Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn maja 25, 2020 6:47



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
 Kici, kici, miau - rola kocenia w obronie ładu społecznego 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Pn cze 21, 2004 18:27
Posty: 8234
Post Re: Kici, kici, miau - rola kocenia w obronie ładu społeczne
IrciaLilith napisał(a):
A dlaczego inkluzywność w firmie miałaby być atutem?- gdybym miała zatrudnić pracowników zamiast jak dotychczas pracować sama dla siebie potrzebowałabym ludzi o konkretnych cechach, którzy podołają konkretnym zadaniom czyli z konkretnymi kompetencjami adekwatnymi do specyfiki pracy.
Nie chodzi o to, żeby zatrudniać ludzi niepasujących do pracy. Chodzi o to, żeby, jeśli osobą najbardziej kompetentną na dane stanowisko okaże się kobieta, osoba ta nie została przepłoszona po miesiącu przez toksyczną kulturę. Im bardziej firma będzie inkluzywna w kwestiach nieistotnych dla celów biznesowych, tym większy będzie miała wybór w kwestiach istotnych.

_________________
მიჯნურობა სხვა რამეა, არ სიძვისა დასადარი:
იგი სხვაა, სიძვა სხვაა, შუა უზის დიდი მზღვარი


Pn lis 18, 2019 11:48
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4523
Post Re: Kici, kici, miau - rola kocenia w obronie ładu społeczne
Tak pojętą inkluzywność popieram. Ja spotykam się czasem z odwrotnymi sytuacjami, że wymusza się na zgranej ekipie akceptacje kogoś kto autentycznie nie pasuje do grupy, kompetencje twarde ma odpowiednie, ale miękkie są wręcz destrukcyjne dla całości i rzutuje to ostro na wydajność całego zespołu.

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Pt lis 22, 2019 16:04
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So cze 30, 2018 19:45
Posty: 1149
Post Re: Kici, kici, miau - rola kocenia w obronie ładu społeczne
Irciu, a możesz zdradzić więcej szczegółów? W jaki sposób ta odstająca osoba destrukcyjnie wpływa na pracę zespołu? Co ona takiego robi albo nie robi?

_________________
"Kochaj, ale prawdziwie! – a wszystkie inne cnoty dołączą się same" L. Feuerbach


Pt lis 22, 2019 16:23
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4523
Post Re: Kici, kici, miau - rola kocenia w obronie ładu społeczne
Dam przykład z pracy brata, bo jest bardzo ewidentny- pracuje w budowlance, zatrudniono dwoje nowych inżynierów, chłopaka i dziewczynę. Dziewczyna szybko zgrała się z zespołem, radzi sobie znakomicie i ma niezbędny w tej pracy dystans do siebie. Co innego chłopak- świetny fachowiec, ale totalnie bez zdolności interpersonalnych i przekazywania informacji w sposób nieobrażający nikogo i równocześnie bezpośredni, nie potrafi współpracować, nie szanuje fachowców z wieloletnim doświadczeniem, inicjuje sprzeczki na polu pogladów politycznych. Gdy zaczęto dosłownie kombinować jak się go pozbyć nagle raban o dyskryminację, bo ponoć nie lubią go bo ponoć jest gejem. Tylko, że nikt tego nawet nie zauważył i nie chodzi o jego orientację- choć teraz serio robią sobie z tego ostre żarty, tylko o podejście do ludzi. Najprawdopodobniej zostanie w firmie, ale na samodzielnym stanowisku w biurze, aby nie miał kontaktu z ekipą z placu, bo po prostu prowokuje niepotrzebne spięcia. Wygłoszenie niepochlebnych poglądów o ukraińcach dolało oliwy do ognia. W takiej sytuacji to że jest naprawdę znakomitym fachowcem traci na znaczeniu.

Serio- orientacja gościa nie ma nic do rzeczy, ale to że się z tym potwornie afiszuje i nie szanuje ludzi z którymi pracuje.
Realnie dziewczynom na budowie czasem bywa trudno, ale z zasady są szybko akceptowane, hindusów też udało się zintegrować, ale tu brat ma poważny problem, bo jego stanowisko szczególnie obrywa na wszelkich problemach personalnych i niesnaskach w ekipie a ma sporo do powiedzenia.

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Pt lis 22, 2019 18:51
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4523
Post Re: Kici, kici, miau - rola kocenia w obronie ładu społeczne
Do tego samo kocenie na budowie takie z grubszej półki to nie mity, ale osoby słabsze psychicznie ciężko potrafią znieść te próby bojowe. Z zasady wszystko to po prostu głupie żarty i test na dystans do siebie i serio osoby które sobie z tym nie radzą często mają problem z integracją. W praktyce są ekipy gdzie bez bardzo specyficznych cech osobowości nikt nie wytrzyma tego poziomu humoru ( dla osoby wrażliwej to siłą rzeczy podchodzi pod znęcanie się). Rotacje z powodu braku opcji integracji to norma, na szczęście w dużej firmie w większości przypadków można po prostu przydzielić takie osoby do czegoś innego, nawet kosztem niewykorzystana umiejętności praktycznych i doszkalania.
W praktyce chodzi albo o cechy osobowości, albo narzucanie swoich poglądów i brak szacunku dla panujących zasad i zwyczajów.

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Pt lis 22, 2019 19:03
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So cze 30, 2018 19:45
Posty: 1149
Post Re: Kici, kici, miau - rola kocenia w obronie ładu społeczne
IrciaLilith napisał(a):
Dam przykład z pracy brata, bo jest bardzo ewidentny- pracuje w budowlance, zatrudniono dwoje nowych inżynierów, chłopaka i dziewczynę. Dziewczyna szybko zgrała się z zespołem, radzi sobie znakomicie i ma niezbędny w tej pracy dystans do siebie. Co innego chłopak- świetny fachowiec, ale totalnie bez zdolności interpersonalnych i przekazywania informacji w sposób nieobrażający nikogo i równocześnie bezpośredni, nie potrafi współpracować, nie szanuje fachowców z wieloletnim doświadczeniem, inicjuje sprzeczki na polu pogladów politycznych.

Podałaś przykład ekstremalny, więc ciekawi mnie, czy te destrukcyjne cechy tego nowego chłopaka wyszły w praniu, po czasie, czy można było je wykryć już na etapie rekrutowania, na samym początku jego kariery w tej firmie?
Cytuj:
Do tego samo kocenie na budowie takie z grubszej półki to nie mity, ale osoby słabsze psychicznie ciężko potrafią znieść te próby bojowe. Z zasady wszystko to po prostu głupie żarty i test na dystans do siebie i serio osoby które sobie z tym nie radzą często mają problem z integracją. W praktyce są ekipy gdzie bez bardzo specyficznych cech osobowości nikt nie wytrzyma tego poziomu humoru ( dla osoby wrażliwej to siłą rzeczy podchodzi pod znęcanie się). Rotacje z powodu braku opcji integracji to norma, na szczęście w dużej firmie w większości przypadków można po prostu przydzielić takie osoby do czegoś innego, nawet kosztem niewykorzystana umiejętności praktycznych i doszkalania.
W praktyce chodzi albo o cechy osobowości, albo narzucanie swoich poglądów i brak szacunku dla panujących zasad i zwyczajów.

Luz w pracy pozytywnie wpływa na atmosferę w firmie i motywację pracowników, więc na pewno pracodawcy nie będzie zależeć w tym przypadku na inkluzywności kosztem atmosfery. Specjalnie dla jednej osoby nie będzie się wydelikacać panujących zasad, jednak to też może być zwodnicze, ponieważ jeśli taka nawet wrażliwa osoba jest świadoma, ze to wszystko w ramach żartu, jeśli zna intencje zespołu, to inaczej to odbierze niż jeśli będzie przekonana, że ktoś się na niej uwziął. Niektóre osoby potrzebują więcej czasu, żeby się zintegrować.

W tym kontekście osobiście jestem sceptycznie nastawiona do assessment center, w ramach którego chce się sprawdzić kompetencje miękkie w warunkach odbiegających od naturalnych. Podam w tym miejscu przykład z autopsji: uczestniczyłam w kilku procesach rekrutacyjnych z assessment center i wszystkie etapy sprawnie przechodziłam poza pracą w grupie, zawsze się na tym książkowo wykładałam, a że dla tych firm, do których aplikowałam bardzo ważna była umiejętność pracy zespołowej, to mimo zaliczenia innych etapów, byłam dyskwalifikowana.
Te firmy, które jednak zdecydowały się mnie zatrudnić, przekonały się, że potrafię współpracować z zespołem, jestem silnym wsparciem merytorycznym, może nie biegam co chwilę na wspólne kawusie, ale jestem bardzo uczynna,lubię pomagać.

Doszłam do wniosku, że te assessment centers nie są w żaden sposób w stanie zweryfikować w takich warunkach "na gorąco" kompetencji miękkich pracownika. W takich zadaniach zawsze pewne typy osobowości wybrną lepiej, bo potrafią się sprzedać, dobrze odnajdują się w sytuacjach nowych, potrafią dogadać się z ludźmi, których nie znają, szybko wchodzą w swoją rolę. Inne typy, mniej socjalne, które potrzebują więcej czasu, żeby się zintegrować, nawet nie mają szansy w takich warunkach pokazać, co potrafią. Może się w praniu okazać, że te lepiej integrujące się osoby są bardziej konfliktowe i mniej skore do rzeczowej współpracy niż "odludki".

Reasumując, nie do końca mnie przekonuje ta idea kocenia, testowania, sprawdzania kogoś, bo to, że ktoś się nie sprawdza w warunkach silnej presji, dyskomfortu nie oznacza, że nie odnajdzie się w nowym środowisku, jeśli będzie integrowany małymi etapami, w swoim tempie, a nie wrzucony od razu na głęboką wodę.

_________________
"Kochaj, ale prawdziwie! – a wszystkie inne cnoty dołączą się same" L. Feuerbach


Pt lis 22, 2019 19:40
Zobacz profil

Dołączył(a): Wt maja 29, 2018 15:10
Posty: 4523
Post Re: Kici, kici, miau - rola kocenia w obronie ładu społeczne
Z tego co wiem wszystko wyszło w praniu.
Kompetencje miękkie da się zweryfikować moim zdaniem tylko w warunkach naturalnych.
Zresztą w budowlance tak też sprawdza się kompetencje twarde, bo posiadane uprawnienia i teoretyczne doświadczenie a faktyczne umiejętności z tego co wiem to dwie różne sprawy.

Też uważam, że często wredne numery odwalane na początku bywają powodem rezygnacji osób, które spokojnie by się odnalazły. O tyle tam gdzie obecnie brat pracuje stosuje się taktykę dążenia do łączenia największych asów do jednej ekipy i przydzielania im nie świeżaków, ale ludzi o wyraźnie tak samo pokręconym poczuciu humoru, bo o ile ganianie nowego po całym placu aby przyniósł np lejpas, jest po prostu zabawnym sposobem aby zapoznał się z terenem tak niektóre akcje o jakich słyszałam to czyste chamstwo i czasem kończyło się na poważnych konsekwencjach dla takich 'żartownisiów'.

Jest też grupa, którą brat nazywa artyści-humaniści, czyli wrażliwe, inteligentne osoby które trafiają tam ze względów finansowych i brat ma specyficzny patent na ochronę takich, bo jeśli uda się przekonać kogoś takiego, że się nadaje do tej pracy i nie ucieknie to z zasady bardzo szybko staje się dobrym fachowcem i to nie od zadań rutynowych. Są to często osoby z zerowymi umiejętnościami przydatnymi w tego typu pracy, ale tam jest system- brać wszystkich, w 'praniu' wyjdzie kto się nada. Bez umiejętności i uprawnień stanowisko 'pomocnik' i bez znaczenia czy ktoś ma magistra z filologii polskiej, skończył ASP, czy właśnie wyszedł z pudła. Czasem jak słyszę po czym ludzie trafiają na plac budowy to jestem w niezłym szoku, ale z drugiej strony rozumiem, bo plusy też są spore.

_________________
'Ja' to tylko zaimek wygodny w konwersacji ;)

Nazwanie czegoś/kogoś głupim lub mądrym, dobrym lub złym, prawdziwym czy fałszywym, itd, nie ma na to wpływu, tylko na to jak to subiektywnie odbieramy i jak to odbiorą inni...


Pt lis 22, 2019 20:53
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lis 23, 2019 4:23
Posty: 310
Post Re: Kici, kici, miau - rola kocenia w obronie ładu społeczne
Nieraz brałem udział w tego typu obrzędach jako kot, na koloniach, w liceum na wycieczce integracyjnej też było coś takiego oficjalnie zorganizowanego przy udziale nauczycieli... Nigdy tego nie rozumiałem jako rytuał przyjęcia, ponieważ nigdy nie czułem się przyjmowany nigdzie ani nie czułem, że stawałem się częścią czegokolwiek w ten sposób. Słusznie zresztą bo zawsze i tak byłem sam ze swoimi problemami na boku i nikt się mną nie przejmował. Tego typu rytuały w mocno zindywidualizowanym społeczeństwie są całkowicie bez sensu. Mogłem walić z kopa w kolano wysmarowane musztardą, zamiast je pocałować ale patrzyło się, że inni też tak robią i ulegało się presji grupy, tak jak złudzeniu, że grupa ta ma jakieś wspólne interesy.

Uważam, że w jakichś małych firmach na zgrupowaniach integracyjnych, powinno się jeść środki psychodeliczne, bo wspólne przeżycie tripa bardziej jednoczy.


So lis 23, 2019 19:47
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL