Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt mar 31, 2020 8:59



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 
 Pomiędzy miłością, zauroczeniem, a rozpaczą...jestem 
Autor Wiadomość
Post Pomiędzy miłością, zauroczeniem, a rozpaczą...jestem
Witam. Ten stan ciąży na mnie kilka dobrych lat. Chłopak, żonaty, z którym relację zaczęłam budować jeszcze przed jego ślubem (wtedy był gotów dla mnie zerwać zaręczyny). Teraz jest kilka lat po ślubie, staram się o nim nie myśleć. Nie umawiać się z nim. Ale po półrocznej przerwie znów upadliśmy....to znaczy ja. On zawsze chciał spotkań. Ja upadłam. Najgorsze jest to, że jemu się nie układa, mnie ma za taką powierniczkę, ale wiem, że nie zostawi żony, sama bym tego nie chciała. Ale był pierwszym chłopakiem, przy którym czułam to coś...czułam się piękna, zrozumiana itp itd...Co jest w tym jeszcze gorsze? Od początku naszej znajomości ja również byłam w związku. Tamta znajomość mnie niszczyła, zrywałam ją i znów upadałam. Dałam się ponosić głupiemu romansowi...Zakochałam się...Teraz odbudowywałam swój związek, wszystko się układało...za trzy miesiące wychodzę za mąż....a nie mogę przestać myśleć o tamtym...Urwanie kontaktu pomogło, modlitwa, mój narzeczony jest takim dobrym człowiekiem, spokojnym, ustabilizowanym i co najważniejsze głęboko wierzącym. Jednak ja jako letnia katoliczka ( dorosłe dziecko alkoholika, ciągłe błądzenie pomiędzy mamą katoliczką, a ojcem alkoholikiem, a z czasem i bluźniercą wobec naszej wiary) tak bardzo pragnęłam tego "polotu", czułości...."kochanek" (piszę tak, ponieważ przekraczaliśmy granicę....) mi tego dostarczał....I mimo, że znowu się z nim spotkałam, znowu trochę wypiliśmy i doszło między nami do pocałunku....mimo że wszystko już sobie ułożyłam, uwierzyłam że Bóg mi to wybaczył i że nie mogę niszczyć czyjegoś małżeństwa ani ranić człowieka który mnie kocha - pomimo tego nie mogę przestać myśleć o tym człowieku...gubię się. Czuję się rozdarta. Znowu wróciło to uczucię. Chcę się uwolnić, chcę stanąć na ślubnym kobiercu z moim narzeczonym, któremu ufam jak nikomu, którego kocham i wiem, że on też kocha i będzie mnie kochał tak prawdziwie. Ale nigdy nie dostarczy mi "ekscytacji", nie pocieszy w ten sposób jak tamten, nie będzie "tego czegoś"...odwołanie ślubu nie wchodzi w grę, bo ja tego chcę...pragnę...przez lata naoglądana jak wygląda życie z ojcem alkoholikiem który za nic ma Boga mam dość...czuję się słabsza o tyle, że przez mój rodzinny dom nabawiłam się depresji, nerwicy i jestem dość wrażliwą osobą....nie potrafię sobie tego poukładać....czuję się słaba przed uczuciem, ale walczę, aby Bóg zmienił tę relację po prostu w zwykłą znajomość, bo nie wyobrażam sobie nigdy już ani na chwilę nie porozmawiać z tamtym człowiekiem...to sentyment. Ale jak się podnieść, jak się poskładać, jak zbudować trwałe małżeństwo? Jak nie nienawidzić ojca, gdyż wewnętrznie czuję że cała moja rozsypka dzieje się przez niego...i jego brak miłości odczuwany przez całe życie...Proszę mi nie doradzać, proszę o jakąś otuchę i o modlitwę...Proszę mnie nie oceniać. Wiem, ile zła wyrządziłam. Ale wiem i ufam, że się podniosę. Ale nie sama...


Pn mar 09, 2020 20:34
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 03, 2015 12:30
Posty: 1455
Post Re: Pomiędzy miłością, zauroczeniem, a rozpaczą...jestem
Nowa7 napisał(a):
Proszę mi nie doradzać, proszę o jakąś otuchę i o modlitwę...

Czy korzystałaś z terapii DDA? Nic o tym nie wspomniałaś w swoim wpisie, natomiast opisałaś pewne problemy, które można przepracować na takiej terapii i to skutecznie. Nie jesteś skazana na zniewolenie przeszłością, przeciwnie- przeszłość nie musi działać destrukcyjnie na Twoją przyszłość, możesz stać się kimś, kto będzie czerpał siłę z własnych doświadczeń, kimś kto nie będzie popełniał błędów rodziców, nie pójdzie ich drogą, kimś kto weźmie odpowiedzialność za własne życie, bo tylko w ten sposób możemy budować własne szczęście. Nie jesteś mniej wartościowa niż inni, tak jak oni, tak Ty masz przed sobą wiele możliwości, by szukać spełnienia nie w uzależnieniu emocjonalnym od drugiej osoby, ale w rozwijaniu tego, co w Tobie dobre. Warto podążać za tym co, dobre i odcinać się od zła, by po prostu stać się człowiekiem wolnym i szczęśliwym.
Zakładając wątek, mogłaś wyrzucić z siebie to, co Ci ciążyło. Mam nadzieję, że na tym się nie skończy, będę pamiętać o Tobie na modlitwie. Życzę powodzenia.

_________________
"Nauka jest kłótliwa i piękna. Jeśli chcesz mieć z nią coś do czynienia, mu­sisz pro­wadzić wie­cznie proces sądowy."
Isaac Newton


Pn mar 09, 2020 21:38
Zobacz profil
Post Re: Pomiędzy miłością, zauroczeniem, a rozpaczą...jestem
Nie...nigdy nie korzystałam z takiej terapii, kilka razy sięgałam po książki, artykuły bądź słuchowiska z tego tematu. Raz nawet umówiłam się na indywidualne spotkanie z osobą świecką - członkiem jakiejś grupy, ale stchórzyłam. Dwa - mieszkam kawałek od miasta, w moim miasteczku chyba nie funkcjonuje taka grupa...no i nie wiem czy potrafiłabym o tym rozmawiać...
PS. Dziękuję. Potrzebowałam usłyszeć w tym temacie chociaż jedno dobre słowo, pomiędzy tą burzą w mojej głowie.


Pn mar 09, 2020 21:52

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 40336
Post Re: Pomiędzy miłością, zauroczeniem, a rozpaczą...jestem
Wychowana w dysfunkcyjnym domu wyidealizowałaś sobie miłość o obdarzyłaś nią nieodpowiedzialnego człowieka. Był ponoć gotów zerwać zaręczyny z miłości do Ciebie - to czemu tego nie zrobił?
Teraz żyje w kłamstwie, zdradzie, oszukując żonę i Ciebie. Wciąga Cię w mroczny świat kłamstw i oszustw.
Jedyne wyjście, to radykalnie zerwać tą znajomość oddziałującą destrukcyjnie na Ciebie, krzywdzącą inne osoby, a może i jego dzieci, które po latach będą wspominać swojego ojca podobnie jak Ty wspominasz swojego.


Wt mar 10, 2020 8:15
Zobacz profil
Post Re: Pomiędzy miłością, zauroczeniem, a rozpaczą...jestem
Nie chcę nikogo usprawiedliwiać...nie zrobił tego, bo wtedy mialam trudny okres i uciekłam, po prostu...do dziś nie wiem "co by było gdyby"...ale sęk w tym, że nie chcę już o tym mysleć, chcę wreszcie żyć normalnie. Niestety radykalne zerwanie kontaktu jest niemal niemożliwe...mieszkamy nieopodal, chcąc nie chcąc będziemy się widywać choćby przypadkiem...
Co do dzieci nie ma ich, jego żona ich nie chce, myślę, że przez to on czuje się nieszczęśliwy...

Wiem. Zerwać znajomość. Tylko jak się na to odważyć i wytrzymać ból spowodowany ucięciem tej znajomości po tylu latach...


Wt mar 10, 2020 11:28
Post Re: Pomiędzy miłością, zauroczeniem, a rozpaczą...jestem
Chciałabym mu pomóc. Doradzić. To zastąpiłoby mi myśl, że nie należymy do siebie, bo on ma kogoś i ja też, a nasza z pozoru "cudowna" znajomość tylko by nas zniszczyła. Chcę żeby był szczęśliwy w swoim życiu i czuję nieodpartą chęć aby mu w tym pomóc. Chociaż wiem, że to droga donikąd...Że on może to tylko wykorzystywać, bo ona nie daje mu tego zainteresowania co ja....Zaczęłam się za niego, za nich modlić...ale to też nie przynosi ukojenia.

Mój narzeczony jest szczęśliwy, a moja dawna miłość jest nieszczęśliwa...a ja głupia czuję się tego przyczyną....:(


Wt mar 10, 2020 11:33

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 40336
Post Re: Pomiędzy miłością, zauroczeniem, a rozpaczą...jestem
Nowa7 napisał(a):
Chciałabym mu pomóc. Doradzić. To zastąpiłoby mi myśl, że nie należymy do siebie, bo on ma kogoś i ja też, a nasza z pozoru "cudowna" znajomość tylko by nas zniszczyła. Chcę żeby był szczęśliwy w swoim życiu i czuję nieodpartą chęć aby mu w tym pomóc. Chociaż wiem, że to droga donikąd...Że on może to tylko wykorzystywać, bo ona nie daje mu tego zainteresowania co ja....Zaczęłam się za niego, za nich modlić...ale to też nie przynosi ukojenia.

Mój narzeczony jest szczęśliwy, a moja dawna miłość jest nieszczęśliwa...a ja głupia czuję się tego przyczyną....:(

A Twój narzeczony zna sytuację, bo jeśli nie, to gdy ją pozna, kolejna osoba będzie zraniona i nieszczęśliwa.


Wt mar 10, 2020 12:12
Zobacz profil
Moderator

Dołączył(a): Pn cze 21, 2004 18:27
Posty: 7976
Post Re: Pomiędzy miłością, zauroczeniem, a rozpaczą...jestem
Nowa7 napisał(a):
Wiem. Zerwać znajomość. Tylko jak się na to odważyć i wytrzymać ból spowodowany ucięciem tej znajomości po tylu latach...
Jeśli zerwiesz znajomość, to poboli, a potem przestanie. Jeśli nie zerwiesz, będzie bolało ciągle. I nie tylko Ciebie, ale także osoby naokoło. Inaczej się nie da.

Jeśli chodzi o modlitwę za tego faceta, to może Ci to szkodzić. Spróbuj z niej zrezygnować, póki emocje są silne. Bóg Ci nie będzie miał tego za złe.

_________________
მიჯნურობა სხვა რამეა, არ სიძვისა დასადარი:
იგი სხვაა, სიძვა სხვაა, შუა უზის დიდი მზღვარი


Wt mar 10, 2020 12:17
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 18, 2009 9:51
Posty: 3317
Post Re: Pomiędzy miłością, zauroczeniem, a rozpaczą...jestem
Nowa7 napisał(a):
Proszę mnie nie oceniać. Wiem, ile zła wyrządziłam. Ale wiem i ufam, że się podniosę. Ale nie sama...


Ciężko, ale postaram się ograniczyć. Ale w tym opisie Ty nie jesteś jakąś bezwolną ofiarą. Chciałaś się ponownie spotkać z facetem, który Ciebie cały czas pragnie. Chcesz mieć ślub z facetem, który Ciebie kocha. Nikt tu Ciebie do niczego nie przymusza. Oprócz może Ciebie samej. I Twoich chęci. Ale o tym niżej więcej.

Nowa7 napisał(a):
Jak nie nienawidzić ojca


Alkoholizm ma różne wymiary, ale chyba najważniejszym jest oddanie odpowiedzialności za siebie i swoje postępowanie. Alkoholik po prostu już tak ma, "nałóg" jest silniejszy od woli, nawet jak rozum podpowiada, że to niszczy życie i związki. Alkohol sprawia, że zadajemy ból, bliskim jak i nieznajomym.

U Ciebie to jest coś innego, Ty to nazywasz "uczucie". Ale schemat jest taki sam. Dopóki będziesz nienawidzić swojego ojca, będziesz ten schemat powtarzać. I unieszczęśliwiać siebie i bliskich. Jeżeli dostrzeżesz to podobieństwo między wami, może zdobędziesz się na jakąś dawkę współczucia. I uwolnisz od tej zależności.

Czego Ci serdecznie życzę.

_________________
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
...

(Koh 3:1nn)


Wt mar 10, 2020 15:16
Zobacz profil
Post Re: Pomiędzy miłością, zauroczeniem, a rozpaczą...jestem
Dziękuję. Chyba powoli, powolutku coś do mnie dociera. To nie kubeł zimnej wody ale potrzebowałam usłyszeć zdanie z innej perspektywy, czego nikt nie był w stanie mi dostarczyć. Mimo wszystko proszę o wsparcie duchowe w ułożeniu sobie tego wszystkiego...


Wt mar 10, 2020 21:15
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 10 ] 

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL