Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt gru 13, 2019 3:53



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona
 Katolicyzm i Buddyzm 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 23, 2013 9:39
Posty: 91
Post Katolicyzm i Buddyzm
Czy Kościół Katolicki nawiązuje jakieś rozmowy z Buddyzmem :?: Z jednej strony Dalajlama (nie jest oczywiście przywódcą wszystkich buddystów) był w dobrych stosunkach z Janem Pawłem II. Z drugiej mimo pokojowego usposobienia buddystów - katolicy w Azji są często prześladowani przez wyznawców Buddy.

Na gruncie teologicznym chyba nie da się dogadać i byłoby nawet szkodliwe gdybyśmy próbowali. Utarło się u katolików zdanie że buddyści to ateiści, jak buddyści myślą o katolikach tego nie wiem.

Co na ten temat myślicie ?

(Jeśli pomyliłem dział to przepraszam).


Cz lis 07, 2013 19:58
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47
Posty: 12979
Post Re: Katolicyzm i Buddyzm
Mnie się wydaje że najczęściej ludzie mylą Buddyzm z religią, a nie z ateizmem.

Zapewne najlepiej znanym przykładem, a zarazem kontrowersyjnym, było spotkanie w Asyżu.

Przyznam że sam chętnie dowiem się czegoś więcej na ten temat. Zarazem zastanawiam się jaki sens miałby mieć jakiekolwiek rozmowy na "szczycie"? To pytanie należy rozumieć dosłownie, tzn czy są jakieś sprawy do przegadania.

_________________
Pozdrawiam
WIST


Cz lis 07, 2013 20:08
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 23, 2013 9:39
Posty: 91
Post Re: Katolicyzm i Buddyzm
Cytuj:
Zapewne najlepiej znanym przykładem, a zarazem kontrowersyjnym, było spotkanie w Asyżu.


To zleży jak kto to widział. "Lud" często oglądając zdjęcia mówił że akt najwyższego dobra i pokoju ( wiem bo sam się przysłuchiwałem). Za to słyszałem pojedyncze słowa niezadowolenia i to dość ostre.

Cytuj:
Przyznam że sam chętnie dowiem się czegoś więcej na ten temat. Zarazem zastanawiam się jaki sens miałby mieć jakiekolwiek rozmowy na "szczycie"? To pytanie należy rozumieć dosłownie, tzn czy są jakieś sprawy do przegadania.


Temat teologiczny (chrześcijaństwo vs buddyzm) już na forum jest ja z kolei chciałbym porozmawiać o spotkaniach na "szczytach" lub tych "lokalnych szczytach" czyli z punktu widzenia hierarchów.


Cz lis 07, 2013 21:27
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lis 20, 2009 9:38
Posty: 921
Post Re: Katolicyzm i Buddyzm
Odbywaja sie co jakis czas jakies "szczyty" ale bardziej w sensie naukowym.
Teologicznie wyglada sprawa kiepsko bo pewne aspekty buddyzmu czy chrzescijanstwa nie sa do pogodzenia w zaden sposob.

Oficjalnie zajmuje sie tym Papieska Rada ds. dialogu miedzyreligijnego. To ona co roku wydaje oredzie do buddystow z okazji ich swieta Vesakh/Hanamatsuri.

http://www.vatican.va/roman_curia/ponti ... 12_ge.html

Jest to strona niemiecka, moze ktos znajdzie polska.

Spotkanie w Asyzu i modlitwa o pokoj bylo niewatpliwie czyms cennym, godna pochwaly inicjatywa ale chyba nie do konca przemyslana.
Kiedy na takie spotkanie zaslania sie obrazy, krzyze czy figury swietych to nie wiem (choc jestem dosc otwarty na dialog) czy nie "przedobrzono" sprawy.

Czy potrafimy sobie wyobrazic sytuacje, ze takie spotkanie odbywa sie w jakiejs swiatyni hinduskiej lub buddyjskiej i gospodarze zaslaniaja posagi Buddy lub roznych bostw?

Dialog za wszelka cene, dialog bez szczerosci, bez dostrzegania problemow nie jest dialogiem. Jest tylko politycznie poprawnym belkotem, ktory nic nie daje.


Pt lis 08, 2013 14:29
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 23, 2013 9:39
Posty: 91
Post Re: Katolicyzm i Buddyzm
bramin ciekawe rzeczy piszesz . Czyli te "rozmowy naukowe" dotyczą spraw czysto ludzki jak polityka , współistnienie, poszanowanie dla drugiego człowieka itp. ?



Cytuj:
Czy potrafimy sobie wyobrazic sytuacje, ze takie spotkanie odbywa sie w jakiejs swiatyni hinduskiej lub buddyjskiej i gospodarze zaslaniaja posagi Buddy lub roznych bostw?


Różnie to można zrozumieć. Zasłaniają żebym nie poczuł się urażony lub robią to żeby nie "profanować" ich świątyni.

Cytuj:
Dialog za wszelka cene, dialog bez szczerosci, bez dostrzegania problemow nie jest dialogiem. Jest tylko politycznie poprawnym belkotem, ktory nic nie daje.


Zgadzam się, czasami polityczna poprawność więcej szkodzi niż pomaga.

Swoją drogą w naszym kraju jest spora mniejszość wietnamska a z tego co się orientuję u nich też jest duży odsetek buddystów.


Pt lis 08, 2013 16:12
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt cze 15, 2012 21:23
Posty: 3341
Post Re: Katolicyzm i Buddyzm
To chyba działa w drugą stronę. : ) Buddyści traktują Bogów i świętych jako przedmioty medytacji i szczebelki w drabinie wiodącej do oświecenia, ale raczej niekoniecznie jako osoby wymagające czci nabożnej, no i takie podejście mogłoby zostać uznane za profanację naszych świętości. Zasłania się zatem te figury i obrazy nieszczęsne, aby uniknąć wodzenia na pokuszenie ku uświęconym, lecz siłą rzeczy niezbyt uprzejmym praktykom. Ergo jest to forma dialogu.

Swoją drogą:
Palatinus napisał(a):
robią to żeby nie "profanować" ich świątyni

- konsekwencja leży i kwiczy. Albo mamy miejsce święte i wtedy cudzysłowy przy profanacji są obraźliwe, albo go nie mamy i wtedy "świątynię" również należy ująć w cudzysłowy.

_________________
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always.

Orkiestra!


Pt lis 08, 2013 16:26
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 23, 2013 9:39
Posty: 91
Post Re: Katolicyzm i Buddyzm
Cytuj:
- konsekwencja leży i kwiczy. Albo mamy miejsce święte i wtedy cudzysłowy przy profanacji są obraźliwe, albo go nie mamy i wtedy "świątynię" również należy ująć w cudzysłowy.


"Profanacja" - użyłem tego słowa tak a nie inaczej bo jedna osoba nie wie że tak robi a druga tak sie czuje.

Zresztą szukasz dziury w całym nie maiłem żadnych złośliwych ani wrogich intencji.


Pt lis 08, 2013 16:59
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt cze 15, 2012 21:23
Posty: 3341
Post Re: Katolicyzm i Buddyzm
Ale generalnie reguły w swoim budynku wyznacza jego gospodarz. To, że Zapadnik nie wie, że czknięcie przy posiłku w Chinach uważa się za wyraz dobrych manier, nie oznacza, że nie powinien dać gospodarzowi do zrozumienia, że mu smakowało - tak jak gospodarz tego oczekuje.

Chyba, że gospodarz zaprosił na posiłek celem dialogu kultur właśnie i dociera przy stole reguły obowiązujące na kolejnym takim obiedzie.

_________________
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always.

Orkiestra!


Pt lis 08, 2013 17:05
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lis 20, 2009 9:38
Posty: 921
Post Re: Katolicyzm i Buddyzm
Cytuj:
Czyli te "rozmowy naukowe" dotyczą spraw czysto ludzki jak polityka , współistnienie, poszanowanie dla drugiego człowieka itp. ?


Nie, nie tylko tych spraw. Sa to konferencje, wyklady, spotkania itp. rowniez na tematy interesujace buddystow jak i chrzescijan jak np. medytacja, mistyka,asceza.

Cytuj:
Buddyści traktują Bogów i świętych jako przedmioty medytacji i szczebelki w drabinie wiodącej do oświecenia, ale raczej niekoniecznie jako osoby wymagające czci nabożnej, no i takie podejście mogłoby zostać uznane za profanację naszych świętości.


Ja bym tu raczej powiedzial, ze "niektorzy buddysci ...".
Tak jest np. w przypadku chinskiego buddyzmu "Szkoly Lotosu" gdzie medytuje sie nad Budda Amithaba, wzywa sie sie go i czci a takze wizualizuje sie jego raj.

Dla ortodoksyjnego buddyzmu jest to nie do pomyslenia.

Choc coraz czesciej pod wplywem lamow tybetanskich buddyzm (szczegolnie w Europie) wraca do rytualow, modlitw.
W niektorych kregach nawet sie zartuje, ze buddyzm w Europie w poczatkowej fazie byl "protestancki" (dosc surowy, bez rytualow, bez zewnetrznej otoczki) teraz stal sie "katolicki" a wiec obrosly troche w obrzedy i modlitwy.

A wracajac jeszcze do profanacji.

Tak jak napisal Lurker. To gospodarz ostatecznie decyduje, wyznacza reguly. Jesli gospodarz sam nie jest pewny swoich przekonan, jesli ukrywa przed gosciem to co jest dla niego wazne czy jest przedmiotem dumy to sam wydaje o sobie niezbyt dobre swiadectwo.

Stawianie posagu Buddy na oltarzu (tak bylo w Asyzu), ktory zostal konsekrowany a wiec przeznaczony tylko i wylacznie do sprawowania kultu- mozna powiedziec, ze ten oltarz nalezy do Boga (przez akt konsekracji)- jest jakims powaznym zgrzytem i profanacja.
Krotko mowiac na skutek tego dzialania przedmiot znajdujacy sie w sferze sacrum "przenosi sie" w sfere profanum czyli profanuje sie.


So lis 09, 2013 11:22
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt cze 15, 2012 21:23
Posty: 3341
Post Re: Katolicyzm i Buddyzm
bramin napisał(a):
Jesli gospodarz sam nie jest pewny swoich przekonan, jesli ukrywa przed gosciem to co jest dla niego wazne czy jest przedmiotem dumy to sam wydaje o sobie niezbyt dobre swiadectwo.

Jest to rola przeznaczana z reguły bibelotom, być może pięknym i może nawet drogim, ale niekoniecznie cennym. Rzeczy najcenniejsze przechowuje się w "skarbcu", z dala od niepowołanych spojrzeń, gdzie wpuszcza się tylko zaufanych.

Jest taka anegdota o Putinie, który spotkał się (w USA!) z pewnym biznesmenem zakochanym bodajże w futbolu amerykańskim. Biznesmen ten chcąc zademonstrować Putinowi swoją pozycję pokazał mu pierścień, który otrzymał za osiągnięcia swojego klubu; pierscień ten stanowił jego przedmiot dumy. Putin poprosił o pierścień, nałożył na palec, pooglądał chwilę, zdjął i wrzucił do kieszeni. Po czym pożegnał się grzecznie. Piękny przykład na zderzenie kultury amerykańskiej, napędzanej siłą pieniądza, z kulturą rosyjską, w której oligarchowie jęczą pod butem "cara".

Niekoniecznie więc ukrywanie przed gośćmi rzeczy dla siebie cennych wystawia gospodarzowi niepiękne świadectwo - zaryzykowałbym stwierdzenie, że bywa przejawem zdrowego rozsądku.

_________________
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always.

Orkiestra!


So lis 09, 2013 12:03
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lis 20, 2009 9:38
Posty: 921
Post Re: Katolicyzm i Buddyzm
Masz racje Lurker w tym przypadku. Sa rzeczy, ktore gospodarz nie musi pokazywac bo to jego prywatna sfera. I to od gospodarza bedzie zalezec co bedzie chcial pokazac a co ukryc kierujac sie roznymi motywami (skrepowanie, wstyd, obawa przed kradzieza itp.).

Opisalem ten przypadek w Asyzu poslugujac sie pewna analogia ze sfery profanum. A w swiatyni, kosciele, pagodzie, meczecie, jakims sanktuarium mamy do czynienia ze sfera sacrum.
W katolickiej swiatyni tak naprawde gospodarzem jest Bog a biskup, kaplan, mnich jest najwyzej dozorca, cieciem, zarzadca.
Jak mowi Kodeks Prawa kanonicznego, miejsca swiete sa przeznaczone do kultu Bozego. Nie na darmo moi sie, ze kosciol, swiatynia to dom Bozy.


So lis 09, 2013 12:27
Zobacz profil

Dołączył(a): So lis 09, 2013 13:02
Posty: 1
Post Re: Katolicyzm i Buddyzm
Oto list do Benedykta XVI w sprawie kolejnego spotkania międzyreligijnego w Asyzu, napisany przez katolików, dostepny w arhiwum na stronie Stowarzyszenia im. Piotra Skargi .









Ojcze Święty, obawiamy się o spotkanie w Asyżu

Wasza Świątobliwość,

jesteśmy grupą katolików niewymownie wdzięcznych Ojcu Świętemu jako pasterzowi Kościoła powszechnego za dzieło dokonane w ostatnich latach; dziękujemy Waszej Świątobliwości za wielki szacunek dla ludzkiego rozumu, za wydanie „Motu proprio Summorum pontificum”, za owocną relację z anglikanami, którzy na nowo jednoczą się z Kościołem katolickim, i za wiele innych spraw.

Ośmieliliśmy się napisać do Ojca Świętego po tym, jak dowiedzieliśmy się – krótko po masakrze chrześcijan koptyjskich w Egipcie – o zamiarze zwołania w październiku międzyreligijnego spotkania w Asyżu, w 25 lat po „Asyżu 1986”.

Pamiętamy wszyscy to wydarzenie sprzed tylu już lat.

Wydarzenie niebywale medialne, które – niezależnie od intencji i deklaracji osoby, która za nie odpowiadała – miało następstwa niepodważalne, powodujące w świecie katolickim indyferentyzm i relatywizm religijny.

To od tego czasu we wspólnocie chrześcijan nasiliło się przekonanie, jakoby znane od wieków nauczanie Kościoła – „jednego, świętego, katolickiego i apostolskiego”, na temat jedyności Zbawiciela, należało w pewnym sensie odłożyć do archiwum.

Doskonale przypominamy sobie przedstawicieli wszystkich religii zgromadzonych w katolickiej świątyni, w kościele Santa Maria degli Angeli, stojących w szeregu z gałązką oliwną w ręku: tak jakby chcieli powiedzieć, że pokój nie przychodzi przez Chrystusa, ale – jednakowo – przez założycieli wszystkich wierzeń (Mahometa, Buddy, Konfucjusza, Kali, Chrystusa…).

Mamy w pamięci modlitwę muzułmanów w Asyżu, w mieście Świętego, który za jeden z celów obrał sobie nawrócenie wyznawców islamu.

Pamiętamy modlitwę animistów, ich przywoływanie duchów żywiołów, a także modlitwy innych wierzących czy przedstawicieli religii nieteistycznych, jak dżinizm.

Ta „wspólna” modlitwa – niezależnie od jej celu – chcąc nie chcąc przyczyniła się do tego, że wielu uwierzyło, iż wszyscy modlą się do „tego samego Boga”, choć o różnych imionach.

Tymczasem Pismo Święte mówi jasno: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną” (1 przykazanie); „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze mnie” (J 14, 6).

Piszący oczywiście nie przekreślają dialogu z kimkolwiek, bez względu na wyznawaną religię.

Żyjemy w świecie i każdego dnia rozmawiamy, dyskutujemy, kochamy, nawet tych, którzy nie są chrześcijanami, ale ateistami, wątpiącymi czy wyznawcami innych religii. Jednak to nie przeszkadza nam wierzyć, że sam Bóg przyszedł na ziemię, zgodził się pójść na śmierć właśnie po to, by wskazać nam Drogę i Prawdę, a nie jedną z wielu możliwych dróg i prawd. Chrystus jest dla nas, chrześcijan, Zbawicielem: Jedynym Zbawicielem świata.

Z przestrachem wracamy więc myślą do wydarzeń sprzed 25 lat, przypominając sobie widok zabitych kur leżących na ołtarzu św. Klary – zgodnie z plemiennym rytuałem – i figurę Buddy umieszczoną nad ołtarzem w kościele św. Piotra, nad relikwiami biskupa Wiktoryna, męczennika, który w IV w. oddał życie za wiarę.

Pamiętamy katolickich kapłanów, którzy podporządkowali się obrzędom inicjacyjnym innych religii: wstrząsający obraz tym bardziej że o ile „głupotą” jest chrzcić dorosłego, który nie wierzy w moc chrztu, o tyle absurdem jest, żeby katolicki kapłan poddawał się obrzędowi, który nie reprezentuje dla niego żadnej wartości ani pożytku. Postępując w ten sposób, przekazuje się pewną informację, a mianowicie, że obrzędy – wszelakie – są jedynie pustymi ludzkimi gestami. Że wszelkie koncepcje boskości są sobie równe. Że wszelkie moralności – bez względu na religie, z których się wywodzą –są zamienne.

To właśnie ów „duch Asyżu”, który później długo był ubarwiany w mediach i sferach Kościoła skorych do relatywizmu, wprowadził zamęt. Wydał nam się obcy Ewangelii i Kościołowi Chrystusowemu, który nigdy, przez dwa tysiące lat, taką drogą nie szedł. Pragnęliśmy zatem przywołać ironiczne uwagi pewnego francuskiego dziennikarza: „W obecności tak wielu religii łatwiej uwierzyć, że albo wszystkie one są wartościowe, albo że wszystkie są bez znaczenia. Widząc w ten sposób jednocześnie tylu bogów, można się zastanawiać, czy oni wszyscy nie są równowartościowi czy jest wśród nich tylko jeden, prawdziwy. Sarkastyczny paryżanin [sceptyk i ateista] będzie naśladował sceptycznego kolekcjonera, którego przyjaciel dopiero co strącił jakiegoś bożka z mensy, a on na to: ÂŤO ja nieszczęsny, przecież to mógł być prawdziwy BógÂť”.

Zmieszani, pociechę znaleźliśmy wówczas w licznych wypowiedziach papieży, którzy zawsze potępiali tego rodzaju „dialog”.

Kongres wszystkich religii był już wcześniej organizowany w Chicago w 1893 r., i w Paryżu w 1900 roku. Jednak Ojciec Święty Leon XIII zakazał katolikom uczestnictwa w nich.

Tę samą postawę przyjął Pius XI, papież, który potępił ateizm komunistyczny i nazistowski, i który jednocześnie potępiał jakiekolwiek próby jednoczenia ludzi w imię jakiegoś niesprecyzowanego i niejasnego wymiaru religijnego, bez Chrystusa.

Jego Świątobliwość pisał wówczas w swojej encyklice „Mortalium Animos" [O popieraniu prawdziwej jedności religiiFrancesco Agnoli] (Objawienie Pańskie 1928 r.) właśnie w kwestii kongresów ekumenicznych: „Przekonani, że bardzo rzadko tylko znajdzie się człowiek, który nie miałby w sobie uczucia religijnego, widocznie żywią nadzieję, że mimo wszystkich różnic zapatrywań religijnych nie trudno będzie, by ludzie przez wyznawanie niektórych zasad wiary, jako pewnego rodzaju wspólnej podstawy życia religijnego, w braterstwie się zjednali. W tym celu urządzają zjazdy, zebrania i odczyty z nieprzeciętnym udziałem słuchaczy i zapraszają na nie dla omówienia tej sprawy wszystkich, bez różnicy, pogan wszystkich odcieni, jak i chrześcijan, ba, nawet tych, którzy – niestety – odpadli od Chrystusa, lub też uporczywie przeciwstawiają się Jego Boskiej naturze i posłannictwu. Katolicy nie mogą żadnym paktowaniem pochwalić takich usiłowań, ponieważ one zasadzają się na błędnym zapatrywaniu, że wszystkie religie są mniej lub więcej dobre i chwalebne, o ile, że one w równy sposób, chociaż w różnej formie, ujawniają i wyrażają nasz przyrodzony zmysł, który nas pociąga do Boga i do wiernego uznania Jego panowania. Wyznawcy tej idei nie tylko są w błędzie i łudzą się, lecz odstępują również od prawdziwej wiary, wypaczając jej pojęcie i krok po kroku popadają w naturalizm i ateizm…”.

Z dystansu już możemy powiedzieć, że Pius XI miał rację, nawet na poziomie zwykłej celowości. Jaki był w rzeczywistości skutek „Asyżu 1986”, mimo słusznych deklaracji Papieża Jana Pawła II mających zapobiec tego typu interpretacji?

Jakie jest przesłanie, które przekazują znowu sami organizatorzy, media, a także wielu nowoczesnych duchownych chcących wstrząsnąć Tradycją Kościoła?

To, co dotarło do wielu chrześcijan za pośrednictwem obrazu, który zawsze jest najbardziej sugestywny, a także za pośrednictwem gazet i telewizji – jest bardzo jasne: relatywizm religijny, który staje się równoznaczny z ateizmem.

Jeśli wszyscy modlą się „razem” – stwierdziło wielu – wówczas wszystkie religie stają się sobie „równe”: ale jeśli tak jest, to żadna z nich nie jest prawdziwa.

W tamtym czasie Wasza Świątobliwość jako kardynał i prefekt Kongregacji Nauki Wiary wraz z kard. Giacomo Biffim i wieloma innymi, znalazł się w grupie wyrażających poważne obawy. Stąd też w kolejnych latach Wasza Świątobliwość nie uczestniczył nigdy w podobnych inicjatywach wspólnoty św. Idziego.

W istocie, tak jak Wasza Świątobliwość napisał w książce pt. „Wiara, prawda, tolerancja. Chrześcijaństwo a religie świata”, krytykując indyferentystyczny ekumenizm, dla katolików „powinno być jasne, że nie ma „religii” w ogólności, że nie istnieje jakaś wspólna koncepcja Boga i wspólna wiara w Niego, że różnica dotyczy nie tylko przesłania zmieniających się obrazów i form konceptualnych, ale ostatecznych wyborów”.

Wasza Świątobliwość całkowicie zgadza się zatem z Leonem XIII i Piusem XI co do zagrożenia prowadzącego – poprzez działania takie jak w Asyżu w 1986 r. – do synkretyzmu i religijnego indyferentyzmu.

Niebezpieczeństwo ukazane również przez ojców Soboru Watykańskiego II, którzy w „Unitatis Redintegratio” w kwestii ekumenizmu nie z innymi religiami, ale z innymi „chrześcijanami”, sugerowali ostrożność: „Nie można wszakże uznać współudziału w świętych czynnościach (communicatio in sacris) za środek, który bez zastrzeżeń należałoby stosować dla przywrócenia jedności chrześcijan”. Wasza Świątobliwość nauczał w tym czasie – choć nie zawsze był rozumiany nawet przez katolików – że dialog odbywa się i może się odbywać nie między teologiami, ale między kulturami; nie między wyznaniami, ale między ludźmi, w świetle tego, co wszystkich nas wyróżnia: rozumu ludzkiego.

W oderwaniu od pogańskiego panteonu starożytności, nie narażając na niebezpieczeństwo czystości wiary w imię teologicznego kompromisu; nie zezwalając, by Objawienie, które nie jest naszym, zostało zmanipulowane przez ludzi i teologów pragnących pogodzić to, co do pogodzenia nie jest; nie dając możliwości, by Chrystus, „znak sprzeciwu”, został usytuowany na tym samym poziomie co Budda czy Konfucjusz, którzy zresztą nigdy nie mówili, że są Bogiem.

Z tych też powodów pragniemy przedstawić Waszej Świątobliwości nasze niepokoje.

Obawiamy się, że cokolwiek Ojciec Święty powie, telewizja, gazety i wielu katolików zinterpretują to, odnosząc się do przeszłości i panoszącego się indyferentyzmu; że cokolwiek Ojciec Święty stwierdzi, wydarzenie to będzie odczytane jako ciąg dalszy manipulacji osobą Franciszka, zmienionego przez współczesnych ekumenistów w irenistę i synkretyka bez wiary. Już teraz się to dzieje…

Boimy się, że cokolwiek Ojciec Święty powie, gwoli wyjaśnienia, do prostych wiernych – takich jak my – na całym świecie dotrze jeden fakt (bo tylko taki będzie przekazywany np. w telewizji): Namiestnik Chrystusa nie tylko rozmawia, dyskutuje, prowadzi dialog z przedstawicielami innych religii, ale także modli się z nimi. Zupełnie jakby sposób i cel modlitwy były obojętne.

I wielu niesłusznie uwierzy, że Kościół poszedł na kompromis, że uznał – zgodnie z myślą New Age – iż modlitwa zanoszona do Chrystusa, Allaha, Buddy czy Manitu jest w gruncie rzeczy tym samym. Że animistyczna i muzułmańska poligamia, hinduskie kasty czy politeistyczny spirytualizm animistyczny mogą iść w parze z chrześcijańską monogamią, prawem miłości i przebaczenia oraz Bogiem Trójjedynym.

Ale tak jak Wasza Świątobliwość pisał we wspomnianej już książce: „Przy nieróżnicowaniu religii oraz uznaniu, że wszystkie one oczywiście dają się rozróżnić, ale mimo wszystko są sobie równe, niemożliwe jest pójście do przodu”. Wasza Świątobliwość, sądzimy, że nowy „Asyż 1986” nie przyczyni się do uratowania ani jednego chrześcijanina na Wschodzie: ani w komunistycznych Chinach, ani w Korei Północnej, ani w Pakistanie czy w Iraku… Wielu wiernych natomiast nie pojmie, dlaczego właśnie w tych krajach w dalszym ciągu ludzie giną męczeńską śmiercią, by nie wyrzec się spotkania nie z jakąś religią, ale z Chrystusem. Tak samo jak apostołowie.

W obliczu prześladowań możliwe są rozwiązania polityczne, dyplomatyczne, dialog nieoficjalny i oficjalny: niech wszystkie one będą podejmowane najskuteczniej jak to możliwe.

Z serdecznością Waszej Świątobliwości i pragnieniem pokoju dla wszystkich ludzi.
Jednakże bez otwierania, przed tymi, którzy pragną siać zamęt i wzmagać relatywizm religijny, przedpola wszystkich relatywizmów – możliwości, w tym także tej medialnej, równie dla nich interesującej jak powtórka „Asyżu 1986”.

Z synowskim oddaniem

Francesco Agnoli
Lorenzo Bertocchi
Roberto de Mattei
Corrado Gnerre
Alessandro Gnocchi
Camillo Langone
Mario Palmaro


So lis 09, 2013 13:06
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 22:01
Posty: 1342
Post Re: Katolicyzm i Buddyzm
bramin napisał(a):
Spotkanie w Asyzu i modlitwa o pokoj bylo niewatpliwie czyms cennym, godna pochwaly inicjatywa ale chyba nie do konca przemyslana.
Kiedy na takie spotkanie zaslania sie obrazy, krzyze czy figury swietych to nie wiem (choc jestem dosc otwarty na dialog) czy nie "przedobrzono" sprawy.

Czy potrafimy sobie wyobrazic sytuacje, ze takie spotkanie odbywa sie w jakiejs swiatyni hinduskiej lub buddyjskiej i gospodarze zaslaniaja posagi Buddy lub roznych bostw?

Hmm, no jakby nie było - takie szczyty różnych religii odbywały się i wcześniej, ale chrześcijanie mieli wtedy zakaz uczestnictwa w nich.
A zakrywanie posągów bogów byłoby na moje trochę bezcelowe - nadal byłyby obecne pod zakryciem. Poza tym, pozostaje jeszcze kwestia części świątyni. O ile zakrywanie czegokolwiek w kościele jest dla mnie bezsensowne i niegrzeczne w stosunku do osób na tych obrazach/posągach - to nie rozumiem za bardzo, w czym przeszkadza posąg buddy na ołtarzu. Świątynia nie mosi być poświęcona pojedynczemu bogu - również w kościołach czci się na raz różnych świętych, Jezusa, Maryję...

A na takim zjeździe najbardziej sensowne byłoby po prostu zbudowanie odpowiedniej konstrukcji - a nie wykorzystywanie gotowego budynku.

_________________
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction:
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com - blog
https://www.facebook.com/Wachlarzem-o-aloes-1499129103717492/ - fanpage


Śr kwi 23, 2014 21:51
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz wrz 25, 2008 21:42
Posty: 16043
Post Re: Katolicyzm i Buddyzm
Palatinus napisał(a):
Czy Kościół Katolicki nawiązuje jakieś rozmowy z Buddyzmem :?:


Tzn. z czym/kim?

Cytuj:
Utarło się u katolików zdanie że buddyści to ateiści, jak buddyści myślą o katolikach tego nie wiem.


Z tego co wiem, dla buddystów raczej nie ma różnicy, kto jaką religię wyznaje, ale istnieją też buddyści, którzy są innego zdania (głównie ci początkujący :roll: ).

_________________
I rzekłem: «Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem!» Pan zaś odpowiedział mi: «Nie mów: "Jestem młodzieńcem", gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę, i będziesz mówił, cokolwiek tobie polecę. (Jr 1, 6-8)


Cz kwi 24, 2014 9:48
Zobacz profil
Post Re: Katolicyzm i Buddyzm
Johnny99 napisał(a):
Z tego co wiem, dla buddystów raczej nie ma różnicy, kto jaką religię wyznaje, ale istnieją też buddyści, którzy są innego zdania (głównie ci początkujący :roll: ).

Raczej, aczkolwiek to zależy od tego z kim rozmawiasz (i nie chodzi mi o początkujących).
Jednak nie bardzo rozumiem dlaczego piszemy o "buddystach" z jednej strony, a "katolikach" z drugiej. Buddyzm jest naprawdę mocno zróżnicowany i np. rozmowy z Dalajlamą (którymkolwiek) są w zasadzie ... rozmowami z Dalajlamą (którymkolwiek). Jeżeli katolicy w tych rozmowach nie reprezentują KAŻDEGO wyznania chrześcijańskiego, tak o ile nie zbierzemy odpowiedniej reprezentacji, ciężko mówić o rozmowach z "buddyzmem".
Nie zauważyłam w przytoczonych materiałach na ten temat żadnej notki. Z kim właściwie debatuje reprezentacja Kościoła Katolickiego w Asyżu? Tudzież na innych spotkaniach?


Cz kwi 24, 2014 10:46
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL