Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt gru 01, 2020 3:39



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 94 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona
 Ślub mieszany - czy mamy taką możliwość? 
Autor Wiadomość

Dołączył(a): Śr sty 01, 2020 15:40
Posty: 5
Post Ślub mieszany - czy mamy taką możliwość?
Dzień dobry,
Chciałabym krótko przestawić swoją sytuację i zapytać czy mamy możliwość wzięcia ślubu, który dla mojego partnera miałby skutek sakramentalny.
Ja: kobieta, ochrzczona w KK, po uzyskaniu pełnoletności przeszłam do jednego z Kościołów Protestanckich, gdzie się ochrzciłam. Obecnie nie praktykuję. Wierzę, ale... Szukam.
Mój partner: praktykujący katolik.
Oboje jesteśmy po 30.
Problem: Ja nie chcę mieć dzieci. Miałam trudne dzieciństwo, do dziś borykam się z wieloma problemami, m.in. cierpię na silną tokofobię, leczyłam się na depresję itd.. Jednak nie chcę opowiadać o tym księdzu, w kancelarii, absolutnie nie wpiszę czegoś takiego w żadne oficjalne dokumenty...
Czy do mnie jako do strony niekatolickiej, zostaną skierowane pytania o chęć posiadania potomstwa? Niestety nie znalazłam odpowiedzi w Internecie. Proszę o pomoc i powstrzymanie się od oceniających mnie komentarzy.


Śr sty 01, 2020 15:56
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lis 20, 2009 9:38
Posty: 1795
Post Re: Ślub mieszany - czy mamy taką możliwość?
kasiawia napisał(a):
Czy do mnie jako do strony niekatolickiej, zostaną skierowane pytania o chęć posiadania potomstwa? Niestety nie znalazłam odpowiedzi w Internecie. Proszę o pomoc i powstrzymanie się od oceniających mnie komentarzy.


Nikt Cie tutaj nie bedzie przesladowal ani ocenial.

Tak, takze do Ciebie beda skierowane pytania; m.in.czy nie wykluczasz malzenskiej wiernosci, nierozerwalnosci malzenstwa i potomstwa oraz jego chrzescijanskiego wychowania.

kasiawia napisał(a):
Problem: Ja nie chcę mieć dzieci.


Jesli tak sobie postanowilas to niestety nie ma mowy o slubie koscielnym.

Porozmawiaj ze specjalista na ten temat. Chyba, ze od poczatku zalozylas sobie, ze nie chcesz miec dzieci.


Śr sty 01, 2020 16:31
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr sty 01, 2020 15:40
Posty: 5
Post Re: Ślub mieszany - czy mamy taką możliwość?
bramin Bardzo mi przykro, że w ten sposób mnie oceniłeś "Jesli tak sobie postanowilas" :(


Śr sty 01, 2020 17:00
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 41102
Post Re: Ślub mieszany - czy mamy taką możliwość?
kasiawia napisał(a):
bramin Bardzo mi przykro, że w ten sposób mnie oceniłeś "Jesli tak sobie postanowilas" :(

W Sakramencie ślubu pada pytanie kapłana - Czy chcecie przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy - i co wtedy odpowiesz?...skłamiesz przytakując, czy powiesz Ja nie chcę mieć dzieci.


Śr sty 01, 2020 19:20
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51
Posty: 14092
Post Re: Ślub mieszany - czy mamy taką możliwość?
kasiawia bramin wyciagnal wniosek z twojego tekstu.
Biorac pod uwage twoja sytuacje psychiczna, moze ci sie wydawac ocena, ale dla osoby postronnej to twoje postanowienie/decyzja, zeby nie miec dzieci.
Dla ciebie to moze stan obecny (niekoniecznie docelowy) zwiazany z caloksztaltem, ale twoje problemy psychiczne musza tez byc znane przynajmniej (przyszlemu) mezowi. Inaczej to tez moze byc podstawa do stwierdzenia niewaznosci.
W ogole zalecalabym absolutna szczerosc wobec narzeczonego. Niech on bedzie swiadoma twoich lekow i problemow oslona w rozmowach z ksiedzem.


Śr sty 01, 2020 19:43
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr sty 01, 2020 15:40
Posty: 5
Post Re: Ślub mieszany - czy mamy taką możliwość?
Alus napisał(a):
kasiawia napisał(a):
bramin Bardzo mi przykro, że w ten sposób mnie oceniłeś "Jesli tak sobie postanowilas" :(

W Sakramencie ślubu pada pytanie kapłana - Czy chcecie przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy - i co wtedy odpowiesz?...skłamiesz przytakując, czy powiesz Ja nie chcę mieć dzieci.


No właśnie chciałam wiedzieć czy ja jako strona niekatolicka też będę musiała odpowiedzieć...


Kael Mój narzeczony o wszystkim wie i mnie wspiera. Jednak nie czuję się gotowa na rozmowę o tym z księdzem. W takim razie mamy dwa wyjścia. Albo tylko ślub cywilny albo po prostu skłamię przed księdzem, że chcę dzieci. Chciałam, aby narzeczony żył w zgodzie ze swoją wiarą, no ale widzę, że tak się nie da... Dziękuję za poświęcony czas.


Śr sty 01, 2020 19:58
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lis 20, 2009 9:38
Posty: 1795
Post Re: Ślub mieszany - czy mamy taką możliwość?
kasiawia napisał(a):
bramin Bardzo mi przykro, że w ten sposób mnie oceniłeś "Jesli tak sobie postanowilas"


To nie byla ocena tylko stwierdzenie tego co sama powiedzialas:

kasiawia napisał(a):
Problem: Ja nie chcę mieć dzieci.


Nie ocenilem Twojej decyzji bo to jest Twoja decyzja i nic mi do tego.

W protokole przedslubnym i podczas slubu te pytania padna i musisz sie zdecydowac: tak albo nie.

kasiawia napisał(a):
Ja nie chcę mieć dzieci. Miałam trudne dzieciństwo, do dziś borykam się z wieloma problemami, m.in. cierpię na silną tokofobię, leczyłam się na depresję itd.


Znam osoby, ktore musialy wiele rzeczy przepracowac z dziecinstwa (przemoc, molestowanie, brak ojca lub matki, roznego rodzaju kompleksy,fobie, natrectwa itp.). Dzieki specjalistom i wsparciu partnerow stanely na nogi.

Fobie,depresje mozna leczyc, stad napisalem Ci abys porozmawiala ze specjalista bo zyjac w obojetnie jakim zwiazku Twoje problemy moga wplywac znaczaco na wasze wspolne zycie.

Daj sobie czas do namyslu. Pogadaj z terapeuta i wtedy podejmij decyzje.

_________________
MODERATOR


Śr sty 01, 2020 20:59
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr lut 24, 2010 15:30
Posty: 295
Post Re: Ślub mieszany - czy mamy taką możliwość?
kasiawia napisał(a):
W takim razie mamy dwa wyjścia. Albo tylko ślub cywilny albo po prostu skłamię przed księdzem, że chcę dzieci.


To drugie wyjście oznacza z miejsca nieważne małżeństwo - zatajenie istotnych okoliczności plus odrzucenie istotnego przymiotu małżeństwa (bez otwarcia na potomstwo nie ma małżeństwa). Pochwalisz się zamiarem kłamstwa Twojemu pastorowi czy wspólnocie? Zaakceptują taki pomysł? Zastanawiam się, jaki to odłam chrześcijaństwa w ogóle dopuszcza w takiej sytuacji małżeństwo. Dziewczyno, najpierw wyprostuj siebie i swoją postawę wobec Boga, potem dopiero pakuj się w związki (cywilne, kościelne, sakramentalne, niesakramentalne itp.). Jaki sens ma w Twojej sytuacji jakiekolwiek małżeństwo?


N sty 05, 2020 11:20
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51
Posty: 14092
Post Re: Ślub mieszany - czy mamy taką możliwość?
A jak nie wyprostuje od reki, to ma nie wychodzic za maz? Przeciez to jej narzeczony chce slub koscielny. Nie ona.


N sty 05, 2020 13:14
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 18, 2009 9:51
Posty: 3444
Post Re: Ślub mieszany - czy mamy taką możliwość?
kasiawia napisał(a):
Mój narzeczony o wszystkim wie i mnie wspiera. Jednak nie czuję się gotowa na rozmowę o tym z księdzem. W takim razie mamy dwa wyjścia. Albo tylko ślub cywilny albo po prostu skłamię przed księdzem, że chcę dzieci. Chciałam, aby narzeczony żył w zgodzie ze swoją wiarą, no ale widzę, że tak się nie da... Dziękuję za poświęcony czas.


W pierwszym poście pytałaś o możliwość zawarcia małżeństwa "ze skutkami sakramentalnymi" dla małżonka. Sama powinnaś więc wiedzieć, że skłamanie podczas przygotowań a potem podczas przysięgi małżeńskiej skutkowałoby sakramentem nieważnym. Zawartym pro forma, dla rodziny i sąsiadów, bo przecież nie dla męża, który o tych problemach wie. Nie sądzę, że o to chodziło.

BlueDraco trochę niedelikatnie to ujął, ale wskazał na kwestię wspólnoty nie-katolickiej. Z jakichś powodów odeszłaś najpierw od katolicyzmu, i to do wspólnoty "z ponownym chrztem", a potem od tej wspólnoty. Z tego co wiem takie wspólnoty anabaptystyczne są "niekompatybilne" z katolicyzmem a i ich pastorzy niechętnie patrzą na małżeństwa mieszane z katolikami. Więc tam, raczej, pomocy nie znajdziesz. Choć z tego co opisywałaś to zerwanie / odejście już spory czas temu musiało być.

Pytań u księdza nie unikniesz, ani o chęć dzieci, ani o przeszłe choroby psychiczne (przynajmniej u mnie było), a przynajmniej o kwestię, czy partner to zna. Wynika to z tego, że małżeństwo katolickie co do zasady jest nierozerwalne, a obowiązkiem księdza jest wykluczyć wszelkie przeszkody zrywające. Dlatego zadam w tym miejscu pytanie, którego jeszcze nie było, ale które jest kluczowe:

Czy to jest mężczyzna, z którym chcesz spędzić resztę Twojego życia, w dobrym i złym? Czy to jest ten facet, z którym chcesz się zestarzeć razem, być z nim, jak będzie łysy, zmarszczały, otyły? Zwłaszcza, jak byście mieli być sami, bez dzieci i wnuków, zdani tylko na siebie?

Jeżeli nie, to nie jesteś gotowa na katolickie małżeństwo, a tylko na jakiś, nazwijmy to, "czasowy kontrakt" z możliwością odejścia bez większych kłopotów, jak to jest przy ślubie cywilnym i u większości wspólnot protestanckich. A wtedy nie ma sensu "odstawiania szopki" w kwestiach potomstwa.

Jeżeli coś w powyższym Ciebie uraziło, to nie było to moim zamiarem. Po prostu jesteś w punkcie, w którym należy się zdecydować, czy to już ten odpowiedni moment na zawarcie małżeństwa z tą osobą. Czy też nie należy najpierw zająć się własnymi problemami. Owszem, sporo problemów można wyleczyć przez małżeństwo i podczas małżeństwa, z drugiej strony do tego potrzebna jest pewna otwartość na pracę w tym kierunku. A ja mam wrażenie, że tej otwartości u Ciebie, jeszcze (?), nie ma.

_________________
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
...

(Koh 3:1nn)


Pn sty 06, 2020 10:20
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr sty 01, 2020 15:40
Posty: 5
Post Re: Ślub mieszany - czy mamy taką możliwość?
bert04 napisał(a):
kasiawia napisał(a):
Mój narzeczony o wszystkim wie i mnie wspiera. Jednak nie czuję się gotowa na rozmowę o tym z księdzem. W takim razie mamy dwa wyjścia. Albo tylko ślub cywilny albo po prostu skłamię przed księdzem, że chcę dzieci. Chciałam, aby narzeczony żył w zgodzie ze swoją wiarą, no ale widzę, że tak się nie da... Dziękuję za poświęcony czas.


W pierwszym poście pytałaś o możliwość zawarcia małżeństwa "ze skutkami sakramentalnymi" dla małżonka. Sama powinnaś więc wiedzieć, że skłamanie podczas przygotowań a potem podczas przysięgi małżeńskiej skutkowałoby sakramentem nieważnym. Zawartym pro forma, dla rodziny i sąsiadów, bo przecież nie dla męża, który o tych problemach wie. Nie sądzę, że o to chodziło.

BlueDraco trochę niedelikatnie to ujął, ale wskazał na kwestię wspólnoty nie-katolickiej. Z jakichś powodów odeszłaś najpierw od katolicyzmu, i to do wspólnoty "z ponownym chrztem", a potem od tej wspólnoty. Z tego co wiem takie wspólnoty anabaptystyczne są "niekompatybilne" z katolicyzmem a i ich pastorzy niechętnie patrzą na małżeństwa mieszane z katolikami. Więc tam, raczej, pomocy nie znajdziesz. Choć z tego co opisywałaś to zerwanie / odejście już spory czas temu musiało być.

Pytań u księdza nie unikniesz, ani o chęć dzieci, ani o przeszłe choroby psychiczne (przynajmniej u mnie było), a przynajmniej o kwestię, czy partner to zna. Wynika to z tego, że małżeństwo katolickie co do zasady jest nierozerwalne, a obowiązkiem księdza jest wykluczyć wszelkie przeszkody zrywające. Dlatego zadam w tym miejscu pytanie, którego jeszcze nie było, ale które jest kluczowe:

Czy to jest mężczyzna, z którym chcesz spędzić resztę Twojego życia, w dobrym i złym? Czy to jest ten facet, z którym chcesz się zestarzeć razem, być z nim, jak będzie łysy, zmarszczały, otyły? Zwłaszcza, jak byście mieli być sami, bez dzieci i wnuków, zdani tylko na siebie?

Jeżeli nie, to nie jesteś gotowa na katolickie małżeństwo, a tylko na jakiś, nazwijmy to, "czasowy kontrakt" z możliwością odejścia bez większych kłopotów, jak to jest przy ślubie cywilnym i u większości wspólnot protestanckich. A wtedy nie ma sensu "odstawiania szopki" w kwestiach potomstwa.

Jeżeli coś w powyższym Ciebie uraziło, to nie było to moim zamiarem. Po prostu jesteś w punkcie, w którym należy się zdecydować, czy to już ten odpowiedni moment na zawarcie małżeństwa z tą osobą. Czy też nie należy najpierw zająć się własnymi problemami. Owszem, sporo problemów można wyleczyć przez małżeństwo i podczas małżeństwa, z drugiej strony do tego potrzebna jest pewna otwartość na pracę w tym kierunku. A ja mam wrażenie, że tej otwartości u Ciebie, jeszcze (?), nie ma.


Moje odejście od wspólnoty protestanckiej miało miejsce kilka lat temu. Od tamtej pory trwa mój kryzys wiary, ale codziennie czytam Biblię, słucham różnych kazań i wykładów na tematy religijne. Wydaje mi się, że Chrześcijaństwo jest religią prawdziwą, ale mam wiele pytań i nie wiem czy kiedykolwiek znajdę na nie odpowiedź.

Ślub mieszany wzięłabym raczej jako osoba... niewierząca? Tzn. w tej chwili nie widzę możliwości zaproszenia jakiegoś pastora, bo nie praktykuję...

Mój związek traktuję jak najbardziej poważnie, w momencie zawarcia ślubu będzie to dla mnie "aż do śmierci". Mojej lub jego.

Mój narzeczony wie o wszystkim, o tym, że rodzice mnie nie chcieli, że byłam molestowana, bita, wyzywana i wiele innych smutnych historii z mojego życia. Wie o tym tylko narzeczony i terapeuta. I nie powiem nikomu innemu.

Dziękuję za Wasze zaangażowanie i odpowiedzi. Wątek można zamknąć.


Pn sty 06, 2020 15:18
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 18, 2009 9:51
Posty: 3444
Post Re: Ślub mieszany - czy mamy taką możliwość?
kasiawia napisał(a):
Moje odejście od wspólnoty protestanckiej miało miejsce kilka lat temu. Od tamtej pory trwa mój kryzys wiary, ale codziennie czytam Biblię, słucham różnych kazań i wykładów na tematy religijne. Wydaje mi się, że Chrześcijaństwo jest religią prawdziwą, ale mam wiele pytań i nie wiem czy kiedykolwiek znajdę na nie odpowiedź.

Ślub mieszany wzięłabym raczej jako osoba... niewierząca? Tzn. w tej chwili nie widzę możliwości zaproszenia jakiegoś pastora, bo nie praktykuję...

Mój związek traktuję jak najbardziej poważnie, w momencie zawarcia ślubu będzie to dla mnie "aż do śmierci". Mojej lub jego.

Mój narzeczony wie o wszystkim, o tym, że rodzice mnie nie chcieli, że byłam molestowana, bita, wyzywana i wiele innych smutnych historii z mojego życia. Wie o tym tylko narzeczony i terapeuta. I nie powiem nikomu innemu.

Dziękuję za Wasze zaangażowanie i odpowiedzi. Wątek można zamknąć.


Wydaje mi się, że to forum to dosyć dobre miejsce na wyklarowanie sobie pewnych spraw. Na temat chrześcijaństwa. Mi swego czasu pomogło w ustaleniu pewnych kwestii.

Z tym traktowaniem związku to już podstawa, ale teraz zaczynają się "schody". Bo w związku, w małżeństwie nie chodzi o to, żeby coś robić "dla niego", jak ten ślub kościelny. Albo "dla siebie", jak to nie-chcenie potomstwa. Ale dla was obojga. A czy już wiesz, jak on zapatruje na kwestie potomstwa? Bo tu, niezależnie od wiary, jednemu zależy mocno, innemu trochę tylko, trzeciemu wcale. A przecież jeżeli w przyszłości ma to obciążać wasz związek, to będzie to niezależne od protokołów przedślubnych.

Z tym pastorem to nie chodziło o żadne "zaproszenie na ślub", tutaj KRK, przynajmniej w Polsce, raczej nie widzi takiej opcji. Chodziło raczej o kwestie potomstwa w teologii chrześcijańskiej u protestantów. W zależności od denominacji bywają tu kierunki równie wymagające jak katolicyzm, a i te mniej wymagające zapewne mają raczej pozytywny stosunek do potomstwa, choć pewnie bez takich formalizmów. Jeżeli - z jakichś powodów - masz obawy przed rozmową z księdzem, może właśnie jakiś bliski Ci pastor byłby pewnym wyjściem. Ale jak nie to nie.

Co do wątku to moderacja zadecyduje, ale mam nadzieję, że nie znikniesz z forum. Może w kwestiach religijnych parę tematów do obgadania się znajdzie.

_________________
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
...

(Koh 3:1nn)


Pn sty 06, 2020 15:28
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr sty 01, 2020 15:40
Posty: 5
Post Re: Ślub mieszany - czy mamy taką możliwość?
bert04 napisał(a):
kasiawia napisał(a):
Moje odejście od wspólnoty protestanckiej miało miejsce kilka lat temu. Od tamtej pory trwa mój kryzys wiary, ale codziennie czytam Biblię, słucham różnych kazań i wykładów na tematy religijne. Wydaje mi się, że Chrześcijaństwo jest religią prawdziwą, ale mam wiele pytań i nie wiem czy kiedykolwiek znajdę na nie odpowiedź.

Ślub mieszany wzięłabym raczej jako osoba... niewierząca? Tzn. w tej chwili nie widzę możliwości zaproszenia jakiegoś pastora, bo nie praktykuję...

Mój związek traktuję jak najbardziej poważnie, w momencie zawarcia ślubu będzie to dla mnie "aż do śmierci". Mojej lub jego.

Mój narzeczony wie o wszystkim, o tym, że rodzice mnie nie chcieli, że byłam molestowana, bita, wyzywana i wiele innych smutnych historii z mojego życia. Wie o tym tylko narzeczony i terapeuta. I nie powiem nikomu innemu.

Dziękuję za Wasze zaangażowanie i odpowiedzi. Wątek można zamknąć.


Wydaje mi się, że to forum to dosyć dobre miejsce na wyklarowanie sobie pewnych spraw. Na temat chrześcijaństwa. Mi swego czasu pomogło w ustaleniu pewnych kwestii.

Z tym traktowaniem związku to już podstawa, ale teraz zaczynają się "schody". Bo w związku, w małżeństwie nie chodzi o to, żeby coś robić "dla niego", jak ten ślub kościelny. Albo "dla siebie", jak to nie-chcenie potomstwa. Ale dla was obojga. A czy już wiesz, jak on zapatruje na kwestie potomstwa? Bo tu, niezależnie od wiary, jednemu zależy mocno, innemu trochę tylko, trzeciemu wcale. A przecież jeżeli w przyszłości ma to obciążać wasz związek, to będzie to niezależne od protokołów przedślubnych.

Z tym pastorem to nie chodziło o żadne "zaproszenie na ślub", tutaj KRK, przynajmniej w Polsce, raczej nie widzi takiej opcji. Chodziło raczej o kwestie potomstwa w teologii chrześcijańskiej u protestantów. W zależności od denominacji bywają tu kierunki równie wymagające jak katolicyzm, a i te mniej wymagające zapewne mają raczej pozytywny stosunek do potomstwa, choć pewnie bez takich formalizmów. Jeżeli - z jakichś powodów - masz obawy przed rozmową z księdzem, może właśnie jakiś bliski Ci pastor byłby pewnym wyjściem. Ale jak nie to nie.

Co do wątku to moderacja zadecyduje, ale mam nadzieję, że nie znikniesz z forum. Może w kwestiach religijnych parę tematów do obgadania się znajdzie.



Jeśli chodzi o mojego narzeczonego i dzieci, to zawsze twierdził, że to zależy ode mnie, bo to kobieta ma największy ciężar związany z macierzyństwem - ciąża, poród, połóg, wykluczenie na jakiś czas z życia zawodowego. Poza tym w rodzinie narzeczonego były różne historie, że para latami walczyła o dziecko, naprotechnologia, leczenie różnymi metodami itd. i wszystko bez skutku i przez tę "walkę" i presję na dziecko związki prawie się rozpadły... Dlatego narzeczony zapewnia mnie, że jeżeli kiedyś zdecyduję się na zajście w ciążę, to on przyjmie to z wszelkimi konsekwencjami, że nigdy np. nie zostawi mnie z chorym dzieckiem itp. Ale jeżeli nie dam rady i nie zdecyduję się na zajście w ciążę to nie ma problemu, będziemy tylko we dwoje, ale będziemy się starali dać coś od siebie światu np. zaangażować w wolontariat dla dzieci...


Pn sty 06, 2020 15:40
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2018 19:14
Posty: 930
Post Re: Ślub mieszany - czy mamy taką możliwość?
kasiawia napisał(a):
Ślub mieszany wzięłabym raczej jako osoba... niewierząca?

Znajomej córka wzięła kościelny ślub z ateistą. On musiał jedynie wyrazić zgodę, że pozwoli dziecko wychować w wierze żony. Czyli po katolicku.


Pn sty 06, 2020 20:58
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr lut 24, 2010 15:30
Posty: 295
Post Re: Ślub mieszany - czy mamy taką możliwość?
To, czy/ile będziecie mieli dzieci, zależy od Was, ale to, czy możecie udzielić sobie sakramentu małżeństwa, zależy od tego, czy spełniacie pewne podstawowe warunki. Jednym z tych warunków jest nieodrzucanie posiadania potomstwa. Jeśli to odrzucasz i narzeczony zgadza się z tym odrzuceniem - nie możecie zawrzeć sakramentalnego małżeństwa. Księdza nie obchodzi, czy masz problemy z psychiką (inne niż choroba psychiczna uniemożliwiająca rozeznanie i decyzję) i nie będzie Cię o to pytał. Będzie pytał, czy narzeczony wie o Twoich problemach, a nie o same problemy. Kłopot w tym, że Twoje problemy, na moje średnio fachowe oko, są przeszkodą zrywającą do zawarcia małżeństwa. Najpierw więc wypadałoby je przepracować, a potem ślubować małżeństwo, bo to, co obecnie chcecie sobie ślubować to (moim skromnym zdaniem) małżeństwo NIE JEST (przynajmniej w znaczeniu katolickim, a nawet ogólnie chrześcijańskim.

To nie jest żadne wieszanie na Tobie psów, a jedynie chłodna ocena.


Śr sty 08, 2020 18:17
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 94 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL