Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt paź 30, 2020 8:58



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 
 Życie abstynenta 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Wt lut 13, 2018 19:52
Posty: 94
Post Życie abstynenta
Witam wszystkich. Szczerze powiedziawszy nie wiem, po co o tym piszę. Może po prostu chcę się podzielić swoimi obserwacjami, a może kogoś uświadomić jak wygląda życie abstynenta pośród normalnych, przeciętnych ludzi. Moja historia z alkoholem zaczęła sie w wieku 16 może 17 lat. Z roku na rok było go więcej. Najpierw okazjonalnie, później na ławeczce przed blokiem w weekend, później w tygodniu dla zabicia nudy itd. Ogólnie rzecz biorąc moim fundamentem w stosunkach między ludzkich, radzeniem sobie w stresowych sytuacjach, ale również w tych chwilach radosnych, był alkohol. Towarzyszył mi on w każdej możliwej nawet najprostszej sytuacji. Na nim wszystko zbudowałem. Na jego podstawie stworzyłem...siebie. Od kilku lat męczyłem się sam ze sobą. Męczyło mnie moje picie, to jakim po nim jestem, co robię i, że w ogóle musze to robić (nie umialem odmówić). Co jakiś czas zdarzały sie próby wyjścia z nałogu, oczywiście nieudane. Później terapia, która z resztą nie pomogła. Aż w końcu straciłem nadzieję i zacząłem się modlić, do Maryi, św Jana Pawła II i do Ojca Pio. Modliłem się dziennie po dwa trzy razy. Po jakimś czasie ochota na picie minęła. Zwyczajnie nie chciało mi się pić. To było niesamowite doświadczenie bożej obecności. Później modliłem sie za inna osobę aby przestała pić, i znowu to samo. Ta osoba zadzwoniła do mnie i powiedziała ze nie pije. Uwierzycie?? Niestety sie poddała i wpadła w nałóg znowu po 3 miesiącach.
Zmierzam do sedna. Jak wygląda życie człowieka wychowanego przez alkohol, który już nie pije?? Otóż wygląda słabo. Tak, niestety to tak wygląda. Ciągłe pytanie się innych pijących na imprezie albo gdziekolwiek, czemu nie pije. Ich wnioski są bardzo proste. Albo jestem poważnie chory psychicznie lub fizycznie, albo najzwyczajniej jestem kompletnym debilem. Na początku idzie sie z tego pośmiać, ale bardzo szybko przychodzi moment w którym masz dość tej gadki. Wszelakie imprezy rodzinne, firmowe bądź w gronie znajomych stają sie dla ciebie przekleństwem (tym bardziej jeśli twoj partner pije). Był etap w którym uczestniczyłem w życiu towarzyskim, ale z dnia na dzień przechodzi mi ochota na tego typu rzeczy. Powoli się z tego wycofuje. Nuda staje się dziesięciokrotnie większa i bardziej uciążliwa. Prace domowe (koszenie trawnika itp) są zwykłymi bezbarwnymi sprawami które trzeba szybko załatwić. Ciągle czegoś wewnątrz brakuje. Tej pustki nie idzie wypełnić niczym, chociaż w jakimś stopniu wypełnia mi ją np. kawa. Lubię ją. Ale to tylko ułamek tego czego brakuje.
Pijesz i chcesz z tym skończyć?? Świetnie, dobrze to świadczy o tobie bo widzisz problem. Ale nie chwal się tym. Nikt Ci nagrody za to nie da. W najlepszym przypadku nazwą cię idiotą. Twoje znajomości szybko stracą grunt pod nogami i zobaczysz jak ludzie się od ciebie odwracają. Jeśli się nie odwrócą, to bądź ostrożny, bo po kryjomu będą się z ciebie śmiać z innym pijusami. Już nie mówię o obgadywaniu. Nie chcesz pić, nie pij, bierz ten krzyż i idź. Będzie ciężko, nawet bardzo. Pozdrawiam jeszcze abstynent.


Pt wrz 11, 2020 13:35
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 5958
Post Re: Życie abstynenta
Alum89 napisał(a):
Zmierzam do sedna. Jak wygląda życie człowieka wychowanego przez alkohol, który już nie pije?? Otóż wygląda słabo. Tak, niestety to tak wygląda. Ciągłe pytanie się innych pijących na imprezie albo gdziekolwiek, czemu nie pije. Ich wnioski są bardzo proste. Albo jestem poważnie chory psychicznie lub fizycznie, albo najzwyczajniej jestem kompletnym debilem.


Osobiście jestem odludkiem i to najwyższego poziomu, więc z tego powodu, to o co spytam może wydawać się dziwne, ale oni chcą ci dać na tej imprezie alkohol, a ty odmawiasz? bo u mnie to mam odwrotnie mówie dajcie mi pić!!! dajcie mi pić!!!!!!! i nikt nic nie chce dać, a na dodatek są bardzo agresywni, w końcu jakbym ja im wypił alkohol, to im by było za mało, a taka sytuacja to bul nie do zniesienia, bo alkoholi który nie ma kasy żeby się upić, to jakaś tragedia, więc całkowicie rozumiem ich zachowanie, ale odpowiedz jak jest u ciebie?

Alum89 napisał(a):
Nuda staje się dziesięciokrotnie większa i bardziej uciążliwa. Prace domowe (koszenie trawnika itp) są zwykłymi bezbarwnymi sprawami które trzeba szybko załatwić. Ciągle czegoś wewnątrz brakuje. Tej pustki nie idzie wypełnić niczym, chociaż w jakimś stopniu wypełnia mi ją np. kawa. Lubię ją. Ale to tylko ułamek tego czego brakuje.


Z tego co piszesz, to ty jesteś w związku? to masz gorzej odemnie :mrgreen: jestem sam wszystko mi wolno, nawet jak coś się dzieje to mogę być agresywny robić chcę, w końcu żona mnie nie zostawi, dzieci z głodu nie umrą.

Alum89 napisał(a):
Nie chcesz pić, nie pij, bierz ten krzyż i idź. Będzie ciężko, nawet bardzo. Pozdrawiam jeszcze abstynent.


Jak nie ma kasy, to krzyżem jest, jak nawet na alkohol nie ma kasy, i jeszcze samemu musze pić, bo nienawiść w której funkcjonuje, to jest coś czego nawet największa ilość alkoholu nie jest w stanie przełamać.

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


Pt wrz 11, 2020 16:55
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 2 ] 

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL