re: Licencja JSON:The Software shall be used for Good, not E
Wszystko spoko, tyle że zefciu ma rację co do kwestii zasadniczej: firmy odrzucają tę licencję nie z powodu jakichkolwiek rozkmin moralnych, tylko z uwagi na fakt, że w wymiarze prawnym jest ona całkowicie mętna. Wprowadza niewątpliwie jakieś ograniczenia, ale nie wiadomo jakie, toteż każdy przytomny prawnik odradzi swojemu klientowi akceptację czegoś takiego.

_________________
Lubię Starego czasem, to też sprawia
że się wystrzegam otwartej z nim wojny
Przecież to piękne, gdy Pan tak dostojny
Tak z samym diabłem po ludzku rozmawia.


Cz maja 17, 2018 9:43
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N gru 08, 2013 21:26
Posty: 6105
Post Re: Licencja JSON:The Software shall be used for Good, not E
Ano właśnie, gaazkamm słusznie punktuje, że prawo pomalutku zaczyna być stawiane poza dobrem i złem, że prawo zmierza do czystego Niczego. Dlaczego tak jest?

Dlatego, że świat się komplikuje ponad miarę i przeciętny wyborca, który jeszcze sto lat temu mógł mieć poczucie (uzasadnione!), że kontroluje ustawodawcę wrzucając tę cholerną kartkę do tej cholernej urny, dzisiaj ma (uzasadnione!) poczucie, że ten rytuał nie jest wiele wart, bo jeśli ustawodawca dostroi poziom debaty publicznej do poziomu przeciętnego Kowalskiego, to on skonkluduje, że rządzą nami idioci, którzy robią cyrk – a jeśli nie dostroi, to Kowalski będzie siedział z gębą rozdziawioną, ni w ząb nie kumając, o czym się do niego nawija.

A teraz przeskoczę poziom wyżej i zaproponuję gaazkammowi, żeby dogadywał kontrakty z Chińczykiem (kultura solidarności i hańby), Nigeryjczykiem (kultura strachu, horroru i trwogi), Rosjaninem (kultura politowania – chciał, to ma) i Brazylijczykiem (kultura, w której możliwy jest Kościół Ayahuaski). Czy gaazkamm będzie w stanie uzgodnić cokolwiek na zasadzie: ja jestem kultura drogi, prawdy i życia, więc mój głos jest rozstrzygający, Deus vult? Przecież to się skończy w ten sposób, że gaazkamm oberwie pytaniem Piłata od obcych. I ci obcy ułożą się między sobą, a gaazkamma wykluczą i będą marginalizowali. Ewentualnie dojdzie do jednej wielkiej kłótni zbrojnej i gaazkamm zarobi multum ciosów, oby nie atomowych.

Innymi słowy, póki co Piłat z jego pytaniem jest częścią naszej cywilizacji i jest to dobre; bo jeśli uznamy się za Chrystusa kultur i Piłata wygonimy na kopach, to on znajdzie oparcie w cywilizacjach innego sortu i tego Chrystusa ukrzyżuje, bo tak jest jego rola w mitologii. A cywilizacje niestety nie zmartwychwstają.

_________________
Ergo Proxy, znany również jako Lurker.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro


Cz maja 17, 2018 10:26
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N gru 08, 2013 21:26
Posty: 6105
Post Re: Licencja JSON:The Software shall be used for Good, not E
A co ma do tego Dukaj. Dukaj dziabnął taki esej, w którym rozważa, co prawda, przyszłe losy sztuki, ale równie dobrze można pod sztukę podstawić biznes, czy dowolną inną sferę ludzkiej aktywności, gdzie wykształciły się instytucje. Bo co to jest instytucja: to jest takie coś, że "materia" ludzka się wymienia na stanowiskach, a struktura trwa mimo to i kieruje się celami statutowymi. Otóż można postawić pytanie: do jakiego momentu celowe jest jeszcze mówienie o celach statutowych, bo sensowniej jest mówić o celach instytucji własnych? Czy instytucja może wykształcić tożsamość swoją własną, niezależną od tożsamości jej ludzkich cząstek składowych?

Dukaj powiada: to jest logos, który używa (przykładowo) aktorów, scenarzystów, reżyserów, producentów Hollywoodu do wyartykułowania swojego przesłania – ludziom. Owszem, logos z małej; gdzieś tam nawet wprost pada ostrożne pytanie, czy mogą być inne logosy – chyba mogą, skoro każdy człowiek jest takim logosem swoich komórek. Wtedy owszem, logos może kierować się jakimś zmysłem etycznym – o ile go wykształci do współbytowania z innymi logosami – pytanie tylko, czy chrześcijanin może narzucać takiemu logosowi swoją etykę, skoro nie waży się tego robić wobec Logosu. Bo czy zresztą komórka może apelować do człowieka, żeby pozwolił jej realizować swoje cele, np. olewać apoptozę i dzielić się w nieskończoność? A czy komórka w ogóle jest w stanie skomunikować się z człowiekiem?

Wot, zagwozdka. Największa zaś zgroza w tym, że to wcale nie jest Transcendencja; wszystko to jest doczesne jak w pysk.

_________________
Ergo Proxy, znany również jako Lurker.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro


Cz maja 17, 2018 12:29
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 7 ] 

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL