Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr lut 26, 2020 8:47



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 12 ] 
 Opowiadanie Świętego Vincenta o ilości zbawionych 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Cz maja 30, 2019 18:51
Posty: 31
Post Opowiadanie Świętego Vincenta o ilości zbawionych
1.Czy opowiadanie Świętego Wincentego że pewien archidiakon ukazał się po śmierci swemu biskupowi z wieścią że tylko te 10 osób z 30tys dostało się do czyśćca lub nieba zostało uznane przez Kościół jako prawdziwe bądź czy Kościół uznał to objawienie prywatne ?

2.Jakie jest nauczanie KK w sprawie ilości zbawionych ?

Fragment "Najmniejsza liczba wybranych "św. Leonard z Porto Maurizio
Biada wam, którzy rządzicie innymi, biada wam! Jeśli tak wielu jest potępionych z waszej winy, to co stanie się z wami? Jeśli niewielu z tych, którzy są pierwsi w Kościele Bożym, jest zbawionych, to co przydarzy się wam? Weźcie pod uwagę wszystkie stany życia, obie płcie, każdy z zawodów: mężów, żony, wdowy, panny, młodzieńców, żołnierzy, rzemieślników, bogatych i biednych, arystokratów i plebejuszy. Cóż mamy powiedzieć o wszystkich tych ludziach, którzy tak źle żyją? Następne opowiadanie, które pochodzi od św. Wincentego Ferreriusza, pokaże wam, co możecie myśleć na ten temat. Relacjonuje on, że pewien archidiakon z Lyonu we Francji zrezygnował ze swoich obowiązków i wycofał się w odludne miejsce, aby czynić pokutę. Człowiek ten zmarł tego samego dnia i tej samej godziny, co św. Bernard z Clairvaux. Po śmierci ukazał się on swojemu biskupowi i rzekł do niego: „Wiedz, Wasza Ekscelencjo, że w tej samej godzinie, w której odszedłem z tego świata, zmarły również trzydzieści trzy tysiące ludzi. Z całej tej liczby Bernard i ja poszliśmy do nieba bez zwłoki, trzech innych poszło do czyśćca, a wszyscy pozostali poszli do piekła”.


Pn lis 04, 2019 11:02
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 40227
Post Re: Opowiadanie Świętego Vincenta o ilości zbawionych
I Bóg pozwolił mu chwalić się jak faryzeuszowi w świątyni.


Pn lis 04, 2019 13:30
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04
Posty: 5579
Post Re: Opowiadanie Świętego Vincenta o ilości zbawionych
random14 napisał(a):
1.Czy opowiadanie Świętego Wincentego że pewien archidiakon ukazał się po śmierci swemu biskupowi z wieścią że tylko te 10 osób z 30tys dostało się do czyśćca lub nieba zostało uznane przez Kościół jako prawdziwe bądź czy Kościół uznał to objawienie prywatne ?

2.Jakie jest nauczanie KK w sprawie ilości zbawionych ?

Fragment "Najmniejsza liczba wybranych "św. Leonard z Porto Maurizio
Biada wam, którzy rządzicie innymi, biada wam! Jeśli tak wielu jest potępionych z waszej winy, to co stanie się z wami? Jeśli niewielu z tych, którzy są pierwsi w Kościele Bożym, jest zbawionych, to co przydarzy się wam? Weźcie pod uwagę wszystkie stany życia, obie płcie, każdy z zawodów: mężów, żony, wdowy, panny, młodzieńców, żołnierzy, rzemieślników, bogatych i biednych, arystokratów i plebejuszy. Cóż mamy powiedzieć o wszystkich tych ludziach, którzy tak źle żyją? Następne opowiadanie, które pochodzi od św. Wincentego Ferreriusza, pokaże wam, co możecie myśleć na ten temat. Relacjonuje on, że pewien archidiakon z Lyonu we Francji zrezygnował ze swoich obowiązków i wycofał się w odludne miejsce, aby czynić pokutę. Człowiek ten zmarł tego samego dnia i tej samej godziny, co św. Bernard z Clairvaux. Po śmierci ukazał się on swojemu biskupowi i rzekł do niego: „Wiedz, Wasza Ekscelencjo, że w tej samej godzinie, w której odszedłem z tego świata, zmarły również trzydzieści trzy tysiące ludzi. Z całej tej liczby Bernard i ja poszliśmy do nieba bez zwłoki, trzech innych poszło do czyśćca, a wszyscy pozostali poszli do piekła”.



"św. Bernard z Clairvaux." zmarł 20 sierpnia 1153, to w którym miejscu świata w tamtym dniu, zmarło 33 tysiące ludzi?

_________________
Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało.


Pn lis 04, 2019 14:29
Zobacz profil

Dołączył(a): So maja 14, 2011 18:46
Posty: 2146
Post Re: Opowiadanie Świętego Vincenta o ilości zbawionych
Jaki jest przekaz tych "opowiadań"? Taki, że jeśli się nie nawrócimy, niechybnie czeka nas piekło? To brzmi raczej jak chwyt retoryczny na kazaniu wielkopostnym, niż prawdziwe objawienia. Nie wierzę w to, żeby ludzie dążyli gorliwie do Nieba, ale nie uważam, żeby wszyscy od razu szli na wieczne potępienie.

_________________
Jeśli Bóg zamyka przed Tobą drzwi otwiera okno !


Pn gru 02, 2019 21:13
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr lut 20, 2019 13:53
Posty: 368
Post Re: Opowiadanie Świętego Vincenta o ilości zbawionych
Odp masz w rozdziałach 4 i 5 Apokalipsy św. Jana. Można dodatkowo przeczytać rozdział 16, ale najlepiej z komentarzami.

Jest to dla nas trudne, bo nie jest łatwo dobrowolnie przyjąć krzyż.
Ale wiele osób jest w Niebie, czyli sądzę, że wszyscy bez wyjątku, którzy się starają tam dojść, (nawet jak czasami upadają) są zbawieni. Ale nie jest to łatwe, co jest zasugerowane np. w objawieniach z Fatimy, w prostej formie.

Mi się wydaje, że najważniejsza jest wiara w Boga i dobre chęci, i chęć dążenia do Świętości.



Cytuj:
Księga Życia, Słowo, które Bóg do mnie wypowiada staje się zrozumiałe wówczas, kiedy pragnę jedności, współuczestnictwa z Barankiem w Jego zwycięstwie nad grzechem i śmiercią. Nie chodzi o jakiś przymus niesienia krzyża, nieuniknioną konieczność, zaciskanie zębów i mówienie sobie, że tak trzeba i nie ma innej możliwości. Apokalipsa otwiera przede mną drogę pragnienia krzyża, pragnienia zwycięstwa. Baranek zabity nie jest moim oskarżycielem, ale On mnie usprawiedliwia i jednocząc się z Nim już uczestniczę w Jego zwycięstwie, w liturgii niebieskiej. Liturgia naszych ziemskich celebracji przestaje wówczas przerażać swoją ułomnością i skażeniem słabościami doczesnego Kościoła. Ona staje się przedsmakiem nieba, zapowiedzią niebieskiej chwały i w ten sposób wprowadza mnie w przestrzeń codziennego krzyża, codziennego wezwania do dawania Chrystusa innym, oddając im w miłości swoje ziemskie siły i możliwości. Ciało grzechu staje się nośnikiem chwały Boga. Paweł tak o tym świadczy: „Lecz jak zawsze, tak i teraz, z całą swobodą i jawnością Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć.”



http://sfd.kuria.lublin.pl/index.php/sl ... lkanocna-c




Kwintesencja jest tu;

Mk 10, 35-45
„Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, podeszli do Jezusa i rzekli: «Nauczycielu, pragniemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy». On ich zapytał: «Co chcecie, żebym wam uczynił?» Rzekli Mu: «Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie». Jezus im odparł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?» Odpowiedzieli Mu: «Możemy». Lecz Jezus rzekł do nich: «Kielich, który Ja mam pić, wprawdzie pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale dostanie się ono tym, dla których zostało przygotowane». Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: «Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu»”



Chodzi tu o kielich męczeństwa.


Cytuj:
Uczniowie są niecierpliwi, chcą być już u celu, w chwale, a Jezus pragnie, by Mu towarzyszyli w drodze, w trudzie. Dlatego stawia pytanie: Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony? – i otrzymuje odpowiedź: Możemy. Jan i Jakub nie odwracają się od trudności, od cierpienia, okazują zdecydowanie i lojalność, która musiała ucieszyć Jezusa. Dlatego nie wypomina im zarozumiałości. Wie przecież dobrze, że niedługo wobec próby sprawdzą się. Jan będzie stał pod krzyżem i wraz z Maryją doświadczy męczeństwa serca. Jakub będzie pierwszym z Apostołów, który odda życie za Jezusa.


https://jezuici.pl/2018/10/pic-kielich-jezusa/


N gru 08, 2019 6:38
Zobacz profil
Online

Dołączył(a): Śr sie 28, 2019 20:47
Posty: 24
Post Re: Opowiadanie Świętego Vincenta o ilości zbawionych
Czyli generalnie jeśli jest nam trudno to jest dobrze a jeśli nam jest łatwo i dobrze nam się żyje to niedobrze?
Czy mamy szukać cierpienia i bycia męczennikiem,czy może chodzi o to że męczeństwo odpuszcza grzechy i "przyspiesza uzyskanie nieba" ponieważ odpuszcza grzechy przez co zostaję uniknięty ewentualny czyściec?
Czy ten "kielich" to symbol też między innymi codziennych obowiązków itp?
Z tego co wiem rozrywka oczywiście z umiarem i przyjemnosć i poczucie zadowoleia nie są grzeszne jako takie .


So gru 14, 2019 10:45
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr lut 20, 2019 13:53
Posty: 368
Post Re: Opowiadanie Świętego Vincenta o ilości zbawionych
Ja odpowiem na Twój post za jakiś czas, ale puki co ku refleksji poniższe cytaty z Dzienniczka św. Faustyny Kowalskiej;


153 W pewnym dniu ujrzałam dwie drogi: jedna droga szeroka, wysypana piaskiem i kwiatami, pełna radości i muzyki, i różnych przyjemności. Ludzie szli tą drogą, tańcząc i bawiąc się — dochodzili do końca, nie spostrzegając, że już koniec. Ale na końcu tej drogi była straszna przepaść, czyli otchłań piekielna. Dusze te na oślep wpadały w tę przepaść; jak szły, tak i wpadały. A była ich tak wielka liczba, że nie można było ich zliczyć. I widziałam drugą drogę, a raczej ścieżkę, bo była wąska i zasłana cierniami i kamieniami, a ludzie, którzy nią szli [mieli] łzy w oczach i różne boleści były ich udziałem. Jedni padali na te kamienie, ale zaraz powstawali i szli dalej. A w końcu drogi był wspaniały ogród, przepełniony wszelkim rodzajem szczęścia, i wchodziły tam te wszystkie dusze. Zaraz w pierwszym momencie zapominały o swych cierpieniach.

741 Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam: pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga; drugie — ustawiczny wyrzut sumienia; trzecie — nigdy się już ten los nie zmieni; (160) czwarta męka — jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym; piąta męka — jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje; szósta męka — jest ustawiczne towarzystwo szatana: siódma męka — jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa. Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem, ale to jest nie koniec mąk. Są męki dla dusz poszczególne, które są mękami zmysłów: każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i nie do opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej; umarłabym na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie: jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez (161) wieczność całą. Piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie, jak tam jest.

Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest. O tym teraz mówić nie mogę, mam rozkaz od Boga, abym to zostawiła na piśmie. Szatani mieli do mnie wielką nienawiść, ale z rozkazu Bożego musieli mi być posłuszni. To, com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam: że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło. Kiedy przyszłam do siebie, nie mogłam ochłonąć z przerażenia, jak strasznie tam cierpią dusze, toteż jeszcze się goręcej modlę o nawrócenie grzeszników, ustawicznie wzywam miłosierdzia Bożego dla nich. O mój Jezu, wolę do końca świata konać w największych katuszach, aniżeli bym miała Cię obrazić najmniejszym grzechem.


Nasze dążenie do świętości i staranie się żyć non stop w stanie łaski uświęcającej jest taką naszą małą droga krzyżową, w której non stop towarzyszy nam Pan Jezus z miłością i miłosierdziem.


Śr gru 18, 2019 9:46
Zobacz profil
Online

Dołączył(a): Śr sie 28, 2019 20:47
Posty: 24
Post Re: Opowiadanie Świętego Vincenta o ilości zbawionych
Jak należy to wg Kościóła interpretować ten dzienniczek?
Czy tym co idzie dość prosto w życiu to nie będą zbawieni? Czy to źle jak idzie komuś łatwo i prosto w zyciu,czy musi być skrajnie ciężko itp?
Mam nadzieję że nie należy także szukac wszędzie grzechu .


Cz gru 19, 2019 22:45
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr sty 31, 2018 23:46
Posty: 1327
Post Re: Opowiadanie Świętego Vincenta o ilości zbawionych
tunini napisał(a):
Jak należy to wg Kościóła interpretować ten dzienniczek?

Nijak nie musisz interpretować Możesz je zupełnie zignorować jak baśnie. Oczywiście to zgodne z nauka KK.

_________________
Metodyści
Polska Rada Ekumeniczna


Cz gru 19, 2019 22:53
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr lut 20, 2019 13:53
Posty: 368
Post Re: Opowiadanie Świętego Vincenta o ilości zbawionych
Wiara w objawienia prywatne zatwierdzone przez KK nie są obowiązkowe bo wiara w nie wiąże się z dodatkowymi łaskami Bożymi. Czasami wierny potrzebuje gruntownej wewnętrznej analizy danych objawień.


Pt gru 20, 2019 6:47
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr lut 20, 2019 13:53
Posty: 368
Post Re: Opowiadanie Świętego Vincenta o ilości zbawionych
tunini napisał(a):
Czyli generalnie jeśli jest nam trudno to jest dobrze a jeśli nam jest łatwo i dobrze nam się żyje to niedobrze?
Czy mamy szukać cierpienia i bycia męczennikiem,czy może chodzi o to że męczeństwo odpuszcza grzechy i "przyspiesza uzyskanie nieba" ponieważ odpuszcza grzechy przez co zostaję uniknięty ewentualny czyściec?
Czy ten "kielich" to symbol też między innymi codziennych obowiązków itp?
Z tego co wiem rozrywka oczywiście z umiarem i przyjemnosć i poczucie zadowoleia nie są grzeszne jako takie .


Przeniosę odpowiedź do nowego tematu o sensie cierpienia bo temat jest bardzo szeroki i wielowątkowy. Droga ta połączona ze wzorem doskonałego żalu za grzechy na skróty prowadzi nas do świętości co widać choćby po obietnicy Pana Jezusa złożonej św. Dobremu Łotrowi, którego dzień wspomnienia obchodzony jest w Polsce jako Dzień Modlitw za Więźniów.

https://stacja7.pl/swieci/swiety-dobry- ... -wiezniow/


Pn gru 23, 2019 9:01
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr lut 20, 2019 13:53
Posty: 368
Post Re: Opowiadanie Świętego Vincenta o ilości zbawionych
Jeden z powyższych postów dotyczy dążenia do świętości na skróty na sam szczyt, ale są i inne drogi także trudne.

Mt 9,9-13
"Gdy Jezus odchodził stamtąd, zobaczył człowieka, który pobierał cło. Miał na imię Mateusz. Powiedział do niego: «Pójdź za Mną!». A on wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu przy stole, wielu celników i grzeszników przyszło i usiadło z Nim oraz z Jego uczniami. Zobaczyli to faryzeusze i pytali Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel spożywa posiłek wspólnie z grzesznikami i celnikami?». Gdy On to usłyszał, powiedział: «Lekarz nie jest potrzebny zdrowym, lecz chorym. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Miłosierdzia chcę a nie ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników"

Prz 16,6
Miłość i wierność gładzą winę,
bojaźń Pańska ze złych dróg sprowadza
.


Z objawień św. Mechtyldy z Magdeburga wiemy, że na najwyższym poziomie Nieba są także poza świętymi męczennikami dziewice, Boży kaznodzieje żyjący na ziemi w surowym posłuszeństwie i ochoczym ubóstwie, ludzie miłujący w sposób duchowy. Wiemy też o cechach św. Dominika;


„W dniu św. Dominika prosiłam Pana za cały Zakon Kaznodziejski. Wówczas nasz miły Pan raczył sam do mnie przyjść i przyprowadzić ze sobą św. Dominika, którego -  jeśli tak mogę powiedzieć - kocham bardziej niż innych świętych.
Pan nasz powiedział:
„Mój syn Dominik, w ziemskim życiu posiadał cztery cechy, którymi powinien odznaczać się każdy przełożony.
Kochał swoich braci z całego serca, tak iż nigdy nie potrafił zasmucać ich czymś, co pochodziłoby z jego kaprysu.
Po drugie, z miłości do swoich braci i troski o nich często dbał o lepsze pożywienie, aby młodzi bracia nie myśleli o tym, co opuścili w świecie, a starsi nie zasłabli w drodze.
Po trzecie, w świętej mądrości dawał im przykład, że ze względu na Boga powinni być pełni umiaru w całym swoim zachowaniu i postępowaniu i we wszystkich potrzebach.
Po czwarte był tak miłosierny, że nie chciał nigdy obciążać swoich kochanych braci jakąkolwiek pokutą, której by nie nakazywał mu nałożyć Zakon – odpowiednio do winy.”
I znowu nasz Pan powiedział:
„Powiem ci jeszcze dwie rzeczy: kiedy Dominik się śmiał, to śmiał się w prawdziwej szczęśliwości Ducha Świętego. Natomiast kiedy płakał, płakał tak pełen oddania, że zawsze stawiał Mi przed oczyma najpierw swoich braci, oraz  - ze wszystkich swoich sił-  święty Kościół.”


Śr sty 01, 2020 2:04
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 12 ] 

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL