Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr lip 28, 2021 11:12



Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 1 ] 
 "Czy to grzech (ciężki)?" - zanim zapytasz 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz maja 03, 2007 9:16
Posty: 3755
Post "Czy to grzech (ciężki)?" - zanim zapytasz
Zanim zadasz pytanie typu "czy to jest grzech (śmiertelny = ciężki)?" przeczytaj to.

1. Czym różni się grzech powszedni od śmiertelnego (inaczej: ciężkiego)? Jakie są konretne warunki zaistnienia grzechu śmiertelnego?
2. Gdzie jest miejsce na rozeznawanie czy to grzech i jakiej wagi?
3. Jeszcze raz o różnicy między grzechem śmiertelnym (ciężkim) a powszednim oraz jak nauczyć się to rozeznawać...
4. Nieustanne, dręczące wątpliwości o grzechu - czy jestem skrupulantem? Co z tym zrobić?
5. Więcej rad.


1. Kościół tak wyjaśnia różnicę między grzechem powszednim a śmiertelnym (podając warunki, które muszą być spełnione, aby zaistniał ten drugi):
Aby grzech był śmiertelny (ciężki), muszą być spełnione jednocześnie 3 warunki:
- poważna materia grzechu
- pełna świadomość (tzn. wiedza o grzesznym charakterze czynu)
- dobrowolność (tzn. zgoda na czyn na tyle dobrowolna, by stanowił on wybór osobisty)

Jeśli dany czyn nie spełnia któregokolwiek z tych 3 warunków, to nie jest to grzech ciężki (śmiertelny).

więcej: szerzej omawia to Katechizm Kościoła Katolickiego punkty 1857-1862, który można znaleźć cały w internecie tutaj: http://www.katechizm.diecezja.elk.pl/

2. Pierwszym miejscem rozeznawania grzechu jest sumienie. Jeśli ono nie potrafi tego rozeznać, nawet po przemyśleniu i zdobyciu wiedzy o tym jak Kościół definiuje grzech i kiedy jest on śmiertelny (inaczej: ciężki) (patrz rozróżnienie powyżej), warto zapytać w konfesjonale. Internet nie jest dobrym miejscem na pytania o to czy (i jakim) jest to grzech(em) - tu odpowiadają tylko internauci i nikt nie bierze za to odpowiedzialności (no chyba że tą wieczną). Poza tym, nie da się przez kilka zdań często opisać wystarczająco sytuacji. Miejscem ostatecznego rozeznawania grzechów (gdy sumienie zawodzi) jest konfesjonał.

Instrukcja postępowania w razie wątpliwości:
1. Zapytaj swoje sumienie.
Jeśli nie daje satysfakcjonującej odpowiedzi, to:
2. Dowiedz się jak Kościół definiuje i warunkuje grzech ciężki (śmiertelny) i zapytaj wtedy swoje sumienie bogatsze w wiedzę.
Jeśli nie daje satysfakcjonującej odpowiedzi, to:
3. Idź do konfesjonału, spowiednika, kapłana.


3. Warto przeczytać:
Różnica między grzechem lekkim a ciężkim.

Nie myśl, że inni wiedzą na pewno, a tylko Ty masz wątpliwości. Z czasem, gdy przez długi, wieloletni okres będziesz się starała być dobrym człowiekiem i będziesz nad sobą pracować - tych wątpliwości na pewno będzie mniej. Z dwóch powodów: więcej będziesz wiedzieć, ale też coraz rzadziej będzie się zdarzał grzech ciężki, bo w ogóle będziesz się starała nie grzeszyć. Dlatego naprawdę najlepszą nauką jest dobre życie i modlitwa.

Takie rozróżnienie najbardziej jest nam potrzebne, gdy trzeba zdecydować: mogę jeszcze iść do komunii, czy już nie. Wiem, najlepiej iść do spowiedzi. Ale chodzenie codziennie do spowiedzi nie jest normalne. To nie to samo co umycie rąk, a możemy tak to zacząć traktować, zapomnieć, że Jezus dla tej chwili musiał umrzeć na krzyżu, w ogromnych męczarniach. Człowiek nie ma emocjonalnych możliwości przeżywania tej prawdy zbyt często, więc sakrament pokuty może tak spowszednieć, że grzech nie będzie już niczym takim wielkim i złym. Stanie się codziennością, bo tak łatwo go zmyć.

Nie ma wykazu wszystkich grzechów ciężkich, choć chwilami tęsknimy za tym. W tej tęsknocie często jednak ukrywa się pragnienie nie tyle spokojnego przyjęcia Eucharystii, ile wykorzystania życia do samych granic grzechu ciężkiego. Tacy jesteśmy, że odstrasza nas dopiero wyraźna granica. I może także dlatego lepiej jest, że takiego wykazu nie da się zrobić? Przestalibyśmy się starać być lepszymi, balansowalibyśmy na tej granicy między dobrem a złem. Ciągle by nas kusiła ta przestrzeń, gdzie jeszcze nie ma ciężkiego grzechu. A przecież wiele tej przestrzeni, to także grzech, tyle że lekki. Ale już grzech, i jego też trzeba się wystrzegać.

"jak rozróżniać na co dzień te grzechy od siebie?"
Nie ma takiej dziedziny życia ludzkiego, której potrafisz się nauczyć po kilku próbach. Ani gotowanie, ani dobre sprzątanie, ani gra na fortepianie. Wszystkiego uczysz się długo, nawet gdy masz talent. I tak się trzeba nastawić. Potrzebuję na to dużo czasu, ale zacząć muszę dziś. Na czym może polegać ta praca?
1. Stały spowiednik. Gdy Cię już lepiej pozna, to jego pytasz: czy z takim grzechem mogę przystąpić do komunii. On zna nie tylko sam Twój grzech, ale także Ciebie, zna Twoją miłość do Boga lub jej brak, a to jest jedną z podstaw do oceny. On zna częstotliwość i okoliczności grzechu i widzi (lub nie widzi) Twój żal. Każdy z nas ma swój własny "zestaw grzechów", już po krótkim kontakcie ze stałym spowiednikiem wiesz, który z nich uniemożliwia przyjmowanie Jezusa, a który nie. Problemem będą grzechy nowe.
2. Modlitwa. Jeśli modlitwa nie jest tylko odmawianiem formułek, ale spotkaniem z Kimś, kto Ciebie kocha, to na modlitwie porządkuje się siebie nawet wtedy, gdy nie robisz tego świadomie. Czasem trzeba wyrzucić wszystko z szafy i zacząć układać na nowo. Ale częściej, gdy bierzesz nową rzecz, pozostałe poprawiasz, przesuwasz, nawet o tym nie myśląc. Tak jest z modlitwą. Potrzebne są rekolekcje, potrzebne czasem łzy. Ale na co dzień potrzebna zwykła modlitwa. Czas, kiedy patrzysz tylko na to, jakim jesteś teraz, dziś. Prawdziwa modlitwa zmusza Ciebie do natychmiastowej reakcji na to co się z Tobą dzieje. Jeśli Bóg jest Osoba, to MUSISZ (pragniesz) od razu dziękować, od razu przepraszać. Trzeba tę ocenę własną podczas modlitwy potraktować jako słuszną, bo jest to głos sumienia. Z czasem sumienie będzie mówić więcej, lepiej, głośniej, ale wystarczy żyć w zgodzie z tym, co mówi teraz. Jeśli ten głos odczuwasz jako coś pewnego, to idź za nim. Nawet gdyby okazało się, że się pomyliłaś, to przed Bogiem jesteś w porządku, bo On wie, co w Tobie było.
3. Słuchanie samego Boga. Żeby sumienie mówiło prawdę, trzeba go uczyć rozróżnienia dobra od zła. Nie naraz, bo się nie da, ale wolno i systematycznie. W Piśmie świętym Bóg mówi, jaką chce Cię widzieć. Im częściej czytasz jego fragmenty, tym więcej sumienie wie i w razie potrzeby przypomni, pokaże. Czasem natychmiast, już dziś, czasem później. To nie to samo, co sto par butów w szafie i co z tego, jeśli nie możesz znaleźć właściwych. Jeśli kształtujesz sumienie, ono samo zadzwoni, gdy przyjdzie niebezpieczeństwo lub pora wyboru. Sumienie dzwoni, tylko my często naciskamy klawisz "drzemka", żeby jeszcze trochę pospać.
4. Pomoc z drugiej ręki. Czytanie książek religijnych. Nie chodzi o połykanie wielkiej ich ilości. Raczej chodzi o to, żeby cały czas coś czytać, nawet po jednej stronie. Gazety religijne - zawsze coś znajdziesz dla siebie. Rekolekcje. Czasem dłuższe, czasem jedno popołudnie. Słuchanie kazań i listów, nawet gdy wydają się nudne, bo zawsze coś się usłyszy. Zadawanie pytań ludziom, do których masz zaufanie. A także w ogóle rozmowy z ludźmi. Wbrew pozorom, nie tylko z tymi dobrymi. Czasem popatrzenie na wady i grzechy innych lepiej uczy co jest grzechem, niż mądre kazanie. Czasem wojująca wypowiedź przeciw wierze, przypomina co mówi nasza wiara. "Wszystko współdziała dla dobra tych, którzy miłują Boga" (Rz 8,28).
5. Czynić dobro. Grzebanie w grzechach, nawet w dobrej wierze, jest grzebaniem w grzechach. Oczywiście, że rachunek sumienia musi być. Ale często, żeby coś lepiej widzieć, trzeba stanąć dalej, po drugiej stronie. Zło czasem lepiej widać z perspektywy dobra. Trzeba wejść w świat dobra i nim się zająć. Grzechu nie lekceważyć, ale już się stał i trudno. Ludzie dookoła potrzebują naszego dobra, i to jest ważne. Niejako "wynagradzamy" za grzech - dobrem. Z modlitwy (spotkania z Bogiem) bierzemy siłę do czynienia dobra. Jeśli naprawdę, całym sercem będziesz nastawiona na dobro wobec ludzi i modlitwę - to choć zostawiasz grzech w tle, to coraz lepiej widzisz brzydotę grzechu i coraz mniej masz na niego ochotę. Właśnie przylgnięcie do dobra powoduje, że łatwiej Ci w ogóle nie mieć grzechu ciężkiego, przez długi okres, nawet bardzo długi. Dlatego takie jest ważne, żebyś szukała takich miejsc, takich sytuacji, gdzie możesz, umiesz być dobra. Do dobra się przyzwyczajasz, zaczynasz je lubić, z czasem staje się Twoją drugą naturą, tak jak wcześniej był grzech.
6. Czas. Wszystko może pomóc utkać dobre sumienie, które bezbłędnie odczyta co jest grzechem ciężkim, co lekkim, co niedoskonałością, a co wyborem między większym a mniejszym dobrem. Ale potrzeba cierpliwości i czasu. Każdy może się zachwycić Bogiem, jeśli Bóg choćby na sekundę przygarnie go do serca. Nawrócenie nie jest najtrudniejsze w życiu, choć takie może się przez chwilę wydawać. Najtrudniejsze, to dzień w dzień robić to samo, a długi czas nie widzieć efektów. Najtrudniejsze, to wytrwać w tym trudzie aż do końca. Dotyczy to także kształtowania sumienia. Spokojnie. Nie wiesz jeszcze? Nie szkodzi. Sakrament Pokuty maże wszystkie grzechy, nie musimy nawet wiedzieć, czy (które) były ciężkie, czy nie. Na początku można częściej chodzić do spowiedzi, żeby nie mieć wątpliwości dotyczących komunii. Potem bardziej zawierzysz sumieniu. Ale wątpliwości mogą się pojawiać do końca życia. Nie bój się tego. Po to jest konfesjonał. Nikt nie jest sędzią we własnej sprawie".

źródło: zuzka (Bogumiła): http://www.katolik.pl/forum/read.php?f= ... 8&t=261838

4. Jeśli często masz wątpliwości dotyczące grzesznego charakteru błahych spraw, jeśli jest to dręczące i nie dające spokoju, to dowiedz się czy Twoim problemem nie jest skrupulantyzm (spowodowany nerwicą natręctw). Szczególnie często objawia się to bardzo częstymi wątpliwościami p.t. "czy nie popełniłem grzechu ciężkiego?". Poszukaj informacji o skrupulantyzmie. Poczytaj.

Pamiętaj:
"Lekarstwem na skrupulanctwo jest psychoterapia ze względu na psychiczne znaczenie tego zjawiska, lecz w sytuacjach mniej ciężkich, wystarczającą rzeczą będzie rada kapłana."
źródło: http://pierzchalski.ecclesia.org.pl/ind ... z=&pyt=465
Adresy psychologów katolickich znajdziesz w internecie - np. na stronie internetowej swojej diecezji. Np. w Warszawie: tu, tu i tu.

Znajdź stałego spowiednika / kierownika duchowego. Gdy kapłan Cię zna, to wie o Twoim problemie i łatwiej Ci pomoże. Tu znajdziesz informację jak szukać stałego spowiednika/kierownika duch..

Przeczytaj też:
- tematy na forum o skrupulantyzmie: np. viewtopic.php?f=50&t=26070 (poszukaj wyszukiwarką)
- książka "Skrupulatom na ratunek" - Emanuel Działa OP. Jeśli nie masz pieniędzy na nią - napisz do mnie na priv. Zobaczymy co da się zrobić. Śmiało!


5. Więcej rad:
- Spowiedź Święta - informacje i porady:
http://www.spowiedz.pl/
- gdzie znaleźć stałe konfesjonały:
http://www.spowiedz.pl/konfes.htm , http://www.spowiedz.pl/konfes1.htm + strona internetowa diecezji


Uważasz, że coś powinno się znaleźć w tym temacie, a tego nie ma? Napisz do mnie.
jumik


Śr gru 22, 2010 15:38
Zobacz profil WWW
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.   [ Posty: 1 ] 

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL