... wiec problem jest naprawde powazny... Bólem jest to ze mimo wszystko KK postwil dosc spory nacisk na ilosc a nie na jakosc... wszyscy o tym wiemy i odczowamy tego skutki...
Drogi Duke Mihashi - ja w technikum bylem osoba bardzo mocno siedzaca w anty klerykalizmie. Bardzo mocno bylem zaangazowany w srodowiska anarchistyczne. I mialem w szkole goscia ktory byl swiadkiem Chrystusa Zmartwychwstalego... wcale sie nie obnosil ze swoja religijnoscia... byl "normalny" w swej katolickosci... Najlepszy przyjaciel jakiego kiedykolwiek mialem... Wiec cos w tym jest ze brakuje swiadkow... ja mialem szczescie... trafialem na swietych ludzi, swietych kaplanow....
Ale jezeli spotkasz zmartwychwstalego - to juz nie ma sily - skutki tego spotkania widac... i nie mozna mowic ze nie ma swiadkow... sa
Jezus zmartwychwstal! I nie mówmy, że dzisiaj się nie ukazuje! Trzeba mieć tylko otwarte oczy i serca oraz umysły wrażiwe na dobro!
Peace!
Ja spotykam sie z jeszcze jednym problemem - zwlaszcza w mojej pracy, taki rozdzwiek w wierze kiedy ludzie czuja sie czlonkami KK np:
"W maju mamy komunie mojej malej" i z ust tej samej osoby "oni narzucaja nam antykoncepcje - laduja nam sie do luzka". Nie wiem czy rozumiesz o co mi chodzi... o takie mile fajne rzeczy kiedy jestesmy my /czyli Kosciol/ np. biala sukienka, I komunia, slub itd... i jakies konsekwencje bycia we wspolnocie czyli... otwarcie na potomstwo chociazby - gdzie juz nie jestesmy my - tylko "oni nam laduja sie do lozka". Ludzie sie boja - i o tym ostatnio mówil Benedykt XVI - otworzyc drzwi Chrystusowi... boja sie ze zabierze im Jezus cos wartosciowego...
I papiez powiedzial zeby sie nie bac... "Otworzcie na oscierz drzwi Chrystusowi!!!", bo naprawde nie chce nam nic zabierac

tylko dac zycie wlasnie
sie rozpisalem... styka na razie
