Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt cze 05, 2020 19:38



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 63 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
 Katolicyzm otwarty - analiza zjawiska 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So cze 30, 2018 19:45
Posty: 1149
Post Katolicyzm otwarty - analiza zjawiska
W tym wątku chciałabym zainicjować dyskusję na temat fenomenu, który w mediach krąży pod nazwą "katolicyzm otwarty", "Kościół otwarty", "Kościół modernistyczny" etc.

Pozwolę sobie wyróżnić dwa zasadnicze komponenty, które moim zdaniem leżą u podłoża omawianego zjawiska:

1. Pogląd, że wiara jest sprawą prywatną, z czym wiąże się postulat rozdzielenia Kościoła od państwa bądź osłabienia tej więzi, usunięcie religii ze sfery publicznej, laicyzacja sfery publicznej. Wiąże się to z poszanowaniem wartości i wierzeń osób spoza Kościoła i powściągnięciem zapędów inkwizytorskich - nawracania ludzi siłą. Jeśli ktoś zechce, sam przyłączy się do Kościoła i wówczas niezależnie od tego, jakie wartości dominują w sferze publicznej, on sam może żyć według zasad własnej religii.

2. Elastyczny stosunek do dogmatów, prawd wiary, interpretacji Pisma Świętego etc., który uzasadnia się tym, że religia powinna ewoluować, dostosowywać się do zmieniającej się rzeczywistości, nauczanie Kościoła nie powinno być niezmienne, tylko "iść z duchem czasu". A z tym związane jest również otwarcie się na dialog z innymi religiami, odejście od poglądu, że "katolicyzm jest jedyną prawdziwą religią".

Jakie widzę zalety "katolicyzmu otwartego"?

1. Poszanowanie wolności sumienia i wiary każdego obywatela. Zmuszanie kogoś siłą do życia wedle zasad katolicyzmu rodzi bunt i nienawiść do Kościoła. Lepiej, żeby Kościół zajmował się promocją swojej wizji dobrego życia, zachęcając obywateli, żeby dobrowolnie żyli wedle jego zasad niż żeby wciskał się nieproszony w czyjeś życie. Prawda obroni się sama, jeśli Kościół katolicki broni słusznych wartości, to one same w końcu przyciągną nowych wiernych.

2. Rozsądne podejście do dogmatów, nauczania Kościoła, treści Biblii z uwzględnieniem uwarunkowań, w których powstawały, odejście od dosłownego czytania Biblii na rzecz metaforycznego odczytu, a więc przekopywanie się do "drugiego dna". Żywy kontakt ze Słowem Bożym, które nie jest odgrzewanym kotletem, tylko czymś, co nieustannie się nam objawia, zmienia perspektywę na pewne sprawy. I oczywiście nawiązywanie dialogu z innymi religiami, szukanie tego co łączy, a nie dzieli.

Jakie widzę zagrożenia?

1. Jeśli religia jest sprawą prywatną, z czasem skutkuje to utratą bądź osłabieniem wiary, przynajmniej w tej sferze dogmatycznej z tego względu, że wiara innych ludzi umacnia naszą wiarę. Kiedyś ludzie chodzili częściej do kościoła, bo inni chodzili, w społecznościach wiejskich do dziś to funkcjonuje - ludzie sami przed sobą nawzajem zobowiązują się chodzić na mszę. To samo dotyczy sfery światopoglądowej. Skoro wszyscy stosują prezerwatywy, jest to tak powszechne, to ja też będę stosować. Skoro wszyscy wokół są za aborcją, to ja też będę. Co prawda, mogę sobie prywatnie mówić, że to grzech, że w sumie się nie powinno, ale coraz trudniej podtrzymywać w sobie to przekonanie. Każdy ma potrzebę bycia częścią większej całości i kiedy nasze prywatne wartości się rozjeżdżają z tym, co powszechnie jest wartością, to jest to destrukcyjne dla naszej psychiki, czujemy, że nie przystajemy do świata, jesteśmy samotni, zaczynamy wątpić w swoje przekonania.

2. Elastyczny stosunek do dogmatów wiąże się z ryzykiem totalnego ich rozmycia, tak że w pewnym momencie nie tyle zmieniają swoje znaczenie, co zostają całkowicie zniesione. Ponieważ odrzuca się pewne niezmienne rusztowanie, to nie mamy już punktu odniesienia, który by nam podpowiedział, czy jakaś innowacja jest słuszną zmianą (pod wpływem Ducha Świętego), czy może flirtem z diabłem. W skrajnych przypadkach dochodzi wręcz do zanegowania samej postaci diabła, co owocuje postawą "róbta co chceta". Nie ważne co robisz, jak żyjesz, czy w grzechu, czy w świętości, Jezus i tak Cię kocha, zbawienie masz jak w banku, ponieważ Bóg jest miłosierny i wszystko wybacza.

Tyle ode mnie póki co. Zapraszam do dyskusji, podzielenia się swoimi spostrzeżeniami, propozycjami uzupełnienia tej małej analizy oraz do polemiki. Jakie dostrzegacie wady i zalety zjawiska zwanego "katolicyzmem otwartym"? A jeśli uważacie się za otwartych katolików, to co was do niego przekonało?

_________________
"Kochaj, ale prawdziwie! – a wszystkie inne cnoty dołączą się same" L. Feuerbach


Wt lut 18, 2020 21:52
Zobacz profil

Dołączył(a): So maja 14, 2011 18:46
Posty: 2391
Post Re: Katolicyzm otwarty - analiza zjawiska
Ten termin nie jest jeszcze jasny i konkretny. Można powiedzieć, że Kościół z natury jest otwarty, bo jest misyjny. Katolicki - powszechny. Dzisiaj czytałem w "Głosie św. Franciszka" (numer drugi z tego roku) o tradycji gromnic i święcie 2 lutego. Przeczytałem między innymi o tym, że przejęliśmy tradycję gromnic od Rzymian, którzy obchodzili w lutym miasto z pochodniami na cześć bogów. Ogień miał oczyszczać miasto z tego, co złe, nieprawe. Czy Kościół odciął się od tego, zamknął się na to? No nie - Kościół się na to otworzył i przyjął to do siebie. Z jednej strony to dobrze - można dotrzeć do niewierzących, nadaje się nowy sens pogańskim tradycjom. Niesie to jednak zagrożenie - wielu z nas teraz wierzy w zabobony (bo zapalimy gromnicę i w magiczny sposób uchronimy się od burzy). Wszystko niesie zarówno nowe możliwości, jak i zagrożenia.

W czasach współczesnych możemy dyskutować o otwartości na przebieranie się za świętego Mikołaja, który nie przypomina biskupa z Mirry. Możemy albo całkowicie się odciąć i urazić innych. Możemy z szalonym entuzjazmem przyjąć ten nowy zwyczaj i już od połowy listopada chodzić w czerwonym stroju, tym samym zgorszyć innych. Możemy również przyjąć ten zwyczaj, ale jednocześnie nie wpadać w dziki entuzjazm.

_________________
MODERATOR


Wt lut 18, 2020 22:24
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 40636
Post Re: Katolicyzm otwarty - analiza zjawiska
Kościół otwarty jego zalety i wady, a co z Kościołem zamkniętym?
Na przykładzie moich znajomych mogę go opisać - w prywatnej rozmowie na różne tematy, ktoś mówi o marszu LGBT. Na tą wzmiankę sąsiad (co dzień oboje z żoną na Mszy, rozmodleni) dostaje purpurowych policzków i z nienawiścią syczy pedały, zboczeńce, dewianty, mordercy. Ktoś pyta czemu nazywa ich mordercami, odpowiada "bo oni zabijają nienarodzone dzieci agitując do aborcji".
Żadne tłumaczenia innych dyskutujących nie przynoszą efektu. Wskazuję ja treść Listu do Koryntian, gdzie św Paweł stawia homoseksualizm w panteonie innych grzechów i podaję mu zapis Katechizmu KK o potrzebie poszanowania tych ludzi. Na co znajomy pogardliwie macha ręką ze słowami pogardy: a tam Katechizm.
A ponoć katolicy zamknięci tak wierni są nauce Kościoła.


Śr lut 19, 2020 8:05
Zobacz profil
Post Re: Katolicyzm otwarty - analiza zjawiska
Prosiłbym o jasną definicję opisywanych zjawisk. Oraz o konkretne przykłady na wskazywane działania. Bo pyskówka o stereotypach nie ma sensu. Jeśli takowa się nie pojawi, będę musiał zablokować wątek.


Śr lut 19, 2020 8:07
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N paź 08, 2017 22:17
Posty: 2227
Post Re: Katolicyzm otwarty - analiza zjawiska
T.Pelikan napisał(a):
"Kościół otwarty", "Kościół modernistyczny"

Pojęcia nie są równoznaczne

Kościół Otwarty nie musi być modernistyczny. Gdyż nie musi postulować herezji o zmiennych dogmatach. Czy skrajnie racjonalistycznej interpretacji Biblii. Ponadto Kościół modernistyczny nie musi być otwarty(czyt. Jawnie lewicowy), gdyż modernizm ten z końca XIX wieku, uznawał dostosowanie Kościoła do świata właśnie w materii: rozdziału Kościoła od państwa, interpretacji Biblii w duchu pozytywizmu, usunięcie prawdy o tym że pewne rzeczy są niezmienne. Czy tamtejsi moderniści mogliby przybić sobie piątkę z dzisiejszym K. Otwartym? Tu można mieć pewne wątpliwości

Przykłady działalności Kościóła modernistycznego mieliśmy w Holandii w latach 60'tych i 70'tych. Gdzie zaczęto podważać prawdy wiary tj. Np. Rozumienie Eucharystii

Kościół Otwarty można zdefiniować jako sympatyzujący z postulatami lewicy. I tyle
Cytuj:
Wiąże się to z poszanowaniem wartości i wierzeń osób spoza Kościoła i powściągnięciem zapędów inkwizytorskich - nawracania ludzi siłą

Inkwizycja w ogóle nie służyła do nawracania kogokolwiek
Cytuj:
Rozsądne podejście do dogmatów

Rozsądne podejście do dogmatów to przyjmowanie ich

Katolicyzm otwarty oceniam jednoznacznie negatywnie. Nikogo on nie nawrócił(wedlug katolików otwartych nawracaniem to prozelityzm - czyli grzech) a robi tylko wodę z mózgu wiernym którzy czytają wszelakie Tygodniki.Powszechne, Znaki, Kontakty czy inne Więzi

_________________
"In Te, Domine, speravi; non confundar in aeternum"


Śr lut 19, 2020 10:37
Zobacz profil
Post Re: Katolicyzm otwarty - analiza zjawiska
Quinque napisał(a):
Kościół Otwarty można zdefiniować jako sympatyzujący z postulatami lewicy. I tyle
No niby jest to jakaś definicja. Ale jeśli ją przyjmiemy i ocenimy wszelkie przejawy „otwartości” negatywnie, to Kościół staje się więźniem opcji politycznej. Zmuszasz niejako Kościół do akceptowania wszystkich postulatów osób uważających się za prawicowe. Choćby to były sąsiadujące z satanizmem poglądy gospodarcze, tolerowanie gwałtów, czy wybielanie agresywnych mocarstw. Oczywistym jest, że w tych sprawach wierność Ewangelii oznacza „sympatyzowanie z postulatami lewicy”.


Śr lut 19, 2020 10:53
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N paź 08, 2017 22:17
Posty: 2227
Post Re: Katolicyzm otwarty - analiza zjawiska
Jak jak mówiłem w temacie obok. Dla mnie Kościół Otwarty to ludzie pozbawieni wiary. Już w XX jedna nawrócona komunistka, mówiła o tym że wprowadzili agenturę w szeregi Kościelne
zefciu napisał(a):
Ale jeśli ją przyjmiemy i ocenimy wszelkie przejawy „otwartości” negatywnie

Zależy jaką otwartość mamy na myśli. Jeżeli zdrową przejawiającą się np. takimi stwierdzeniami "różne wiary mogą żyć ze sobą w zgodzie" to jest ona czymś pozytywnym. Czymś negatywnym jest za to praktykowanie irenizmu i indyferentyzmu co K. Otwarty czyni
Cytuj:
Zmuszasz niejako Kościół do akceptowania wszystkich postulatów osób uważających się za prawicowe

Ale nie napisałem że sympatyzujący z lewicą tylko ich pomysłami
Cytuj:
Choćby to były sąsiadujące z satanizmem poglądy gospodarcze, tolerowanie gwałtów, czy wybielanie agresywnych mocarstw.

Prawica wyrosła ze środowiska osób stojących po stronie Monarchi i Katolicyzmu. Więc z definicji jest czymś co Kościół powinien wspierać jako swoje dziecko

_________________
"In Te, Domine, speravi; non confundar in aeternum"


Śr lut 19, 2020 11:32
Zobacz profil

Dołączył(a): So maja 14, 2011 18:46
Posty: 2391
Post Re: Katolicyzm otwarty - analiza zjawiska
Quinque - masz rację. Inkwizycja nie służyła nawracaniu, ale była tworem upolitycznionym. I dzisiaj mamy takie twory upolitycznione w Kościele zarówno po stronie "Kościoła zamkniętego", jak i "otwartego".

Rozsądne podejście do dogmatów to przyjmowanie ich, próba ich zrozumienia, dyskusja na ich temat. Reprezentanci "Kościoła otwartego" przyjmują dogmaty. Chociaż tutaj pojawia się problem tego, czym jest "Kościół otwarty". Należę do Kościoła otwartego w tym sensie, że przyjmuję dogmaty oraz jestem otwarty na dyskusję o dogmatach z tymi, którzy dogmaty odrzucają. Jeśli zaś ktoś mniema, że należy do Kościoła otwartego, bo przyjmuje postawę: "obojętne jest to, kto jakie dogmaty przyjmuje", to rzeczywiście ta osoba jest na granicy przynależności do Kościoła. Nie jestem jednak zwolennikiem wyrzucania tych osób z Kościoła, a raczej chciałbym podejmować dyskusje z tymi osobami.

_________________
MODERATOR


Śr lut 19, 2020 11:37
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 40636
Post Re: Katolicyzm otwarty - analiza zjawiska
Zasadnicza różnica pomiędzy katolikami "Kościoła otwartego" a "Kościoła zamkniętego" zasadza sie na tym. że ci przynależni do otwartego ludzi innych ras, wyznań, postrzegają w kategorii bliźnich. Ci z zamkniętego, każdego kto nie podziela ich optyki, traktują jako wroga zagrażającego ich status quo.


Śr lut 19, 2020 14:18
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N paź 08, 2017 22:17
Posty: 2227
Post Re: Katolicyzm otwarty - analiza zjawiska
Oczywiście nie dowiemy się co to znaczy być otwartym na ludzi innych ras. Quinque jako sympatyk FSSPX kibicuje np. kard. Sarahowi w tym co robi, i chciałby takiego papieża. Za to wiemy znaczy być otwartym na ludzi innych wyznań. chodzi o irenizm. I nic innego. Zresztą: https://m.youtube.com/watch?v=8qRepxIg91Y piękny pokaz tej otwartości został kompletnie ośmieszony przez Grzesia Brauna. Katolicy zamknięci(a raczej katolicy) przyjmują niezmienną wiarę katolicką i się jej trzymają. Bez lukrowania i bratania się z jawnymi wrogami Chrystusa i Kościoła

_________________
"In Te, Domine, speravi; non confundar in aeternum"


Śr lut 19, 2020 15:10
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lis 20, 2009 9:38
Posty: 1292
Post Re: Katolicyzm otwarty - analiza zjawiska
Zbigniew3991 napisał(a):
Inkwizycja nie służyła nawracaniu, ale była tworem upolitycznionym. I dzisiaj mamy takie twory upolitycznione w Kościele zarówno po stronie "Kościoła zamkniętego", jak i "otwartego".


Co to znaczy, ze inkwizycja była tworem upolitycznionym?

I drugie pytanie: jakie mamy dzisiaj upolitycznione twory w Kościele, w jego strukturach?

_________________
MODERATOR


Śr lut 19, 2020 15:18
Zobacz profil
Post Re: Katolicyzm otwarty - analiza zjawiska
Quinque napisał(a):
Jak jak mówiłem w temacie obok. Dla mnie Kościół Otwarty to ludzie pozbawieni wiary.
Jak już mówiłem wielokrotnie różnym osobom, które tak „argumentują” – nikogo nie obchodzi, co jest „według Ciebie”?
Cytuj:
Już w XX jedna nawrócona komunistka, mówiła o tym że wprowadzili agenturę w szeregi Kościelne
No ale to nie jest dowód, że każdy „otwarty” jest agentem komunistycznym. Bo niby czemu?
Cytuj:
Ale nie napisałem że sympatyzujący z lewicą tylko ich pomysłami
A ja o pomysłach piszę. Jeśli np. lewica postuluje, żeby karać gwałcicili, a prawica twierdzi, że nie ma po co, bo zawsze się trochę gwałci, to jakie stanowisko ma zająć Kościół?
Cytuj:
Cytuj:
Choćby to były sąsiadujące z satanizmem poglądy gospodarcze, tolerowanie gwałtów, czy wybielanie agresywnych mocarstw.

Prawica wyrosła ze środowiska osób stojących po stronie Monarchi i Katolicyzmu. Więc z definicji jest czymś co Kościół powinien wspierać jako swoje dziecko
To jest odpowiedź na mój argument? Uważasz, że Kościół powinien wspierać prawicę nawet jeśli głosi to co wymieniłem?

Alus napisał(a):
Zasadnicza różnica pomiędzy katolikami "Kościoła otwartego" a "Kościoła zamkniętego" zasadza sie na tym. że ci przynależni do otwartego ludzi innych ras, wyznań, postrzegają w kategorii bliźnich. Ci z zamkniętego, każdego kto nie podziela ich optyki, traktują jako wroga zagrażającego ich status quo.
W skrócie zatem, jedni i drudzy są chochołami w głowie Alus.


Śr lut 19, 2020 15:30

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 40636
Post Re: Katolicyzm otwarty - analiza zjawiska
Quinque napisał(a):
Oczywiście nie dowiemy się co to znaczy być otwartym na ludzi innych ras.

Wystarczy sięgnąć do Ewangelii i zapoznać sie z przypowieścią o dobrym Samarytaninie i nakazem Chrystusa Jak chcecie żeby ludzie wam czynili podobnie i wy im czyńcie (Łk 6,31).
No zobacz, a Jezus bratał się ze swoimi wrogami - z celnikami, jawnogrzesznicami - co zamkniętych faryzeuszów burzyło niepomiernie.
Ba, sam rozpoczął rozmowę przy studni z grzesznicą nie pochodzącą z narodu Żydowskiego.


Śr lut 19, 2020 15:47
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So cze 30, 2018 19:45
Posty: 1149
Post Re: Katolicyzm otwarty - analiza zjawiska
Zbigniew3991 napisał(a):
Ten termin nie jest jeszcze jasny i konkretny. Można powiedzieć, że Kościół z natury jest otwarty, bo jest misyjny. Katolicki - powszechny. Dzisiaj czytałem w "Głosie św. Franciszka" (numer drugi z tego roku) o tradycji gromnic i święcie 2 lutego. Przeczytałem między innymi o tym, że przejęliśmy tradycję gromnic od Rzymian, którzy obchodzili w lutym miasto z pochodniami na cześć bogów. Ogień miał oczyszczać miasto z tego, co złe, nieprawe. Czy Kościół odciął się od tego, zamknął się na to? No nie - Kościół się na to otworzył i przyjął to do siebie. Z jednej strony to dobrze - można dotrzeć do niewierzących, nadaje się nowy sens pogańskim tradycjom. Niesie to jednak zagrożenie - wielu z nas teraz wierzy w zabobony (bo zapalimy gromnicę i w magiczny sposób uchronimy się od burzy). Wszystko niesie zarówno nowe możliwości, jak i zagrożenia.

To co piszesz jest bardzo ciekawe i zasługuje wręcz na odrębny temat, ale dotyczy ogólnie charakteru Kościoła czy chrześcijaństwa, a nie tego fenomenu, który starałam się przedstawić w tym temacie.

Zefciu zwrócił uwagę, że termin nie jest dość jasny, więc postaram się dookreślić. Poprzez "Kościół otwarty" rozumiem tendencję/nurt w Kościele, który charakteryzuje się "prywatyzacją" sfery religijnej, z czego m.in. wynika to o czym wspomniał Quinque (Kościół otwarty "sympatyzuje" z postulatami lewicy) oraz bardziej elastycznym w por. do "Kościoła zamkniętego" podejściu do pewnych dogmatów, prawd wiary. interpretacji Pisma Świętego.

I kilka przykładów ilustrujących ten fenomen:
a) prywatyzacja sfery religijnej: opowiadanie się za kompromisem aborcyjnym, "wyrzucenie" religii, symboli chrześcijańskich ze szkół, urzędów etc., sympatyzowanie z ruchem LGBT etc.
b) elastyczne podejście do sfery doktrynalnej: otwarcie na kapłaństwo kobiet, akceptacja homoseksualizmu, swobodniejszy stosunek do antykoncepcji, optowanie za poglądem, że wszystkie (albo chociaż wiele z nich) religie mają w sobie pierwiastek prawdy.
Cytuj:
Rozsądne podejście do dogmatów to przyjmowanie ich, próba ich zrozumienia, dyskusja na ich temat. Reprezentanci "Kościoła otwartego" przyjmują dogmaty. Chociaż tutaj pojawia się problem tego, czym jest "Kościół otwarty". Należę do Kościoła otwartego w tym sensie, że przyjmuję dogmaty oraz jestem otwarty na dyskusję o dogmatach z tymi, którzy dogmaty odrzucają. Jeśli zaś ktoś mniema, że należy do Kościoła otwartego, bo przyjmuje postawę: "obojętne jest to, kto jakie dogmaty przyjmuje", to rzeczywiście ta osoba jest na granicy przynależności do Kościoła. Nie jestem jednak zwolennikiem wyrzucania tych osób z Kościoła, a raczej chciałbym podejmować dyskusje z tymi osobami.

Odnoszę wrażenie, że zwolennicy Kościoła otwartego są bardziej elastyczni jeśli chodzi o samą interpretację, rozumienie dogmatów. Bardziej się skupiają na tym, co jakiś dogmat znaczy niż na samym "odklepywaniu" dogmatu, stad też zapewne wynika większa otwartość na dyskusję. Widać, że taka osoba poddała dogmat refleksji. U zwolenników "Kościoła zamkniętego" jest wiecej fideizmu.
Alus napisał(a):
Zasadnicza różnica pomiędzy katolikami "Kościoła otwartego" a "Kościoła zamkniętego" zasadza sie na tym. że ci przynależni do otwartego ludzi innych ras, wyznań, postrzegają w kategorii bliźnich. Ci z zamkniętego, każdego kto nie podziela ich optyki, traktują jako wroga zagrażającego ich status quo.

Pytanie, czy postrzeganie wszystkich jako bliźnich jest zgodne z nauczaniem Kościoła?
Jezus nauczał, żeby miłować swoich nieprzyjaciół, a więc nie zniósł samej instytucji nieprzyjaciela. Przeciwnie, miłowanie nieprzyjaciela jest znacznie więcej warte niż miłowanie przyjaciela, więc warto nieprzyjaciół mieć.

Zresztą, sama to uznajesz w ostatniej wypowiedzi:
Cytuj:
Wystarczy sięgnąć do Ewangelii i zapoznać sie z przypowieścią o dobrym Samarytaninie i nakazem Chrystusa Jak chcecie żeby ludzie wam czynili podobnie i wy im czyńcie (Łk 6,31).
No zobacz, a Jezus bratał się ze swoimi wrogami - z celnikami, jawnogrzesznicami - co zamkniętych faryzeuszów burzyło niepomiernie.

_________________
"Kochaj, ale prawdziwie! – a wszystkie inne cnoty dołączą się same" L. Feuerbach


Śr lut 19, 2020 17:47
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39
Posty: 40636
Post Re: Katolicyzm otwarty - analiza zjawiska
Alus napisał(a):
Zasadnicza różnica pomiędzy katolikami "Kościoła otwartego" a "Kościoła zamkniętego" zasadza sie na tym. że ci przynależni do otwartego ludzi innych ras, wyznań, postrzegają w kategorii bliźnich. Ci z zamkniętego, każdego kto nie podziela ich optyki, traktują jako wroga zagrażającego ich status quo.

Cytuj:
Pytanie, czy postrzeganie wszystkich jako bliźnich jest zgodne z nauczaniem Kościoła?
Jezus nauczał, żeby miłować swoich nieprzyjaciół, a więc nie zniósł samej instytucji nieprzyjaciela. Przeciwnie, miłowanie nieprzyjaciela jest znacznie więcej warte niż miłowanie przyjaciela, więc warto nieprzyjaciół mieć.

Miłość wszystko znosi czyli znosi postrzeganie człowieka w kategoriach wroga.
Owszem, Jezus nie zniósł instytucji nieprzyjaciela, ba sam go dosadnie ukazał - szatana, ojca kłamstwa i jego owoce, czyli grzech.

Cytuj:
Zresztą, sama to uznajesz w ostatniej wypowiedzi:

Cytuj:
Wystarczy sięgnąć do Ewangelii i zapoznać sie z przypowieścią o dobrym Samarytaninie i nakazem Chrystusa Jak chcecie żeby ludzie wam czynili podobnie i wy im czyńcie (Łk 6,31).
No zobacz, a Jezus bratał się ze swoimi wrogami - z celnikami, jawnogrzesznicami - co zamkniętych faryzeuszów burzyło niepomiernie.

Napisałam jak postrzegali celników i nierządnice pobożni Żydzi i taki przedstawili Mu zarzut bratania się wrogami.


Śr lut 19, 2020 18:45
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 63 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL