Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N lip 25, 2021 1:54



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 140 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10  Następna strona
 Matka Teresa bez apoteozy. 
Autor Wiadomość
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Artykuł "Dom iluzji Matki Teresy" napisany przez Susan Shields byłą siostrę Misjonarkę Miłości( w zakonie jako siostra Virgin)...

Przez prawie dziesięć lat, Susan Shields była siostrą Misjonarką Miłości. Odgrywała kluczową rolę w organizacji Matki Teresy, aż do momentu gdy zrezygnowała.


"Kilka lat po tym jak zostałam katoliczką, wstąpiłam do zgromadzenia Matki Teresy, Misjonarek Miłości. Byłam jedną z jej sióstr przez dziewięć i pół roku, mieszkając w Bronx, Rzymie i San Francisco, aż do momentu, gdy rozczarowałam się i odeszłam w maju 1989. Gdy weszłam ponownie do świata, powoli zaczęłam wyjaśniać zagmatwane kłamstwa wśród których żyłam. Dziwiłam się jak mogłam w nie wierzyć tak długo.

Trzy spośród nauk Matki Teresy, które są podstawą jej zgromadzenia religijnego, są tym bardziej niebezpieczne, ponieważ tak szczerze w nie wierzą jej siostry. Najbardziej podstawowa jest wiara, że jeśli siostra jest posłuszna, to wypełnia wolę Bożą. Kolejne przekonanie jest takie, że siostry mają wpływ na Boga przez wybranie cierpienia. Ich cierpienie czyni Boga bardzo szczęśliwym. Wtedy on (Bóg) rozdaje ludziom więcej łask. Trzecim jest przekonanie, że jakiekolwiek przywiązanie do ludzi, nawet biednych, którym się służy, przypuszczalnie koliduje z miłością Boga i musi być unikane z czujnością lub też natychmiast zaniechane. Wysiłki podejmowane dla zapobiegnięcia jakiegokolwiek przywiązania powodowały ciągłe zamieszanie, zakłopotanie, poruszenie i zmiany w zgromadzeniu. Matka Teresa nie wymyśliła tych przekonań - one były rozpowszechnione w zgromadzeniach religijnych przed drugim soborem watykańskim - ale ona robiła wszystko co w jej mocy (która była wielka) żeby wymusić ich przestrzegania.

Gdy tylko siostra zaakceptuje te fałszywe przekonania, to jest gotowa do zrobienia niemal wszystkiego. Może pozwolić na to żeby jej zdrowie zostało zniszczone, zaniedbywać tych, którym ślubowałą służyć pomocą, oraz wyłączać uczucia i niezależność myślenia. Może nie zwracać uwagi na cierpienie, donosić na inne siostry, kłamać z łatwością i ignorować zasady i przepisy prawne.


Kobiety z wielu krajów przystąpiły do Matki Teresy w oczekiwaniu, że pomogą biednym i same zbliżą się do Boga. Gdy ja odchodziłam, było ponad trzy tysiące sióstr w około czterystu domach rozmieszczonych na całym świecie. Wiele z tych sióstr, które zawierzyły Matce Teresie przewodnictwo nad nimi, zostało złamanymi ludźmi. Wobec przygniatających dowodów, niektóre z nich ostatecznie przyznały, że zostały oszukane, że Bóg prawdopodobnie nie mógłby wydawać rozkazów, które słyszały. Trudno jest im zdecydować się odejść - ich pewność siebie została zniszczona i nie mają żadnego wykształcenia poza tym które przyniosły ze sobą, gdy wstępowały do zgromadzenia. Byłam jedną z szczęśliwych, które zebrały dość odwagi, by odejść.

Właśnie w nadziei na to, że inni zobaczą ułudy tej rzekomej drogi do świętości, opowiadam trochę z tego co wiem. Chociaż jest stosunkowo mało tych ludzi, których kusi by wstąpić do zgromadzenia sióstr Matki Teresy, to jest wielu tych, którzy hojnie wspierają finansowo jej pracę, ponieważ nie uświadamiają sobie tego, jak jej przekręcone przesłanki zdławiają wysiłki ulżenia ubóstwu. Nieświadomi tego, że większość darowizn spoczywa nieruszonych na rachunku bankowym, są oni także oszukiwani w tym, że pomagają biednym.

Jako Misjonarka Miłości miałam za zadanie zapisywać datki i pisać listy dziękczynne. Pieniądze przybywały z szaloną prędkością. Przewoźnik pocztowy często dostarczał listy w workach. Regularnie wypisywałyśmy kwity na czeki wartości pięćdziesiąt tysięcy dolarów i więcej. Czasem dawca telefonował i pytał czy dostałyśmy jego czek, oczekując tego, że z pewnością to pamiętamy, ponieważ datek był taki duży. Jak mogłyśmy powiedzieć, że nie możemy sobie tego przypomnieć bo otrzymałyśmy tyle takich które były nawet większe?

Gdy Matka wypowiadała się publicznie, to nigdy nie prosiła o pieniądze, ale faktycznie zachęcała ludzi do czynienia poświęceń dla biednych, żeby "dawać aż zaboli". Wiele ludzi tak robiło - i dawali jej. Otrzymywałyśmy wzruszające listy od ludzi, czasem najwyraźniej samych biednych, którzy poświęcali się by przesłać nam trochę pieniędzy dla głodujących ludzi w Afryce, ofiar powodzi w Bangladeszu czy też biednych dzieci w Indiach. Większość z tych pieniędzy została umieszczona na naszych rachunkach bankowych.

Zalew datków był uważany za znak boskiej aprobaty dla zgromadzenia Matki Teresy. Nasi przełożeni powiedzieli nam, że otrzymaliśmy więcej prezentów niż inne religijne zgromadzenia, ponieważ Bóg jest tak zadowolony z Matki i ponieważ Misjonarki Miłości są siostrami które są wierne prawdziwemu duchowi życia religijnego.

Większość z sióstr nie miała pojęcia ile pieniędzy zgromadzenie gromadzi. Pomimo wszystkiego, uczono nas, by niczego nie zbierać na zapas. Pewnego lata siostry mieszkające na przedmieściach Rzymu dostały więcej skrzyń pomidorów, niż mogły rozdzielić. Nikt z ich sąsiadów nie chciał ich bo zbiór był tego roku bardzo duży. Siostry zdecydowały pasteryzować pomidory w puszkach raczej niż pozwolić im się zepsuć, ale gdy Matka dowiedziała się co zrobiły, była bardzo urażona. Przechowywanie rzeczy pokazywało brak zaufania w Boską Opatrzność.

Datki napływały masowo i były deponowane w banku, ale to nie miało wpływu na nasze ascetyczne życie, a bardzo mały wpływ na życie biednych którym próbowałyśmy pomóc. Prowadziłyśmy proste życie, pozbawione wszystkich zbytków. Miałyśmy trzy pary ubrań, które naprawiałyśmy, aż materiał stawał się tak spłowiały że nie nadawał się już do łatania. Prałyśmy ręcznie własne ubranie. Nigdy nie kończący się stos prześcieradeł i ręczników ze schronisk nocnych dla naszych biednych, także prałyśmy ręcznie. Nasza kąpiel była realizowana przy użyciu jednego wiadra wody. Przeglądy medyczne i dentystyczne były uważane za niepotrzebny luksus.

Matka bardzo uważała, byśmy zachowały nasz duch ubóstwa. Wydawanie pieniędzy zniszczyłoby to ubóstwo. Wydawała się mieć obsesję na punkcie używania tylko najprostszych środków dla naszej pracy. Czy to było w najlepszym interesie ludzi, którym usiłowałyśmy pomóc, czy też faktycznie używałyśmy ich jak narzędzia by posunąć naprzód naszą własną "świętość"? Na Haiti siostry, dla utrzymania ducha ubóstwa, używały igieł tak długo aż stały się one tępe. Widząc ból powodowany przez tępe igły, niektórzy z ochotników oferowali zdobycie nowych igieł, ale siostry odmówiły.

Błagałyśmy o żywność i zaopatrzenie miejscowych dostawców, tak jakbyśmy nie miały żadnych środków do życia. Przy jednej z rzadkich okazji kiedy skończył się nam darowany chleb, poszłyśmy błagać do miejscowego sklepu. Kiedy nasza prośba została odrzucona, nasza zwierzchniczka zarządziła, że kuchna wydająca zupy może obejść się bez chleba tego dnia.

Nie tylko handlowcy dostarczali nam okazję do bycia wspaniałomyślnymi. Linie lotnicze proszono by przewoziły bezpłatnie siostry i ładunki. Od szpitali i lekarzy oczekiwano wchłonięcia kosztów leczenia sióstr, lub pokrycia ich z funduszy przeznaczonych dla osób religijnych. Robotnicy byli zachęcani do pracy bez zapłaty lub za obniżoną zapłatą. Polegałyśmy w dużym stopniu na wolontariuszach, którzy pracowali długie godziny w naszych kuchniach dostarczających zup, schroniskach, i obozach dziennych.

Ciężko pracujący farmer poświęcił wiele godzin na zbieranie i dostarczanie jedzenia dla naszych kuchni i schronisk. "Gdybym nie przyszedł, to co byście jedli?", pytał.

Nasza Konstytucja zabraniała nam żebrać o więcej niż potrzebowałyśmy, ale gdy przychodziło do żebrania, miliony dolarów gromadzące się w banku były traktowane tak, jakby nie istniały.

Przez lata musiałam pisać tysiące listów dawcom datków, mówiąc im że cały ich prezent będzie użyty dla sprowadzenia Boskiej litości dla najbiedniejszych z biednych. Mogłam utrzymać moje skarżące się sumienie pod kontrolą, ponieważ byłyśmy uczone, że Duch Święty kieruje Matką. Nie dowierzać jej było znakiem, że brakowało nam zaufania, a nawet gorzej, byłyśmy winne grzechu dumy. Odłożyłam swoje zarzuty na półkę i miałam nadzieję, że pewnego dnia zrozumiem dlaczego Matka chciała zebrać tyle pieniędzy, skoro sama nas uczyła że nawet gromadzenie sosu pomidorowego pokazuje brak zaufania w Boską Opatrzność. "

artykuł ukazał się w Free Inquiry 18 (1) (1997) tu jest dostępny w oryginale:https://deeshaa.org/shields-teresas-house-of-illusions/

korzystałam (i trochę poprawiłam) z polskiego tłumaczenia na stronie "paranormalne.pl"...


N paź 21, 2018 1:08

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 41522
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
99% tych, opuszczają współmałżonka, własne dzieci, kapłaństwo, Kościół, zakład pracy, wyjaśnienia i usprawiedliwienia szukają poza sobą, w drugim człowieku.......jeszcze tej prawidłowości nie zauważyłaś, i tego rodzaju oskarżenia przytaczasz jako relacje wiarygodnego świadka :o :o


N paź 21, 2018 7:56
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2018 19:14
Posty: 1199
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Teresse, piękny przykład prawdy, świadectwa.

Alus, czy zauważyłaś taką prawidłowość, że ludzie źle mówią, o tych ludziach, którzy odeszli od Kościoła. Jak myślisz, dlaczego to robią?


N paź 21, 2018 8:15
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 41522
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Believing napisał(a):
Teresse, piękny przykład prawdy, świadectwa.

Pytanie czy rzetelna.

Cytuj:
Alus, czy zauważyłaś taką prawidłowość, że ludzie źle mówią, o tych ludziach, którzy odeszli od Kościoła. Jak myślisz, dlaczego to robią?

Najczęściej tak mówią, ci, którzy "tkwią" w Kościele i których Kościół uwiera.
Lub mówią o tych, którzy po odejściu, wszelkimi sposobami szkalują Kościół, przedstawiając swoje indywidualną wizję, jako obiektywny i wszech obowiązujący obraz Kościoła.


N paź 21, 2018 8:49
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2018 19:14
Posty: 1199
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Alus napisał(a):
Najczęściej tak mówią, ci, którzy "tkwią" w Kościele i których Kościół uwiera.
Lub mówią o tych, którzy po odejściu, wszelkimi sposobami szkalują Kościół, przedstawiając swoje indywidualną wizję, jako obiektywny i wszech obowiązujący obraz Kościoła.

Co dla mnie oznacza słowo:
Kościół - ludzie wierzący w Boga, miłość którą obdarzył każdego z nas bez wyjątku.
kościół - organizacje religijne których wierni kultywują religię.

Uważam, że nikt nie tkwi w Kościele.
Natomiast z cała pewnością można tkwić w kościele.

Alus napisał(a):
Believing napisał(a):
Teresse, piękny przykład prawdy, świadectwa.

Pytanie czy rzetelna.

Czy nie uważasz, że to samo pytanie można zadać ludziom, którzy twierdzą, że są autorami ewangelii, jaką czytamy w obecnym wyglądzie i wymiarze?


N paź 21, 2018 9:14
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 41522
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Believing napisał(a):
Alus napisał(a):
Najczęściej tak mówią, ci, którzy "tkwią" w Kościele i których Kościół uwiera.
Lub mówią o tych, którzy po odejściu, wszelkimi sposobami szkalują Kościół, przedstawiając swoje indywidualną wizję, jako obiektywny i wszech obowiązujący obraz Kościoła.

Co dla mnie oznacza słowo:
Kościół - ludzie wierzący w Boga, miłość którą obdarzył każdego z nas bez wyjątku.
kościół - organizacje religijne których wierni kultywują religię.

Uważam, że nikt nie tkwi w Kościele.
Natomiast z cała pewnością można tkwić w kościele.

Nikt latami nie tkwi w kościele - czyli budynku czy ławach kościelnych, ale może latami tkwić w Kościele Chrystusowych równolegle omijając, odrzucają naukę Chrystusa.

Alus napisał(a):
Believing napisał(a):
Teresse, piękny przykład prawdy, świadectwa.

Pytanie czy rzetelna.

Cytuj:
Czy nie uważasz, że to samo pytanie można zadać ludziom, którzy twierdzą, że są autorami ewangelii, jaką czytamy w obecnym wyglądzie i wymiarze?

Pytać można, ale najlepiej weryfikuje czas......2000 lat zweryfikowało przekaz Ewangeliczny, pytanie jak długo utrzyma się świadectwo byłej zakonnicy i kiedy popadnie w zupełne zapomnienie.


N paź 21, 2018 9:39
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4921
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Historię piszą zwycięzcy, o tych którzy przegrali, zostali odrzuceni niezależnie do faktów raczej się nie pamięta... Jak już ktoś się staje ikoną to trudno przekonać że na to nie zasługiwał, a nawet jeśli ogólnie i owszem, bo miał pewne zasługi, to że popełnił także sporo poważnych błędów...

Twierdzenie że gdy ktoś odchodzi to na pewno jest to jego wina jest stereotypem i to mocno zakorzenionym , może też dlatego wiele osób boi się odejść ze swojego środowiska, mimo że widzą że to najlepsze wyjście, bo tkwienie w nim jest niezgodne z ich sumieniem.

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


N paź 21, 2018 14:46
Zobacz profil
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
@Alus nie zakładam z góry, że ktoś kto ze zgromadzenia odszedł jest niewiarygodny..

Kto więc byłby dla Ciebie wiarygodny?

Była siostra - nie, byli wolontariusze - też nie...

Wysłuchać można każdego - podałam też opinie broniące...

Dla mnie np. podejrzane jest że na zdjęciach przy osobach, które umierają nie ma żadnego sprzętu medycznego, nawet stojaka do kroplówek... :( Nie jest to podejrzane?

Obrazek


N paź 21, 2018 21:55

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4921
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Zauważ też że nie ma miejsca na cokolwiek osobistego, są numerki zamiast imion, co daje wrażenie przedmiotowego traktowania, a szczerze wątpię aby każda zakonnica i wolontariusz byli wstanie pamiętać imiona podopiecznych ,a to po prostu miło móc kogoś zagadać po imieniu...
Nie ma nawet miejsca aby postawić kubek z herbatą czy butelkę z wodą.
Na żadnym zdjęciu nie zauważyłam także możliwości użycia parawanu aby w pewnych sytuacjach zapewnić dyskrecję.
Także nie zauważyłam oznak zapewnienia możliwości kultywowania swojej wiary, co dla hindusów jest ważne, to nic nie kosztuje, miejsce na figurkę i trochę kwiatów, brak sprawia że odnosi się wrażenie że nawracanie na 'jedyną słuszną wiarę' było ważniejsze niż szacunek dla tradycji w jakiej podopieczni dorastali...

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


N paź 21, 2018 22:08
Zobacz profil
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Dla porównania polskie hospicjum w Bielsku- Białej...

Obrazek

http://www.rynekseniora.pl/rynek_opieki/105/nowe_hospicjum_w_bielsku_bialej_liczy_na_kontrakt_z_nfz,3369.html


N paź 21, 2018 22:54

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4921
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Teresse , aby nie było że inna kultura, poziom cywilizacyjny warto poszukać hospicjów w Indiach, szczególnie państwowych.

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Pn paź 22, 2018 2:05
Zobacz profil
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Ok spróbuje- tylko są w ogóle takowe?

PS.Dzisiaj nie śpimy :D


Pn paź 22, 2018 2:10

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4921
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Ja pewnie pośpię dzisiaj , może tak się położę wcześniej, czyli koło 11wieczorem ;) albo jednak z 3h przekimam, chociaż mi się nie chce, ale skoro mogłam usunąć zmęczenie to mogę i usunąć pobudzenie...

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Pn paź 22, 2018 2:14
Zobacz profil
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Aha bo u Ciebie inna godzina jest... :)

Hospicja w Indiach:

http://davidbrunetti.com/archive/india-st-raphael-hospice.html

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

http://www.indorecancerfoundation.org/activities/palliative-care/hospice/


Obrazek


Pn paź 22, 2018 2:29

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 41522
Post Re: Matka Teresa bez apoteozy.
Cytuj:
@Alus nie zakładam z góry, że ktoś kto ze zgromadzenia odszedł jest niewiarygodny..

Kto więc byłby dla Ciebie wiarygodny?

Była siostra - nie, byli wolontariusze - też nie...

Jedna siostra i jeden wolontariusz spośród tysięcy sióstr i wolontariuszy.....a powiadają, że jedna jaskółka nie czyni wiosny.
Jedna kobieta sprawiła, że niewinny T. Komenda przesiedział w więzieniu 18 lat....

Nie ma stojaka na kroplówki - a byłaś kiedykolwiek w szpitalu na sali gdzie leżą ludzie w agonalnym stanie i widziałaś tam kroplówki????
Gdy moja mama umierała, w ostatnie 4 dni lekarz wytłumaczył mi iż można jej jedynie zwilżać usta, bo każda kroplówka, czy podana do picia woda powoduje jedynie torsje i zwiększa męczarnie.
Podobna sytuacja była z moją teściową.
Uporczywa terapia jest traktowana jako niewskazana nawet w Katechizmie KK.


Pn paź 22, 2018 7:57
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 140 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL