Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest So gru 14, 2019 0:07



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 161 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11  Następna strona
 Medytacja chrześcijańska, a mantry. 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Cz mar 17, 2011 17:36
Posty: 1407
Post Re: Medytacja chrześcijańska, a mantry.
Mantra jest zupelnie niebiblijna. Co daje powtarzanie czegos w kolko? Przeciez Bog sam powiedzial, ze nie mamy byc wielomowni, wiec to nie jest Bozy sposob medytacji.
Medytacja nad Slowem Bozym polega na rozmyslaniu o Slowie, zastanawianiu sie co Bog do nas przez nie mowi, proszenie Ducha Swietego o objawienie tego fragmentu.
Jozuego 1,8 mowi: "Niechaj nie oddala się księga tego zakonu od twoich ust, ale rozmyślaj o niej we dnie i w nocy"
Nie chodzi tu o to, ze mamy non stop siedziec i czytac Slowo, ale gdziekolwiek jestesmy mozemy zastanawiac sie, rozmyslac nad jakims wersetem. To jest wlasnie medytowanie nad Slowem i mozemy to robic gdziekolwiek jestesmy i jak dlugo tylko chcemy.


Pn wrz 26, 2011 18:57
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt wrz 23, 2011 16:03
Posty: 37
Post Re: Medytacja chrześcijańska, a mantry.
Cawilian napisał(a):
Hunahpu napisał(a):
Mantra, przynajmniej w buddyzmie nie jest żadną magiczną formułką. [...] Nie ma w buddyzmie czegoś takiego jak magiczna moc mantry, wibracje, energie czy inne takie.
Może i nie ma w buddyzmie (szczególnie w Zen), ale jest w innych miejscach, a słowo to samo.
Słowo to tylko słowo. Na tej samej zasadzie modlitwa szamana z Peru, a modlitwa katolickiego księdza z Hiszpanii też są tym samym słowem ale inną czynnością.




]
Cytuj:
Innymi słowy jest to skrót myślowy (kotwica w żargonie NLP), który ma ułatwić wejście w istotne wartości medytacji.

Nie ma umożliwiać wejścia w jakiekolwiek wartości, a uzyskanie koncenracji i skupienia, uważności. Pozostawanie uważnym względem zastanej rzeczywistości nie ma nic wspólnego z wchodzeniem w jakieś wartości, poglądy.
Cytuj:
Może być to równocześnie skrót do zupełnie innych rzeczywistości duchowych, które mniej mają wspólnego z medytacją, buddyzmem itd., a znacznie więcej z religią i kultem sił, najdelikatniej mówiąc, mało miłosiernych.
Nie może. Od strony technicznej nie działa to w ten sposób. Założyciel koreańskiej szkoły zenu Kwan Um mistrz Seung Sahn jako mantrę polecał zwrot "Coca Cola", bo gładko się wymawia. Mantrą może być dowolny dźwięk, na którym łatwo Ci się skupić. Jako mantra można użyć nawet szumu ogniska, puścić wszystkie myśli, nie produkować umysłowych treści, słuchać szumu.

Cytuj:
Imiona bytów duchowych są niewymawialne w ludzkim języku i chyba nawet niewyobrażalne, stąd używa się skojarzenia, które ma otworzyć czarownika¹ na domenę tego bytu duchowego, którego chce przyzwać. Można sobie ten skrót nazwać zaklęciem, wezwaniem lub jakkolwiek inaczej, tak się jednak składa że w obecnej nju ejdżowej modzie nazywa się to mantrą...
To o czym mówisz to faktycznie jakiś niu ejdż. Zapewne takie zjawisko gdzieś się przejawia, niemniej jednak buddyzm jest od tego wolny.


Majanovak
Cytuj:
Co daje powtarzanie czegos w kolko?

Po pierwsze:
Cytuj:
Jest zwrotem, na którym skupia się w czasie medytacji aby wymusić na sobie skupienie i uważność.

Po drugie wykazujesz się w tym miejscu tendencyjną ignorancją, przyjmując z góry, że odmawianie różańca jest wartościową praktyką duchową, a podobne praktyki w innych religiach to tylko "powtarzanie czegoś w kółko".

_________________
W tym świecie
Nienawiść nigdy nie rozproszyła nienawiści.
Jedynie miłość rozprasza nienawiść.
To jest prawo,
odwieczne i nie do przełamania.

Dhammapada


Wt wrz 27, 2011 21:07
Zobacz profil
Post Re: Medytacja chrześcijańska, a mantry.
Jeszcze raz, łopatologicznie.

Mantra jest słowem wyzwalającym skojarzenia. Skojarzenia zaś mogą być bardzo różne. Już od czasów doświadczeń Pawłowa wiemy, że dźwięk tego samego dzwonka może u jednego psa wyzwalać ślinotok, u innego napady lękowe a u jeszcze innego niekontrolowaną agresję. Tak więc nie ma zupełnie znaczenia, czy mantrą będzie "Coca-cola", czy "bum tarara", czy "Omm" czy też "Bóg mnie zbawia", bo tak naprawdę chodzi o to, co zostaje wyzwolone.

To zaś, co zostaje wyzwolone, to może być u jednego stan relaksacji, u drugiego wzniosłe rozmodlenie, a u innego z kolei otworzenie się na wpływy demoniczne. I zależy to wyłącznie od prowadzącego nauczyciela. Nawet buddyści przyznają, że na osobę medytującą czekają rozmaite pułapki, takie jak na przykład tzw. jaskinia szatana, nazwana tak w zen. Jest to ekstatyczny stan przyjemnego uniesienia, który często mylony jest z oświeceniem i przez który bardzo trudno jest przebić się do dalszej praktyki – któż chciałby rezygnować z takiego szczęścia. Inne szkoły ostrzegają, że przypadki wyzwolenia sił parapsychicznych w trakcie medytacji zdarzają się i są niepożądanymi skutkami ubocznymi, które nie mają nic wspólnego z oświeceniem i jedynie odwracają uwagę od właściwej ścieżki. [Wikipedia]

Chrześcijanie zaś wolą nie rozważać, jaka jest geneza owych doznań, czy też manifestacji, kierując się słowami św. Pawła: Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła [1Tes 5,22]. Zgadzam się, że wielu z nich za ten pozór uważa własną ignorancję, twierdząc, że jeśli oni tego nie rozumieją, to znaczy, że jest dla wszystkich niebezpieczne. Istotnie, postępując w ten sposób, podobni są do ludzi doznających paraliżującego strachu na widok osy. Lecz nawet osoby zupełnie normalne, obraz na końcu tego linku może wprowadzić w stan głębokiego zaniepokojenia. I to też jest zupełnie normalne. Podobnie, jak zupełnie normalne powinno być dla każdego chrześcijanina zaniepokojenie słowem "mantra" w skojarzeniu z wiarą. A nawet, powiedziałbym, co najmniej tak samo niepokojące jak widok wspomnianego obrazka.


Cz wrz 29, 2011 0:03

Dołączył(a): Pt wrz 23, 2011 16:03
Posty: 37
Post Re: Medytacja chrześcijańska, a mantry.
To już kwestia tego jaką mitologię sobie do sprawy dorobisz i to już Twoja kwestia.

Cytuj:
Podobnie, jak zupełnie normalne powinno być dla każdego chrześcijanina zaniepokojenie słowem "mantra" w skojarzeniu z wiarą.
A to raczej nie Twoja kwestia, takie decyzje ;) Chyba, że to tylko opinia.



To co piszesz to pół-prawda, nie nazywa się stanów ekstatycznych jaskinią szatana bo szatan tu nie występuje. Stany ekstatyczne mogą pojawić się również przy medytacji chrześcijańskiej, również nie należy wtedy w nie wchodzić, na tej samej zasadzie. Człowiek wtedy uczy się jak wywoływać w sobie ekstazę zamiast dalej praktykować i udoskonalać się. Wystarczy grzebiąc w umyśle znaleźć odpowiednią "dźwigienkę".

Co do "mocy" to ich źródło jest znane: praktykujący. Poleca się nie tykać takich mocy, nie zwracać uwagi na wszelkie cuda typu nagłe widzenie przez ściany albo lewitacja. Odwracają uwagę od ścieżki, mogą wywołać uczucie dumy, wyjątkowości, wywołać fałszywe przeświadczenie, że "daleko się zaszło" i dać złudzenie o własnej wartości, a w buddyzmie stara się raczej nie dokarmiać ego. Niebezpieczne świecidełka niczym syreni śpiew.
Cytuj:
To zaś, co zostaje wyzwolone, to może być u jednego stan relaksacji, u drugiego wzniosłe rozmodlenie, a u innego z kolei otworzenie się na wpływy demoniczne. I zależy to wyłącznie od prowadzącego nauczyciela.

Nic nie zależy od prowadzącego, jeśli praktykujesz buddyjską medytację z mantrą, nie wypowiadam się o innych religiach wschodu. Ale w buddyzmie to Ty i Twój umysł sam na sam. Jeśli koncentrując się i zgłębiając funkcjonowanie swojego umysłu wchodzisz w jakieś rzeczywistości demoniczne albo odłączasz się w modlitewny trans to dlatego, że sam tam doszedłeś, sam nakierowałeś swoją percepcję na takie stany.


I tak, na buddystę, jak i na każdego na jakiejś ścieżce czekają pułapki i przeszkody, pokusy, wątpliwości. Łatwa droga z reguły jest ślepą uliczką.

_________________
W tym świecie
Nienawiść nigdy nie rozproszyła nienawiści.
Jedynie miłość rozprasza nienawiść.
To jest prawo,
odwieczne i nie do przełamania.

Dhammapada


Cz wrz 29, 2011 2:19
Zobacz profil
Post Re: Medytacja chrześcijańska, a mantry.
Hunahpu napisał(a):
To już kwestia tego jaką mitologię sobie do sprawy dorobisz i to już Twoja kwestia.
Nie wiem kim jesteś, kogo reprezentujesz, kto jest Twoim nauczycielem itd, a wypowiadasz się, jakbyś był co najmniej patriarchą.

Krótko mówiąc - nie masz żadnego autorytetu, który za Tobą przemawia. To Ty mitologizujesz, jak tylko cytuję lepszych od siebie.


Cz wrz 29, 2011 10:51

Dołączył(a): Pt wrz 23, 2011 16:03
Posty: 37
Post Re: Medytacja chrześcijańska, a mantry.
Nie odczytuj moich postów pejoratywnie. To co sobie kto dorobi do psychologicznej warstwy medytacji z zastosowaniem mantry to jego osobista sprawa. Czy chrześcijanin sobie tam dorobi mitologiczne demony czy buddysta tybetański możliwość odnalezienia term to ich sprawa. Nie mam problemu, żeby nazwać to w co gorąco wierzę mitologią i nie jest to w moich ustach zwrot pejoratywny, określa funkcję.

A to jak się wypowiadam, to jak Ty to odbierasz to już naprawdę nie moja wina, możesz odbierać moje wypowiedzi nawet jak wypowiedzi prezydenta albo szambonurka. Zapewniam, że nie wywyższam się ani trochę.

_________________
W tym świecie
Nienawiść nigdy nie rozproszyła nienawiści.
Jedynie miłość rozprasza nienawiść.
To jest prawo,
odwieczne i nie do przełamania.

Dhammapada


Cz wrz 29, 2011 12:18
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sie 21, 2008 19:19
Posty: 12722
Post Re: Medytacja chrześcijańska, a mantry.
Słowo "mantra" jako takie mnie nie niepokoi. Słowo jak słowo ;-) Nie ma co się czepiać pojęć. Powtarzanie jednego zdania czy kilku słów w modlitwie nie jest niczym nowym ani dziwnym w chrześcijaństwie. Można się tak modlić wszędzie i zawsze. Można zapewne i w czasie medytacji. Wydaje mi się, że podstawą jest znaczenie tego, co się mówi. Rozumiejąc lub nie.

Niemniej jeśli słyszę o jakichś praktykach medytacyjno-duchowo-gimnastycznych z mantrami, to budzi to mój niepokój. Doświadczenie wskazuje, że raczej nie chodzi w tym o treści chrześcijańskie i praktyki chrześcijańskie...

_________________
Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony


Cz wrz 29, 2011 13:11
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz mar 17, 2011 17:36
Posty: 1407
Post Re: Medytacja chrześcijańska, a mantry.
Mysle, ze dobrze jest sobie odpowiedziec na pytanie jakie zadanie ma mantra. Ja nie wiem tego dokladnie, wiec nie chce sie wypowiadac, ale kojarzy mi sie z tym, ze to powtarzanie w kolko tych samych slow, ale w jakim celu to nie wiem.
Dla mnie to bezsens calkowicie. Po co to robic? To przeciez niz nie da, tylko chyba chwilowe oglupienie, odretwienie umyslu, ale moze o to wlasnie chodzi?
Jednak to strata czasu, bo po za zmarnowaniem czasu nic sie nie osiaga przynajmniej nic pozytywnego. To juz chyba lepiej isc pobiegac, zeby sie wyciszyc, wyzwalaja sie przy tym endorfiny czyli tzw.hormony szczescia wiec to i zdrowsze i wg mnie pozyteczniejsze pod kazdym wzgledem.

Jesli ktos mialby ochote pomedytowac czyli postudiowac Slowo Boze to polecam:
http://www.blueletterbible.org/study/


Cz wrz 29, 2011 17:05
Zobacz profil
Post Re: Medytacja chrześcijańska, a mantry.
Modlitwa chrześcijańska rzeczywiście jest powtarzaniem jakiś formułek i z zewnątrz może to wyglądać bardzo podobnie do mantrowania. Jednak tekst modlitwy nie jest powtarzany bezmyślnie, ponieważ jest on raczej swego rodzaju skryptem, którego zadaniem jest przypomnienie sobie relacji wobec Boga. Kiedy więc wierzący powtarza: dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i całego świata, to powinien za każdym razem być świadomy bolesności tej męki i zwracać się o miłosierdzie do Boga. Istotna jest ciągła świadomość tego co się mówi.
Przyrównanie tego do powtarzania coca-cola, coca-cola, coca-cola... jest tak samo trafne, jak nazywanie modlitwy przeklinaniem pod nosem.

Z kolei kotwiczenie - polecam niezły filmik z Batką w akcji - jest świadomym i całkowicie ateistycznym wiązaniem kilku duchowych rzeczywistości w jedną funkcjonalną całość. Tę nową rzeczywistość też można wywoływać jakimś dźwiękiem lub wyobrażeniem, ale nie jest to ani modlitwa chrześcijańska, ani też mantra w rozumieniu tradycji wschodu. Bliższe przyjrzenie się pewnym aspektom tej tradycji, może budzić niepokój, na który nic nie poradzą uspokajające słowa innych osób.

Jeśli chodzi o mnie, to uważam, że należy używać słów które jednoznacznie określają daną rzeczywistość. Lepiej niech modlitwa będzie określana modlitwą, mantra - mantrą, a kotwiczenie - kotwiczeniem. Pomieszanie terminologiczne jest po prostu niebezpieczne, ponieważ może sugerować, że to i tamto się niczym w gruncie rzeczy nie różni.


Cz wrz 29, 2011 20:27

Dołączył(a): Pt wrz 23, 2011 16:03
Posty: 37
Post Re: Medytacja chrześcijańska, a mantry.
majanovak napisał(a):
Dla mnie to bezsens calkowicie. Po co to robic? To przeciez niz nie da, tylko chyba chwilowe oglupienie, odretwienie umyslu, ale moze o to wlasnie chodzi?
/
Myślę, że chcąc prowadzić sensowną rozmowę powinniśmy obustronnie odczytywać treści, które przesyłamy. Jeśli zajrzysz do moich poprzednich postów zrozumiesz, że masz błędne wyobrażenie na temat funkcjonowania mantry w praktyce medytacyjnej.


Cawilian, w buddyzmie również ma swoje znaczenie treść mantr. Mimo wszystko nie bez przyczyny popularną mantrą nie jest coca-cola, a om mani padme hung, co oznacza "chwała klejnotowi w lotosie" (lotos symbolizuje żywą, świadomą istotę, klejnot jest spoczywającą w każdym człowieku pierwotną doskonałością). Inną znaną mantrą jest sabbe satta dukkha muccantu co oznacza "niech wszystkie czujące istoty osiągną wolność od cierpienia". Jednak mimo wszystko w buddyzmie merytoryczna część mantry, przynajmniej na początku praktyki służy głównie jako wsparcie, przypomina o pewnych wartościach, wytycznych i postawie jaką należy praktykować, głównym jednak jej zadaniem jest trening koncentracji i uważności.

_________________
W tym świecie
Nienawiść nigdy nie rozproszyła nienawiści.
Jedynie miłość rozprasza nienawiść.
To jest prawo,
odwieczne i nie do przełamania.

Dhammapada


Cz wrz 29, 2011 22:25
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz mar 17, 2011 17:36
Posty: 1407
Post Re: Medytacja chrześcijańska, a mantry.
Hunahpu napisał(a):

Cawilian, w buddyzmie również ma swoje znaczenie treść mantr. Mimo wszystko nie bez przyczyny popularną mantrą nie jest coca-cola, a om mani padme hung, co oznacza "chwała klejnotowi w lotosie" (lotos symbolizuje żywą, świadomą istotę, klejnot jest spoczywającą w każdym człowieku pierwotną doskonałością). Inną znaną mantrą jest sabbe satta dukkha muccantu co oznacza "niech wszystkie czujące istoty osiągną wolność od cierpienia". Jednak mimo wszystko w buddyzmie merytoryczna część mantry, przynajmniej na początku praktyki służy głównie jako wsparcie, przypomina o pewnych wartościach, wytycznych i postawie jaką należy praktykować, głównym jednak jej zadaniem jest trening koncentracji i uważności.

Na pewno nie wiem czym jest mantra, bo sie nie interesuje i nie znam wszystkich jej aspektow, ale to szukanie odpowiedzi i zaspokojenia potrzeb w sobie, takie new age - koncentracja na sobie, czlowiek w centrum, sam sobie jest panem i ma moc i mozliwosc osiagnac wyzszy poziom spokoju i nie wiem czego jeszcze. Ze niby przez wyciszenie wewnetrzne moze osiagnac spokoj i harmonie umyslu. Ale co to daje jesli chodzi o zmiane charakteru, przemiane myslenia, zmiane zycia? To takie w sumie balwochwalstwo, a przeciez chwala sie nalezy Bogu, ktory nas stworzyl i poslal Syna na krzyz dla naszego zbawienia. Biblia mowi, ze jesli Bog poslal Syna, oddal Syna dla naszego zbawienia to czy nie tym bardziej pomoze nam i wyslucha naszych modlitw?
Bog chce byc zrodlem a nie czlowiek ma nim byc.


Pt wrz 30, 2011 21:20
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt wrz 23, 2011 16:03
Posty: 37
Post Re: Medytacja chrześcijańska, a mantry.
Nie New Age tylko specyfika religii wschodu. Myślę, że jeśli tradycja istnieje dobre 5 tysięcy lat, a New Age ściągał z niej koloryt to nie ma co nazywać tradycji New Agem. To prawie tak jakby na wszystkich chrześcijan mówić "Jehowi". Tylko gorzej :P

Człowiek nie jest sobie panem ani nie ma mocy.

Co można osiągnąć przez "wyciszenie i harmonię", wytłumaczę nie wiem który raz w tym temacie, mam nadzieję, że ostatni bo to głupie tak się powtarzać: Kiedy uspokajasz chaos myśli, które pędzą bez przerwy same z siebie zaczynasz być w stanie tym myślom, uczuciom, emocjom lepiej się przyjrzeć. Zaczynasz rozumieć skąd w Tobie niektóre zachowania, tendencje, nawyki, skąd pewne specyficzne reakcje emocjonalne na różne sytuacje. A kiedy rozumiesz skąd tak naprawdę biorą się pewne zjawiska to możesz je wygasić. I to jest ta zmiana charakteru i życia. Przestajesz tak często ulegać zachowaniom wynikającym z gniewu, strachu, zazdrości. Zaczynasz częściej dostrzegać w sobie współczucie i chęć pomocy, gdyż nie pokrywa ich już tak gruby kurz negatywnych odczuć.

Nie chodzi tu o zdobywanie mocy, stawanie się Bogiem, źródłem czy cokolwiek takiego. To nie okultyzm, nie powoduje tu nikim pragnienie mocy. A jeśli powoduje to niczego nie osiągnie.

_________________
W tym świecie
Nienawiść nigdy nie rozproszyła nienawiści.
Jedynie miłość rozprasza nienawiść.
To jest prawo,
odwieczne i nie do przełamania.

Dhammapada


Wt paź 04, 2011 11:19
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz mar 17, 2011 17:36
Posty: 1407
Post Re: Medytacja chrześcijańska, a mantry.
Hunahpu napisał(a):
Nie New Age tylko specyfika religii wschodu. Myślę, że jeśli tradycja istnieje dobre 5 tysięcy lat, a New Age ściągał z niej koloryt to nie ma co nazywać tradycji New Agem. To prawie tak jakby na wszystkich chrześcijan mówić "Jehowi". Tylko gorzej :P

Człowiek nie jest sobie panem ani nie ma mocy.

Co można osiągnąć przez "wyciszenie i harmonię", wytłumaczę nie wiem który raz w tym temacie, mam nadzieję, że ostatni bo to głupie tak się powtarzać: Kiedy uspokajasz chaos myśli, które pędzą bez przerwy same z siebie zaczynasz być w stanie tym myślom, uczuciom, emocjom lepiej się przyjrzeć. Zaczynasz rozumieć skąd w Tobie niektóre zachowania, tendencje, nawyki, skąd pewne specyficzne reakcje emocjonalne na różne sytuacje. A kiedy rozumiesz skąd tak naprawdę biorą się pewne zjawiska to możesz je wygasić. I to jest ta zmiana charakteru i życia. Przestajesz tak często ulegać zachowaniom wynikającym z gniewu, strachu, zazdrości. Zaczynasz częściej dostrzegać w sobie współczucie i chęć pomocy, gdyż nie pokrywa ich już tak gruby kurz negatywnych odczuć.

Nie chodzi tu o zdobywanie mocy, stawanie się Bogiem, źródłem czy cokolwiek takiego. To nie okultyzm, nie powoduje tu nikim pragnienie mocy. A jeśli powoduje to niczego nie osiągnie.


Rozumiem o co chodzi, i oczywiscie jasne, ze ta praca nad soba to jest cos pozytywnego, bo pokazuje, ze czlowiek chce sie zmieniac dla dobra ludzi, aby byc lepszym czlowiekiem i aby lepiej sie innym zylo z nim.
To jest dobra idea, ale jednak caly sens, energia, skupienie jest na czlowieku, na jego wysilkach i dlatego tez wszelka chwala - co jest zrozumiale z tego pktu widzenia nalezy sie temu czlowiekowi.
Ale calkowicie sie pomija przy tym Boga. Bog sie zupelnie nie liczy.
A przeciez jesli Bog stanie sie Ojcem dla nas, jesli Mu pozwolimy to On bedzie mial wplyw na nas i na to co robimy. To bedziemy mieli Jego laske po naszej stronie i Jego mozliwosci po naszej stronie. Nie bedziemy juz sami w tej walce o zmiane nas samych, ale bedziemy mieli do dyspozycji Boza laske i pomoc.
Czlowiek sam z siebie nie jest w stanie sie zmienic do konca.
Oczywiscie w malej czesci tak, jak najbardziej, ale nie zmieni swoje natury - grzesznej natury z ktora sie rodzimy.
Natomiast Bog nie tylko chce nam pomoc sie zmienic, ale On chce dac nam nowa nature - Boza nature jesli uwierzymy w Niego i w Jego Slowo. Bog dal nam zbawienie, ono jest dla nas osiagalne, zostalo dane kazdemu czlowiekowi, ale nie kazdy o tym wie, nie kazdy tego chce i nie kazdy w to wierzy.
Tak wiec z Bogiem mozemy nie tylko miec zbawienie wieczne, ale tez nowa nature, ktora sprawia, ze staniemy sie inni, lepsi wlasnie dzieki Bozej lasce i dobroci.
A mantra odbiera nam wlasciwe spojrzenie na dary Boze i Boza laske, bo skupiamy sie na wlasnych wysilkach, polegamy na sobie i sobie zawdzieczamy wszystko co mamy. A Bog chce byc zrodlem dla nas. I jesli ktos polega na innym zrodle a nie na Bogu to Biblia nazywa to balwochwalstwem, czyli szukaniem rzeczy poza Bogiem, ktory nas Stworzyl.


Wt paź 04, 2011 17:44
Zobacz profil
Post Re: Medytacja chrześcijańska, a mantry.
Zupełnie prozaiczne pytanie. Jeżeli medytacja chrześcijańska rzeczywiście miałaby byc czymś dobrym dlaczego nigdy nie widzieliśmy papieża medytującego, dlaczego biskupi nie zachęcają w swoich listach do uprawiania takich praktyk, dlaczego w kościołach w kółko tylko różaniec, koronka, adoracja. Czyżby Kościół skrywał jakieś tajemnice? Po co, by utrudnić wiernym drogę do zbawienia? Wiem, że benedyktyni, jezuici...., ale co z resztą Kościoła?


Śr lis 21, 2012 14:59
Post Re: Medytacja chrześcijańska, a mantry.
pawro napisał(a):
Zupełnie prozaiczne pytanie. Jeżeli medytacja chrześcijańska rzeczywiście miałaby byc czymś dobrym dlaczego nigdy nie widzieliśmy papieża medytującego, dlaczego biskupi nie zachęcają w swoich listach do uprawiania takich praktyk,

Poczytaj sobie tutaj:

"Gorąco zachęcam do udziału w rekolekcjach Medytacji Chrześcijańskiej, skierowanych w szczególności do ludzi
młodych i ich duszpasterzy, organizowanych przez Światową Wspólnotę Medytacji Chrześcijańskiej na Filipinach"
.
http://www.wccm.pl/data/www.wccm.pl/dow ... a%20biskupÓw%20katolickich%20filipin-pl.pdf

"Kościół Rzymskokatolicki zatwierdził kanonicznie WCCM w uproszczonej formie, jako ekumeniczną wspólnotę kontemplacyjną" http://www.wccm.pl/index.php?id=278


Śr lis 21, 2012 17:11
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 161 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL