Autor |
Wiadomość |
mateola
Dołączył(a): Pt cze 16, 2006 4:23 Posty: 1814
|
karro napisał(a): Kolejna ciekawa strona http://www.rtforum.org/lt/lt103.htmlCo w niej istotne to to że podaje ona że w roku 1932 Penitencjaria Apostolska ponownie udzieliła odpowiedzi na zapytanie w sprawie metody okresowej wstrzemięźliwości , odsyłając do poprzedniego orzeczenia z 1880, które tutaj przytoczę Cytuj: Czy małżeństwa mogą współżyć w czasie okresu niepłodnego, bez popełniania grzechu ciężkiego czy powszedniego? Czy spowiednik może zasugerowac taka praktykę albo zonie która nie cierpi onanizmu swojego męża ale nie może go mu wyperswadowac, lub tez małzonkowi który cierpi z powodu licznych dzieci ? Odp. Małżeństwom które wykorzystują prawidłowo swoje prawa w opisany sposób nie należy przeszkadzać, a spowiednik może, jednakze ostrożnie, zasugerować omawianą kwestię tym małżeństwom które bezskutecznie próbowały się innymi środkami odwieść od wstrętnego grzechu onanizmu . Jak to się ma do fragmentu CC: Cytuj: Wielce też wzruszają Nas skargi owych małżonków, którzy srogim niedostatkiem dotknięci, z trudem ledwie dzieci wyżywić mogą.
Należy się jednak mieć na, baczności, by opłakany stan majątkowy nie stał się przyczyną jeszcze bardziej opłakanych błędów. Niema bowiem takich trudności, które by mogły znieść prawomocność przykazań Bożych, zabraniających czynów złych z swej istoty. W jakichkolwiek okolicznościach małżonkowie mogą zawsze za łaską Bożą w stanie swoim żyć uczciwie i czystość małżeńską zachować bez owych niecnych występków. Niezachwianie bowiem trwa prawda nauki chrześcijańskiej, orzeczona przez urząd nauczycielski Soboru Trydenckiego: "Niech nikt nie przychyla się do owego zuchwałego zdania, odrzuconego przez Ojców pod groźbą wyklęcia, że człowiek usprawiedliwiony przykazań Bożych przestrzegać nie może. Bóg bowiem rzeczy nie możliwych nie nakazuje, a nakazując coś, upomina, abyś czynił, co zdołasz, uprosił sobie, czego nie zdołasz, a On pomoże, byś zdołał"(50) Wynika z niego, że małżonkowie mają miec tyle dzieci, ile Bóg zechce im zesłać, a zadaniem człowieka jest, ufając w opiekę Boga podejmować trud ich rodzenia i wychowania, bo Bóg rzeczy niemożliwych nie nakazuje. Jeśli to zestawimy z fizjologicznym uświadomieniem jako umożliwianiem bezpiecznego grzeszenia, to mamy opinię Piusa XI o kalendarzyku. Jeśli chodzi o fragment: Cytuj: Nie można i tych małżonków pomawiać o występek przeciw porządkowi przyrodzonemu, którzy z praw swoich w naturalny i prawidłowy sposób korzystają, chociaż się już potomstwa spodziewać nie mogą dla powodów naturalnych czy to wieku, czy też innych jakichś ułomności. Małżeństwo bowiem i używanie go obejmuje jeszcze drugorzędne cele, jak wzajemną pomoc, wzajemną miłość i uśmierzanie pożądliwości. Do tych celów wolno małżonkom dążyć, jeśli tylko przestrzegają prawidłowości owego aktu i podporządkowują go celowi pierwszemu. - nawet, jaśli wstawisz w miejsce słowa "wieku" słowo "czasu", to słowo " już" w wyrażeniu "już potomstwa spodziewac się nie mogą" wyraźnie wskazuje, że chodzi o zakończony etap reprodukcyjny, czy to z naturalnych przyczyn czasu/wieku, czy z powodu "ułomności". Nie wiem, jak można by o cyklicznej, fizjologicznej niepłodności pisać, że " już potomstwa spodziewać sie nie mogą", skoro za tydzień- dwa znowu będą mogli.
|
Śr sie 08, 2007 18:42 |
|
|
|
 |
vesper
Dołączył(a): Pt cze 08, 2007 19:55 Posty: 452
|
karro napisał(a): Cytuj: Małżeństwom które wykorzystują prawidłowo swoje prawa w opisany sposób nie należy przeszkadzać
W opisany sposób, czyli dla odciągnięcia od grzechu.
_________________ Respexit orationem humilium, non sprevit preces eorum...
|
Śr sie 08, 2007 18:53 |
|
 |
karro
Dołączył(a): Wt sie 07, 2007 16:01 Posty: 14
|
mateola napisał(a): słowo "już" w wyrażeniu "już potomstwa spodziewac się nie mogą" wyraźnie wskazuje,
Kiepskie polskie tłumaczenie. Skoro tłumacz uzył "wieku" zamiast "czasu" to wydawało mu się że powinien dodac "juz". Choć słowo "juz" nie ma zadnego logicznego związku z kolejnym członem zdania mówiacym o naturalnych ułomnościach. W oficjalnych tłumaczeniach, dostepnych na www.vatican.va nie ma żadnego wyrażenia które odpowiadałoby słowu "już" w sensie sugerowanego przez ciebie nastepstwa czasowego.
Wg mnie poprawne tłumaczenie (na podstawie oficjalnej wersji angielskiej) powinno brzmiec:
Nie uważa się za postepujących wbrew naturze tych którzy w stanie małżeńskim korzystaja ze swoich praw we właściwy sposób choc ze względu na naturalne przyczyny czy to czasu czy pewnych defektów nowe zycie nie może powstać. (Nor are those considered as acting against nature who in the married state use their right in the proper manner although on account of natural reasons either of time or of certain defects, new life cannot be brought forth)
Ale dosyc juz. Wydaje mi się że przytoczyłem juz wystarczająco duzo źródeł żebyście nie mogli robic dalej wody z mózgu tym którzy tu przypadkiem zajrzą. Niech wyrabiają sobie własne zdane na ich podstawie i sami osadzają czyja interpretacja jest poprawna, i czy Kościół kiedykolwiek oficjalnie potępał praktyki NPR.
|
Śr sie 08, 2007 19:10 |
|
|
|
 |
karro
Dołączył(a): Wt sie 07, 2007 16:01 Posty: 14
|
Vesper -> tradittore-traduttore, czyli tłumacz zdrajcą, jak mawiają Włosi, mój błąd. W odpowiedzi PA uzyto słowa "aforesaid" co oznacza wzmiankowany wcześniej lub najpierw, a nie opisany. Czyli ta cześc odpowiedzi PA odnosi sie do pierwszego z pytan: Czy małżeństwa mogą współżyć w czasie okresu niepłodnego, bez popełniania grzechu ciężkiego czy powszedniego?
I nie ma nic wspólnego z drugim, dotyczacym zapobiegania onanizmowi
Teraz już naprawdę żegnam. EOT z mojej strony (czasu nie mam na siedzenie na forach)
|
Śr sie 08, 2007 19:22 |
|
 |
mateola
Dołączył(a): Pt cze 16, 2006 4:23 Posty: 1814
|
karro napisał(a): Nie uważa się za postepujących wbrew naturze tych którzy w stanie małżeńskim korzystaja ze swoich praw we właściwy sposób choc ze względu na naturalne przyczyny czy to czasu czy pewnych defektów nowe zycie nie może powstać. (Nor are those considered as acting against nature who in the married state use their right in the proper manner although on account of natural reasons either of time or of certain defects, new life cannot be brought forth) Jeśli by nawet tłumaczenie brzmiało tak, jak mówisz, fragment stwierdzałby jedynie, że małżonkom wolno współżyć w dnaich, o których wiadomo, że są niepłodne, a nie, że wolno im celowo wykorzystywać tylko dni niepłodne. W Przemówieniu do położnych Pius XII wyraża to w słowach: Cytuj: Staje przed nami inny znowu problem, bardzo poważny: czy i o ile obowiązek gotowości do macierzyństwa da się pogodzić z coraz częstszym w naszych czasach uciekaniem się do okresów naturalnej niepłodności u kobiety, co byłoby niedwuznacznym wyrażeniem woli przeciwnej tej dyspozycji natury.
(...) Należy rozważyć dwie możliwości. Jeżeli stosowanie tej teorii oznacza tylko tyle, że małżonkowie mogą używać praw swoich w dniach niepłodności naturalnej, to nie zgłaszamy żadnego sprzeciwu. Bo wtedy małżonkowie ani nie przeszkadzają, ani nie przesądzają wypełnienia aktu naturalnego i jego dalszych, naturalnych konsekwencji. Stosowanie teorii różni się istotnie od wyżej omówionego nadużycia samego aktu. Jeżeli jednak ktoś idzie dalej, tj. dozwala na akt tylko wyłącznie w dniach niepłodności, wtedy takie zachowanie się małżonków musi być dokładniej zbadane. Potem jest opis drugiej możliwości, która ma dwie opcje - jedną z nich jest zezwolenie na npr w sytuacjach opisanych jako skrajne, "ale nie te, które podają tzw. zalecenia, racje medyczne, eugeniczne, ekonomiczne, socjalne." Jest też wariant znany z CC - całkowita wstrzemięźliwość - wówczas jedyne wyjście.
|
Śr sie 08, 2007 19:25 |
|
|
|
 |
vesper
Dołączył(a): Pt cze 08, 2007 19:55 Posty: 452
|
karro napisał(a): Vesper -> tradittore-traduttore, czyli tłumacz zdrajcą, jak mawiają Włosi, mój błąd. W odpowiedzi PA uzyto słowa "aforesaid" co oznacza wzmiankowany wcześniej lub najpierw, a nie opisany. Czyli ta cześc odpowiedzi PA odnosi sie do pierwszego z pytan: Czy małżeństwa mogą współżyć w czasie okresu niepłodnego, bez popełniania grzechu ciężkiego czy powszedniego? I nie ma nic wspólnego z drugim, dotyczacym zapobiegania onanizmowi Teraz już naprawdę żegnam. EOT z mojej strony (czasu nie mam na siedzenie na forach)
Przypominam, że oryginał jest po łacinie.
_________________ Respexit orationem humilium, non sprevit preces eorum...
|
Śr sie 08, 2007 19:38 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
vesper napisał(a): Ależ ja nie jestem przeciwnikiem NPR... Ja jestem zwolennikiem stosowania NPR i / lub antykoncepcji. Problemem będzie dla mnie właśnie kwestia wyboru metod - i pogodzenia antykoncepcji z życiem sakramentalnym (ja nie uznaję antykoncepcji za grzech, ale wiemy, że Kościół Katolicki tak.)
Mimo tego, że jestem tradycjonalistą.
radze Ci chodzic do spowiedzi za kazdym razem jak uzyjesz gumek.
czyste sumienie do nastepnego stosunku gwarantowane 
|
Śr sie 08, 2007 23:11 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
monika001 napisał(a): Antykoncepcja stoi w oczywistej sprzeczności z tą prawdą. Zatem nie wolno samemu uznać, że nie jest grzechem, skoro nauczanie Kościoła wyraźnie mówi, że jest. I nie zaczynajmy znowu, że Kościół się myli. To są tylko domysły. Na domysłach nie wolno opierać sądu sumienia!
Wlasnie ze mozna opierac wlasne sumienie na wlasnych omyslach.
Co jesli kosciol zamilknie (jak to zrobil w czasie ostatniej wojny swiatowej i nie potepi zaglady Zydow)? Czy wtedy nie mamy wyznania aby przeciwstawic sie kosciolowi?
Czy musimy byc cichymi owieczkami do konca zycia udajac ze nie widzimy ludzkiego cierpienia?
Osobiscie nie uwazam antykoncepcje za zla skoro ja kiedys uzywalem. Nikogo przez sam akt antykoncepcji nie zabilem i nie uzywalem zony w celach samo-satysfakcji (jak to pieknie ostrzega kosciol).
|
Śr sie 08, 2007 23:15 |
|
 |
monika001
Dołączył(a): So cze 02, 2007 10:22 Posty: 1324
|
vesper napisał(a): No i dochodzimy do sedna. Sedno wygląda tak, że sumienie jest dobrze uformowane, gdy orzeka tak jak Kościół. To po co formować sumienie ? Można wkuć z KKK, a rozeznawać tylko, czy była dobrowolność, czy nie. PS. Nie odpowiedziałaś mi na pytanie - czy to, że coś jest grzechem lub nie może zależeć od orzeczenia KK ? 
Odp> Tak, może zależec.
A teraz poczytaj:
Papież, Biskup Rzymu i następca św.Piotra, jest "trwałym i widzialnym źródłem i fundamentem jedności zarówno biskupów, jak i rzeszy wiernych. (Sob. Watykański II, konst. Lumen gentium, 23)
Biskup Rzymski z racji swego urzędu, mianowicie urzędu Zastępcy Chrystusa i Pasterza całego Kościoła,
ma pełną, najwyższą i powszechną władzę nad Kościołem i władzę tę ma prawo wykonywac w sposób nieskrępowany.
a więc poprzez umocowanie jakiego dostąpił od Chrystusa, na mocy działania Ducha Św., doszedłszy do pełniejszego poznania prawdy, ma prawo również orzec że coś grzechem jest lub nie.
a czy to było grzechem zanim orzeczenie rozwiązujące grzech nastąpiło?
Nie wiem, to pytanie raczej do papieża (jako następcy Chrystusa),
ale jakakolwiek nie padłaby odpowiedź, to i tak masz obowiązek w swojej wierze przyjąc, a nie podważac stanowisko Ojca Świętego i nie masz żadnego moralnego prawa twierdzic, że nie ma grzechu, jeśli Kościół uznaje, że grzech występuje (antykoncepcja itd.).
|
Cz sie 09, 2007 7:00 |
|
 |
monika001
Dołączył(a): So cze 02, 2007 10:22 Posty: 1324
|
Zlemijest1 napisał(a): Wlasnie ze mozna opierac wlasne sumienie na wlasnych omyslach.
Zlemijest, albo jesteś prawdziwym katolikem, albo nie. Nie ma w Kościele kilku różnych prawd. Prawda jest jedna.
Nie wolno sądu sumienia opierac na własnym: uważam lub nie uważam czegoś za grzech, jeżeli stoi to w wyraźnej sprzeczności z nauką Kościoła. Otwórz oczy i poczytaj KKK o prawidłowym formowaniu sumienia wtedy może zrozumiesz więcej.
|
Cz sie 09, 2007 7:15 |
|
 |
kosiarz
zbanowany na stałe
Dołączył(a): Cz mar 15, 2007 6:38 Posty: 668
|
Cytuj: Co jesli kosciol zamilknie (jak to zrobil w czasie ostatniej wojny swiatowej i nie potepi zaglady Zydow)? Czy wtedy nie mamy wyznania aby przeciwstawic sie kosciolowi? Czy musimy byc cichymi owieczkami do konca zycia udajac ze nie widzimy ludzkiego cierpienia?
Osobiscie nie uwazam antykoncepcje za zla skoro ja kiedys uzywalem. Nikogo przez sam akt antykoncepcji nie zabilem i nie uzywalem zony w celach samo-satysfakcji (jak to pieknie ostrzega kosciol).
Znasz przykazanie ...Nie Zabijaj? Co znaczy, ze Kościół zamikł?, w sprawie zagłady ludzi? Może podasz konkrety?
Na pewno znajdzie się "wyznanie" które przeciwstawi się Kościołowi, czy ktos powiedział , ze będzie łatwo? wręcz odwrotnie  .
Jeżeli ubierasz rekawice do pracy, wiesz po co to czynisz, tak też jest w przypadku stosunku seksualnego i nad czym tu debatować...
Jeżeli wiesz co czynisz i dlaczego , nie usprawiedliwiaj własnego sumienia,
bo sam się okłamujesz, jeżeli tak nie jest , to wszystko w porzadku.
|
Cz sie 09, 2007 7:51 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
Przepraszam - mam ostatnio mało czasu zaś niedawna awaria forum nieźle popsuła mi plany z pisaniem na forum
Ale - do rzeczy: vesper napisał(a): Zapomniałem dopisać - nie mogę pojąć twojej argumentacji. Jedynym argumentem jest "bo łamie cykl płodności kobiety" - Jak go łamie ? Łamie Boży nakaz ? Jaki ? Nie można stwierdzić, że Bożym nakazem jest, by każdy stosunek był z możliwością zajścia w ciąże - wtedy NPR także byłby zły. (...)
Jak mówił ks. prof Tischner, są trzy rodzaje prawdy:
- prowda - tyz prowda - g**** prowda
vesper !
By to wyjaśnić należałoby przede wszystkim zrozumieć lub przyjąć do wiadomości podstawowy fakt jak ten iż w cyklu kobiety istnieją zarówno dni płodne jak i niepłodne oraz fakt iż rozpoczęcie współżycia w dni płodne oznacza zwykle poczęcie dziecka zaś w fazie niepłodnej z naturalnych przyczyn poczęcie jest niemożliwe.
To podstawa do zrozumienia tego iż MNPR jest tylko metodą rozpoznawania naturalnej fazy stanu płodności w jakim jest w danym momencie kobieta.
Antykoncepcja jest zaś ingerencją w cykl kobiety - po to podaje się rożnego rodzaju środki - np. chemiczne (hormony) barierowe np. prezerwatywy) by zakłócić cykl kobiety i nie dopuścić do zapłodnienia niezależnie od fazy cyklu w jakim kobieta się znajduje.
Wydawało mi się że mówimy o oczywistych sprawach..
jak widać - jednak nie dla wszystkich
Acha i jeszcze jedno - prośba:
zwrot "Jestem katolikiem, ALE (...) " stał się równie wyświechtanym sloganem jak niegdyś "jestem wierzącym lecz niepraktykującym" - weź to proszę pod uwagę
|
Cz sie 09, 2007 18:10 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
monika001 napisał(a): Zlemijest1 napisał(a): Wlasnie ze mozna opierac wlasne sumienie na wlasnych omyslach.
Zlemijest, albo jesteś prawdziwym katolikem, albo nie. Nie ma w Kościele kilku różnych prawd. Prawda jest jedna. Nie wolno sądu sumienia opierac na własnym: uważam lub nie uważam czegoś za grzech, jeżeli stoi to w wyraźnej sprzeczności z nauką Kościoła. Otwórz oczy i poczytaj KKK o prawidłowym formowaniu sumienia wtedy może zrozumiesz więcej.
Juz kiedys pisalem cos o kreowaniu sumienia.
Uwazam ze mam dobrze wykreowane sumienie, ze decyzje ktore podejmuje w zyciu sa zgodne z nim, z samym soba i z naukami kosciola.
Jakis czas temu bylem u spowiedzi i ksiadz nawet uznal ze mam nadwrazliwe sumienie, ze sie przemeczam nie potrzebnie, itd.
|
Cz sie 09, 2007 18:20 |
|
 |
Anonim (konto usunięte)
|
Incognito !
Do tego co odpowiedział ci Jumik ja dodam:
Dodajmy do tego:
w "antykoncepcji" istnieje cały szereg środków różnego rodzaju - począwszy od "barierowych" poprzez hormonalne a skończywszy na tzw. "wkładkach wewnątrzmacicznych" ( lub metod mieszanych np "skuteczność" wkładki wspomaga się hormonalnymi środkami "antykoncepcyjnymi") - nie istnieje pojęcie metod "wczesnoporonnych", zaś najważniejszym kryterium ich działania staje się "skuteczność" oraz "nieszkodliwość dla zdrowia".
Nikt nic nie mówi o "moralności" w antykoncepcji - mało tego reklamuje się środki najbardziej skuteczne - nawet pomimo faktu iż wiadomo o tym iż działają one poronne.
Mówi się po prostu o antykoncepcji jako o "zapobieganiu poczęciu" - nawet pomimo faktu iż wiadomo o tym iż część z tych środków posiada działanie poronne.
Ja rozumiem, że tobie ciężko może "załapać' tak podstawowe fakty - ale uważam to jednak za twój a nie mój problem - niektórym osobom nie da się bowiem nic przetłumaczyć co cokolwiek wykracza poza ich światopogląd.
Chciałbym jednak zauważyć że posądzanie o "manipulację" nabijanie się i próba dyskredytacji osób z których zdaniem się nie zgadzasz staje się ostatnio u ciebie coraz częstsze ...
Argumentacja którą podajesz a która opiera się wyłącznie na mieszaniu faktów i mitów oraz na próbie oczerniania bądź wyśmiewania innych jest po prostu poniżej krytyki.
Uzywasz przy tym "filozofii" której jedynym celem jest próba udowodnienia że masz rację nie licząc się z faktami.
A to jest nie do przyjęcia
Zencognito napisał(a): Złamanie nakazu płodności jest łamaniem pierwszego przykazania - ale żeś wymyślił pisałem zdaje się coś o "pośrednikach" w akcie małżeńskim i o zaufaniu do przedmiotu - nie przekręcaj więc proszę kontekstu moich wypowiedzi. A zaufanie do przedmiotu zamiast zaufania do Boga w ważnych sprawach od zawsze do Boga należących zawsze było związane z grzechem idolatrii. W przypadku aktu małżeńskiego użycie tego "przedmiotu" o którym mówimy związane jest z łamaniem Bożego rytmu płodności - choć nic nie stoi na przeszkodzie by można ten naturalny rytm płodności wykorzystać. Na dodatek - tylko dlatego iż: Cytuj: W przeciwieństwie do współżycia w dni niepłodne, kiedy sporo kobiet ma najmniejszą ochotę na seks Tylko dlatego iż kto ma ochotę na seks to mówiąc wprost decydować się złamainie nakazu Bożego bo sprzeciwia się to woli człowieka ... A nauczanie Kościoła w tych sprawach zawsze było jednakowe - choć dla osób które zdają sobie sprawę z "procedur" jakie istnieją w Kościele nikogo nie powinno dziwić iż trwały wyczerpujące dyskusje również i w tej sprawie. By nie było niejasności - polecam tekst: To trudne do zrozumienia pojęcia - zdaję sobie z tego sprawę. Cytuj: "18. Z góry da się przewidzieć, że nie wszyscy chyba łatwo przyjmą podaną naukę, skoro już podniosło się tyle głosów, które korzystając z pomocy nowoczesnych środków propagandy, sprzeciwiają się nauce Kościoła. Kościół wszakże nie dziwi się temu, że podobnie jak Boski jego Założyciel, postawiony "jest na znak, któremu sprzeciwiać się będą". Nie zaniedba z tego powodu bynajmniej nałożonego mu obowiązku głoszenia z pokorą i stanowczością całego prawa moralnego, tak naturalnego, jak ewangelicznego.
Ponieważ Kościół nie jest twórcą obydwu tych praw, dlatego też nie może być ich sędzią, lecz jedynie stróżem i tłumaczem. Nie wolno mu więc nigdy ogłaszać za dozwolone tego, co w rzeczywistości jest niedozwolone, gdy z natury swej stoi zawsze w sprzeczności z prawdziwym dobrem człowieka.[...]"
http://apologetyka.katolik.net.pl/forum ... stcount=19
|
Cz sie 09, 2007 18:42 |
|
 |
Krzysztof_J
Dołączył(a): Cz sie 24, 2006 9:08 Posty: 928
|
ddv - proszę, nie powtarzaj już tej bzdury:
ddv163 napisał(a): ...po to podaje się rożnego rodzaju środki ... barierowe np. prezerwatywy) by zakłócić cykl kobiety ... Wydawało mi się że mówimy o oczywistych sprawach.. jak widać - jednak nie dla wszystkich  Wierzę w Twój rozsądek i mniemam, że miałeś na myśli nie to co napisałeś. Ale proszę pisz to, o co Ci naprawdę chodzi a nie: piszesz takie kwiatki a potem zarzucasz (nie mi ale jednak), że: ddv163 napisał(a): nabijanie się i próba dyskredytacji osób z których zdaniem się nie zgadzasz staje się ostatnio u ciebie coraz częstsze ...
I kolejne ddv163 napisał(a): A zaufanie do przedmiotu zamiast zaufania do Boga w ważnych sprawach od zawsze do Boga należących zawsze było związane z grzechem idolatrii. W przypadku aktu małżeńskiego użycie tego "przedmiotu" o którym mówimy związane jest z łamaniem Bożego rytmu płodności...
Pytałem Cię już we wtorek, czy używanie termometru jest idolatrią (tudzież łamaniem I przykazania). Nie odpowiedziałeś, nie uzasadniłeś swojego poglądu (do którego masz przecież prawo) lecz znowu powtórzyłeś to samo.
|
Pt sie 10, 2007 7:26 |
|
|
|
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków Nie możesz odpowiadać w wątkach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników
|
|