Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt lis 22, 2019 0:36



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 31 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
 Problem 30-latka w relacji z rodzicami 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): So mar 09, 2019 11:02
Posty: 2
Post Problem 30-latka w relacji z rodzicami
Witam,

Od około roku czasu wzmagam się z konfliktem z moimi rodzicami, głównie z moim tatą. Chciałbym poznać Wasze zdanie na poruszone przeze mnie kwestie.
Mam 29 lat, jestem po ślubie pół roku, więc to świeży temat.
Zacznę od początku, właśnie od tematu ślubu. Zaręczyliśmy się w listopadzie 2016 roku, o czym oczywiście poinformowałem rodziców. Ślub braliśmy w czerwcu 2018, zatem prawie 2 lata później.
Ustaliliśmy, że z uwagi na to, że nie mamy mieszkania, nie będziemy robić hucznej imprezy, jedynie kameralne przyjęcie w restauracji, co więcej, postanowiliśmy zrobić je z własnych środków, prosząc moich rodziców oraz mamę mojej żony o to aby zamiast fundować nam imprezę dali gotówkę w prezencie, która potem pójdzie na wkład własny na mieszkanie. Odłożyliśmy także sami na podróż poślubną do Hiszpanii. Kameralne przyjęcie wraz z kosztami podróży wyniosło nas 25 tys. zł, którą to sumę jak już wspomniałem pokryliśmy sami z własnych środków (około 3 lat odkładania i masy wyrzeczeń). Mama mojej żony, niepracująca emerytka, ofiarowała nam 20 tys. zł. Od moich rodziców, oboje pracujących, otrzymaliśmy 10 tys... i tu zaczęły się schody. Byliśmy zaskoczeni, bo praktycznie tylko zwróciły nam się koszty, suma od pozostałych gości była wręcz symboliczna. Znaleźliśmy się w kropce, bez większych środków aby ruszyć z mieszkaniem. Planowałem sprzedaż swojego auta (na które de facto też sam odłożyłem) aby ruszyć, ale przy sprzeciwie żony zaniechałem tego pomysłu, postanowiliśmy dalej odkładać, a ja przez pierwsze pół roku po ślubie nic się nie odzywałem licząc po cichu na to, że coś nam ze strony moich rodziców "spadnie". W tym momencie pragnę sprostować jeden fakt, kluczowy dla całej historii. Zarobki. Bez wdawania się w szczegóły i zbędnego rozpisywania: zarobki moje + mojej żony = zarobki mojego taty + mojej mamy. W dodatku my mamy na głowie od samego początku wynajem mieszkania, na preferencyjnych warunkach, jednak to zawsze dodatkowe koszty, których moi rodzice nie ponoszą. Przez cały okres narzeczeństwa kiedy to wspólnie zaciskaliśmy się aby odłożyć na uroczystość, odwiedzałem rodziców widząc w ich mieszkaniu przeróżne rzeczy, takie jak chociażby kapitalny remont mojego pokoju, z którego się wyprowadziłem, nowy TV, gadżety do auta, telefonu, markowe ciuchy itp. rzeczy. Nie odzywałem się, w końcu to nie moja sprawa na co wydają pieniądze. Przyszedł ślub, otrzymaliśmy od nich 10 tys. i też jak już wspomniałem wyżej DALEJ się nie odzywałem, jedyne co oboje im wspólnie zasugerowaliśmy to fakt iż niewiele środków mamy aby ruszyć z kupnem mieszkania. Była cisza. Minęło pół roku. Udałem się do rodziców aby porozmawiać o naszej przyszłości. Zrzuciłem luźno temat pomocy nam w postaci chociażby 200 zł miesięcznie. Usłyszałem, że mają na głowie dużo kredytów, ledwo starcza od "10-tego do 10-tego" i tych środków brakuje, jedyne co może mój tata zaproponować to zabranie do siebie swojej mamy z drugiego mieszkania i wrzucenie nas tam abyśmy nie ponosili kosztów wynajmu i było nam łatwiej. Po raz kolejny nabrałem wody w usta, było ciężko, bo aż mnie korciło coś powiedzieć siedząc na wprost nowego telewizora 4K.
Temat po raz kolejny został zawieszony. Po około 2 miesiącach od tej rozmowy, przypadkowo natknąłem się na ofertę sprzedaży na Allegro telefonu... mojego taty. W opisie padło zdanie "z powodu zmiany na nowego Samsunga Note 9" - dla niewtajemniczonych, wartość nowego to około 4500 zł, używka ponad 3000 zł... siedziałem przez parę minut jak zahipnotyzowany. Było mi strasznie przykro. Był to punkt przełomowy w całej historii. Z uwagi na to, że rozmowa na żywo z moim tatą nie jest prosta, bo jest osobą dość impulsywną, zdecydowałem się przekazać mi moje odczucia mailowo. Niestety nie udało mi się osiągnąć porozumienia - krótko mówiąc obraził się śmiertelnie na mnie. W odpowiedzi stwierdził, że On do swojego ojca pewnych rzeczy by nie powiedział, bo to nie wypada, że nawet jak coś zrobił źle to powinienem to przemilczeć, że z CZĘŚCIĄ rzeczy się zgadza, część podlega wyjaśnieniu, a reszta to bzdury... i że poprawy relacji nie będzie póki nie wrócę do szeregu. Stwierdził też, że pieniędzy faktycznie może za mało dali, ale żebym w tej sprawie rozmawiał z mamą skoro z nim jak to stwierdziłem nie można dojrzale porozmawiać. W obecnej sytuacji NIE CHCEMY tych pieniędzy, bo to chyba normalne, że są one wówczas wymuszone? Przecież gdyby nie moja wiadomość dalej byłaby cisza w eterze tak jak przez te pół roku po ślubie... czy może źle to rozumuję? Nie wiem co mam robić, są dwa rozwiązania:
- Mogę przeprosić za to co napisałem i dalej przychodzić do nich mając w sobie żal o to, że żyją tylko dla siebie, a moje życie i mojej żony jest im obojętne
- Mogę się nie odzywać i dalej możemy żyć obok siebie, jednak sumienie będzie cały czas mnie dręczyło, bo to są moi rodzice
Trzeciego rozwiązania moim zdaniem nie ma, a zarówno jedno jak i drugie jest złe, bo pociąga ze sobą grzech. Macie jakiś pomysł jak można wyjść z tej sytuacji? Rozmową nie osiągnie się konsensusu, bo rodzice zawsze będą siebie nawzajem tłumaczyć.
Po tym wszystkim usłyszałem jeszcze od mojej mamy słowa, że o tej sumie na ślub to powinniśmy WSPÓLNIE POROZMAWIAĆ i określić ile byśmy chcieli dostać skoro chcieliśmy organizować przyjęcie weselne za swoje pieniądze... nic z tego nie rozumiem. Podejścia, które od wieków jest w nich, że ja powinienem o dosłownie wszystko POPROSIĆ. Wydaje mi się po obserwacji innych rodzin, że rodzice zwłaszcza jeśli mają jedynego syna/córkę to ofiarowują jakąkolwiek pomoc bez żadnego proszenia, jest to wręcz oczywiste, że pomagają z potrzeby serca jeśli syn/córka jest dla nich ważny. Przynajmniej u mojej żony, ze strony jej mamy tak to właśnie wygląda. A jak jest z tym u Was?
Prosiłbym Was o jakąś pomoc, sugestię, obecnie jestem na skraju załamania, zależy mi na tym aby mieć z rodzicami dobry kontakt, niestety w obecnej sytuacji nie wydaje mi się to możliwe i bardzo mnie to boli. Codziennie modle się o to aby te relacje się poprawiły i regularnie spowiadam się z z tego, że nie utrzymuję kontaktu z moim tatą od pewnego czasu.

Pozdrawiam i dziękuję wszystkim, którzy dotarli do końca mojej dłuższej wypowiedzi.


So mar 09, 2019 11:13
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 39992
Post Re: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
"Kameralne" przyjęcie + podróż do Hiszpanii kosztowała was 25 tys zł :o ....zależy zatem co rozumiesz pod określeniem kameralne i ile czasu trwał wasz pobyt w Hiszpanii.
A rodzice nie są zobligowani do utrzymywania dorosłych dzieci.


So mar 09, 2019 12:08
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt cze 28, 2013 13:05
Posty: 465
Post Re: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
Dobrnąłem do końca. Cóż poradzić? Post, modlitwa, jałmużna. Przemyśleć własny stosunek do: 1. Boga, 2. rodziny (żona i rodzice) 3. Pieniądza (celowo dużą literą). Teraz jest dobry czas na to, nie tylko ze względu na Wielki Post, ale i bardzo krótki jeszcze staż małżeński.

_________________
laudare benedicere praedicare


So mar 09, 2019 12:30
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51
Posty: 13169
Post Re: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
Czytam, czytam i ... nie wierze. Rodzice wychowali syna, umozliwili wyksztalcenie, syn sie ozenil, zarabia z zona wlasne pieniadze rowne dochodom rodzicow (po przynajmniej 30-35 latach pracy!) i syn ma pretensje, ze go dalej nie finansuja i maja czelnosc (!) po latach zaczac dbac o wlasne przyjemnosci zamiast doplacic do wydatkow, ktore syn uwaza za jemu potrzebne i to jeszcze tyle, zeby syn byl zadowolony?

Powiem tyle: przepros rodzicow za zachlannosc, podziekuj za wsparcie do dnia slubu i nigdy, ale to nigdy nie poruszaj tematu ich pieniedzy. Ewentualnie w sytuacji jakiejs katastrofy i tylko jako pozyczke.

Twoi rodzice wypelnili wobec ciebie wszystkie obowiazki. Z wychowaniem im troche nie wyszlo, bo syn okazal sie egocentrykiem, ale moze w koncu dojrzeje. Twoje zarobki beda szly w gore, ich raczej juz tylko spadna, kiedy przejda na bliska juz emeryture i zacznij oswajac sie z mysla, ze to ty niedlugo bedziesz musial ich wspierac finansowo.

Wiec teraz niech ciesza sie tym, co sami zarabiaja i spelniaja swoje marzenia z wlasnych pieniedzy. Maja do tego calkowite prawo.


So mar 09, 2019 14:36
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 26, 2017 15:16
Posty: 1355
Post Re: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
fscamilo napisal:

"Wydaje mi się po obserwacji innych rodzin, że rodzice zwłaszcza jeśli mają jedynego syna/córkę to ofiarowują jakąkolwiek pomoc bez żadnego proszenia, jest to wręcz oczywiste, że pomagają z potrzeby serca jeśli syn/córka jest dla nich ważny. Przynajmniej u mojej żony, ze strony jej mamy tak to właśnie wygląda. A jak jest z tym u Was?"

Bledne zalozenie.
Nie maja takiego obowiazku i powinni raczej przezyc te czesc zycia tak jak chca, bez dodatkowych obciazen finansowych ze strony dzieci. Suma pieniedzy wydana na kameralne przyjecie i podroz do Hiszpanii tez mnie troche przygniotla. Ile w takim razie kosztowaloby przyjecie nie kameralne ?
Nasze podroze z Kanady do Polski tez na 2 osoby z 3 tygodniowym pobytem, oplaconym B&B, posilkami w restauracjach, zwiedzaniem, jezdzeniem po okolicy kosztuja mniej wiecej polowe tego.

To wy musicie wziasc kredyt i go splacac i jezeli jest jakas kwota downpayment niezbedna do jego uzyskania to ja odlozyc jezeli posiadanie wlasnego domu czy mieszkania jest waszym glownym priorytetem.
Rodzice nic do tego nie maja.
Bylismy w tej sytuacji, zrobilismy to w ciagu 15 lat, bylo ciezko ale dalismy rade, wy tez dacie rade.

Chcialbym ci zwrocic uwage na inny problem, ktory uwazam ze warto kontrolowac, mianowicie kredyty rodzicow jesli sa w wieku przedemerytalnym. I to powinny byc jedyne rozmowy o pieniadzach miedzy wami;
jak gleboko sa zadluzeni i czy jest szansa na splacenie tego przed ich przejsciem na emeryture.


So mar 09, 2019 16:39
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51
Posty: 13169
Post Re: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
subadam, ja uważam, że temat pieniężny powinien być zamknięty. Jeżeli teraz syn zacznie zaglądać w kredyty rodziców, to (słusznie) młokos może oberwać jeszcze mocniej. (Młokos! W tym wieku pokolenie moje, czyli jego rodziców miało już własne rodziny i radziło sobie samo, a teraz - biedaczki - na pensję od rodziców ciągle liczą, czyli pełnoletni, ale nie dorośli).
Jego finanse - jego problem. Finanse rodziców - problem dorosłych od lat rodziców.
Jeśli zejdą z tego świata z długami, to syn zrzeknie się dziedziczenia i po problemie.


So mar 09, 2019 17:04
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 16, 2016 17:40
Posty: 7004
Post Re: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
fscamilo napisał(a):
jedyne co może mój tata zaproponować to zabranie do siebie swojej mamy z drugiego mieszkania i wrzucenie nas tam abyśmy nie ponosili kosztów wynajmu i było nam łatwiej.

To mało? :o Mało? Zwłaszcza, że komfort życia i rodziców i mamy ojca się pogorszy. Przecież to tak, jakby dokładali wam co miesiąc tę róznicę w kosztach wynajmu. Tę róznicę moglibyście odkładać. A może problem z przeprowadzką, bo kto popakuje, przewiezie, poukłada? :shock:
Pominę już kwestie tego "skromnego" przyjęcia i podróży poślubnej.

_________________
PILNE!!! https://www.siepomaga.pl/walka-staszka?fbclid=IwAR0HsLAZ4ppaRGJ5H0wGePLm2DavudqN6qKFUsDYzEKYXRMOeeN97t8B6Ws#wplaty


So mar 09, 2019 17:32
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30
Posty: 1339
Post Re: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
Nie bardzo rozumiem zdziwienia kosztami przyjęcia i wakacji. Kwota 25.000,00 zł nie jest kosmiczną kwotą za ślub z kameralnym przyjęciem w restauracji. Koszt od osoby wynosi 100-250 zł, wakacje w Hiszpanii w sezonie urlopowym dla dwóch osób to koszt minimum 5.000,00(bez all inclusive), jeżeli w planach jest zwiedzanie i stołowanie w lokalnych knajpach koszta rosną. A tu jeszcze dochodzą koszty sukni ślubnej, garnituru, obrączek, fryzjera, kosmetyczki, fotografa, dekoratora, księdza i organisty, orkiestry, alkoholu itp.
Z wypowiedzi autora wątku wynika, ze rodzice dali im łącznie 30.000 zł, zatem jeżeli goście faktycznie tak poskąpili, to cóż, dość skąpe macie rodziny lub bardzo biedne, ale nie można powiedzieć, że rodzice postąpili źle wobec Was, bo jednak mieli hojny gest mimo wszystko.
Jesteś już dorosły, zarabiasz pieniądze, Twoja żona również, zatem powinieneś zdawać sobie sprawę z ich wartości, z tego ile wysiłku trzeba włożyć, by na nie zapracować, także z tego jaki to trud, by domknąć domowy budżet i zadbać o domowe wydatki. Spróbuj postawić się na miejscu swojego ojca, spojrzeć na całą sprawę z jego perspektywy. Nie wiedziałeś, że rodzice pozaciągali kredyty i jakie koszta w związku z tym ponoszą, prawdopodobnie nadal nie jesteś świadomy ich obecnej sytuacji finansowej, zwłaszcza że zaglądanie do cudzego portfela i wyliczanie na co wydaje pieniądze jest nietaktem, nie próbowałeś również negocjować, ani rozważyć oferowanych przez nich możliwości, napisałeś e-mail, gdzie pisałeś o swoich uczuciach, ale zrobiłeś to w sposób, który tylko zaognił sytuację, zatem problem tkwi w stylu, jaki zastosowałeś. Jeżeli był podobny do tego, w którym napisałeś we wstępniaku, to cóż, lepiej byłoby gdybyś przed wysłaniem wiadomości, skonsultował się z małżonką, ewentualnie przyjacielem czy koleżanką z pracy, żeby spojrzeli z boku na ten list i ewentualnie wybili Ci z głowy ten pomysł lub kazali najpierw wyrzucić z siebie złość, a później zredagować wiadomość od nowa, tym razem na spokojnie.
Mleko się rozlało, e-mail został wysłany, ojciec się pogniewał widząc Twą niedojrzałość i mamy nieciekawą sytuację, co nie znaczy, że patową.

fscamilo napisał(a):
- Mogę przeprosić za to co napisałem i dalej przychodzić do nich mając w sobie żal o to, że żyją tylko dla siebie, a moje życie i mojej żony jest im obojętne

Nie wiemy co napisałeś w e-mailu, trudno zatem stwierdzić za co miałbyś przepraszać. Jeżeli forma e-maila była zbyt emocjonalna/egocentryczna/pełna żalu i pretensji, owszem warto wykazać się zrozumieniem i przeprosić za taki ton treści, ale nie znaczy to, że wszystko będzie jak dawniej. Nie będzie. Nadal masz żal do ojca, że nie chce dołożyć się do wkładu na mieszkanie, nie żałujesz wysyłki tej wiadomości, zatem spór nadal będzie wisiał w powietrzu, nie widzę woli prowadzenia negocjacji z Twojej strony, rodzice z myślą o Was wyszli z pewnymi propozycjami, może nie takimi jak sobie wymarzyłeś, ale jednak, nie można zatem twierdzić, że jesteście dla nich obojętni.

fscamilo napisał(a):
- Mogę się nie odzywać i dalej możemy żyć obok siebie, jednak sumienie będzie cały czas mnie dręczyło, bo to są moi rodzice

To oznacza, że z Twoim sumieniem nie jest najgorzej, skoro podpowiada Ci, że takie zachowanie byłoby niewłaściwe. Życie jest nieprzewidywalne, dziś masz jeszcze rodziców, jutro może ich już nie być. A Ty byś miał wyrzuty sumienia, że z powodu pieniędzy zerwałeś z nimi kontakty. Pomyśl o tym, żebyś kiedyś nie żałował swojej małostkowości.

_________________
"Nauka jest kłótliwa i piękna. Jeśli chcesz mieć z nią coś do czynienia, mu­sisz pro­wadzić wie­cznie proces sądowy."
Isaac Newton


So mar 09, 2019 19:46
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 5579
Post Re: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
fscamilo napisał(a):
Wydaje mi się po obserwacji innych rodzin, że rodzice zwłaszcza jeśli mają jedynego syna/córkę to ofiarowują jakąkolwiek pomoc bez żadnego proszenia, jest to wręcz oczywiste, że pomagają z potrzeby serca jeśli syn/córka jest dla nich ważny. Przynajmniej u mojej żony, ze strony jej mamy tak to właśnie wygląda. A jak jest z tym u Was?




Ja mam troje rodzeństwa, natomiast jeśli chodzi o kwestie pieniędzy od rodziców, to ojciec wiele razy i to przez bardzo wiele lat, mówił mi że koszty mojego utrzymania do wieku 18 lat, sięgnęły 300 tyś. zł, i ja powinienem mu te pieniądze kiedyś oddać.


Przy takiej sytuacji, przychodzenie do ojca, i pytanie się czy da mi jakieś pieniądze, jest czymś wręcz śmiesznym tutaj bardziej w drugą strone, więc jak sami widzisz "fscamilo" u mnie kwestia pieniędzy jest dość dokładnie wyjaśniona, wszystko jest oczywiste i czytelne, więc nawet nie mam okazji się o to pokłócić, bo niby w jaki sposób?


fscamilo napisał(a):
Prosiłbym Was o jakąś pomoc, sugestię, obecnie jestem na skraju załamania, zależy mi na tym aby mieć z rodzicami dobry kontakt, niestety w obecnej sytuacji nie wydaje mi się to możliwe i bardzo mnie to boli. Codziennie modle się o to aby te relacje się poprawiły i regularnie spowiadam się z z tego, że nie utrzymuję kontaktu z moim tatą od pewnego czasu.




Ale ty nie miałeś z nimi nigdy żadnego kontaktu, jeśli tak ważna kwestia (kto ci kupi mieszkanie, kto będzie finansował twoje życie) nie została miedzy wami przed ślubem omówiona, to co zostało omówione? o czym żeście przez te wszystkie lata rozmawiali? o pogodzie na jutro? jak na to patrze to widze, że u ciebie jest gorzej niż u mnie.

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


So mar 09, 2019 21:11
Zobacz profil

Dołączył(a): So cze 05, 2010 13:07
Posty: 97
Post Re: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
Jesteś w wielkim błędzie. Twoi rodzice nie mają żadnego, tym bardziej moralnego obowiązku wspierać Was finansowo. Poprosiliście o pieniądze jako prezent i dostaliście je. W takiej kwocie, jaką rodzice uznali za stosona. Koniec kropka. To bardzo, bardzo nieładne, jak się zachowałeś. Nie mieści mi sie głowie, że mogłabym domagac się od rodziców konkretnych kwot! Nie musiałes też jechać do Hiszpanii.
Zdaje się, że jesteście z żoną dorośi, tak? powinniście realistycznie patrzeć na swoje dochody. Żadnych roszczeń, zadnych nacisków, żadnych wymówek. Wymuszaleś, masz za swoje, niestety. Wykazałeś się wyjątkowym brakiem delikatności (szczerze? grubiaństem i roszczeniami dzieciaka), no i za to płacisz.

Żyją dla siebie? A ile lat Cię, dzieciaka, wychowywali, utrzymywali?

Masz dobrą intuicję: "w końcu to nie moja sprawa na co wydają pieniądze". Właśnie. Nie próbuj im wyrzucać, że kupilli sobie jakiś tam telewizor...
Na Twoim miejscu temat pieniędzy od rodziców uznałabym za zamknięty.
Przeproś. I wyrzecz się żalu do rodziców. Bo TY za to płacisz. Za swoje śmieszne oczekiwania i za to, że masz żal o niespełnienie roszczeń. Ty masz problem w sobie. Nie ma problemu w rodzicach. Żadnego.


So mar 09, 2019 22:37
Zobacz profil

Dołączył(a): So mar 09, 2019 11:02
Posty: 2
Post Re: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
Dziękuję wszystkim za wypowiedzi, wezmę je wszystkie do serca i na pewno zmuszę się do refleksji.
Pragnę tylko jedną sprawę sprostować, bo widzę, że nie do końca wszyscy mnie zrozumieli, a zostałem zmieszany z błotem (no może poza Panią moderator). Ślub nas kosztował 20 tys, wyjazd do Hiszpanii 5 tys (często to rodzice go fundują). Mówiąc ślub, nie mam na myśli samego przyjęcia, tylko całą resztę kosztów, typu fotograf, kamerzysta, kościół, garnitur, suknia itp... UWAŻAM, ŻE JEST TO SKROMNA SUMA. Ludzie z mojego otoczenia organizując normalny ślub wydali średnio 50-60 tys. często zaciągając kredyt na ten cel. Tyle się wydaje. Wystarczyło wpisać w Google takie zagadnienie, zanim uznaliście mnie za osobę za WIELCE rozrzutną. Być może część osób, która wypowiedziała się w tym wątku brała ślub kilkanaście lat temu kiedy to koszty organizacji były inne.


So mar 09, 2019 23:04
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 5579
Post Re: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
fscamilo napisał(a):
Ludzie z mojego otoczenia organizując normalny ślub wydali średnio 50-60 tys. często zaciągając kredyt na ten cel. Tyle się wydaje. Wystarczyło wpisać w Google takie zagadnienie, zanim uznaliście mnie za osobę za WIELCE rozrzutną. Być może część osób, która wypowiedziała się w tym wątku brała ślub kilkanaście lat temu kiedy to koszty organizacji były inne.




Z tego co mi sie zdaje, to forumowicze nie mają pretensji o to, że za dużo wydałeś na ślub, ale mają pretensje o to, że skoro nie ma kasy na mieszkanie, to na co wydawać aż tyle na ślub?
No i aż tak bardzo kierujesz sie tym co inni robią? bo wydałeś połowę średniej, więc zamiast 50 to 25 tyś, a jakby średnia była 200 tyś, to byś wydał na ślub 100?
I jeszcze jedna rzecz którą bym chciał tutaj powiedzieć, bo wydaje mi sie że miałeś i nadal masz bardzo płytkie i powierzchowne relacje ze swoimi rodzicami, mam takie wrażenie że to są dla ciebie obcy ludzie, że masz do nich taki stosunek jak do kolegi z klasy czy też sąsiada, więc i traktujesz ich jak do znajomych czy tam kolegów, i tutaj właściwie pojawił sie problem, bo przecież od sąsiada nie będziesz sie domagał tego, żeby dokładał sie finansowo do twojego życia.

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


So mar 09, 2019 23:28
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51
Posty: 13169
Post Re: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
fscamilo napisał(a):
. Ślub nas kosztował 20 tys, wyjazd do Hiszpanii 5 tys (często to rodzice go fundują).

I to jest twoj problem: widzisz, ze inni rodzice cos tam swoim dzieciom funduja i uwazasz, ze to w jakims stopniu obowiazek kazdego rodzica.
Moj syn oczekiwal od nas samochodu na osiemnastke, bo przeciez ten kumpel dostal, a ten dostanie, a on nie?
Nie musze pisac, ze te "argumenty" na nas nie zadzialaly?

Tak, to dzieci we wczesnej podstawowce mysla.


N mar 10, 2019 7:58
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 26, 2017 15:16
Posty: 1355
Post Re: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
Nie zostales zmieszany z blotem, wiekszosc w tym ja wyrazila po prostu zdziwienie, ze zdecydowaliscie sie wydac tyle pieniedzy na slub, majac w planie inny cel.


N mar 10, 2019 20:27
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt cze 03, 2011 8:17
Posty: 2581
Post Re: Problem 30-latka w relacji z rodzicami
Robek napisał(a):
fscamilo napisał(a):
Ludzie z mojego otoczenia organizując normalny ślub wydali średnio 50-60 tys. często zaciągając kredyt na ten cel. Tyle się wydaje. Wystarczyło wpisać w Google takie zagadnienie, zanim uznaliście mnie za osobę za WIELCE rozrzutną. Być może część osób, która wypowiedziała się w tym wątku brała ślub kilkanaście lat temu kiedy to koszty organizacji były inne.




Z tego co mi sie zdaje, to forumowicze nie mają pretensji o to, że za dużo wydałeś na ślub, ale mają pretensje o to, że skoro nie ma kasy na mieszkanie, to na co wydawać aż tyle na ślub?
.

Na ślub wydał najwyżej tysiaka.


Pt mar 15, 2019 22:11
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 31 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL