Quantcast
Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N sie 31, 2025 3:58



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 224 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 11, 12, 13, 14, 15
 Czy można nawrócić Ateistę? 
Autor Wiadomość
Post 
Kamyk napisał(a):
Gwardian, albo wrócisz do pisania konkretów, i to w sposób odpowiedni, albo daruj sobie te kłamstwa, obrażania, przekłamania, ironie - bo są puste, w dodatku nie na temat

Czcigodny!
Daruj sobie zatem czytanie i podejmowanie dyskusji skoro masz takie odczucia. Popadniesz jeszcze w jakąś świętobliwą depresję a nie chciałbym mieć Cie na swoim niepoprawnym ateistycznym sumieniu.
Życzliwość niezasłużona niech będzie z Tobą i duchem którego przejawiasz.... Amen!


N lut 25, 2007 21:38

Dołączył(a): N lut 19, 2006 17:18
Posty: 7422
Post 
Właśnie o tym mówie. Ośmieszaj się dalej :)


N lut 25, 2007 21:39
Zobacz profil

Dołączył(a): N lut 25, 2007 19:31
Posty: 18
Post 
E.
Na grzyba nawracać ateistę? I jak nawracanie lubego ma się do przykazania miłości? Sednem miłości jest akceptacja, więc skoro chce się nawracać partnera, nie kocha się go. IMO w nawracaniu partnera nie ma krzty chrześcijaństwa.


N lut 25, 2007 21:43
Zobacz profil

Dołączył(a): N lut 19, 2006 17:18
Posty: 7422
Post 
Czy kochac znaczy akceptować? Nie sądzę. Kocham czyli chcę dla kogoś jak najlepiej. A więc nie moge zaakceptować wad. A więc w miarę możliwości staram się drugiej osobie te wady uzmysłowić i ją z nich wyprowadzić. Dobrowolnie, nie na siłę


N lut 25, 2007 21:45
Zobacz profil
Post 
arc napisał(a):
Gwardian napisał(a):
Nas? To znaczy kogo? Jesteś wieloosobowy?
Czymże ja Cie prześladuję? Tym że dociekam tej prawdy ktorą wszem i wobec tak nieudolnie głosicie?


Dociekasz prawdy? Przeciez Ty już znasz "prawdę".
Zostaw nas (Katolików) w spokoju i pozwól wierzyć w te nasze "kłamstwa".

Naprawdę wierzysz w to, że kogoś przekonasz?
A jesli nawet, to co?
Nie mozesz sobie żyć spokojnie swoim ateistycznym życiem?

Znów wieloosobowośc w jednej osobie.
To jakaś wasza obsesja. Tak chętnie krzyczycie jednym głosem w chórze i chóralnie. Moj "bóg" zalecil mi - "idź w świat i ratuj ludzi z ciemnoty i zabobonu". I tak jestem lepszy bo nie odwracam Was "ogniem i mieczem". Przez wiele lat jechaliście po mnie swoją Ewangelią jak po burej suce - od kiedy stalem się apostatą i ateistą - czyli poznalem prawdę która mnie wyzwiliła z zabobonu - mam poza tym nieodpartą chęć odreagować to świętobliwe upokorzenie. Czynię to również w trosce o zrowie psychiczne bliźniego swego.
Jasne? Nawet jeśli jedną owieczkę "odwrócę" od tej paranoi - to już będzie jakiś wkład w proces oświecania. Nawet jeżeli pobudzę do krytycznego spojrzenia na ten usakralniony obłęd.


N lut 25, 2007 22:24
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 19, 2006 16:23
Posty: 950
Post 
Gwardian napisał(a):
Znów wieloosobowośc w jednej osobie.
To jakaś wasza obsesja.


Specjalnie tak napisałem.
Ciekawe, czy Ty również celowo użyłeś liczby mnogiej zwracając się do mnie... A może to jakaś Twoja obsesja? ;)

Gwardian napisał(a):
mam poza tym nieodpartą chęć odreagować


Ale czy od razu musisz obrażać?

_________________
arcarc


N lut 25, 2007 23:44
Zobacz profil
Post 
arc napisał(a):
Gwardian napisał(a):
Znów wieloosobowośc w jednej osobie.
To jakaś wasza obsesja.


Specjalnie tak napisałem.
Ciekawe, czy Ty również celowo użyłeś liczby mnogiej zwracając się do mnie... A może to jakaś Twoja obsesja? ;)

Gwardian napisał(a):
mam poza tym nieodpartą chęć odreagować


Ale czy od razu musisz obrażać?

No świętobliwy obłęd. Czym znów Ciebie obraziłem?
Czy Was już z tym obrażaniem czy urażaniem (bo nawet nie odróżniacie i traktujecie to zamiennie) pokręciło dokumentnie?
Już gdzieś pisałem - moze się powtarzam. Z pewnym zdziwieniem obserwuję manipulacje wokół tak zwanego "urażania uczuć religijnych" bądź też nie urażania kogoś przez coś, kogoś, czy odwrotnie... W końcu dochodzi do zagubienia meritum sprawy, a pozostaje zwykła, "politycznopoprawna" usakralniona sofistyka. Uważam, że każdy ma prawo do wyrażenia swojego poglądu nie przekraczając granicy powszechnie uznanej za wulgarność, brak wychowania, gdzie inwektywa jest argumentem siły, bo komuś zabrakło siły argumentu.
Skończcie zatem z tymi nadwrażliwościami bo dostaniecie świętobliwej wysypki (a maści na to na razie nie wynaleziono) - skoro ktoś jest nadwrażliwy niech w ogóle nie wchodzi na fora, gdzie dyskusja odbywa się w gronie ludzi dojrzałych, emocjonalnych, często przykro przez jakąś doktrynę czy ideologię doświadczonych i skrzywdzonych, jakże często poirytowanych albo oczywistym matołectwem, albo też religijnym zaślepieniem, kołtunerią czy bigoterią w miejsce wiary montującym osobnikowi wierzącemu... uczucia religijne, czyli coś, co - jak pornografia - nigdy i nigdzie nie zostało zdefiniowane!
Amen!


N lut 25, 2007 23:59
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt sty 19, 2007 14:55
Posty: 185
Post 
Kamyk napisał(a):
Czy kochac znaczy akceptować? Nie sądzę. Kocham czyli chcę dla kogoś jak najlepiej. A więc nie moge zaakceptować wad. A więc w miarę możliwości staram się drugiej osobie te wady uzmysłowić i ją z nich wyprowadzić. Dobrowolnie, nie na siłę

Wadą jest to że ktoś nie wierzy w to co ty? Mam nadzieję że coś źle zrozumiałem. A czy ja uważam za wadę niejedzenie ciasteczek? ;)

_________________
Obrazek
AWWWWM-num-num-num-num!


Wt lut 27, 2007 11:37
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz kwi 14, 2005 9:49
Posty: 10063
Lokalizacja: Trójmiasto
Post 
Kamyk napisał(a):
Czy kochac znaczy akceptować? Nie sądzę. Kocham czyli chcę dla kogoś jak najlepiej. A więc nie moge zaakceptować wad. A więc w miarę możliwości staram się drugiej osobie te wady uzmysłowić i ją z nich wyprowadzić. Dobrowolnie, nie na siłę

Ale skoro mówisz "dobrowolnie" - to znaczy, że powinieneś ograniczyć się do przedstawienia swoich racji, dyskusji - i jeśli druga strona nie przyjmuje ich i postanawia pozostać przy swoich poglądach, to nie powinieneś się narzucać.

Nie można - rzekomo w imię miłości - narzucać komuś czegoś, czego ta osoba nie chce.

_________________
Wiara polega na wierzeniu w to, czego jeszcze nie widzisz. Nagrodą wiary jest zobaczenie wreszcie tego, w co wierzysz. (św. Augustyn z Hippony)

Było, więc jest... zawsze w Bożych rękach - blog | www


Wt lut 27, 2007 13:27
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 05, 2006 12:24
Posty: 3666
Post 
ToMu napisał(a):
Nie można - rzekomo w imię miłości - narzucać komuś czegoś, czego ta osoba nie chce.


A jeśli matka widzi, ze jej syn zatraca się w uzależnieniu od narkotyków?

_________________
www.onephoto.net


Wt lut 27, 2007 14:00
Zobacz profil

Dołączył(a): N lut 25, 2007 19:31
Posty: 18
Post 
To inna rzecz.
Narkotyki zażywane przez członka rodziny, a nie samotnika - to zawsze czyste zło.
A czy ateizm jest złem? Udowodnić tego nie możesz. Poza tym najważniejsze jest, że ateista jest w swej niewierze szczęśliwy.
Jeśli osoba nie może zaakceptować ateizmu partnera, nawet jeśli ten jest z nim szczęśliwy, znaczy to, że nie dorosła do miłości.
Zgadzam się z ToMu.


Wt lut 27, 2007 14:37
Zobacz profil

Dołączył(a): N lut 19, 2006 17:18
Posty: 7422
Post 
Ciasteczkowy Potwór napisał(a):
Kamyk napisał(a):
Czy kochac znaczy akceptować? Nie sądzę. Kocham czyli chcę dla kogoś jak najlepiej. A więc nie moge zaakceptować wad. A więc w miarę możliwości staram się drugiej osobie te wady uzmysłowić i ją z nich wyprowadzić. Dobrowolnie, nie na siłę

Wadą jest to że ktoś nie wierzy w to co ty? Mam nadzieję że coś źle zrozumiałem. A czy ja uważam za wadę niejedzenie ciasteczek? ;)

Źle zrozumiałes, bo słowo "wada" miało być tu analogiczne :P :)


Wt lut 27, 2007 19:27
Zobacz profil

Dołączył(a): N lut 19, 2006 17:18
Posty: 7422
Post 
ToMu napisał(a):
Kamyk napisał(a):
Czy kochac znaczy akceptować? Nie sądzę. Kocham czyli chcę dla kogoś jak najlepiej. A więc nie moge zaakceptować wad. A więc w miarę możliwości staram się drugiej osobie te wady uzmysłowić i ją z nich wyprowadzić. Dobrowolnie, nie na siłę

Ale skoro mówisz "dobrowolnie" - to znaczy, że powinieneś ograniczyć się do przedstawienia swoich racji, dyskusji - i jeśli druga strona nie przyjmuje ich i postanawia pozostać przy swoich poglądach, to nie powinieneś się narzucać.

Nie można - rzekomo w imię miłości - narzucać komuś czegoś, czego ta osoba nie chce.

I ja nigdzie nie mówię o narzucaniu. Chyba że próba przekonania jest narzucaniem


Wt lut 27, 2007 19:28
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz kwi 14, 2005 9:49
Posty: 10063
Lokalizacja: Trójmiasto
Post 
Paschalis napisał(a):
ToMu napisał(a):
Nie można - rzekomo w imię miłości - narzucać komuś czegoś, czego ta osoba nie chce.


A jeśli matka widzi, ze jej syn zatraca się w uzależnieniu od narkotyków?

Przepraszam, nie doprecyzowałem - to, co napisałem, odnoś tylko do wiary.

Kamyk napisał(a):
Chyba że próba przekonania jest narzucaniem

Jeśli jest wielokrotnie ponawiana, pomimo odmów, i równocześnie wbrew wyrażonej wprost woli - t jest to narzucanie.

_________________
Wiara polega na wierzeniu w to, czego jeszcze nie widzisz. Nagrodą wiary jest zobaczenie wreszcie tego, w co wierzysz. (św. Augustyn z Hippony)

Było, więc jest... zawsze w Bożych rękach - blog | www


Śr lut 28, 2007 8:31
Zobacz profil WWW
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 224 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 11, 12, 13, 14, 15

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL