Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N lip 22, 2018 3:46



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 
 Bóg narkomanów 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt sty 05, 2018 14:52
Posty: 3
Post Bóg narkomanów
http://prasa.wiara.pl/doc/974605.Bog-narkomanow

Zaczyna się niewinnie – od palenia trawki dla towarzystwa lub żeby uciec od przeraźliwej samotności. Potem jest jak na równi pochyłej. Spadanie powstrzymać można we wspólnocie Cenacolo. Narkomani nie dostają tam środków uśmierzających głód, ale... anioła stróża i codzienną lekcję miłości.

Z domu wyniósł wszystko: antyki, biżuterię, nawet pieniądze, które młodsza siostra zbierała na rower. Ukradł też obrączkę matki. Musiał ćpać – by zabić w sobie samotność. „W życiu przeszkadzał mi potężny strach, który ustępował po kolejnej dawce – wspomina Marek (28 lat, brał 10 lat). – Żeby pójść do pracy, musiałem rano coś wziąć. By podołać obowiązkom, znów coś łykałem. W zajęciu się dzieckiem, w rozmowie z rodziną – pomagała tabletka”.

Marcin (28 lat, brał 10 lat) zaczął jako szesnastolatek od palenia trawki – tak, dla towarzystwa. „Szpan: piercing, glany, imprezy – wylicza.

– Później brałem amfetaminę, żeby nie zasnąć na nocnej zmianie. Potrzebowałem coraz więcej szmalu, a że nie chciało mi się pracować, handlowałem narkotykami”.

Większość z tych, którzy brali, wskazuje takie same powody sięgnięcia po narkotyki: poczucie osamotnienia, zamknięcie się w sobie, nieumiejętność porozumiewania się z innymi. I tęsknota za swobodą, jaką daje narkotyk. Ulga, którą odczuwają raz, drugi i trzeci… – to prosta droga do uzależnienia.

Siostra Elwira, założycielka międzynarodowej wspólnoty Cenacolo, wymienia najważniejsze przyczyny narkomanii: „Nieumiejętność komunikacji w rodzinie, zaburzony system wartości, życie z dala od Boga, który jest sensem i celem każdego istnienia”. Wie, o czym mówi, dobrze zna historie ludzi, z którymi obcuje na co dzień. I umie im pomóc – aż 70% spośród przebywających w tej wspólnocie wychodzi z nałogu. Ale uzależnienie to nie tylko problem tego, kto bierze, lecz także całej rodziny. I ona też potrzebuje uzdrowienia – bez niego trudno będzie synowi czy córce wyjść z nałogu.

Wkurzająca cierpliwość

„Jak się masz?” – ubrany w zieloną koszulkę Chorwat pyta z uśmiechem przechodzącego obok Polaka… po włosku. Mieszkańcy każdego z sześćdziesięciu jeden domów wspólnoty (męskich i żeńskich, prowadzonych w Europie i Ameryce) uczą się języka ojczystego siostry Elwiry – by móc się porozumieć. Wszelkie prace: gotowanie, sadzenie drzewek owocowych, nawożenie ziemi pod uprawę, oporządzanie krów, zajęcia w ślusarni, stolarni czy malowanie ikon – wykonują w grupach. Nie można się zaszyć w swoim świecie, uciec w samotność. Z problemów wychodzi się dzięki bardzo praktycznej terapii: nauce budowania relacji. Z ludźmi i z Bogiem.

Tego, że drugi człowiek może pomóc, doświadczają od pierwszego dnia. Nie dostają środków chemicznych uśmierzających głód narkotyczny, ale tzw. anioła stróża – byłego narkomana, który we wspólnocie przebywa zazwyczaj około roku. On towarzyszy „nowemu” podczas pracy i odpoczynku, wprowadza go w życie wspólnoty, a równocześnie staje się katalizatorem emocji.

„Początkowo drażniły mnie jego cierpliwość i uśmiech, który bez skutku usiłowałem zgasić złośliwościami – wspomina Marcin. – Aż zacząłem się zastanawiać, skąd ten cały anioł stróż czerpie na to siłę?”.

Artur (26 lat, brał 6 lat) był zaskoczony, gdy inni spokojnie tłumaczyli mu to, czego nie rozumiał: „Koledzy z ulicy już dawno by krzyczeli, a tu ktoś poklepał mnie po ramieniu, ktoś inny zainteresował się tym, co myślę, pytał o opinię, chociaż sam wiedział, jak daną rzecz zrobić. Byłem tym wszystkim zdumiony. A przy okazji widziałem, że się modlą”.

A jednak to działa

Modlitwa jest w Cenacolo bardzo ważna. To nieoceniona pomoc w wychodzeniu z nałogu. „To trochę jak SMS do Pana Boga albo duchowy Red Bull” – mówią ci, którzy we wspólnocie spędzili parę lat. Jednak na początku nie było łatwo przekonać się do modlitwy.

„Chłopcy radzili, żebym – gdy mam problem – klęknął przed tabernakulum i powiedział, co mnie dręczy. Byłem zdziwiony: «Jak ma mi pomóc mówienie do białego opłatka?» – wątpliwości, które miał Artur, są udziałem większości nowo przybyłych

do wspólnoty. – Z czasem przekonałem się jednak, że modlitwa działa. Adoracje bardzo mi pomagały. To właśnie dzięki nim przestawałem kłamać i umiałem walczyć o to, co słuszne, dostrzegać, czego potrzeba innym. Zacząłem wstawać codziennie o 5.30, by mieć czas na spotkanie z Panem Jezusem”.

W Cenacolo wszyscy często się modlą. Rano i wieczorem razem uczestniczą w adoracji Najświętszego Sakramentu w kaplicy (w każdym domu znajduje się – za zgodą miejscowego biskupa – Eucharystia), w ciągu dnia wszyscy odmawiają trzy części różańca: podczas pracy i podczas spaceru.

Jak z kosmosu

Marek jest pewien, że bez Jezusa nie uwolniłby się od narkotyków. Wcześniej już próbował: cztery razy był w szpitalu, trzy razy na odwyku, raz na oddziale psychiatrycznym. Udało się dopiero dzięki wspólnocie.

„Narkomania to skutek braku miłości – wyjaśnia siostra Elwira. – Aby uzależniony wyszedł z tego nałogu, musi uwierzyć w miłość Boga i drugiego człowieka. Dlatego we wspólnocie żyje się tak, by namacalnie doświadczyć Bożej Opatrzności – tego, że Stwórca rzeczywiście opiekuje się swoimi dziećmi”.

„Na ulicy nieraz chodziłem głodny, a jedzenia we wspólnocie było pod dostatkiem. Kazali tylko ufać i modlić się – i niczego nie brakowało. Intencje wypowiadane podczas różańca wydawały mi się jak z kosmosu: ktoś prosił o opał na zimę albo o nasiona do zasiewu, inny – o zdrowie i dary Ducha św. dla konkretnych osób” – mówi Marcin.

Artur całą tę „sprawę z Opatrznością” uważał za mrzonki: „Śmiałem się, gdy magazynier domu we Włoszech polecił nam modlić się o konkretny produkt. «Jak ma przyjść, to przecież przyjdzie!» – twierdziłem z przekonaniem, gdyż bardzo dużo rzeczy wtedy dostawaliśmy. Kiedy lepiej poznawałem sposób funkcjonowania wspólnoty (zacząłem wyjeżdżać poza dom, odbierać telefony), przekonałem się, że to wcale nie rodzice kupują nam te rzeczy, ale że Bóg rzeczywiście się o nas troszczy!”.

Z życiem dzięki łasce Opatrzności łączy się w Cenacolo kilka zasad: mieszkańcy domów sami wykonują te prace, które są w stanie zrobić. Pomagają sąsiadom, gdy zajdzie taka potrzeba. I przyjmują doraźną pomoc, ale z jednym zastrzeżeniem: nie uzależniają się od rodziców ani od instytucji. Ludzie zwykle zaczynają się z nimi dzielić, gdy nabiorą przekonania, że członkowie wspólnoty rzeczywiście chcą się zmienić.

Trzeba sięgnąć dna

„Gdy kilka lat temu usłyszałam, jak jeden z rodziców dziękuje Bogu za to, że jego dzieci były narkomanami, pomyślałam: wariat. Teraz sama czuję wdzięczność za to, że syn wpadł w nałóg. Gdyby nie narkotyki, w naszym życiu nadal brakowałoby silnej wiary, ufności, pokoju i zgody” – tłumaczy matka Artura.

Rodzice dzieci, które przebywają w Cenacolo od dłuższego czasu, są zazwyczaj zgodni: także w ich rodzinach relacje zaczęły się zmieniać na lepsze. Bliscy uzależnionych spotykają się co najmniej raz w miesiącu (w Polsce w kilku dużych miastach), biorą udział w zjazdach organizowanych dla nich przez wspólnotę.

Ich życie zaczęło się układać dzięki temu, że wykazali się determinacją, którą ktoś z zewnątrz mógł-by uznać nawet za bezwzględność wobec własnego dziecka. „Nie zamierzałem wstąpić do wspólnoty do czasu, aż rodzice wyrzucili mnie z domu. «Możesz wrócić, jeśli zdecydujesz się na pobyt w Cenacolo» – powiedzieli i zatrzasnęli drzwi. Takie doświadczenie ma za sobą większość osób przebywających we wspólnocie. Krewni, zawczasu ostrzeżeni, nie chcieli mi pomóc. Brudny i głodny mieszkałem więc w pustostanach… Aż doszedłem do wniosku, że nie mam nic do stracenia i wstąpiłem do wspólnoty” – opowiada Marcin. Wyrzucenie z domu narkomana, który nie chce się leczyć, to jedyna sprawdzona i zwykle skuteczna metoda postępowania w takiej sytuacji. Kto sięga dna, staje przed wyborem: pogrążyć się całkowicie i umrzeć albo… wydobyć się i żyć.http://prasa.wiara.pl/doc/974605.Bog-narkomanow

_________________
NIGDY NIE ZAMIENIAJ SIE W OSOBE KTORA CIE ZRANILA..


Pt sty 05, 2018 15:25
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn cze 21, 2004 18:27
Posty: 5667
Post Re: Bóg narkomanów
Doswiadczony napisał(a):
– Później brałem amfetaminę, żeby nie zasnąć na nocnej zmianie. Potrzebowałem coraz więcej szmalu, a że nie chciało mi się pracować, handlowałem narkotykami”.
Naprawdę – rozumiem, że nawet najwybitniejszym autorom zdarza się wprowadzić nieścisłości fabularne do dłuższych opowieści. Ale żeby nie umieć sensownie zmyślić jednego zdania? Tragedia!

_________________
მიჯნურობა სხვა რამეა, არ სიძვისა დასადარი:
იგი სხვაა, სიძვა სხვაა, შუა უზის დიდი მზღვარი


Pt sty 05, 2018 15:39
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt gru 30, 2011 9:17
Posty: 10711
Post Re: Bóg narkomanów
Mam nadzieję, że autor tego tekstu poczuwa się do odpowiedzialności za idiotyczne tezy takie jak ta z przedostatniego zdania.

_________________
Lubię Starego czasem, to też sprawia
że się wystrzegam otwartej z nim wojny
Przecież to piękne, gdy Pan tak dostojny
Tak z samym diabłem po ludzku rozmawia.


Pt sty 05, 2018 16:54
Zobacz profil
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So paź 23, 2010 23:17
Posty: 8111
Lokalizacja: Warszawa
Post Re: Bóg narkomanów
Osobiście znam ludzi, którzy leczyli się z uzależnienia od narkotyków, a nigdy nawet nie pomyślano o wyrzucaniu ich z domu.

Tutaj chodzi o coś innego. Uzależnienie często jest formą ucieczki od odpowiedzialności. Człowiek zajmuje się piciem, ćpaniem lub czymś innym zamiast zmierzyć się z rzeczywistością. I wtedy potrzebne może być postawienie człowieka w takiej sytuacji życiowej, aby nie miał on wyjścia i musiał w końcu wziąć odpowiedzialność za swoje życie na siebie.

Natomiast nie jest żadną zasadą wyrzucanie z domu. Często może to tylko wyrządzić znacznie większą krzywdę. Zależy m.in. od tego, czy dana osoba może sobie poradzić. To znaczy mieć lub znaleźć pracę i miejsce zamieszkania. Ale nadal tak radykalny krok nie musi być konieczny.

Inną sytuacją jest taka, gdy uzależnienie danej osoby wiąże się z krzywdą rodziny. Wtedy jednak nie jest to żadna pomoc tej osobie.

_________________
Don't tell me there's no hope at all
Together we stand, divided we fall

~ Pink Floyd, "Hey you"


Pt sty 05, 2018 18:01
Zobacz profil

Dołączył(a): Cz sty 11, 2018 11:51
Posty: 4
Post Re: Bóg narkomanów
Wiem jak można się mocno uzależnić od nikotyny (e-papieros w moim przypadku pogorszył sprawę) i wiem jak to bywa uciążliwe. Wiem jakie to uczucie próbować przestać bez skutku. Może mam też słabą wolę. Nie jestem sobie jednak nawet wyobrazić jak musi być ciężko przy uzależnieniu od narkotyków.


Cz sty 11, 2018 12:05
Zobacz profil

Dołączył(a): Śr kwi 26, 2017 15:16
Posty: 851
Post Re: Bóg narkomanów
Nikotyna uzaleznia mocniej od heroiny.


Cz sty 11, 2018 17:42
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N paź 08, 2017 22:17
Posty: 581
Post Re: Bóg narkomanów
Generalnie to nie zaczyna się od trawy ale od alkoholu(narkotyk z grupy deprestantów z tej samej co heroina właśnie)

W dzisiejszych czasach bardzo łatwo o narkotyki. Wchodzisz do apteki. Acatar, Antidol, Leki z pseudoefedryną, tihocoddin(kodeina), accodin, thantum-rosa jak masz receptę to i opiaty( tramal, morfina itp.). Wchodzisz do supermarketu, wybierasz odpowiedni mak i robisz roztwór. Idziesz na łąkę rosną sobie łysiczki. Idziesz do lasu tam dorodne muchomorki. Idziesz do garażu, kleje, farby. Wyciągasz zapalniczkę, wdychasz gaz...

Obecnie narkomania to bardzo szeroki problem. To nie te czasy gdy żeby zmotać sztukę proszku trzeba było latać po dilerach. Teraz wszystko jest dostępne w sklepie, aptekach, Internecie

Był kiedyś taki film dokumentalny "wolność jest darem Boga" jest na Yt łatwo można znaleźć. W którym to reżyser rozmawiał z narkomanami aż w końcu sam zaczął z nimi lecieć po kablach

Na yt była też historia Grześka w krótkim filmiku "nektar bogów" Ale wyłączono na nim głos

Jeżeli ktoś lubi taki klimaty, to może obejrzeć Polski niskobudżetowy film o narkomanach "Że życie ma sens". Najlepszy jaki widziałem w tej tematyce

_________________
"Jeśli proszę cie o rozum daj mi rozum mędrca
Uczucie chłodu zamiast ciepła, nie skuwaj lodu z serca
Zemsta pamięta, ciężka do grobu deska
Póki otwarta księga czekam na polu męstwa
Kiedy proszę cię o burzę uczyń ze mnie sztorm"


Pt sty 12, 2018 22:59
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N paź 08, 2017 22:17
Posty: 581
Post Re: Bóg narkomanów
Jeszcze chciałbym dodać coś o wyrzuceniu narkomana z domu. Jeżeli starego grzejnika dopada skręt(syndrom odstawienia) nie patrzy czy żeby kupić narkotyki, musi sprzedać telefon dziecka czy branzoletkę po nie żyjącej babci. Idzie do lombardu i robi swoje. Narkoman musi sam chcieć wyjść z uzależnienia, jeżeli taka potrzeba nie wynika od osoby uzależnionej to żadne przymusy tego nie zmienią. Wyrzucenie takiej osoby z domu nie jest złym pomysłem, albo stoczy się jeszcze bardziej albo się w porę opamięta

_________________
"Jeśli proszę cie o rozum daj mi rozum mędrca
Uczucie chłodu zamiast ciepła, nie skuwaj lodu z serca
Zemsta pamięta, ciężka do grobu deska
Póki otwarta księga czekam na polu męstwa
Kiedy proszę cię o burzę uczyń ze mnie sztorm"


Pt sty 12, 2018 23:14
Zobacz profil

Dołączył(a): Pt gru 30, 2011 9:17
Posty: 10711
Post Re: Bóg narkomanów
Quinque napisał(a):
Generalnie to nie zaczyna się od trawy ale od alkoholu(narkotyk z grupy deprestantów z tej samej co heroina właśnie)


Cieszę się, że ktoś to zauważa, pomimo lat wciskania kitu przez Monar i pokrewne instytucje :)

_________________
Lubię Starego czasem, to też sprawia
że się wystrzegam otwartej z nim wojny
Przecież to piękne, gdy Pan tak dostojny
Tak z samym diabłem po ludzku rozmawia.


So sty 13, 2018 9:35
Zobacz profil

Dołączył(a): Pn sty 08, 2018 21:10
Posty: 152
Post Re: Bóg narkomanów
No i niestety mamy kompletnie niespójny system zapobiegania zjawisku. Część narkotyków (nikotyna, alko) są z grupy "wszystko jest dla ludzi a każdy sam za siebie odpowiada", a trawa z kategorii "no jednak nie". Dwa sprzeczne sygnały na najniższym poziomie - jednocześnie akceptujemy i reklamujemy substancje psychoaktywne, uzależniające i zostawiamy zainteresowanym pełną swobodę w truciu się nimi oraz w pełen hipokryzji sposób z tym walczymy.

O ile brak alkoholowej prohibicji ogranicza do zera prawdopodobieństwo zatrucia się alkoholem metylowym uzyskanym w piwnicy, to już świadome kreowanie (na tej samej zasadzie) sytuacji w której erceki i dopalacze są łatwiej dostępne niż głupia marihuana graniczy z idiotyzmem. Zwłaszcza przy kompletnym braku dialogu na temat ogółu psychoaktywnych substancji, oraz uświadamiania społeczeństwa (bądź, jak w naszym przypadku, przy uświadamianiu o zaletach wybranych narkotyków).

Ludzie młodzi uważają, że trawa nie jest zakazana dlatego, że jest szkodliwa - dla nich to przekonanie o rządowym spisku, który wsadza Bogu ducha winne dzieciaki do aresztu za korzystanie z nieobjętego akcyzą zamiennika alkoholu.


So sty 13, 2018 12:15
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 10 ] 

Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL