Rita !
Chciałbym zauważyć, że wielu różnych naukowców (w tym ze środowiska medycznego) posiada bardzo różne poglady i zapatrywania - często działa nawet wbrew wiedzy medycznej.
I to w wielu przypadkach i dotyczących wielu aspektów życia społecznego.
"Wachlarz" spraw jest całkiem spory.
Począwszy od stosowania środków medycznych do zakłócania naturalnego stanu zdrowia (jak w przypadku antykoncepcji), poprzez "naginanie" prawa by uzasadnić stosowanie i rozprowadzanie w sieci aptek nie potwierdzonych medycznie leków (jak np. w przypadku homeopatii) czy też o stosowanie aborcji która jest dopuszczalna prawem pomimo tego, że z punktu widzenia biologii i medycyny człowiek posiada wszelkie geny, cechy ludzkie od chwili połączenia plemnika z jajeczkiem.
Obrazowo oddaje to Stanisław Adam
Cytuj:
Procedura 'wpisywania' i 'skreślania' z 'listy chorób' polega na tym, że pewne ('dobrane' niekoniecznie wg obiektywnego klucza) grono 'ekspertów' zwyczajnie, po chamsku głosuje. Jeden wrzuci do kapelusza czarną, inny białą kulkę, a potem się zlicza i obwieszcza maluczkim. Czyli nam - ignorantom.
i nie sposób nie przyznać mu racji
Co do celibatu księży - potrzeba naprawe wiele silnej woli i samozaparcia by dobrowolnie wyrzec się swojej "płciowości".
Na przeciwstawnym biegunie postawiłbym homosekualisów, którzy nie panują nad sobą i schlebiają wręcz swoim odmiennym "zainteresowaniom" seksualnym.
Rozumiem fakt, że "geny" ich ciągną w okreslonym kierunku - uważam jednak, że człowiek jednak powinien panować nad sobą a nie schlebiać swoim nawet najtrudniejszym do opanowania "ciągotkom".
Jednak uważam, że powinien uznać ten fakt swojej własnej "odmienności" i próbować coś z tym zrobić i przynajmniej próbować zapanować nad tym "pociągiem" oraz nie afiszować sie swoimi skłonnościami wmawiajac że to "naturalne"
Ja zatem określiłbym to tak - homoseksualista jest człowiekiem który powinien zapanaować nad tym co robi chociaż rozumiem, że jest to dla niego trudne.
Jest la mnie człowiekiem jak każdy inny - człowiekiem godnym szczególnej Miłości (lecz nie tej "seksu"

tylko MIłości "bibijnej")