Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr gru 11, 2019 9:21



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 29 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
 Dźwigać swój krzyż. 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4031
Post Re: Dźwigać swój krzyż.
Robek napisał(a):
IrciaLilith napisał(a):
Serio wygrywanie 50razy pod rząd daje Ci jakąś przyjemność?


Chyba fajniej jest wygrywać, niż przegrywać? no chyba że "IrciaLilith" jest wielkim zwolennikiem wszelakich porażek, wtedy to faktycznie, przegrywanie może być czymś fajnym.

IrciaLilith napisał(a):
Ale jednak chyba tylko wtedy gdy nie jest to za proste? Miałbyś przyjemność z ogrywania kogoś, kto nie ma szans na wygraną?



Wygrywam po to żeby wygrywać, cała reszta to jakieś nieistotne szczegóły.

IrciaLilith napisał(a):
Na górski szczyt lepiej wlecieć helikopterem, wyciągiem czy wejść samodzielnie? Co da więcej zadowolenia?


Wolałbym wlecieć helikopterem, w końcu mniej wysiłku, a z uwagi że co dziennie słysze hałasujące samochody ciągniki kombajny :mrgreen: to polubiłem ten hałas, więc tym bardziej jestem zwolennikiem helikoptera.


Nie chodzi o to, że lubię przegrywać, ale więcej satysfakcji da mi wymagająca partia z przeciwnikiem na podobnym do mojego lub lepiej nieco wyższym poziomie nawet gdy ją przegram, niż nudne rozłożenie na łopatki kogoś kto nie miał szans.

Ja gram aby mieć przyjemność z grania, wygrana to tylko miły dodatek- czyli mamy odwrotne podejście. Wiesz jaką ma się satysfakcję gdy dziecko które uczysz grać w szachy w końcu Cię ogra w równej walce?

Tak samo gdy wchodzę na jakąś górę za ważniejsze uważam wchodzenie niż wejście, bo na szczycie fakt faktem jest fajnie, ale to tylko moment a do tego serio jest lepszy gdy się wlezie samemu. Porównywałam na Teide na Teneryfie, bo tam można wjechać kolejką na te ponad 4000m, jest super, ale brak porównania do tego samego widoku gdy się tam cały dzień wchodziło, a ile niesamowitych widoków po drodze. Te z kolejki to już nie to. I to mimo, że gdy wjechałam przejrzystość była lepsza i widać było wszystkie wyspy i brzegi Afryki, a gdy wchodziłam w dole było sporo chmur...

Co do praktyk religijnych i nie grzeszenia - katolicyzm nie dla mnie, ale uczciwie patrząc to co wybrałam jest bardziej wymagające, jedynie masturbacja jest w moim systemie ok, ale za to dochodzi sporo innych spraw, a z masturbacji i tak wyrosłam.

Po prostu zamiast skupiać się na usuwaniu skutków zajmuję się przyczynami, po co ciągle się pilnować skoro można usunąć pierwotne przyczyny? Pewnie dlatego, że to wymaga bolesnej uczciwości względem siebie, bo w moim systemie nie ma opcji zwalania na Szatana, to w moim umyśle są przyczyny... Do tego chyba opcja, że ktoś mnie zbawi też jest... za prosta, to jak kolejka linowa, wystarczy uwierzyć że zawiezie do celu, przestrzegać regulaminu, gotowego regulaminu, nawet nie trzeba samemu od zera odkrywać Ameryki :)

Teraz mnie to śmieszy, bo leząc z uporem po bezdrożach widzę, że ten regulamin wcale taki głupi nie jest, ale ja aby nauczyć się wzoru co by zajęło 5minut potrafiłam z dwa dni poświęcić na dojście do tego jak go wyprowadzić, a kto wyprowadzał np wzór na delte ten wie jakie to pokręcone i rozumie czemu nikt tego w LO nie wyprowadza. Po prostu tak już mam, że muszę dojść do praktycznie wszystkiego sama, nawet za cenę poobijania się...

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Wt cze 04, 2019 15:26
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 5579
Post Re: Dźwigać swój krzyż.
IrciaLilith napisał(a):
Nie chodzi o to, że lubię przegrywać, ale więcej satysfakcji da mi wymagająca partia z przeciwnikiem na podobnym do mojego lub lepiej nieco wyższym poziomie nawet gdy ją przegram, niż nudne rozłożenie na łopatki kogoś kto nie miał szans.



Bo tobie chodzi o jak największe emocje, a takie coś można osiągnąć grając z przeciwnikiem lepszym od siebie, natomiast mi chodzi bardziej o rywalizację, tutaj kwestia kto wygra nie jest najważniejsza.

IrciaLilith napisał(a):
Wiesz jaką ma się satysfakcję gdy dziecko które uczysz grać w szachy w końcu Cię ogra w równej walce?



Tutaj granie nie ma nic do rzeczy, cokolwiek innego byś robiła z tym dzieckiem, radość by była taka sama.


IrciaLilith napisał(a):
Tak samo gdy wchodzę na jakąś górę za ważniejsze uważam wchodzenie niż wejście,


A co takiego fajnego jest w chodzeniu pod górę?(może ludzie w ten sposób podnoszą swoją wartość, i wmawiają sobie, że jak uda im się, wleź na szczyt, to dzięki temu są, dużo lepsi od całej reszty ludzi?) , ja nigdy nie rozumiałem co ludzie w tym widzą, co prawda lubie sobie pospacerować, ale jakoś nie wdze powodu żeby sie tym, aż tak zachwycać.

bert04 napisał(a):
Tu moja wina, jakoś rozmowa zeszła szybko na praktyki religijne, że przeoczyłem, co pisałeś na wstępie. A Ty pisałeś, "że uczestniczymy we wszystkich praktykach religijnych, jak również staramy się nie popełniać żadnych grzechów". Umknęła mi ta druga połowa.


Jeśli chodzi o rozpustę, to trochę się zapędziłem, w końcu nie jeden katolik, rezygnuje właśnie dla tego, że mu coniedzielna msza przeszkadza.

bert04 napisał(a):
No nie wiem, trzy godziny dziennie to brzmi jednak jak problem. Niezależnie od wyznawanej lub nie-wyznawanej religii. Ktoś bardziej surowy ode mnie mógłby Ci wręcz zarzucać, że to już przekracza granicę nałogu. I że nie Kościół tu jest problemem, ale na ile ta "hiperaktywność" wpływa na Twoje życie.


Każdy człowiek w jakiś swój sposób, spędza wolny czas, no i mi nie robi różnicy, co ludzi robią w tym wolnym czasie, jeden zbiera grzyby, drugi ogląda porno, trzeci gra w piłke, tutaj każdy robi to co chcę.

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


Wt cze 04, 2019 22:15
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 18, 2009 9:51
Posty: 3230
Post Re: Dźwigać swój krzyż.
Robek napisał(a):
Każdy człowiek w jakiś swój sposób, spędza wolny czas, no i mi nie robi różnicy, co ludzi robią w tym wolnym czasie, jeden zbiera grzyby, drugi ogląda porno, trzeci gra w piłke, tutaj każdy robi to co chcę.


Jak to było w American Pie, jest różnica między graniem w piłkę a... oglądaniem meczów piłki. I/lub ... strzelaniem do pustej bramki. Jeżeli po tylu... rozgrywkach na kanapie masz jeszcze czas i energię na romansowanie, ten, chciałem powiedzieć, granie, to widocznie Ci jedno w drugim nie przeszkadza. Jednakże u większości społeczeństwa tak... jednostronna aktywność w tej ilości by jednak przeszkadzała. A nałóg definiuje się (między innymi) przez to, na ile jakaś aktywność wpływa na resztę życia, lub je dominuje.

Widocznie jesteś jakiś "Don Jon". Ciekawy film zresztą, polecam.

_________________
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
...

(Koh 3:1nn)


Śr cze 05, 2019 9:27
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 5579
Post Re: Dźwigać swój krzyż.
bert04 napisał(a):
Jak to było w American Pie, jest różnica między graniem w piłkę a... oglądaniem meczów piłki. I/lub ... strzelaniem do pustej bramki. Jeżeli po tylu... rozgrywkach na kanapie masz jeszcze czas i energię na romansowanie, ten, chciałem powiedzieć, granie, to widocznie Ci jedno w drugim nie przeszkadza. Jednakże u większości społeczeństwa tak... jednostronna aktywność w tej ilości by jednak przeszkadzała. A nałóg definiuje się (między innymi) przez to, na ile jakaś aktywność wpływa na resztę życia, lub je dominuje.

Widocznie jesteś jakiś "Don Jon". Ciekawy film zresztą, polecam.


Masz dosyć ciekawe poglądy w tej kwestii, bo u mnie na wsi jest kilku starych kawalerów, i każdy robi to co ja, więc nie bardzo rozumiem, próby zrobienia ze mnie wyjątku na skale światową :mrgreen:

I patrząc na badania
http://businessjournal.pl/badanie-niema ... aja-porno/

Wychodzi na to że 80% Polaków, co jakiś czas ogląda porno, więc ty "bert04" jesteś w zdecydowanej mniejszości, bo chyba nie oglądasz takich rzeczy?

No i piszą tam coś takiego:
Cytuj:
Pikantne treści częściej przyswajają mężczyźni niż kobiety. Panowie z grupy ryzyka zdają sobie sprawę, z tego, że ich zainteresowania mogą stanowić problem, a pornografia jest łatwo dostępna, jednak – w ich ocenie – nie jest ona groźniejsza, niż inne formy zachowań prowadzących do nałogów, w tym korzystanie z używek. Dużo bardziej kategoryczne osądy mają te osoby, które z takiej formy spędzania czasu w ogóle nie korzystają.


Mam wrażenie, że to również o tobie "bert04" tutaj mówią, i jesteś do tego niegatywnie nastawiony, bo nigdy nie miałeś z tym, do czynienia.

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


Śr cze 05, 2019 11:46
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4031
Post Re: Dźwigać swój krzyż.
Robek napisał(a):
IrciaLilith napisał(a):
Nie chodzi o to, że lubię przegrywać, ale więcej satysfakcji da mi wymagająca partia z przeciwnikiem na podobnym do mojego lub lepiej nieco wyższym poziomie nawet gdy ją przegram, niż nudne rozłożenie na łopatki kogoś kto nie miał szans.


Bo tobie chodzi o jak największe emocje, a takie coś można osiągnąć grając z przeciwnikiem lepszym od siebie, natomiast mi chodzi bardziej o rywalizację, tutaj kwestia kto wygra nie jest najważniejsza.

Po prostu radość z wygrania jest bardzo krótka u mnie, a gdy przyszło to za łatwo to aż taki niesmak, to psuje mi sens zabawy. Inną sprawą są niezasłużone pozytywne niespodzianki, tu element zaskoczenia daje mi dość dopaminy.


Cytuj:
IrciaLilith napisał(a):
Wiesz jaką ma się satysfakcję gdy dziecko które uczysz grać w szachy w końcu Cię ogra w równej walce?

Tutaj granie nie ma nic do rzeczy, cokolwiek innego byś robiła z tym dzieckiem, radość by była taka sama.

No właśnie nie, tu chodzi o radochę, że się komuś pomogło stać się w czymś lepszym i nie ma znaczenia czy to moje dziecko czy też nie, bo przecież zawsze gdy kogoś czegoś uczysz pojawia się pewna więź a najlepszy moment to gdy uczeń przerasta mistrza i role się odwracają. Zresztą podział na nauczyciela i ucznia zawsze jest umowny, bo uczysz innych tylko po to aby samemu się od nich i z nimi uczyć.

Cytuj:
IrciaLilith napisał(a):
Tak samo gdy wchodzę na jakąś górę za ważniejsze uważam wchodzenie niż wejście,

A co takiego fajnego jest w chodzeniu pod górę?(może ludzie w ten sposób podnoszą swoją wartość, i wmawiają sobie, że jak uda im się, wleź na szczyt, to dzięki temu są, dużo lepsi od całej reszty ludzi?) , ja nigdy nie rozumiałem co ludzie w tym widzą, co prawda lubie sobie pospacerować, ale jakoś nie wdze powodu żeby sie tym, aż tak zachwycać.

Robek, mi wisi czy ja na ten szczyt wejdę czy nie, ani wejście mi nie podniesie samooceny ani gdy jednak nie wejdę jej nie obniży, tu chodzi o samo wchodzenie, o poznawanie siebie. Właśnie traktuję to jak spacer na nieco wyższym lvl i z ciekawszymi widokami.

Mi w graniu nie chodzi o wygranie a o przyjemność z grania.
W wchodzeniu na górę chodzi mi o wchodzenie
A w kwestiach rozwoju duchowego czy intelektualnego o sam rozwój, bo ostatecznego celu nie widzę.

Nie chodzi mi o punktową doskonałość, ale o proces doskonalenia się, bo punktowa doskonałość jest tak samo realna jak punktowa nieskończoność.

Taki proces nie musi był łatwy, ale ma być przyjemny i to przyjemność musi być większa niż drobne dyskomforty.
Sądzisz, że gdyby bilans przyjemności nie wychodziłby na plus to miałabym ochotę medytować czy próbować zakumać wiele różnych książek? Traktuję to jak matematykę, nie ważne ile w międzyczasie jest na minus, bo liczy się dodatni wynik. Jeśli ogólny bilans spędzania 3h na oglądaniu porno daje dodatni wynik i każdy dzień jest trochę lepszy od poprzedniego i czujesz, że to Cię rozwija w kierunku, który uważasz za dobry dla Ciebie to nawet popieram.

Osobiście za metaforyczny krzyż uważam pewną świadomość. Z jednej strony jest to lekkie i wyzwalające ,ale z drugiej chciałoby się aby każdy to załapał, ale to tak nie działa... To jak kondycja fizyczna - można pomóc komuś ją uzyskać, ale to ten ktoś musi odwalić całą robotę i musi tego chcieć.

Rozwój duchowy też można by porównać do rozwijania mięśni- bez ćwiczeń się nie da i tyle, dieta też ma znaczenie. Ksiądz może robić jako trener, msza być potraktowana jak lekcja w-f, ale za nikogo nikt poćwiczyć nie może. Niby macie takie cudo jak modlitwa za kogoś, ale ten ktoś przynajmniej musiały tego nie odrzucić...

Tylko czy te ćwiczenia( modlitwy) i dieta ( nie grzeszenie) to jakiś krzyż? Chyba tylko gdy ktoś robi to z przymusu, presji otoczenia a nie z wolnego wyboru...

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Śr cze 05, 2019 12:22
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 18, 2009 9:51
Posty: 3230
Post Re: Dźwigać swój krzyż.
Robek napisał(a):
u mnie na wsi jest kilku starych kawalerów, i każdy robi to co ja


Być może to wynika ze specyfiki wiejskiej i pewnego "przekroju płci". Ale nie zastanawiałeś się nigdy, czy zależność nie jest odwrotna? To znaczy nie oglądasz porno, bo jesteś starym kawalerem, ale jesteś starym kawalerem, bo, no właśnie?

To znaczy sprawiasz wrażenie, że jest Ci z tym dobrze. A ja czasy aktywnego nawracania mam za sobą. Zwłaszcza, że ten model zachowania pasuje do tego, co pisałeś o, khem, warcabach. Wiadomo, że łatwiej odpalić internet i wyciągnąć paczkę chusteczek niż zainwestować w ubranie, fryzjera, dezodorant i spotkać się z kimś w realu. Wiadomo też, że w realu rzadziej się spotka takie "gabaryty", a jak już, to jeszcze rzadziej będą to takie wyszukane pozycje, jakie widać na tych, khem, materiałach poglądowych.

Robek napisał(a):
I patrząc na badania
http://businessjournal.pl/badanie-niema ... aja-porno/

Wychodzi na to że 80% Polaków, co jakiś czas ogląda porno


Raczej 77%, ale mniejsza o to.

https://www.fakt.pl/pieniadze/zakupy/li ... cy/x4mp8wh

Jeżeli 19% Polaków to abstynenci to wychodzi na to, że 81% Polaków co jakiś czas pije alkohol. Liczba bardzo podobna. Z drugiej strony wśród nie-abstynentów liczba "balujących" jest szacowana na 16%, zaś w Twoim badaniu tzw. "grupa ryzyka" była szacowana na 2%.

Kluczowe jest zaś to "co jakiś czas". O osobie, która pije raz na jakiś czas nie mówimy, że jest alkoholikiem, ale już lampa wina codziennie to jest co najmniej zagrożenie. A trzy godziny dziennie to nie ma wątpliwości. Oczywiście nie ma przekładni 1:1 między różnymi typami nałogów, niemniej jakieś porównanie to jest.

Cytuj:
, więc ty "bert04" jesteś w zdecydowanej mniejszości, bo chyba nie oglądasz takich rzeczy?


No coś ty, oczywiście że tylko słyszałem w radiu o takich świństwach. Na jakiejś katolickiej rozgłośni pewnie. Czytałem artykuł w starej gazecie. Ktoś mi opowiadał, że znał kogoś, kto był krewnym kogoś, komu powiedziano, że coś takiego istnieje.

Robek napisał(a):
Mam wrażenie, że to również o tobie "bert04" tutaj mówią, i jesteś do tego niegatywnie nastawiony, bo nigdy nie miałeś z tym, do czynienia.


Jeżeli w towarzystwie ktoś będzie reagował nadwrażliwie na dym papierosowy, to możesz z dużą pewnością założyć, że ten ktoś kiedyś palił a potem rzucił. Jeżeli na imprezie ktoś odmawia wypicia nawet grzecznościowej lampki, to z dużą pewnością będzie to uczestnik spotkań Anonimowych Alkoholików. Teza, że negatywne krytykują tylko ci, co nie znają, jest więc bardzo dyskusyjna i nie poparta niczym więcej, niż chciejstwem domorosłych psychologów. Być może charakterystyczna dla Polski, nie wiem.

Jest taka internetowa strona "Make love not porn". Zapewniam Ciebie, że nie została stworzona przez jakieś pruderyjne zakonnice czy ascetycznych pustelników. To strona stworzona przez kobiety, które w życiu i "pożyciu" były coraz częściej konfrontowane z oczekiwaniami facetów, którzy "najedli się" pornografii. I teraz oczekiwali po świeżo poznanej znajomej, że będzie jechała tym samym programem, z obowiązkowymi elementami. Dla których "gra wstępna" to nie była jakaś wymiana czułości i dotyków, ale fellatio, ewentualnie cunnilingus. Da których seks miał być jakimś wyczynowym maratonem, a nastrój niepotrzebnym dodatkiem. Może wygugluj sobie, jak znajdziesz wolną chwilę.

_________________
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
...

(Koh 3:1nn)


Śr cze 05, 2019 13:16
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 5579
Post Re: Dźwigać swój krzyż.
bert04 napisał(a):
Być może to wynika ze specyfiki wiejskiej i pewnego "przekroju płci".


? ? ?

bert04 napisał(a):
Ale nie zastanawiałeś się nigdy, czy zależność nie jest odwrotna? To znaczy nie oglądasz porno, bo jesteś starym kawalerem, ale jesteś starym kawalerem, bo, no właśnie?



Nie bardzo rozumiem? co ma jedno z drugim wspólnego? gdyby faktycznie oglądanie porno wywoływało starokawalerstwo, to 80% no może 77% :mrgreen: mężczyzn by zostawało starymi kawalerami, a czy tak jest?

bert04 napisał(a):
To znaczy sprawiasz wrażenie, że jest Ci z tym dobrze.


No chyba nie myślisz, że oglądanie gołej dziewczyny na ekranie komputera, sprawia mi ogromny ból? :biggrin:

bert04 napisał(a):
Zwłaszcza, że ten model zachowania pasuje do tego, co pisałeś o, khem, warcabach. Wiadomo, że łatwiej odpalić internet i wyciągnąć paczkę chusteczek niż zainwestować w ubranie, fryzjera, dezodorant i spotkać się z kimś w realu. Wiadomo też, że w realu rzadziej się spotka takie "gabaryty", a jak już, to jeszcze rzadziej będą to takie wyszukane pozycje, jakie widać na tych, khem, materiałach poglądowych.


Żeby inwestować, to trzeba mieć co, no i wizyta u fryzjera nie spowoduje, że żona spadnie mi z nieba, to nie działa w ten sposób.

bert04 napisał(a):
Raczej 77%, ale mniejsza o to.


W takich badania zawsze jest jakiś margines błędu, na serio może być 75% albo 82%.

bert04 napisał(a):
Jeżeli 19% Polaków to abstynenci to wychodzi na to, że 81% Polaków co jakiś czas pije alkohol. Liczba bardzo podobna. Z drugiej strony wśród nie-abstynentów liczba "balujących" jest szacowana na 16%, zaś w Twoim badaniu tzw. "grupa ryzyka" była szacowana na 2%.


Bo porno bardzo rzadko wywołuje u kogokolwiek jakieś większe problemy, natomiast to jest pompowane do ogromnych rozmiarów, bo Polska to katolicki kraj, i alkohol to nie jest problem, a porno już jest, tutaj schemat jest taki sam jak z pedofilią w Kościele, bo takich przypadków jest skrajnie mało, natomiast media pompują to do przeogromnych rozmiarów, i wychodzi jakby faktycznie tej pedofilii w Kościele było dużo.

bert04 napisał(a):
Jest taka internetowa strona "Make love not porn". Zapewniam Ciebie, że nie została stworzona przez jakieś pruderyjne zakonnice czy ascetycznych pustelników. To strona stworzona przez kobiety, które w życiu i "pożyciu" były coraz częściej konfrontowane z oczekiwaniami facetów, którzy "najedli się" pornografii. I teraz oczekiwali po świeżo poznanej znajomej, że będzie jechała tym samym programem, z obowiązkowymi elementami. Dla których "gra wstępna" to nie była jakaś wymiana czułości i dotyków, ale fellatio, ewentualnie cunnilingus. Da których seks miał być jakimś wyczynowym maratonem, a nastrój niepotrzebnym dodatkiem. Może wygugluj sobie, jak znajdziesz wolną chwilę.



W tych kwestiach jestem dość konserwatywny, i jeśli coś mnie brzydzi to mnie brzydzi, i obejrzenie tego wiele razy(na stronach porno) nic tutaj nie zmieni, jeśli ktoś ma już jakieś swoje upodobania, to one zostają, i tego chyba nie da się zmienić.

IrciaLilith napisał(a):
Po prostu radość z wygrania jest bardzo krótka u mnie, a gdy przyszło to za łatwo to aż taki niesmak, to psuje mi sens zabawy. Inną sprawą są niezasłużone pozytywne niespodzianki, tu element zaskoczenia daje mi dość dopaminy.


Ja mam zupełnie inaczej, już nie patrzę że wygrałem/przegrałem 30 partie pod rząd, bo rozpoczyna się 31 partia i tylko to mam w głowie.

IrciaLilith napisał(a):
Mi w graniu nie chodzi o wygranie a o przyjemność z grania.


Tutaj przeczysz sama sobie :mrgreen: bo gdyby chodziło ci o samo granie, to nie robiłoby ci różnicy, czy łatwo wygrywasz, czy może jednak przychodzi ci to z trudem, tutaj by było ci wszystko jedno, no ale skoro mówiłaś, że od łatwych wygranych pojawia się u ciebie niesmak, to znaczy że jednak, coś ci tutaj nie pasuje.

IrciaLilith napisał(a):
Jeśli ogólny bilans spędzania 3h na oglądaniu porno daje dodatni wynik i każdy dzień jest trochę lepszy od poprzedniego i czujesz, że to Cię rozwija w kierunku, który uważasz za dobry dla Ciebie to nawet popieram.


To jest dla mnie rozrywka, forma spędzania wolnego czasu, nie bardzo widzę sensu liczenia tutaj bilansu zysków i strat, bo niby po co?

IrciaLilith napisał(a):
Tylko czy te ćwiczenia( modlitwy) i dieta ( nie grzeszenie) to jakiś krzyż? Chyba tylko gdy ktoś robi to z przymusu, presji otoczenia a nie z wolnego wyboru...


No właśnie, unikanie grzechów to jest ten krzyż.

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


Śr cze 05, 2019 16:47
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 18, 2009 9:51
Posty: 3230
Post Re: Dźwigać swój krzyż.
Robek napisał(a):
bert04 napisał(a):
Być może to wynika ze specyfiki wiejskiej i pewnego "przekroju płci".


? ? ?


Sorry, że pojadę stereotypem, ale "Rolnik szuka żony". Ponoć dziołchy do miast ciągną, albo tylko bogatszych gospodarzy wypatrują. Tak się slyszy czasem.

bert04 napisał(a):
Ale nie zastanawiałeś się nigdy, czy zależność nie jest odwrotna? To znaczy nie oglądasz porno, bo jesteś starym kawalerem, ale jesteś starym kawalerem, bo, no właśnie?



Cytuj:
Nie bardzo rozumiem? co ma jedno z drugim wspólnego? gdyby faktycznie oglądanie porno wywoływało starokawalerstwo, to 80% no może 77% :mrgreen: mężczyzn by zostawało starymi kawalerami, a czy tak jest?


Ja nie rozmawiam z tymi 77 procentami, co to od czasu do czasu (?) po pornografię sięga. Ale z pewnym userem, który właśnie zadeklarował, że poświęca na tę czynność 12,5 procent doby. Bo chyba nie chcesz twierdzić, że 77% populacj PL spędza te 3 godziny dziennie malując sufit na biało, wygładzając salami, klepiąc jednookiego mnicha po kapturze czy grając w bilarda kieszonkowego. Albo, żeby pozostać w wiejskich klimatach, waląc konia, aż się porzyga.

bert04 napisał(a):
To znaczy sprawiasz wrażenie, że jest Ci z tym dobrze.


Cytuj:
No chyba nie myślisz, że oglądanie gołej dziewczyny na ekranie komputera, sprawia mi ogromny ból? :biggrin:


A od tego "oglądania" ręka nie boli czasem? I nie tylko?

bert04 napisał(a):
Zwłaszcza, że ten model zachowania pasuje do tego, co pisałeś o, khem, warcabach. Wiadomo, że łatwiej odpalić internet i wyciągnąć paczkę chusteczek niż zainwestować w ubranie, fryzjera, dezodorant i spotkać się z kimś w realu. Wiadomo też, że w realu rzadziej się spotka takie "gabaryty", a jak już, to jeszcze rzadziej będą to takie wyszukane pozycje, jakie widać na tych, khem, materiałach poglądowych.


Cytuj:
Żeby inwestować, to trzeba mieć co, no i wizyta u fryzjera nie spowoduje, że żona spadnie mi z nieba, to nie działa w ten sposób.


A jesteś w stanie powiedzieć w przybliżeniu, ile czasu poświęcasz na "inwestowanie w siebie". Też 12,5% Twojego zycia? Bo chyba nie więcej.

bert04 napisał(a):
Jeżeli 19% Polaków to abstynenci to wychodzi na to, że 81% Polaków co jakiś czas pije alkohol. Liczba bardzo podobna. Z drugiej strony wśród nie-abstynentów liczba "balujących" jest szacowana na 16%, zaś w Twoim badaniu tzw. "grupa ryzyka" była szacowana na 2%.


Cytuj:
Bo porno bardzo rzadko wywołuje u kogokolwiek jakieś większe problemy, natomiast to jest pompowane do ogromnych rozmiarów, bo Polska to katolicki kraj, i alkohol to nie jest problem, a porno już jest,


Seksoholizm się leczy, w klinikach, na "Zgniłym bezbożnym cywilizacyjnośmierciowym Zachodzie". Podobnie alkoholizm. Twoja taktyka obrony przypomina mi jak żywo mojego krewnego, którym potrafił przez cały tydzień chlać wódę, a potem w fazie trzeźwości twierdzić, że owszem, czasem pociąga, może nie zawsze kontroluje. Ale przecież już się ogranicza...

Ale spoko, możesz dalej oszukiwać siebie, że 3h/d to "od czasu do czasu".

Cytuj:
tutaj schemat jest taki sam jak z pedofilią w Kościele, bo takich przypadków jest skrajnie mało, natomiast media pompują to do przeogromnych rozmiarów, i wychodzi jakby faktycznie tej pedofilii w Kościele było dużo.


Myślę, że nie powinieneś wystawiać siebie na porównanie z pedofilami. I ja tego porównania nie podejmę.

Cytuj:
W tych kwestiach jestem dość konserwatywny, i jeśli coś mnie brzydzi to mnie brzydzi, i obejrzenie tego wiele razy(na stronach porno) nic tutaj nie zmieni, jeśli ktoś ma już jakieś swoje upodobania, to one zostają, i tego chyba nie da się zmienić.



Z tym różnie bywa. Jeden ma stałe upodobania. Drugi będzie poszukiwał nowych wrażeń, mocniejszych, większych. Jeżeli to Ciebie nie dotyczy, jeżeli nie musisz równoważyć stępionej wrażliwości łamaniem kolejnych granic, to jedno zmartwienie mniej.

_________________
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
...

(Koh 3:1nn)


Śr cze 05, 2019 18:15
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4031
Post Re: Dźwigać swój krzyż.
Robek
Cytuj:
IrciaLilith napisał(a):
Mi w graniu nie chodzi o wygranie a o przyjemność z grania.

Tutaj przeczysz sama sobie :mrgreen: bo gdyby chodziło ci o samo granie, to nie robiłoby ci różnicy, czy łatwo wygrywasz, czy może jednak przychodzi ci to z trudem, tutaj by było ci wszystko jedno, no ale skoro mówiłaś, że od łatwych wygranych pojawia się u ciebie niesmak, to znaczy że jednak, coś ci tutaj nie pasuje.

Aby gra była ciekawa należy starać się wygrać, do tego jak dla mnie poziom powinien być względnie wyrównany lub lekko wyższy tak aby było trudno ale nie beznadziejnie, choć akurat w szachach nie miałabym nic przeciwko przegrania z mistrzem świata, choć raczej z identycznych do moich powodów nie będzie to dla niego rozrywką.
Cytuj:
IrciaLilith napisał(a):
Jeśli ogólny bilans spędzania 3h na oglądaniu porno daje dodatni wynik i każdy dzień jest trochę lepszy od poprzedniego i czujesz, że to Cię rozwija w kierunku, który uważasz za dobry dla Ciebie to nawet popieram.

To jest dla mnie rozrywka, forma spędzania wolnego czasu, nie bardzo widzę sensu liczenia tutaj bilansu zysków i strat, bo niby po co?
Jeśli byś coś przez to tracił to byłoby na minusie, ale skoro uważasz, że niczego to Ci nie zabiera a daje rozrywkę to masz bilans na plus, chyba że czegoś nie uwzględniasz w rachunkach ;) A na serio to uważam, że lepsze porno niż alkohol, ale wszystko z umiarem, bo nawet najbardziej pozytywne zachowania w nadmiarze szkodzą...
Cytuj:
IrciaLilith napisał(a):
Tylko czy te ćwiczenia( modlitwy) i dieta ( nie grzeszenie) to jakiś krzyż? Chyba tylko gdy ktoś robi to z przymusu, presji otoczenia a nie z wolnego wyboru...

No właśnie, unikanie grzechów to jest ten krzyż.

Jeśli moralność oparta na pojęciu grzechu jest dla Ciebie krzyżem to polecam systemy bez tego pojęcia, np oświecony egoizm, czyli praktycznie ciągłe pogłębianie wiedzy i zrozumienia aby lepiej rozumieć przyczyny i skutki i skuteczniej unikać krzywdzenia jakiejkolwiek istoty :) Po pewnej praktyce okazuje się, że unikanie grzechów jest łatwiejsze, ale zobacz jak zachęcająco brzmi. Taki egoizm to nadal dbanie o siebie, ale ze świadomością wzajemnych powiązań i długofalowych skutków.

W praktyce wszystkie systemy etyczne oparte są o złotą regułę etyczną, różnią się detalami na poziomie wiedzy o przyczynach i skutkach.

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Śr cze 05, 2019 21:33
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 5579
Post Re: Dźwigać swój krzyż.
bert04 napisał(a):
Sorry, że pojadę stereotypem, ale "Rolnik szuka żony". Ponoć dziołchy do miast ciągną, albo tylko bogatszych gospodarzy wypatrują. Tak się slyszy czasem.


Dziołchy to istniały za czasów komuny, świat się zmienia, dziś już jest inna epoka.

bert04 napisał(a):
Ja nie rozmawiam z tymi 77 procentami, co to od czasu do czasu (?) po pornografię sięga. Ale z pewnym userem, który właśnie zadeklarował, że poświęca na tę czynność 12,5 procent doby. Bo chyba nie chcesz twierdzić, że 77% populacj PL spędza te 3 godziny dziennie malując sufit na biało, wygładzając salami, klepiąc jednookiego mnicha po kapturze czy grając w bilarda kieszonkowego. Albo, żeby pozostać w wiejskich klimatach, waląc konia, aż się porzyga.


A skąd mam wiedzieć co te 77% populacji robi? i skąd pomysł że oni wszyscy jedynie od czasu do czasu, a tylko ja jeden na całą Polskę 3 godziny dziennie?

bert04 napisał(a):
A od tego "oglądania" ręka nie boli czasem? I nie tylko?


Nie.

bert04 napisał(a):
A jesteś w stanie powiedzieć w przybliżeniu, ile czasu poświęcasz na "inwestowanie w siebie". Też 12,5% Twojego zycia? Bo chyba nie więcej.


Na inwestowanie w siebie, poświęcam kilka minut na miesiąc, w końcu zarabiając miesięcznie, 200zł na rękę, by było trochę ciężko z "inwestowaniem w siebie, bo jakbym chciał 3 godziny dziennie w siebie inwestować(to dzieląc 200zł na 30 dni)by wychodziło 10 zł dziennie, to dopiero bym zainwestował, ile to nowych ubrań bym przez te 3 godziny za 10zł kupił :D

bert04 napisał(a):
Seksoholizm się leczy, w klinikach, na "Zgniłym bezbożnym cywilizacyjnośmierciowym Zachodzie". Podobnie alkoholizm. Twoja taktyka obrony przypomina mi jak żywo mojego krewnego, którym potrafił przez cały tydzień chlać wódę, a potem w fazie trzeźwości twierdzić, że owszem, czasem pociąga, może nie zawsze kontroluje. Ale przecież już się ogranicza...

Ale spoko, możesz dalej oszukiwać siebie, że 3h/d to "od czasu do czasu".


A po co to mam leczyć? co mam zrobić z tym wolnym czasem? narysować krzyżyk na ścianie i się w niego wpatrywać przez 3 godziny?

bert04 napisał(a):
Myślę, że nie powinieneś wystawiać siebie na porównanie z pedofilami. I ja tego porównania nie podejmę.



Brak ci odwagi?

bert04 napisał(a):
Z tym różnie bywa. Jeden ma stałe upodobania. Drugi będzie poszukiwał nowych wrażeń, mocniejszych, większych. Jeżeli to Ciebie nie dotyczy, jeżeli nie musisz równoważyć stępionej wrażliwości łamaniem kolejnych granic, to jedno zmartwienie mniej.



Wcześniej mówiłeś że piszesz z pewnym userem, czyli ze mną, a teraz już nagle opowiadasz że jedni mają takie upodobania, a inni zupełnie odmienne, czy takie zachowanie jest uczciwe z twojej strony? wtedy te 77% populacji było nie istotne, a teraz jacyś inni ludzie są istotni?
No i nawet niech bedzie, że ta wraźliwość mi sie stępiła, to kogo to obchodzi? jak wstaje rano ide do obory dać krową żreć, to te krowy obchodzi moja stepiona wrażliwość?

IrciaLilith napisał(a):
Aby gra była ciekawa należy starać się wygrać, do tego jak dla mnie poziom powinien być względnie wyrównany lub lekko wyższy tak aby było trudno ale nie beznadziejnie, choć akurat w szachach nie miałabym nic przeciwko przegrania z mistrzem świata, choć raczej z identycznych do moich powodów nie będzie to dla niego rozrywką.


A skąd "IrciaLilith" wie co dla kogo jest rozrywką? to tobie się zdaje, że wszyscy ludzie myślą w ten sam sposób jak ty? mają takie same poglądy? powinnaś zdawać sobie sprawę że ktoś myśli w jakiś określony sposób, i z tego powodu odmawia różaniec 8 godzin dziennie, jak również kolejna osoba myśli w jakiś inny sposób, i gra w piłkę 8 godzin dziennie, jak również "IrciaLilith" również myśli w swój oryginalny sposób, i ma poglądy jakie ma.

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


Cz cze 06, 2019 1:29
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4031
Post Re: Dźwigać swój krzyż.
Napisałam : 'jak dla mnie' , a staranie się aby wygrać w grze gdzie można wygrać lub przegrać to chyba podstawa, bo bez tego jaki to ma sens? A nie spotkałam jeszcze zaawansowanego szachisty, którego bawi rozwalanie graczy dużo poniżej jego poziomu, chyba, że dojdą jakieś względy osobiste;)

Robek - inwestowanie w siebie wcale nie musi wymagać kasy. Masz internet, nauka wielu rzeczy jest dostępna za free, np języki obce, rozwijanie różnorodnych hobby, szeroko pojęty rozwój osobisty, kursy na Copernicusie:) Inwestujesz czas i zaangażowanie.

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Cz cze 06, 2019 3:40
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 18, 2009 9:51
Posty: 3230
Post Re: Dźwigać swój krzyż.
Robek napisał(a):
Dziołchy to istniały za czasów komuny, świat się zmienia, dziś już jest inna epoka.


To dziołch też już nie macie? I jak tu żyć, panie premierze, jak tu żyć?

Cytuj:
A skąd mam wiedzieć co te 77% populacji robi? i skąd pomysł że oni wszyscy jedynie od czasu do czasu, a tylko ja jeden na całą Polskę 3 godziny dziennie?


Z gazet, Robku. Sam cytowałeś artykuł, teraz moja kolej:

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityk ... oroba.read

W zasadzie jest tu wszystko, o czym mówiliśmy, więc polecam przeczytanie w całości. Z danych konkretnych ok. 80 % mężczyzn używa pornografii przyn. raz na tydzień. Ok. 8% zadeklarowało, że "doświadczyło z tego powodu poczucia utraty kontroli nad swoim życiem. (...). Potrafią nie pójść do pracy lub szkoły, rezygnować ze spotkań towarzyskich, i nierzadko rujnują swoje związki". (Ty na razie stwierdziłeś tylko, że to Twój głowny punkt sporny z moralnością kościelną, nie wiem, na ile to już się liczy, zależy chyba, czy bez tego byś jednak chętnie w tym KRK był i reszta przykazań problemem nie jest).

Pan psycholog wystrzega się podawania konkretnych czasów, wskazując na to, że seksualność jest indywidualna i każdy ma inne potrzeby. Niemniej wskazuje na podobieństwa, ale też różnice, w porównaniu z alkoholizmem. I to nie w oparciu o katechizmy, ale o badania neurologiczne.

I nie myśl, że tylko w polskim internecie takie artykuły są. Jedna różnica jednak jest, w Polsce (podobnie jak chyba tylko w Japonii) przeważająca większość seksoholików to, khem, samotnicy. Na "zgniłym zachodzie" to tylko pewna część, a reszta prowadzi też życie seksualne we dwoje, troje i więcej.





Cytuj:

Na inwestowanie w siebie, poświęcam kilka minut na miesiąc, w końcu zarabiając miesięcznie, 200zł na rękę, by było trochę ciężko z "inwestowaniem w siebie, bo jakbym chciał 3 godziny dziennie w siebie inwestować(to dzieląc 200zł na 30 dni)by wychodziło 10 zł dziennie, to dopiero bym zainwestował, ile to nowych ubrań bym przez te 3 godziny za 10zł kupił :D


Wystarczy kupić buty do biegania, pies też jest dobrą inwestycją, zmusza do ruszenia d...py, mydło, grzebień, takie tam. Nie muszą być od razu markowe ciuchy i męskie perfumy.


Cytuj:
A po co to mam leczyć? co mam zrobić z tym wolnym czasem? narysować krzyżyk na ścianie i się w niego wpatrywać przez 3 godziny?


To, jak mawiał były prezydent, zmień pracę. Ale kredytu nie bierz raczej. Internet jest pełen nie tylko gołych babek, jakieś ogłoszenia o pracę też tam bywają. Może poznasz innych ludzi, może jakieś ekspedientki lub księgowe w tym będą. Przez trzy godziny dziennie można przeszukać całe województwo w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego.

Ale nie ufaj tym ogłoszeniom, które obiecują łatwy zarobek z domu, bo to pewnie tylko kredyt, a poza tym nadal będziesz sam.

Cytuj:
Brak ci odwagi?


Nie, powinieneś wiedzieć, że nie stronię od dyskusji o tej kwestii. Ale nie powinno się pewnych rzeczy mieszać, bo to rodzi różne niesmaczne porównania. Owszem, w obu tematach kwestia seksualności wpływa na charakter artykułów prasowych i reakcji społecznych. Owszem, podobieństwa są. Ale takie rozszerzenie tematu łatwo może prowadzić do offtopów, czy rewolucja seksualna jest winna pedofilii kościelnej (nie, nie jest). Czy aktorkom pornoli dzieje się krzywda (przynajmniej w części tak). Czy jest zależnoś mięszy pornografią a gwałtami (dane są niejednoznaczne, patrz artykuł). A w sumie traktuję to jako próbę odwrócenia uwagi z Twojej strony.


Cytuj:
Wcześniej mówiłeś że piszesz z pewnym userem, czyli ze mną, a teraz już nagle opowiadasz że jedni mają takie upodobania, a inni zupełnie odmienne, czy takie zachowanie jest uczciwe z twojej strony? wtedy te 77% populacji było nie istotne, a teraz jacyś inni ludzie są istotni?
No i nawet niech bedzie, że ta wraźliwość mi sie stępiła, to kogo to obchodzi? jak wstaje rano ide do obory dać krową żreć, to te krowy obchodzi moja stepiona wrażliwość?


Cały czas rozmawiam z Tobą i o Tobie. To, że porównujemy Ciebie i resztę społeczeństwa to inna sprawa, tej nie unikniemy. Nie rozumiem, dlaczego akurat w tym punkcie tak alergicznie zareagowałeś.

I nie wiem, co tam krowy sądzą. Sam musisz wiedzieć, czy wpadłeś w spiralę szukania mocniejszych wrażeń. Czy nie. Ja z mojej strony mogę tylko przestrzec przed tym niebezpieczeństwem. Nie chodzi o jakieś bzdety, jak "wypaczanie obrazu seksualności i kobiety". Ale o materiały kręcone na granicy legalności. Lub poza nią. O przekraczanie nie tylko granic moralności i dobrego smaku. Ale paragrafów KK. Nie, to nie skrót od "Katechizm Kościoła"...

Ale jak pisałem, jeżeli to Ciebie nie dotyczy, to tym lepiej, jedno zmartwienie mniej. Taki "minus dodatni", parafrazując innego byłego prezydenta.

_________________
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
...

(Koh 3:1nn)


Cz cze 06, 2019 7:36
Zobacz profil
Moderator

Dołączył(a): Pn cze 21, 2004 18:27
Posty: 7603
Post Re: Dźwigać swój krzyż.
Robek napisał(a):
Bo tobie chodzi o jak największe emocje, a takie coś można osiągnąć grając z przeciwnikiem lepszym od siebie, natomiast mi chodzi bardziej o rywalizację, tutaj kwestia kto wygra nie jest najważniejsza.
Nie wiem. Dla mnie gra wtedy budzi emocje i wtedy może być nazwana „rywalizacją”, kiedy gracze są na zbliżonym poziomie i nie wiadomo, kto zwycięży. Gra z przeciwnikiem dużo słabszym lub dużo silniejszym to gra szkoleniowa. Rzecz, owszem, pożyteczna, ale nie szczyt emocji sportowych.

_________________
მიჯნურობა სხვა რამეა, არ სიძვისა დასადარი:
იგი სხვაა, სიძვა სხვაა, შუა უზის დიდი მზღვარი


Cz cze 06, 2019 8:57
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 5579
Post Re: Dźwigać swój krzyż.
bert04 napisał(a):
To dziołch też już nie macie? I jak tu żyć, panie premierze, jak tu żyć?


Nikt ich nie ma, mamy już inne czasy.

bert04 napisał(a):
W zasadzie jest tu wszystko, o czym mówiliśmy, więc polecam przeczytanie w całości. Z danych konkretnych ok. 80 % mężczyzn używa pornografii przyn. raz na tydzień. Ok. 8% zadeklarowało, że "doświadczyło z tego powodu poczucia utraty kontroli nad swoim życiem. (...). Potrafią nie pójść do pracy lub szkoły, rezygnować ze spotkań towarzyskich, i nierzadko rujnują swoje związki". (Ty na razie stwierdziłeś tylko, że to Twój głowny punkt sporny z moralnością kościelną, nie wiem, na ile to już się liczy, zależy chyba, czy bez tego byś jednak chętnie w tym KRK był i reszta przykazań problemem nie jest).


Przy moich zarobkach, to nie pójście do pracy, jakiejś tragedii mi nie przyniesie, do szkoły nie chodzę, nie mam żadnego związku, a na spotkania towarzyskie to ja chodzę, i nie bardzo rozumiem co masz na myśli mówiąc towarzyskie? bo to mi się kojarzy tylko z jednym, i to coś jest w dużym stopniu powiązane z porno, to są pokrewne środowiska.

bert04 napisał(a):
Czy aktorkom pornoli dzieje się krzywda (przynajmniej w części tak).


Jedna z najbardziej znanych gwiazd porno, Sasha Grey, zrezygnowała z pracy w barze, na rzecz występowania w filmach pornograficznych, więc praca w barze, musiała wywoływać większą krzywdę niż praca w porno.

bert04 napisał(a):
Cały czas rozmawiam z Tobą i o Tobie. To, że porównujemy Ciebie i resztę społeczeństwa to inna sprawa, tej nie unikniemy. Nie rozumiem, dlaczego akurat w tym punkcie tak alergicznie zareagowałeś.



Tutaj źle to wszystko zrozumiałem.


bert04 napisał(a):
Ale jak pisałem, jeżeli to Ciebie nie dotyczy, to tym lepiej, jedno zmartwienie mniej. Taki "minus dodatni", parafrazując innego byłego prezydenta.


Jak ktoś ma w tych kwestiach problem, to ma z tym problem, i oglądnie porno niewiele tutaj zmienia, co najwyżej może powodować to, że ktoś taki bardziej od tego porno, sie nakręca.

zefciu napisał(a):
Nie wiem. Dla mnie gra wtedy budzi emocje i wtedy może być nazwana „rywalizacją”, kiedy gracze są na zbliżonym poziomie i nie wiadomo, kto zwycięży. Gra z przeciwnikiem dużo słabszym lub dużo silniejszym to gra szkoleniowa. Rzecz, owszem, pożyteczna, ale nie szczyt emocji sportowych.


Jak jest mecz piłki nożnej, i mamy wynik 10 do 0, to wtedy już nie ma gry? nie ma rywalizacji? w końcu żeby była rywalizacja, to ta drużyna z 0 goli, musi mieć szanse ten mecz wygrać?

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


Cz cze 06, 2019 22:40
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 29 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL